Portal - Informator Obywatelski Osób Niewidomych

www.defacto.org.pl
Teraz jest Pn wrz 16, 2019 10:47

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 760 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt sie 16, 2019 08:37 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Źródło: niepełnosprawni.pl 08.08.2019
Autor: Mateusz Różański

Ustawa wprowadzająca nowe świadczenie – tzw. 500 plus dla osób z niepełnosprawnością oczekuje na podpis prezydenta. Budzi jednak gorące dyskusje już od pierwszego momentu jej zapowiedzi przez premiera Mateusza Morawieckiego w maju tego roku. O ocenę aktualnego kształtu ustawy zapytaliśmy czterech ekspertów, zajmujących się tematyką niepełnosprawności: dra Krzysztofa Kurowskiego, dra Rafała Bakalarczyka, dr Agnieszkę Dudzińską i prawnika Aleksandra Janiaka.

Obecny kształt ustawy

Sejm i Senat zatwierdzili, że 500 plus ma być przyznawane osobom, posiadającym jedno z wymienionych w ustawie orzeczeń:
o całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji,
o niezdolności do samodzielnej egzystencji,
o całkowitej niezdolności do pracy w gospodarstwie rolnym i samodzielnej egzystencji,
albo o całkowitej niezdolności do służby i samodzielnej egzystencji.

Świadczenie może być wypłacone w pełnej kwocie do 500 złotych miesięcznie, przy czym łączna kwota tego świadczenia i świadczeń finansowanych ze środków publicznych nie może przekroczyć 1600 złotych. W związku z tym osoby, które pobierają w chwili obecnej świadczenia nieznacznie przekraczające wysokość renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy (obecnie wynosi ona 1100 zł), będą również miały możliwość ubiegać się o przyznanie świadczenia uzupełniającego. W wypadku przekroczenia tego limitu, do którego nie wliczają się m.in. ewentualne dochody z pracy, zasiłek pielęgnacyjny, alimenty czy renta rodzinna można będzie ubiegać się o świadczenie niższe o kwotę przekroczenia limitu – według zasady „złotówka za złotówkę”.
Na szczegółowe pytania dotyczące tego świadczenia odpowiedział naszemu portalowi pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Krzysztof Michałkiewicz. Co na ten temat sądzą eksperci zajmujący się tematyką niepełnosprawności?

Cieszy i martwi

- Cieszy wyodrębnienie świadczenia dla osób potrzebujących intensywnego wsparcia – komentuje obecny kształt ustawy doktor Krzysztof Kurowski, prawnik i przewodniczący Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami (PFON). – Nie wyodrębnienie tej grupy było dużym problemem – dodaje.
Dr Kurowski podkreśla także, że oprócz świadczenia niezbędne jest także zapewnianie odpowiednich socjalnych usług dla tej grupy.
- Cieszy też nie uwzględnianie dochodów z pracy przy przyznaniu świadczenia. Natomiast negatywnie należy ocenić limit 1600 zł z świadczeń. Świadczenie 500 plus docelowo powinno być niezależne od innych świadczeń – podkreśla i negatywnie ocenia również inny aspekt ustawy. – Martwi natomiast pogłębienie orzekania od strony negatywnej. Jest to wprost sprzeczne z rekomendacjami Komitetu Praw Osób z Niepełnosprawnościami dla Polski. Niezrozumiałe jest całkowite pominięcie rekomendacji Komitetu, a przecież zgodnie z nimi można było użyć terminu osoby z potrzebą całodobowego wsparcia – zauważa doktor Kurowski.

Trudno uznać za satysfakcjonującą

W podobnym duchu wypowiada się doktor nauk społecznych z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, Rafał Bakalarczyk.
- Projekt niesie ewidentne korzyści dla przynajmniej całkiem sporej części osób, które tego potrzebują, ale w obecnym kształcie te nowe ramy prawne trudno uznać za satysfakcjonujące – podkreśla dr Bakalarczyk.
Wśród kwestii problematycznych naukowiec wymienia: obecność kryterium dochodowego i jego niską wysokość, która jest bliska minimum socjalnemu; brak mechanizmu waloryzacji progu dochodowego ani samego świadczenia oraz konieczność posiadania odpowiednich zapisów w orzeczeniu, należącym do osoby starającej się o wsparcie.
- Ich brak może sprawiać, że nie wszystkie osoby znacznie niepełnosprawne - a więc potencjalnie posiadające znaczne koszty i bariery do przełamania w związku z niepełnosprawnością - mają gwarancję, że załapią się na nowe wsparcie – zauważa.
Zarówno dr Bakalarczyk, jak i dr Kurowski krytykują nazewnictwo nowej ustawy, zwłaszcza określenie „niezdolności do samodzielnej egzystencji”, które – według badaczy – nie jest zgodne z językiem oraz stojącą za nim filozofią Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych.

Wsparcie dla najbardziej potrzebujących

Pozytywnie – choć niebezkrytycznie o ostatecznym kształcie ustawy wypowiada się dr Agnieszka Dudzińska, socjolożka z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Warszawskiego, a prywatnie mama syna z zespołem Downa.
- Ustawa odpowiada na bardzo ważny problem części osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji - problem bardzo niskich dochodów – zauważa doktor Dudzińska. – Wszak żądanie 500 zł „żywej gotówki” było też głównym postulatem protestujących w Sejmie w 2018 roku osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców. Ponadto określenie limitu na poziomie indywidualnym, a nie gospodarstwa domowego, wskazuje na podmiotowe zaadresowanie tych środków, co uważam za trafne rozwiązanie – dodaje socjolożka.
Dr Dudzińska wskazuje także, że rząd przeznaczy na wypłaty nowego świadczenia ponad 4 mld złotych rocznie. Dla porównania cały budżet PFRON wynosi ok. 5 mld.
- To pokazuje skalę porównawczą tego wsparcia – zwraca uwagę badaczka, która jako pozytywny element ustawy wymienia też mechanizm „złotówka za złotówkę”.

Błąd Senatu

- Senat poszerza grupę beneficjentów, pozwalając korzystać ze zmniejszonego świadczenia przy niewielkim (do 500 zł) przekroczeniu limitu 1100 zł – tłumaczy dr Dudzińska.
Jednocześnie wskazuje na błąd jaki jej zdaniem popełniono podczas prac nad ustawą.
- Przy ustalaniu limitu po poprawkach Senatu popełniono pewien błąd pochopnie rezygnując z określenia limitu jako kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, powiększonej o wysokość świadczenia uzupełniającego, na rzecz konkretnej kwoty 1600 zł. Odpowiada ona co prawda obecnej wartości sumy obu świadczeń, ale w marcu każdego roku następuje waloryzacja świadczeń i wówczas osoby uprawnione będą automatycznie wypadać coraz bardziej powyżej tego limitu. Skutkiem będzie coroczne zmniejszenie świadczenia z kwoty 500 zł do kwot po kilkadziesiąt złotych rocznie niższych – objaśnia Agnieszka Dudzińska.
Zmianę tego zapisu socjolożka uważa za jedną z pierwszych rzeczy, którą powinien zająć się rząd po jesiennych wyborach parlamentarnych.
- Osoby niesamodzielne i ich opiekunowie będą domagać się takiej obietnicy od wszystkich komitetów wyborczych – przewiduje.

Dla pracujących – niekoniecznie

Agnieszka Dudzińska nie kryje, że do ustawy w jej obecnym kształcie ma też dość poważne uwagi.
- Od początku moim głównym zastrzeżeniem było wyłączenie dochodów z pracy z limitu dochodów uprawniających do świadczenia uzupełniającego. Dla postronnych obserwatorów jest w ogóle niepojęte, jak osoba zdolna do wykonywania pracy może być zakwalifikowana jako „niezdolna do samodzielnej egzystencji” – mówi dr Dudzińska. – Dla mnie wyłączenie dochodów z pracy zaprzecza celowi ustawy, sformułowanemu w art. 1 ust. 2 - a jest nim „dodatkowe wsparcie dochodowe” tych osób. To uzasadnia zresztą nałożenie limitu dochodów. Świadczenie powinno być zatem przyznawane tylko najuboższym osobom niezdolnym do samodzielnej egzystencji. Przynajmniej na początku – dodaje socjolożka i wskazuje, że tego typu paradoksy wynikają z kształtu systemu orzeczniczego. – Niestety, mamy bardzo ogólnikowe orzecznictwo, pozbawione standardów rzetelnej oceny funkcjonalnej – stwierdza.

Wymiar polityczny

Osobną kwestią przez nią podkreślaną jest polityczny wymiar stworzenia nowego świadczenia.
- Można niestety przypuszczać, że uchwalenie tuż przed wyborami parlamentarnymi ustawy o kolejnym 500+ jest elementem budowania wizerunku rządu opiekuńczego wobec najsłabszych. Przypuszczam, że ta doraźna potrzeba polityczna mogła wstrzymać długo oczekiwaną i już szczegółowo przygotowaną reformę orzekania – tłumaczy dr Dudzińska.
Wskazuje również, że „siła rażenia” nowego świadczenia jest osłabiona niedawnym wprowadzeniem dwóch bezlimitowych świadczeń dla innych grup: świadczenia 500+ na pierwsze dziecko oraz 13. emerytury.

Lepsze 500 zł niż nic…

- Z jednej strony 500 plus to lepiej niż nic, ale z drugiej strony na przykład takim osobom jak ja niewiele to pomoże – mówi Aleksander Janiak, prawnik i działacz społeczny, sam będący osobą z rdzeniowym zanikiem mięśni. – Jeśli przyjrzymy się kosztom życia, generowanym przez niepełnosprawność, to te pieniądze są tzw. plastrem na otwartą ranę.
Zdaniem Aleksandra Janiaka bardziej potrzebne niż wsparcie finansowe są konkretne usługi, odpowiadające potrzebom konkretnych osób z niepełnosprawnością:
- Osoby niewidome potrzebują bardziej przewodnika, który pomoże im poruszać się po ulicach. Głusi więcej skorzystaliby na powszechniejszych usługach tłumacza języka migowego, a osoby z niepełnosprawnością ruchową z usług asystentów osobistych – twierdzi.

Co ze wsparciem aktywności?

- Mam starzejących się rodziców, którzy nie są w stanie mi pomagać tak, jak kiedyś – przyznaje Aleksander Janiak. – A potrzebuję wsparcia w najbardziej codziennych czynnościach. Z drugiej strony skończyłem studia, mam pracę, jestem aktywny. Jednak co będzie, gdy nie będę mógł liczyć na pomoc rodziny? Wtedy czeka mnie z dużym prawdopodobieństwem przeprowadzka do zamkniętej instytucji. I jak przed tym ma mnie uchronić przelew co miesiąc w wysokości 500 złotych? – pyta. – Czy nie lepiej te pieniądze byłoby zainwestować w systemowe wsparcie - choćby w asystentów, dzięki którym osoby takie jak ja mogłyby podjąć lub kontynuować pracę?
Według prawnika zawsze lepiej jest wspierać ludzką aktywność, niż dawać kolejne, niskie świadczenia.
- Muszę oczywiście zaznaczyć, że jest spora grupa osób, dla których te 500 złotych będzie realną pomocą - są to przede wszystkim osoby, które nie mogą z różnych przyczyn pracować. Jednak nie rozwiąże to problemów osób, które są lub chciałyby być aktywne - a na wspieraniu takich powinno rządowi najbardziej zależeć. Bo przecież to my płacimy podatki, składki etc. Tymczasem osób z niepełnosprawnością, które pracują - w porównaniu z resztą Europy - jest bardzo mało. Ja skupiłbym się na tym, jak zasypać tę różnicę – wyjaśnia Aleksander Janiak.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt sie 16, 2019 08:37 


Góra
  
 
PostNapisane: Pt sie 16, 2019 08:39 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna 2019-07-25
autor: Artur Radwan, oprac.: GR

Liczba osób z niepełnosprawnością zatrudnionych w urzędach rośnie, ale wciąż zbyt powoli. Przeszkodą są nie tylko bariery architektoniczne, ale też brak zainteresowania z obu stron – czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej.
Z ostatniego raportu o stanie służby cywilnej wynika, że w 2018 r. w administracji rządowej zatrudnionych było 5363 osób z orzeczoną niepełnosprawnością, tj. 4,4 proc. całego korpusu. W porównaniu do poprzedniego roku to wzrost o 726 osób i o 0,5 pkt proc.
Tylko w 250 urzędach było zatrudnionych co najmniej 6 proc. członków korpusu służby cywilnej z niepełnosprawnością, więc nie musiały one dokonywać wpłat na rzecz PFRON. W całej administracji rządowej jest około 1,9 tys. urzędów.
Sytuacji nie poprawiła obowiązująca od 26 listopada 2011 r. nowelizacja ustawy o służbie cywilnej (t.j. Dz.U z 2018 r. poz. 1559). Daje ona pierwszeństwo w zatrudnieniu osobie niepełnosprawnej. Warunek – musi się ona znaleźć w gronie pięciu najlepszych kandydatów. Podobne regulacje dotyczą pracowników samorządowych.
Złą sytuację potwierdza raport Najwyższej Izby Kontroli. W siedmiu z 21 jednostek administracji publicznej kontrolerzy ujawnili naruszenia przepisów ustaw o służbie cywilnej i o pracownikach samorządowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1282), w tym w trzech jednostkach przepisów dotyczących pierwszeństwa w zatrudnieniu osób niepełnosprawnych. NIK wskazuje też, że w ogłoszeniach o naborze podawano nierzetelne informacje mogące wpływać na liczbę aplikujących niepełnosprawnych.
Przeszkodą w zatrudnianiu jest nieprzestrzeganie procedur, ale też architektura. Według NIK w urzędach wciąż są bariery, uniemożliwiające lub utrudniające niepełnosprawnym swobodne korzystanie z tych obiektów. Spośród 79 skontrolowanych budynków tylko 21 było całkowicie dostosowanych dla niepełnosprawnych. Z raportu wynika też, że w czterech jednostkach administracji rządowej nie podejmowano żadnych działań mających na celu dostosowanie siedzib do tych potrzeb.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 29, 2019 14:15 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Te pieniądze miały dotrzeć do ludzi przed wyborami. W wielu przypadkach to się nie uda
Źródło: innpoland.pl 27.08.2019
Katarzyna Florencka

PiS-owi ogromnie zależało na tym, żeby 500+ dla osób niesamodzielnych było wypłacone jeszcze przed wyborami. Ponad 600 tys. osób nie ma jednak orzeczenia niezbędnego do otrzymania pieniędzy. Powinni się zgłosić po nie do ZUS. Ale ZUS... nie zatrudnia wystarczająco dużo lekarzy.
Projekt przeszedł drogę legislacyjną w ekspresowym tempie - wszystko po to, żeby PiS mógł wypłacić pieniądze jeszcze przed wyborami.
Niestety, w swoim entuzjazmie rządzący nie przewidzieli jednego. Aby uzyskać świadczenie, trzeba posiadać specjalne orzeczenie o całkowitej niezdolności do samodzielnej egzystencji. Nie ma go ponad 600 tys. osób uprawnionych do zdobycia nowego 500 Plus.

Nie ma lekarzy
Tymczasem, jak pisze "Gazeta Wyborcza", ZUS nie zatrudnia odpowiedniej liczby lekarzy do wydania oświadczeń wszystkim zainteresowanym.
O problemie tym ZUS informował w toku prac parlamentarnych. - Liczyło się tylko to, aby przed wyborami ogłosić, że będą kolejne pieniądze do odebrania. A że będzie problem z ich wypłatą, bo nie wiadomo, komu dokładnie się będą należeć, to już nikogo w rządzie nie interesowało - mówi informator "Wyborczej".
ZUS zapewnia przy tym, że nawet jeśli orzeczenie zostanie wydane dopiero w styczniu, osoba uprawniona otrzyma po prostu wyrównanie za miesiące opóźnienia. Nie liczy się bowiem data wystawienia orzeczenia, ale informacja, od kiedy dana osoba jest niesamodzielna.

Nie było bankructwa państwa

Iwona Hartwich, która rok temu przez 40 dni protestowała w Sejmie, w rozmowie z naTemat.pl stwierdziła, że "500+ dla niepełnosprawnych" to policzek dla opiekunów osób niepełnosprawnych, którzy walczyli o te pieniądze w zeszłym roku.
Jak przypomniała, rok temu argumentem rządu, usprawiedliwiającym decyzję o nieprzyznaniu niepełnosprawnym dodatkowych świadczeń, było „bankructwo państwa”. Tymczasem chwilę po zakończeniu protestu 80 mld zł trafiło na program 500 plus.

Jak uzyskać 500 plus dla osób niepełnosprawnych

Od 1 października będzie można złożyć w ZUS wniosek o świadczenie uzupełniające dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. O świadczenia, których koszt wprowadzenia wyniesie około 4,5 mld zł, będą mogły ubiegać się osoby, które ukończyły 18. rok życia oraz mają orzeczenie o całkowitej niezdolności do samodzielnej egzystencji.
Ustawa zakłada wypłacanie 500+ osobom niepełnosprawnym, których miesięczny dochód nie przekracza 1100 złotych brutto, czyli 925 zł na rękę. Będzie ono przysługiwało też osobom w wieku powyżej 75 lat, przy tym samym kryterium dochodowym.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 29, 2019 14:17 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Naukowcy przywracają dobre imię audiobookom. Nasz mózg nie dostrzega różnicy między książką czytaną i słuchaną
Źródło: spidersweb.pl 27.08.2019
Marcin Połowianiuk

Nareszcie mamy na to badania. Naukowcy stwierdzili, że słuchanie audiobooków nie różni się co do zasady od czytania książek. Co więcej, oba warianty można stosować zamiennie, a nasz mózg nie będzie protestował.
Debata o wyższości książek nad audiobookami powraca regularnie, a czytelnicy książek zaskakująco często dyskredytują audiobooki. Przeciwnicy audiobooków twierdzą, że słuchania nie można traktować na równi z czytaniem. Przesłuchana książka nie liczy się tak samo, jak ta przeczytana.
Za każdym razem gdy czytam takie słowa, fundamentalnie się z nimi nie zgadzam. Jako osoba, która więcej słucha niż czyta, mam zupełnie inne doświadczenia w tym temacie. Nie widzę różnicy między audiobookami a książkami, a co więcej, zdarza mi się pochłaniać jedną książkę na oba sposoby równolegle.

Naukowcy przywracają dobre imię audiobookom.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley postanowili sprawdzić, jak ludzki mózg reaguje na czytanie książki i słuchanie audiobooków. W tym celu skanowali i analizowali korę mózgową i badali, w jaki sposób mózg przetwarza każde przesłuchane i przeczytane słowo.
Historia stymulowała te same obszary poznawcze i emocjonalne w mózgu, niezależnie od medium. Osoby nieprzekonane mogą podważać badania z uwagi na fakt, że wzięło w nich udział tylko dziewięć osób. Metodologia jest jednak kosztowna i czasochłonna, a naukowcy twierdzą, że pozyskane wyniki są jednoznaczne.

Nie mam wątpliwości, że audiobooki powinny być traktowane na równi z książkami.

Od kilku lat naprzemiennie słucham audiobooków i czytam książki. Jeszcze w ubiegłym roku na pięć przeczytanych książek przypadał mniej więcej jeden audiobook. Słuchałem ich kiedy wykonywałem czynności domowe niewymagające zaangażowania umysłowego, czyli np. przy sprzątaniu, odkurzaniu, koszeniu trawnika, itd.
Od momentu narodzin mojej córki praktycznie w całości przerzuciłem się z książek na audiobooki. Nie mam czasu na czytanie, ale słucham więcej niż kiedykolwiek, głównie na spacerach. Zauważam też tendencję do ciągłego przyspieszania tempa. Obecnie najlepiej słucha mi się w tempie x1,5, a czuję, że to jeszcze nie koniec. Dużo zależy jednak od książki i od lektora.
Nie widzę żadnej, ale to absolutnie żadnej różnicy pomiędzy przyswajaniem treści z książki a audiobooka. Jedyną wadą audiobooka jest fakt, że trudniej w nim wrócić do jednego konkretnego fragmentu w książce. Jestem wzrokowcem, więc znalezienie konkretnego zdania w książce nie jest problemem, podczas gdy w audiobooku bywa niemożliwe.
Zupełnie nie kupuję stwierdzenia, że przy audiobooku można zbyt łatwo odpłynąć myślami. To nie jest zarzut do formy, a do odbiorcy, bo równie dobrze można nie skupiać się na czytanym tekście. Obie formy wymagają skupienia na treści.

Zaczynam rozumieć, dlaczego niektóre osoby odbijają się od audiobooków.

Dla wielu osób audiobooki kojarzą się z samochodem. Długie trasy za kółkiem to teoretycznie idealny moment na słuchanie książek, ale w praktyce bywa z tym różnie. Osobiście nie umiem skupić się na audiobooku w aucie na dłużej niż jakąś godzinę. Są osoby, które odpływają myślami po kilkunastu minutach, ale są też takie, które mogą słuchać audiobooka przez kilka godzin trasy.
Tu dochodzimy do sedna. Wyniki badań naukowców są niepodważalne, a więc człowiek w czasie skupienia tak samo absorbuje treść czytaną i słuchaną. Kluczowe jest jednak stwierdzenie o skupieniu. Z moich doświadczeń wynika że problem leży nie w samym medium, a właśnie w sytuacji, w której chcemy słuchać książki.
Audiobooka można słuchać wszędzie, ale nie wszędzie warto. Dla mnie koronnym przykładem jest wspomniana jazda autem, kiedy nie umiem skupić się na audiobooku. Ale czy umiałbym na książce? Nie wiem, bo wymagałoby to autonomicznego samochodu.

Drugim problemem audiobooków są lektorzy.

Zrobiłem krótką ankietę wśród znajomych i zauważyłem, że sporo osób odbija się od audiobooków z uwagi na lektora. Lektorzy czytający fikcję często mają tendencję do nadmiernego aktorstwa, które w ich mniemaniu ma budować klimat, ale w rzeczywistości psuje odbiór książki. Nie do każdej książki pasuje nadmierne aktorstwo, a w wielu najlepiej sprawdza się „przezroczysty” lektor. Jeśli aktorstwo, to najlepiej w słuchowiskach.
Tak czy inaczej, warto znaleźć swój moment na audiobooki. U jednej osoby będzie to auto, u innej autobus, u kolejnej spacer, a u następnej wyłącznie zmywanie naczyń. Nie dowiesz się tego, jeśli nie sprawdzisz samego siebie. A warto. Znalezienie sposobu na audiobooki pozwoli przyswajać książki w sytuacjach, kiedy czytanie jest niemożliwe. Warto, szczególnie, jeśli alternatywą jest całkowita strata czasu.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt wrz 06, 2019 11:34 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Osoba niewidoma z psem asystującym. Czy może wejść z nim do restauracji?
Źródło: prawo.gazetaprawna.pl 31.08.2019
Bartosz Michalski

Wielu restauratorów wciąż z obawą przygląda się klientom, którzy chcą wejść do lokalu z psem. Powody mogą być różne (np. strach przed karami nałożonymi przez sanepid, możliwością ewentualnych zanieczyszczeń, ryzykiem zaatakowania dzieci, które przebywają w restauracji). Sprzeciw właściciela może być uzasadniony w przypadku osób pełnosprawnych. Czy może on jednak odmówić wejścia z psem asystującym osobie niewidomej? Sprawdźmy co w tej kwestii mówią przepisy.
Głośna była jakiś czas temu sprawa, gdy jedna z warszawskich restauracji odmówiła wstępu trzem osobom niewidomym (dwie korzystały z pomocy psów asystujących). Twierdzili, że nie wpuszczono ich do lokalu, argumentując, że w środku są dzieci i jest ryzyko, że psy mogą je pogryźć. Zaproponowano miejsce na patio, co ze względu na zły stan pogody nie było dla nich satysfakcjonujące. Sprawa trafiła do sądu, jednak oddalił on powództwo. W uzasadnieniu wyroku czytamy, że niewidomym nie odmówiono wstępu do restauracji i skorzystania z oferty, gdyż zaproponowano im właśnie miejsce na osłoniętym patio. Okolicznością łagodzącą był fakt, że powodowie nie mieli rezerwacji, a w lokalu nie było wolnego dużego stolika.
Nie podlega dyskusji, że restaurator nie może zakazać wstępu do lokalu czworonogowi towarzyszącemu osobie niewidomej. Osoba niepełnosprawna z psem asystującym ma prawo wstępu do budynków użyteczności publicznej, tj. m.in. restauracji, kawiarni, hotelu czy na teren kąpieliska. Stanowi o tym art. 59a ustawy z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 594 ze zm.). Wskazuje on, że obecność psa asystującego musi zostać przewidziana przez restauratora w procedurach sanitarnych (z zakresu dobrej praktyki higienicznej oraz przy wdrażaniu i stosowaniu zasad systemu HACCP). Jeżeli zatem restauracja, organizując pracę na zapleczu uwzględniła tę kwestię – niezasadne są zatem obawy o ewentualne sankcje ze strony sanepidu.
Ponadto w art. 20a ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 127, poz. 721 ze zm.) ustawodawca wskazał, że osoba niepełnosprawna wraz z psem asystującym ma prawo wstępu do obiektów użyteczności publicznej, w szczególności do budynków przeznaczonych na potrzeby obsługi bankowej, handlu, gastronomii.
Czy każdy czworonóg towarzyszący osobie niewidomej będzie miał status psa asystującego i korzystał z powyższych uprawnień wstępu do budynków użyteczności publicznej? Nie. Powyższa ustawa definiuje go jako odpowiednio wyszkolonego i specjalnie oznaczonego psa, w szczególności psa przewodnika osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psa asystenta osoby niepełnosprawnej ruchowo, który ułatwia osobie niepełnosprawnej aktywne uczestnictwo w życiu społecznym. Ponadto jego status musi być potwierdzony certyfikatem wydanym na podstawie rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 1 kwietnia 2010 r. w sprawie wydawania certyfikatów potwierdzających status psa asystującego (Dz.U. 2010 nr 64 poz. 399).Czy pies musi mieć kaganiec? Ustawa wprost wskazuje, że osoba niepełnosprawna nie jest zobowiązana do zakładania psu asystującemu kagańca oraz prowadzenia go na smyczy. Ale nie jest ona zwolniona z odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez psa asystującego.
Warunkiem skorzystania przez osobę niepełnosprawną z omawianego uprawnienia jest konieczność posiadania certyfikatu, który potwierdza status psa asystującego, oraz zaświadczenia o wykonaniu wymaganych szczepień weterynaryjnych. Ponadto pies powinien być wyposażony w uprząż. Tego restaurator może się domagać od osoby niewidomej.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt wrz 06, 2019 11:37 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Prowadnica nie prowadzi niewidomych. "Wszyscy idą prosto, a my slalomem
Źródło: tvn24.pl 04.09.2019

- Ktoś, kto to zrobił, chyba nie wiedział komu i jak to ma służyć – twierdzi Polski Związek Niewidomych.

Targówek. Przystanek na skrzyżowaniu Gorzykowskiej i Handlowej, a na nim biała linia – prowadnica, mająca wskazywać drogę osobom niewidomym. Ta jednak zamiast pomagać, utrudnia i prowadzi wprost na kosz na śmieci. Z niewiadomych przyczyn nie tworzy linii prostej - skręca w prawo, by po kilku metrach skręcić w lewo.

"Zostały popełnione karygodne błędy"

- Na pewno jesteśmy za tym, żeby budować prowadnice i udogodnienia i żeby te inwestycje spełniały standardy dostępności dla niewidomych – mówi Małgorzata Pacholec z Polskiego Związku Niewidomych, która sama wykorzystuje udogodnienia dla osób niewidzących.
Stwierdza jednak, że w tym przypadku "zostały popełnione karygodne błędy". – Mówi się, że inwestycja jest nieskończona, ale ludzie widzą, że prowadnice prowadzą do betonowego kosza. Druga sprawa, to wytyczenie ścieżki koło trawnika – wyjaśnia.
Osoby niewidome nie poruszają się po prowadnicy. To element przeznaczony dla laski. - Ja idę, a laska płynie po prowadnicy – informuje Pacholec. I mówi, że sytuacja, w której osoba niewidoma kieruje się na przystanek nie stanowi problemu. Ten zaczyna się przy poruszaniu się w drugą stronę. - Jeżeli idę w odwrotnym kierunku, mam iść po trawniku? – pyta.
Jak mówi, Zarząd Dróg miejskich miał konsultować tę inwestycję ze stowarzyszeniami osób niewidzących. – Do nas jednak nikt się nie zwrócił – podaje i irytuje się. - Wszyscy idą prosto, a my musimy poruszać się slalomem. Nie rozumiem tego - podsumowuje.

"Możliwe są jeszcze poprawki"

Tymczasem - jak podaje Zarząd Dróg Miejskich - przystanek na Targówku to wciąż plac budowy i prace nie zostały jeszcze odebrane.
"Nie ma tam elementów, które znajdą się docelowo na przystanku – słupka z rozkładem czy ławek" - informuje mailowo Mikołaj Pieńkoś z wydziału prasowego ZDM. Dodaje jednak, że możliwe są jeszcze poprawki pasa prowadzącego dla osób niewidomych.


"W pierwotnym projekcie nie omijał on drzewa, jednak aby nie trzeba go było wycinać wprowadzono korekty. Możliwe, że pas prowadzący uda się lepiej dostosować do nowego przebiegu chodnika – jeżeli tak, zobowiążemy wykonawcę do poprawek" - dodaje przedstawiciel ZDM. Wyjaśnia też, że linia prowadząca musi omijać wszystkie przeszkody i prowadzić osobę niewidomą możliwie dalej od krawędzi jezdni.
Z tym nie zgadza się jednak dyrektor PZN. - Jak wytycza się dojście z punktu A do punktu B, to najlepiej żeby to była linia prosta. Im mniej zakrętów, tym łatwiej - kontrargumentuje.
Zgodnie z umową budowa ma zakończyć się 30 września.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt wrz 06, 2019 11:38 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Źródło: niepełnosprawni.pl 05.09.2019
Mateusz Różański

W uzdrowisku Nałęczów, w woj. lubelskim, osoby z niepełnosprawnością będą mogły przygotować się do powrotu do aktywnego życia. W tej cichej i spokojnej okolicy będą miały okazję skorzystać nie tylko z dobrodziejstw natury, leczniczych wód mineralnych oraz czystego powietrza o dużej jonizacji, ale też od nowa zaplanować swoją zawodową przyszłość.
Choroba czy wypadek skutkujący niepełnosprawnością mogą zmienić nasze życie o 180 stopni. Do niedawna sprawni i samodzielni, wypadamy z życiowych ról, a nierzadko również z rynku pracy. Z aktywnego obywatela stajemy się biorcami świadczeń, stałymi pacjentami placówek ochrony zdrowia, a nierzadko też klientami pomocy społecznej. Ten stan rzeczy możemy zmienić podczas pobytu w ośrodkach, takich jak m.in. ten w Nałęczowie, gdzie realizowany jest program rehabilitacji kompleksowej.

Kompleksowa rehabilitacja

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) we współpracy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) i Centralnym Instytutem Ochrony Pracy – Państwowym Instytutem Badawczym (CIOP-PIB) uruchomił w 2019 r., dzięki środkom unijnym, pilotażowy program rehabilitacji kompleksowej. Jego celem jest ułatwienie podjęcia pracy osobom, które z powodu niepełnosprawności nigdy dotąd nie pracowały albo wypadły z rynku pracy. Program prowadzony będzie w czterech ośrodkach. Jednym z nich jest Sanatorium Uzdrowiskowe Związku Nauczycielstwa Polskiego w Nałęczowie.
- Każdy, kto trafia do naszego ośrodka rehabilitacji kompleksowej, zostaje równolegle objęty usługami ze wszystkich trzech modułów: medycznego, psychospołecznego i zawodowego. Zależy nam na tym, aby po udziale w programie jego uczestnik był gotowy do podjęcia pracy – wyjaśnia Tomasz Gierwatowski z firmy MDDP SA, szef ośrodków kompleksowej rehabilitacji w Grębiszewie i Nałęczowie.
Podkreśla przy tym, że ośrodki biorące udział w programie są nie tylko przygotowane do świadczenia usług medycznych, ale mają również zaplecze i kadrę gotową zająć się rehabilitacją zawodową i społeczną.

Powrót na rynek pracy

- Warto podkreślić, że moduł zawodowy w projekcie to nie tylko doradztwo, ale też szkolenia zawodowe. Uczestnicy programu otrzymają w trakcie szkoleń nowe kwalifikacje, które umożliwią im zdobycie nowego fachu. Spodziewamy się bowiem, że będą do nas trafiały osoby, które na skutek urazów czy chorób nie są już w stanie pracować w dotychczasowych zawodach – stwierdza Tomasz Gierwatowski. – Dlatego część szkoleniowa programu jest bardzo rozbudowana. Przewidujemy, że jeden uczestnik będzie poddawany kilkumiesięcznemu szkoleniu, po którym otrzyma stosowne certyfikaty i zaświadczenia potrzebne do zdobycia zatrudnienia. Uczestnicy będą też objęci ofertą pośrednictwa pracy – i to nie tylko podczas pobytu w ośrodku. Każdy uczestnik będzie aktywnie współpracował z pośrednikiem pracy nad znalezieniem atrakcyjnego dla siebie zatrudnienia także po zakończeniu programu, już w miejscu zamieszkania. Docelowo chcemy, by uczestnicy podejmowali pracę jak najbliżej swojego domu – dodaje.
Uczestnicy projektu będą mogli wybrać, czy chcą dojeżdżać do ośrodka z domu, czy otrzymać zakwaterowanie na miejscu. Niezależnie od wybranej opcji, każdy z nich na początku otrzyma pełną informację na temat przebiegu procesu rehabilitacji i miejsc, w których będą się odbywać zajęcia. Najpóźniej drugiego dnia pobytu w ośrodku uczestnicy przejdą pod okiem specjalistów z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy diagnozę zdolności zawodowych – po to, aby jak najszybciej można było przygotować dla nich indywidualny plan rehabilitacji (IPR). Podczas pierwszych dwóch tygodni uczestnicy uzyskają dostęp do pełnej palety usług realizowanych w ramach programu.
- W naszym ośrodku będą przyjmować lekarze, pielęgniarki i fizjoterapeuci. Dysponujemy pełną bazą sprzętu medycznego i gabinetami, gdzie będą prowadzone wszystkie zabiegi medyczne – informuje Anna Lewandowska, dyrektor Sanatorium Uzdrowiskowego ZNP w Nałęczowie, gdzie realizowany jest program kompleksowej rehabilitacji.

Pełna opieka medyczna

- Możemy pochwalić się świetnie przygotowaną kadrą medyczną. Nasi fizjoterapeuci przeszli szereg dodatkowych kursów i szkoleń, co sprawia, że są w stanie pomóc pacjentom lepiej niż przeciętny fizjoterapeuta w sanatorium. Do programu kompleksowej rehabilitacji zostali wyznaczeni dwaj lekarze – specjaliści rehabilitacji, a wspomagać ich będą: balneolog, neurolodzy i interniści. Zapewniamy opiekę medyczną na bardzo wysokim poziomie – zapewnia dyrektor Anna Lewandowska.
Podkreśla, że w kierowanym przez nią ośrodku wykonuje się ponad 600 zabiegów dziennie (3-5 na osobę).
- Każdy z uczestników programu otrzyma wsparcie ze strony lekarza, fizjoterapeuty, doradcy zawodowego i psychologa, a także pośrednika pracy. W naszym ośrodku z jedną osobą będzie pracowało 10 specjalistów – mówi.
Osoby, które zdecydują się na stacjonarny udział w projekcie, będą miały zapewniony darmowy pobyt w nowoczesnym i komfortowym Domu Przy Parku.

Ośrodek jak z bajki

- W naszym ośrodku będzie mogło przebywać równocześnie 30 uczestników programu. Każdy będzie miał do dyspozycji pokój z dostosowaną łazienką. Większość pokoi ma balkon lub taras. Do dyspozycji uczestników, oprócz stołówki, będzie też dostosowany aneks kuchenny. W budynku jest winda, a w pokojach podjazdy, np. przy wyjściu na taras – informuje Dorota Laska, zarządzająca personelem ośrodka „Dom Przy Parku”, podkreślając dostępność architektoniczną obiektu.
Dom Przy Parku jest nowym ośrodkiem, chętnie wybieranym przez osoby korzystające z rehabilitacji. Oprócz wygody i bliskiej odległości od centrum miasta, jedną z zalet tego miejsca jest widok na największą atrakcję Nałęczowa – Park Zdrojowy.
- Między wszystkimi obiektami w Nałęczowie – między częścią mieszkalną i rehabilitacyjną, a w razie potrzeby uczestników, także na terenie Nałęczowa będzie zapewniony dostosowany transport – dodaje dyrektor Lewandowska.

Informacje na temat programu kompleksowej rehabilitacji uzyskać można także:
dzwoniąc pod nr tel.: 22 50 55 600 (pon.-pt. w godz. 9:00-16:00)
pisząc na jeden z adresów e-mail: ork@pfron.org.pl oraz awejman@pfron.org.pl

Adresy obiektów:
Sanatorium Uzdrowiskowe ZNP, ul. Głowackiego 7, 24-150 Nałęczów, tel.: 81 501 47 05
Dom Przy Parku, ul. Wiejska 37, 24-150 Nałęczów, tel.: 785 112 211

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr wrz 11, 2019 09:55 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Oni żyją wśród Nas
Źródło: Facebook 06.09.2019

Biała laska – niezależność w zasięgu ręki
Jest powszechnie znana. Mała, lekka, poręczna, można nawet powiedzieć, że niepozorna. Nie do pomylenia z czymś innym. Nawet najmłodsze dzieci potrafią ją bezbłędnie wskazać jako atrybut osoby niewidomej. O czym mowa? O białej lasce.
Biała laska jest nierozerwalnie związana z wizerunkiem osoby niewidomej. Powszechnie znana i dobrze kojarzona, używana codziennie przez tysiące niewidomych i niedowidzących na całym świecie.
Biała laska to naprawdę genialny w swojej prostocie wynalazek. Ma właściwie same zalety. Jest stosunkowo łatwo dostępna i w porównaniu do innych pomocy tyflorehabilitacyjnych – niezbyt droga. Nie wymaga baterii, można jej używać w każdych warunkach pogodowych. Jest poręczna, mieści się w torebce, a nawet w kieszeni. Jej podstawowa obsługa jest intuicyjna. Mogą z niej korzystać dzieci, osoby starsze, dorośli i młodzież. Dzisiaj nikt już nie jest w stanie sobie wyobrazić, że niewidomy może się bez niej obejść. Jak jednak doszło do tego, że biała laska w ogóle istnieje i służy niewidomym?
Wszystko zaczęło się w 1921 roku. Pewnego dnia angielski fotograf James Biggs na skutek nieszczęśliwego wypadku stracił wzrok. Znajomi zachęcali go, aby pomimo utraty wzroku pozostał aktywny. Biggs wymyślił, że do bezpiecznego poruszania się po mieście zaadaptuje laskę, której używali ówcześni gentlemani. Metodą prób i – pewnie niejednokrotnie bolesnych – błędów uznał, że bezpieczeństwo zapewni mu pomalowanie laski na biały kolor, aby była widoczna dla przechodniów i uczestników ruchu.
Równolegle, bo w okolicach 1930 roku w USA, George Bonham, wpadł na podobny pomysł. Pewnego dnia był świadkiem niebezpiecznego zdarzenia. Niewidomy przechodzień próbował przedostać się na drugą stronę ulicy. Jednak używana przez niego laska była niewidoczna dla kierowców, ponieważ zlewała się kolorystycznie z otoczeniem. Bonham widząc całe zajście zalecił pomalowanie laski na biało. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.
Biała laska przyjęła się jednak na dobre dzięki Guilly d’Herbemont. Obserwując jak ryzykowne jest poruszanie się niewidomych po ruchliwych paryskich ulicach, Guilly napisała poruszający list do redakcji gazety L’Écho de Paris. W liście zwracała uwagę na potrzeby niewidomych i słabowidzących w zakresie bezpiecznej orientacji przestrzennej. Dzięki jej naciskom, w 1931 roku francuski rząd zapoczątkował akcję popularyzacji białych lasek wśród mieszkańców Paryża. Pierwsze laski trafiły do weteranów i ociemniałych cywilów I wojny światowej.
Oczywiście wcześniej niewidomi też używali różnych narzędzi nawigacyjnych, jednak dopiero pojawienie się białej laski zapoczątkowało prawdziwy przełom.
Biała laska pełni wiele funkcji. Jest sygnałem dla otoczenia, że osoba, która się nią posługuje, ma szczególne potrzeby percepcyjne. Wskazuje innym osobom niepełnosprawność wzroku, zwiększając bezpieczeństwo niewidomego w codziennych sytuacjach wymagających przemieszczania się w ruchu ulicznym. Przepisy dotyczące białej laski na stałe zagościły w polskim kodeksie drogowym. Zgodnie z prawem niewidomy podczas samodzielnego poruszania się po drodze jest obowiązany nieść białą laskę w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu. Biała laska jest wtedy traktowana jako tak zwany znak specjalny. Kierujący pojazdem, widząc białą laskę, jest zobowiązany do zatrzymania i przepuszczenia osoby niewidomej przez jezdnię
Jednak podstawową i najważniejszą funkcją białej laski jest pomoc w samodzielnym poruszaniu się osobie niewidomej. Standardowa technika chodzenia z białą laską została stworzona przez Richarda E. Hoovera, w 1944 roku. Hoover był specjalistą od rehabilitacji weteranów II wojny światowej. Podczas pracy z ociemniałymi żołnierzami opracował taką metodę trzymania białej laski, która pozwala na jak największą samodzielność przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa. Wystarczyło trzymać białą laskę przed sobą i przed każdym krokiem przesuwać ją z boku na bok w poszukiwaniu przeszkody. Dzisiaj istnieje wiele rozbudowanych wersji tej metody poruszania się. W Polsce najbardziej popularna jest technika dotykowa i jej modyfikacje (technika stałego kontaktu, technika trzypunktowa itp.) oraz technika diagonalna. Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do publikacji poświęconych orientacji przestrzennej.
Rolę, jaką odgrywa w życiu niewidomego biała laska, pięknie podsumowuje Światowa Unia Niewidomych: ”Biała laska stała się symbolem wolności, niezależności i pewności siebie.”
Aby biała laska dobrze służyła, nie możemy iść do sklepu i kupić przypadkowej, pierwszej lepszej. Laska musi być odpowiednio dobrana. Tak jak sportowiec odpowiednio dopasowuje do swoich potrzeb buty do biegania, tak niewidomy musi precyzyjnie dostosować laskę do swoich potrzeb.
Ważne są przede wszystkim trzy parametry: waga, długość i wytrzymałość.
Dobra laska musi być lekka. Nie warto obciążać nadgarstka ponad miarę. Laska powinna dobrze leżeć w dłoni, tak aby codzienne poruszanie się nie było męczące. Ważna jest również odpowiednia długość. Przyjmuje się, zależnie od źródeł, że dobrze dopasowana biała laska powinna sięgać tuż nad mostek osoby niewidomej, od trzech do pięciu centymetrów. Za krótka laska nie spełni swojej roli wykrywacza przeszkód, a za długa będzie po prostu zawadzać. Warto również zwrócić uwagę na wytrzymałość. W zależności od trybu życia i aktywności użytkownika, biała laska zużywa się mniej więcej w rok, półtora. Aby przedłużyć żywotność laski, trzeba zwrócić uwagę z jakiego tworzywa jest wykonana. Na rynku dostępne są laski aluminiowe, grafitowe lub z włókna szklanego. Bywają również laski drewniane, jednak są zdecydowanie mniej popularne.
Istnieje kilka modeli białych lasek: są laski sztywne, składane i teleskopowe. Są również specjalne laski sygnalizacyjne, a także laski podpórcze, dla niewidomych ze schorzeniami ruchowymi. Do tego dochodzi szereg końcówek, które ułatwiają poruszanie się w zależności od wybranej metody orientacji. Końcówki najlepiej dobrać według własnych upodobań i preferowanej metody poruszania się. Są również specjalistyczne laski-gadżety: wibrujące przed przeszkodą, świecące w ciemności itp. W dzisiejszych czasach dopasowanie laski do stylu życia użytkownika to nic trudnego, warto korzystać z tych wszystkich dobrodziejstw, aby wykorzystać cały potencjał, który drzemie w naszej poczciwej białej lasce.
Z białą laską jest też związanych kilka ciekawostek.
Biała laska nie zawsze jest biała! Już w filmie „Zapach kobiety” główny bohater posługuje się elegancką laską dla niewidomych w… czarnym kolorze. Taki dobór laski to zapewne nieprzemyślana fantazja scenarzystów. Na szczęście nie widuje się takich lasek na co dzień. Pamiętajmy, że tylko biała laska identyfikuje poprawnie osobę niewidomą i zapewnia bezpieczeństwo na drodze!
Z białą laską można biegać! Wiele organizacji pozarządowych na całym świecie organizuje sportowe eventy dla niewidomych. Jednym z nich jest „Bieg białej laski” organizowany na 5 kilometrów, czy też „Cane Quest” – stworzony z myślą o niewidomych dzieciach konkurs na orientację.
Jak widać, biała laska nie jest tylko zwykłym narzędziem – pomaga osiągać niezależność, jednoczy i integruje. Jest światowym symbolem niewidomych i słabowidzących – ich idei, interesów i wspólnoty. Dlatego też 15 października świętujmy hucznie, obchodząc Międzynarodowy Dzień Białej Laski!

Źródło: Help


Sztuka białej laski.

Gdybym nie potrafiła poruszać się z laską, nie wychodziłabym samodzielnie z domu. Spowodowałoby to totalne uzależnienie od innych, a tego nie byłabym w stanie znieść. Czułabym się gorsza. Nie miałabym własnej przestrzeni życiowej, a ludzie być może patrzyliby na mnie jak na tą, której wszędzie trzeba pomagać – mówi jedna z moich uczennic.

Zaskakujące jest, że jedni nie chcą używać białej laski, w obawie przed tym, aby nie być postrzeganym jako biedny niepełnosprawny, a inni po nią sięgają, żeby nie dać społeczeństwu powodów do takiego odbioru swojej osoby. U wielu niewidomych laska z początku wywołuje poczucie dyskomfortu, „parzy w rękę”, odbiera anonimowość, stygmatyzuje. Ale po pewnym czasie przyznają, że jednak zwiększa ich niezależność.

Wybór nie znaczy dobór

Jako nauczyciel orientacji przestrzennej niejednokrotnie spotykałam się z tym, że osoba z dysfunkcją wzroku ma białą laskę, ale nie wie, co z nią zrobić. To, co początkowo wydawało się proste, okazywało się trudną sztuką. Osobom, które pierwszy raz wzięły długą laskę do ręki, towarzyszyły podobne odczucia: czuły się dziwnie, nieswojo, nie na miejscu. Zamiast skupić się na regularnych ruchach nadgarstka, koncentrowały się na tym, że są wciąż obserwowane przez mijane osoby. W ich wyobrażeniu stały się swoistą ciekawostką na ulicy. Nie czuły, że laska „chroni” je przed rozmaitymi przeszkodami, czyli nie pełni funkcji „zderzaka”, którą pełnić powinna. W konsekwencji jedni porzucali naukę poruszania się z laską, drudzy bardziej angażowali się w lekcje.

Często się zdarza, że laska nie jest dostosowana do wzrostu i oczekiwań posiadacza. Warto więc znać podstawowe informacje na temat tego przedłużenia ręki. Laski tzw. sygnalizacyjne czy identyfikacyjne, nie nadają się do codziennego, samodzielnego poruszania się, ponieważ są zbyt cienkie i delikatne. Używanie ich w terenie stanowi zagrożenie dla użytkownika, co może skończyć się wypadkiem. Z drugiej strony sztywne laski nie będą praktyczne dla osób, które wykorzystują je tylko w określonych sytuacjach. Prawdopodobnie częściej będą ozdabiały wieszak niż służyły właścicielowi. Te kilka wskazówek powinno uzmysłowić czytelnikom, jak ważny jest odpowiedni dobór laski: zarówno tym, którzy już od jakiegoś czasu nieśmiało pojawiają się z nią w ręku na ulicy, jak i tym, którzy dopiero są na etapie wewnętrznej walki i myślenia o białej lasce jako o przyszłym niezbędnym wyposażeniu. Swoją radą i wsparciem służą nauczyciele orientacji przestrzennej, którzy mają wiedzę na temat lasek występujących obecnie na polskim rynku i zasad ich doboru. Można zgłaszać się do okręgów Polskiego Związku Niewidomych, różnych fundacji oraz stowarzyszeń wspierających osoby z dysfunkcją wzroku, czy ośrodków szkolno-wychowawczych dla dzieci słabowidzących i niewidomych.

Jak zatem wybrać laskę idealną? Przede wszystkim należy zacząć od indywidualnych parametrów. Wysokość laski powinna być dobrana do wzrostu jej użytkownika. Zaleca się, aby sięgała mostka lub mieściła się pod pachą. Coraz częściej pojawiają się na ulicy laski amerykańskie, dużo wyższe od tych, które są dostępne w Polsce. Wybór powinien uwzględnić funkcjonalność – w tym wypadku dysponujemy opcjami: sztywna lub składana. Każda z nich ma swoje wady i zalety. Sztywna lepiej przewodzi wszelkie drgania i wydaje wyraźniejszy dźwięk po zetknięciu z przeszkodą, co sprawia, że pozwala na szybki odbiór wszystkich wrażeń i ich interpretację. Składana jest wygodna i można schować ją do torebki lub plecaka. Właściwy wybór to odpowiedź na pytanie, czy właściwości sugerowanej laski są dla użytkownika wadą czy zaletą? Z perspektywy przewodnika osoby z dysfunkcją wzroku zauważyłam, że możliwość złożenia laski jest zaletą wówczas, gdy nie trzeba szukać miejsca na jej przechowanie, szczególnie w środkach transportu czy w sytuacjach, gdy potrzeba jej wykorzystywania jest sporadyczna. Wadą natomiast może być wtedy, gdy w torebce jest zbyt długo, podczas korzystania z pomocy przewodnika. Mam tu na myśli sytuacje, w których osoby z dysfunkcją wzroku polegają tylko na wiedzy i doświadczeniu osoby, która je prowadzi i nie używają laski. Warto jednak pamiętać, że dla przewodnika patrzenie za dwóch także nie jest łatwe. Trudniej ocenić odległości, omijać przeszkody i na bieżąco informować o schodach lub krawężnikach. Dlatego trzeba być współodpowiedzialnym za bezpieczne przemierzenie drogi. Nie sposób zapomnieć także o bardzo istotnej identyfikacyjnej funkcji laski, nieocenionej zwłaszcza podczas poruszania się w tłumie. Gdy laska nie jest widoczna, ludzie nie wiedzą, że mają przed sobą osobę z dysfunkcją wzroku, którą należałoby ominąć, aby ułatwić zadanie przewodnikowi.

Podczas wyboru długiej laski istotnym kryterium jest materiał, z którego została wykonana. Współcześnie dostępne są laski aluminiowe, grafitowe lub wykonane z włókna szklanego, różniące się wytrzymałością i ciężarem, a także jakością wydawanego dźwięku. Zanim zdecydujemy się na kupno laski najbardziej odpowiedniej dla siebie, warto każdą z nich wziąć do ręki i wypróbować podczas krótkiego marszu, aby dokonać jak najlepszego wyboru.

Cierpliwość i dyscyplina

Wybór i kupno laski to dopiero początek drogi do poczucia bezpieczeństwa i pewności, ale kierunek jest odpowiedni. Do osiągnięcia celu, którym jest samodzielne i bezpieczne poruszanie się, niezbędna jest umiejętność prawidłowego posługiwania się laską. Związane jest to z posiadaniem wiedzy na temat chwytów, technik i różnych sposobów jej użytkowania, a także z godzinami ćwiczeń i praktyki. To ogrom wspólnej pracy użytkownika i nauczyciela orientacji przestrzennej, do której niezbędna jest duża doza cierpliwości i samodyscyplina.

Nauka chodzenia z laską w teorii nie jest trudna, szczególnie dla osoby zdeterminowanej do pracy. Opanowanie sposobu trzymania laski i technik używania jej w konkretnych sytuacjach jest stosunkowo łatwe, ale kluczową kwestię stanowi oswojenie się z tą pomocą. To nauka interpretowania wszystkich dźwięków, które laska wydaje w zetknięciu z różnymi fakturami i przeszkodami, ale także rozróżnianie powierzchni za jej pośrednictwem. Dodatkowo należy zadbać o kondycję fizyczną, ponieważ utrzymanie przez kilkanaście minut wyprostowanej ręki początkowo może być męczące. Do tego niezbędne są: duża ilość czasu oraz regularne ćwiczenia, podczas których użytkownik będzie trenował używanie laski w jak największej liczbie standardowych i problemowych sytuacji. Nie można jednak zakładać, że każdy będzie się samodzielnie poruszał po opanowaniu technik posługiwania się laską, ponieważ jest to składowa całego skomplikowanego procesu orientacji w terenie.

Podjąć wyzwanie

Kiedy słabowidzący powinien zacząć używać laski?

Najwłaściwsza odpowiedź brzmi: jeśli nie czuje, że jest bezpieczny, posługując się jedynie wzrokiem. Sugerować może to coraz częstsze wpadanie na przeszkody, słupki, znaki, ludzi lub powtarzające się nieprzyjemne komentarze z ust przechodniów. Schorzenie i jego konsekwencje nie są wyznacznikiem. Zarówno przy obniżonej ostrości, jak i ograniczonym polu widzenia laska będzie dużą pomocą podczas sprawdzania powierzchni, ale także będzie informowała inne osoby o problemie ze wzrokiem. W Polsce stosunkowo niewielka część społeczeństwa ma elementarną wiedzę o osobach z dysfunkcją wzroku i zna sposoby pomagania im. Nieuświadomieni widzą, jak „niewidomy” wchodzi do tramwaju z laską, a za chwilę wyjmuje gazetę, którą zaczyna czytać. Nie da się opisać zdziwienia, jakie maluje się na twarzach współpasażerów komunikacji miejskiej.

Doświadczyłam tego, mimo że tylko laskę przewoziłam. Nie powinniśmy mieć pretensji do ludzi, których świadomość w tej dziedzinie jest niewielka. Nikt nie wpisuje przed wyjściem z domu w wyszukiwarkę haseł: „użytkownicy białej laski” lub „sposoby pomagania niewidomym lub słabowidzącym”.

Uświadamianie należy do świadomych, czyli do nas. Nie należy zrażać się, gdy ktoś pomyśli lub powie, że jesteście oszustami lub będzie Was szarpał, nieudolnie próbując wam udzielić pomocy. Taką sytuację należy traktować jako okazję do wytłumaczenia specyfiki problemu z widzeniem i objaśnienia, w jaki sposób pomagać. Nie ryzykujcie swoim bezpieczeństwem z powodu przykrych spotkań i sytuacji, bo jest ono warte nieporównywalnie więcej niż urażona duma.

Prowadząc zajęcia z orientacji przestrzennej, również doświadczałam niekomfortowych sytuacji. Praktycznie każdego dnia byłam postrzegana jako osoba nieczuła, arogancka, wścibska i bez kultury! Większość oskarżających uwag można sprowadzić do pytania: jak można iść za niewidomym krok w krok i mu nie pomóc? Stać blisko niego na przejściu dla pieszych i go nie przeprowadzić, dodatkowo nieustannie przyglądając się, co on takiego robi? Na takie zachowania jesteśmy w stanie się uodpornić, a nawet możemy je powoli w ludziach zmieniać.

Rozpoczęcie procesu rehabilitacji, w którego skład wchodzi używanie długiej laski, uwarunkowane jest stwierdzeniem realnej potrzeby korzystania z pomocy. Bliska mi osoba na pytanie, dlaczego zdecydowała się używać laski, odpowiedziała: - Dla świętego spokoju i z bezsilności. Bo dotarło do mnie, że inaczej już nie mogę.

I właśnie decyzja o rehabilitacji jest najważniejsza. Gdy ją podejmiesz, masz możliwość podejmowania kolejnych wyborów. Czy wyjść z domu, czy zostać? Iść do kina czy do teatru? Jeśli odrzucisz proces rehabilitacji, nie pozostanie Ci już żaden wybór.

Źródło: Klaudia Chlewińska



Biała laska i trzy kropki.

Chciałbym zwrócić uwagę na bezpieczeństwo osób niewidomych i niedowidzących w ruchu miejskim. O białej lasce wiedzą na pewno wszyscy, kim są osoby z nią poruszające się.

Na zakup białej laski można uzyskać dofinansowanie w kwocie 100 zł. Załatwienie tego wymaga jedynie posiadanie zlecenia na zakup pomocy ortopedycznej – białej laski – które załatwimy u lekarza rodzinnego, następnie potwierdzenie refundacji przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) np. w Cieszynie przy ul. Bobreckiej, a następnie udanie się do sklepu medycznego ze zleceniem i zakup białej laski.

NFZ refunduje kwotę do 100 złotych natomiast osoba niewidoma, ociemniała czy słabowidząca dopłaca różnicę powyżej tej kwoty (często można zmieścić się w kwocie 100 zł lub dopłacić kilka złotych). Wydatek zatem niewielki, a bezpieczeństwo i pewność poruszania się zdecydowanie większe.

Przypomnijmy, że biała laska to nie tylko symbol osób z poważną wadą wzroku, ale przede wszystkim przedmiot wspomagający poruszanie się.
Wielu niewidomych i niedowidzących jest tak świetnie zrehabilitowanych, iż mimo utraty wzroku samodzielnie przemieszcza się przez miasto właśnie przy użyciu białej laski.

Biała laska to także informacja i sygnał dla innych uczestników ruchu drogowego o tym, że na ulicy znajduje się osoba niewidoma - trzeba zatem zachować szczególną ostrożność i czujność. W razie wypadku lub zdarzenia drogowego z udziałem osoby niewidomej lub osoby słabowidzącej przy badaniu okoliczności takiego zdarzenia bierze się pod uwagę m.in. zachowanie uczestnika zdarzenia, a szczególnie czy posiadał on białą laskę – mówi o tym Art. 42 Prawa o ruchu drogowym.

W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia używano przez osoby z dysfunkcją wzroku żółtych opasek z trzema czarnymi punktami, które noszone były na lewym ramieniu. W Niemczech nadal takie oznaczenie jest stosowane przez osoby niewidzące i niedowidzące. W 2015 roku w Jeleniej Górze opracowano żółtą odblaskową plakietkę z trzema czarnymi punktami do wpięcia np. w klapę marynarki. Jest to informacja dla otoczenia, iż mają do czynienia z osobą niedowidzącą lub niewidomą.

To również ważny znak przy próbach odczytania rozkładów jazdy, cenówek w sklepach, przy obsłudze biletomatów czy też przy próbie przejścia przez drogę w miejscu do tego wyznaczonym. Ważne jest to również dla budzenia tolerancji i empatii społecznej, bowiem niepełnosprawni z dysfunkcją wzroku nie wyróżniają się niczym szczególnym. Od pewnego czasu współpracuję z Karkonoskim Sejmikiem Osób Niepełnosprawnych (KSON) w Jeleniej Górze i to właśnie od nich otrzymałem informację o takich plakietkach oraz kilka ich egzemplarzy na wzór.

Jak tylko zamówimy próbną serię, to na ulicach naszych miast powinny pojawić się osoby z plakietką wpiętą do klapy kurtki czy innego ubrania. W tym momencie bez białej laski będą Państwo mieli informację, że jest to osoba z dysfunkcją wzroku.

Źródło: Andrzej Koenig

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr wrz 11, 2019 09:57 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Źródło: a11y.report 08.09.2019

Już od 14 września 2019 klientów banków w Polsce i Europie czekają duże zmiany w korzystaniu z ich usług. Wszystko za sprawą ostatecznego wejścia w życie zapisów tzw. dyrektywy PSD2. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady UE w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego (to właściwa jej nazwa) została uchwalona już w 2015 roku. Jednak dopiero teraz klienci banków w pełni doświadczą jej działania w praktyce. W tym miejscu Warto zadać pytanie: czy i w jaki sposób wejście w życie dyrektywy PSD2 wpłynie na dostępność usług bankowych?
O ile sama dyrektywa nie zawiera żadnych zapisów bezpośrednio regulujących kwestie dostępności, o tyle wprowadzane przez nią zmiany dotyczące bezpieczeństwa oraz zwiększenia konkurencyjności na rynku usług bankowych i płatniczych mogą w praktyce wpłynąć na te kwestie pośrednio. Co nowego wprowadza PSD2?

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Każdy klient banku od 14 września logując się do swojego konta czy to przez stronę internetową czy to przez aplikację mobilną będzie musiał przejść procedurę podwójnego (silnego) uwierzytelnienia. Zgodnie z dyrektywą musi ono opierać się na trzech niezależnych od siebie czynnikach:
•wiedza, czyli coś co wie wyłącznie klient (np. login, hasło, kod sms),
•posiadanie, czyli coś co ma wyłącznie klient (np. token sprzętowy, aplikacja mobilna),
•cecha, czyli coś co charakteryzuje klienta (np. biometria).

W praktyce oznacza to, że oprócz dotychczas wprowadzanego loginu (np. numer klienta) i hasła będzie trzeba podać jeszcze dodatkowe informacje. Będą to przykładowo jednorazowy kod z SMS-a wysłany na nasz telefon lub potwierdzenie tożsamości w aplikacji mobilnej banku za pomocą kodu (np. PIN), odcisku palca (np. TouchID) lub skanu twarzy (np. FaceID). Warto zaznaczyć, że listy haseł jednorazowych dostarczane najczęściej w postaci papierowej, na kartach-zdrapkach czy wypukłych wydruków brajlowskich stracą ważność i nie będą mogły być już wykorzystywane np. do potwierdzania transakcji. Nie spełniają one bowiem wymienionych powyżej wymogów PSD2.
Ponadto, przy płatnościach kartą w terminalach POS, dyrektywa wprowadza również obowiązek potwierdzania co piątej transakcji zbliżeniowej poprzez podanie kodu PIN. Nie będzie to jednak dotyczyć sytuacji gdy uwierzytelnianie transakcji odbywa się na urządzeniu użytkownika z wykorzystaniem biometrii. Dlatego użytkownicy m.in. ApplePay, GarminPay i FitbitPay będą płacili za ich pomocą tak jak dotychczas – bez konieczności podawania PIN-u.

Możliwe zagrożenia dla dostępności

Mając na uwadze powyższe zmiany, dostrzegam tu kilka potencjalnych zagrożeń w obszarze dostępności usług bankowości elektronicznej, przynajmniej w początkowym okresie po ich wprowadzeniu. Po pierwsze, niewidomi klienci banków, którzy od lat przywykli do korzystania z udostępnianych im drukowanych w brajlu list haseł jednorazowych będą zmuszeni do zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń i przejścia na nowe, wymienione wcześniej sposoby potwierdzania transakcji. Nierzadko będzie się to wiązało z koniecznością zaopatrzenia się w dodatkowe urządzenie, najczęściej smartfona wyposażonego w program odczytu ekranu, który umożliwi im przejście procedury silnego uwierzytelnienia. Po trzecie, jeśli jakikolwiek element procedury silnego uwierzytelnienia – np. formularz wpisywania kodu SMS na internetowej stronie logowania lub autoryzacja w aplikacji mobilnej zostaną przygotowane przez bank w sposób niedostępny dla użytkowników czytników ekranu, klienci z niepełnosprawnością wzroku mogą stracić możliwość dostępu do swoich rachunków bankowych. Po czwarte, użytkownicy kart płatniczych oraz płatności GooglePay przyzwyczajeni do braku konieczności wprowadzania kodu PIN dla płatności zbliżeniowych, od teraz będą musieli to robić przy co piątej transakcji. O ile nie jest to konsekwencja bezpośrednio wynikająca z PSD2, to sytuacja wymogu wpisywania PIN-u na spotykanych gdzieniegdzie terminalach z klawiaturą ekranową może znacząco uprzykrzyć życie niewidomym klientom.
W tym miejscu chciałbym uczulić w szczególności pracowników banków odpowiedzialnych za projektowanie stron internetowych oraz aplikacji mobilnych na mogące wystąpić, wskazane powyżej, problemy w obszarze dostępności. Ufam jednak, że banki przygotowały się do powyższych zmian na tyle dobrze, że takie sytuacje będą należały do rzadkości

Nowe możliwości

Dyrektywa PSD2 to na szczęście nie tylko zmiany, do których klienci banków muszą bezwzględnie się dostosować. To również zmiany, które w praktyce mają zwiększyć konkurencyjność oraz innowacyjność na rynku usług płatniczych i bankowych.
Za sprawą dyrektywy zostanie wdrożony nowy standard usług finansowych tzw. Open Banking (Otwarta Bankowość) i pojawi się nowa kategoria podmiotów finansowych – dostawców usług płatniczych, będących osobą trzecią – TPP (ang. Third Party Provider). Będą oni mogli świadczyć dwa rodzaje usług:
•AIS (ang. account information service), czyli usługę dostępu do informacji o rachunku,
•PIS (payment initiation service), czyli usługę inicjowania płatności.

Podmiotem TPP może być również bank. W ostatnim czasie większość banków w Polsce wystąpiło z wnioskami do Komisji Nadzoru Finansowego o nadanie im statusu TPP.
W praktyce oznacza to, że klient posiadający rachunki w różnych bankach będzie mógł w jednym banku „podpiąć” sobie „podgląd” swoich wybranych pozostałych kont prowadzonych w innych bankach. Ponadto klient będzie mógł w jednym banku inicjować transakcje przelewu z tych podpiętych kont. W ten sposób będzie można wygodnie z jednego „ulubionego” banku zarządzać finansami na swoich pozostałych rachunkach prowadzonych w innych bankach. Oczywiście podmiotem posiadającym status TPP wcale nie musi być bank. Może nim zostać również firma oferująca innowacyjne rozwiązania finansowe tzw. FinTech taka jak np. Revolut, PayPal, PayU itp.
Od strony technicznej jest to możliwe dzięki zapisanemu w PSD2 obowiązkowi udostępnienia przez banki otwartego interfejsu bankowego (tzw. Open Banking API) pozwalającego na wspomniane „podpinanie” kont i inicjowanie transakcji płatniczych. Oczywiście nie należy się obawiać, że interfejs ten umożliwi nieuprawnione „podpinanie” naszych rachunków i zaglądanie do nich dowolnej osobie. „Podpinanie” i „odpinanie” rachunków z innych banków będzie odbywać się zawsze po uwierzytelnieniu i wyłącznie za zgodą właściciela każdego z rachunków.
Jak widać regulacje wprowadzane przez dyrektywę PSD2 oddają w ręce klientów banków zupełnie nowe możliwości w zarządzaniu swoimi finansami. Uważam, że mogą się one okazać również pozytywnym impulsem w obszarze dostępności usług bankowych.

Szansa na zwiększenie dostępności

Wyobraźmy sobie, swoją drogą nierzadką sytuację, w której osoba niewidoma posiada jedno konto w banku X, gdyż oferuje on bardzo przyjazny i dostępny przez stronę internetową oraz aplikację mobilną system transakcyjny. Posiada ona również drugie konto ale w banku Y, ponieważ oferuje on bardzo korzystne oprocentowanie przechowywanych na nim środków finansowych. Niestety, korzystanie z systemu transakcyjnego banku Y nie należy ani do wygodnych, ani zbyt dostępnych. Ponadto bank Y, mimo zgłaszanych przez klientów problemów z dostępnością nie podejmuje żadnych działań naprawczych.
Dzięki opisanym wyżej możliwościom zapewnianym przez PSD2, ów klient będzie mógł „podpiąć” w przyjaznym i dostępnym systemie transakcyjnym banku X, swoje konto posiadane w „słabo dostępnym” banku Y. Dodatkowo,, będzie mógł też inicjować przelewy z „podpiętego” konta w banku Y za pomocą systemu transakcyjnego banku X. W ten sposób nowe możliwości wprowadzane przez dyrektywę mogą stać się swego rodzaju remedium na nie grzeszące dostępnością systemy transakcyjne oraz aplikacje mobilne niektórych banków.
Osobiście liczę na to, że zmiany wprowadzane przez dyrektywę PSD2 wpłyną pozytywnie na świadomość oraz działania banków i innych instytucji finansowych w obszarze zwiększania poziomu dostępności swoich usług. A co się tak naprawdę zadzieje, zobaczymy w po 14 września 2019 r.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr wrz 11, 2019 09:58 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1821
Finansowa studnia bez dna. Znów brakuje środków na funkcjonowanie zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności
Źródło: praca.gazetaprawna.pl 03.09.2019

Sytuacja powtarza się właściwie co roku i wydaje się, że nikt nie ma pomysłu na jej zmianę. To z kolei utrudnia planowanie pracy zespołów, a w konsekwencji dotyka osoby oczekujące na wydanie orzeczenia o niepełnosprawności.
– Jak można planować pracę zespołów, kiedy nie wiadomo, czy będą pieniądze na wydanie orzeczeń dla osób oczekujących? Już dziś zespoły wydają około 30 proc. orzeczeń w porównaniu do potrzeb. We wszystkich zespołach w Polsce sytuacja jest podobna – wskazuje posłanka PO Zofia Czernow w interpelacji skierowanej do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS).
– To, że w ciągu roku zespołom brakuje środków na funkcjonowanie, nie wynika ze złej organizacji pracy, ale z tego, że przekazywana przez wojewodów na początku roku kwota na ten cel jest zbyt niska. Dzieje się tak mimo tego, że co pół roku składamy sprawozdania z naszej działalności, gdzie widać, jakie mamy faktyczne wydatki i podajemy nasze zapotrzebowanie, co pozwala oszacować, jaka kwota jest nam niezbędna do działalności – mówi Joanna Biskup, przewodnicząca Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Tychach.

Znikające pieniądze

Zespoły finansowane są z bud żetu państwa (samorządy mogą się dokładać, ale to głównie domena administracji centralnej). W tym roku na ten cel zapewniono w budżecie ponad 95 mln zł (z czego ponad 81,4 mln zł na działalność zespołów powiatowych). Szybko okazało się, że pieniędzy jest za mało. Już w maju wojewodowie poinformowali rząd, że niedobór środków do końca 2019 r. wynosi aż 44,5 mln zł (w tym ponad 43 mln zł na zespoły powiatowe). Dlatego rząd zdecydował o uruchomieniu pieniędzy z rezerwy budżetowej. Powiatowym zespołom dołożono ponad 28 mln zł, a wojewódzkim – ponad 1,2 mln zł. Środki te trafiły do poszczególnych wojewodów w lipcu i sierpniu.
Ale do resortu rodziny po chwili znów dotarły sygnały, że pieniędzy brakuje. – Poprosiłem wojewodów o przekazanie w terminie do 16 sierpnia br. informacji na temat szacowanej przez nich kwoty niedoboru w roku bieżącym (…), przy uwzględnieniu środków przekazanych decyzją ministra finansów, wraz ze szczegółowym uzasadnieniem oraz wskazaniem przyczyn takiego stanu rzeczy – poinformował wiceminister Stanisław Szwed w odpowiedzi na interpelację posłanki.

Do czasu publikacji ministerstwo nie odpowiedziało nam, ile pieniędzy jeszcze brakuje i co jest powodem obecnej sytuacji.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr wrz 11, 2019 09:58 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 760 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL