Portal - Informator Obywatelski Osób Niewidomych

www.defacto.org.pl
Teraz jest Pt lut 21, 2020 02:27

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 818 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz gru 19, 2019 09:18 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Źródło: piesprzewodnik.org.pl 15.12.2019
Barbara Malicka

Dzięki poruszaniu się z psem przewodnikiem osoby niewidome i słabowidzące mogą łatwiej docierać do różnych miejsc, tak publicznych, jak i prywatnych. Ponieważ pies został nauczony prowadzenia prosto po chodniku, omijania przeszkód oraz odnajdowania różnych punktów w terenie, jego niewidomy opiekun nie musi już punktowo badać przestrzeni białą laską, lecz korzysta z umiejętności zwierzęcia. Niestety bardzo często pies przewodnik jest rozpraszany przez przypadkowych przechodniów, którzy chcą za wszelką cenę na przykład go pogłaskać albo spowodować, żeby to piękne zwierzę zwróciło na nich uwagę. Takie zachowania są karygodne i stanowią bardzo duże zagrożenie nie tylko dla osoby, którą ten pies prowadzi, lecz także dla niego samego. W poniższym artykule powiem, czym jest to spowodowane, jakie zagrożenie przynoszą takie zachowania i jak przechodnie powinni reagować, kiedy widzą osobę z dysfunkcją wzroku prowadzoną przez psa przewodnika.
Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że taki pies jest dla osoby niewidomej lub słabowidzącej jej oczami. Pomaga on w poruszaniu się po różnych przestrzeniach pokazując niebezpieczne miejsca, takie jak schody, słupki, krawężniki, przejścia dla pieszych oraz inne przeszkody, które napotykamy codziennie podczas docierania do pracy, szkoły czy sklepu. Niestety, obecnie dużym problemem dla osób z psami przewodnikami są przechodnie chcący za wszelką cenę przywołać tak piękne zwierzęta do siebie. Robią to na wiele różnych sposobów: wołają, gwiżdżą, machają ręką, cmokają lub nawiązują z psami intensywny kontakt wzrokowy. Wszystkie zachowania przechodniów mające na celu zwrócenie na nich uwagi psa przewodnika stanowią wielkie zagrożenie dla osoby z dysfunkcją wzroku. Na pewno teraz większość osób nie mających nigdy do czynienia z psami przewodnikami dziwi się, dlaczego tak jest. Przecież ja chciałam tylko go pogłaskać, chciałam aby zamachał ogonem, chciałem zwrócić uwagę psa na mnie aby spojrzeć w jego mądre oczy - zwykle tłumaczą się przechodnie. Niestety takie zachowania bardzo przeszkadzają psu przewodnikowi w prawidłowym prowadzeniu osoby niewidomej. Wymaga to bowiem od niego maksymalnej koncentracji nie tylko na komendach wydawanych przez opiekuna, lecz także na tym, co się dzieje na trasie i jakich reakcji to wymaga. Kiedy pies przewodnik usłyszy wołanie czy gwizdanie, zobaczy wpatrujące się w niego oczy albo wyciągniętą rękę, łatwo może się zdekoncentrować i zamiast iść dalej wyznaczoną trasą – podejść do takiej osoby. Pół biedy, jeśli osoba niewidoma chciała akurat skręcić do sklepu, bo będzie mogła zawrócić i skręcić jeszcze raz. Gorzej jednak, jeśli miała znaleźć schody w dół i pies zapomniał, że powinien się przed nimi zatrzymać. Nietrudno sobie wyobrazić, co się wtedy dzieje: osoba niewidoma z całym impetem leci w dół, a skutki takiego upadku mogą być opłakane. Jeszcze większe niebezpieczeństwo powstaje, gdy ktoś rozproszy psa przewodnika podchodzącego do przejścia dla pieszych i nagle wprowadzi on osobę niewidomą na jezdnię. Labradory bardzo lubią zabawę i głaskanie, dlatego, chociaż psy przewodniki są uczone ignorowania rozproszeń, czasami chęć nawiązania kontaktu z człowiekiem wygrywa w nich z wyszkoleniem. To samo dotyczy psów lub innych zwierząt. Czworonożni asystenci wiedzą, że mają ignorować także zwierzęta, ale nieraz chęć zabawy z osobnikiem własnego gatunku jest silniejsza. Trzeba dodać, że przechodnie nie ułatwiają sprawy, ponieważ wielokrotnie spuszczają ze smyczy swoje psy lub podprowadzają je do pracującego przewodnika, żeby zaprzyjaźniły się z tak mądrym pieskiem i w jakiś magiczny sposób przejęły jego grzeczne zachowanie. Co prawda osoby z dysfunkcją wzroku pracujące z psami przewodnikami wiedzą, jak zareagować, gdy zwierzę się rozproszy, ale nie zawsze potrafią w porę takie rozproszenie wyłapać, ponieważ brak lub poważne osłabienie wzroku uniemożliwia im całościowy ogląd sytuacji.
Zawsze kiedy osoba z dysfunkcją wzroku porusza się z psem przewodnikiem ma on na sobie uprząż , za rękojeść której osoba niewidoma trzyma go i wyczuwa kierunek marszu lub zmianę wysokości, gdy pies pokazuję schody czy krawężnik. Zazwyczaj na takiej uprzęży jest duży napis „Pies asystujący” lub „Pies przewodnik”. Jeśli więc jako przechodnie zobaczymy osobę niewidomą, którą prowadzi pies przewodnik, najlepiej w ogóle nie zwracać uwagi na zwierzę. Oczywiście nie jest to łatwe, bo psy przewodniki to piękne i słodkie retrievery, lecz jeżeli już chcemy okazać swój zachwyt, zróbmy to tak, żeby pies o tym nie wiedział, czyli na przykład powiedzmy osobie niewidomej o nim coś miłego, a samo zwierzę zignorujmy. Niewidomy opiekun na pewno się z takich słów ucieszy i zamiast zagrożenia powstanie okazja do chwili sympatycznej rozmowy. Oczywiście, kiedy widzimy, że osoba z psem przewodnikiem się zgubiła lub potrzebuje jakiejś informacji, można podejść i zapytać, czy jej pomóc. Ważne, żeby tłumacząc drogę, nie mówić do psa, lecz do osoby niewidomej. Natomiast jeśli wychodzimy na spacery z naszymi psami, najlepiej trzymać je na smyczy i odejść, gdy zobaczymy pracującego psa przewodnika. Poza tym, warto wiedzieć, że jeżeli pies przewodnik jest na spacerze (idzie na długiej smyczy po trawniku, a osoba niewidoma kontroluje drogę przy pomocy białej laski), to też nie powinien się witać z wszystkimi napotkanymi psami. Może oczywiście bawić się z istotami swego gatunku, ale najlepiej, by były to psy dobrze znane i zaprzyjaźnione. Przestrzeganie opisanych powyżej zasad pozwoli osobie niewidomej lub słabowidzącej bezproblemowo, a przede wszystkim bezpiecznie się przemieszczać.
Dlatego bardzo prosimy, żeby bezwzględnie powstrzymać się od jakichkolwiek form rozpraszania psów przewodników, choć zdajemy sobie sprawę, że to trudne zadanie.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz gru 19, 2019 09:18 


Góra
  
 
PostNapisane: Cz gru 19, 2019 09:19 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Osoby niepełnosprawne najczęściej pracują w firmach prywatnych
Źródło: pzn.org.pl 12 grudnia 2019

GUS opublikował opracowanie dot. pracy i kształcenia osób niepełnosprawnych w 2018 r. Wynika z niego, że pracujący niepełnosprawni stanowili 3,6% ogólnej liczby pracujących w średnich i dużych przedsiębiorstwach.
Osoby niepełnosprawne, które pracowały w grudniu 2018 r., najczęściej były zatrudnione w prywatnym sektorze (78,1%), a ich praca zaliczała się do sekcji działalność w zakresie usług administrowania i dodatkowe wsparcie (114,3 tys.) lub przetwórstwo przemysłowe (84,7 tys.). W firmach zatrudniających 10 osób i więcej pracowało 344,9 tys. osób niepełnosprawnych, w działalności w zakresie usług administrowania i dodatkowego wsparcia (33,1%), działalności detektywistycznej i ochroniarskiej (20,2%) oraz usługach utrzymania porządku w budynkach i zagospodarowaniem terenów zieleni (9,5%). Co czwarta osoba niepełnosprawna pracowała w przetwórstwie przemysłowym. W opiece zdrowotnej pracowało 8% osób niepełnosprawnych. Jak przedstawiały się wskaźniki dotyczące bezrobocia? W powiatowych urzędach pracy było zarejestrowanych 61,1 tys. osób niepełnosprawnych, w grupie tej nieznacznie przeważali mężczyźni.
Raport GUS zawierał też dane dotyczące edukacji. W roku szkolnym 2018/2019 działało 286 przedszkoli specjalnych, do których uczęszczało 4,8 tys. dzieci. Większość dzieci niepełnosprawnych chodziło do przedszkoli ogólnodostępnych (76,9%), w tym do integracyjnych (15,7%), oraz tych z oddziałami integracyjnymi (12,7%).
W tym samym roku w szkołach uczyło się 169,3 tys. dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi (3,7% ogólnej liczby uczniów). Na poziomie ponadpodstawowym i ponadgimnazjalnym edukacja odbywała się przede wszystkim w szkołach specjalnych. Największą część z nich stanowiły placówki kształcące w określonych zawodach: specjalne szkoły przysposabiające i specjalne szkoły branżowe I stopnia. Na uczelniach uczyło się 21,5 tys. osób niepełnosprawnych (1,8% ogólnej liczby studentów), a ukończyło je 6,3 tys. osób. Wśród doktorantów 2,6% stanowiły osoby niepełnosprawne.
Opracowanie zawierało też dane dotyczące osób pobierających świadczenia z tytułu niezdolności do pracy. W grudniu 2018 r. w Polsce było 2,5 mln osób, posiadających orzeczenie o niepełnosprawności lub orzeczenie o niezdolności do pracy i pobierających świadczenia emerytalno-rentowe i/lub ubezpieczonych z tego tytułu. Średnia wieku tych osób to ok. 60 lat. Najwięcej z nich mieszkało w województwie: śląskim, dolnośląskim, małopolskim, mazowieckim i wielkopolskim, najmniej w opolskim.

Oprac. na podstawie informacji GUS
Fot. P

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt gru 31, 2019 19:36 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Źródło: niepełnosprawni.pl 16.12.2019
PAP

Krzysztof Michałkiewicz opowiedział jakie plany zamierza zrealizować jako prezes PFRON-u. Podkreślił, że jego priorytetowym zadaniem będzie wspieranie zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami. W ramach realizacji tego zadania wskazał na dokument „Narodowy Program Zatrudnienia Osób Niepełnosprawnych”, tworzony wraz z MRPiPS.
- To dokument wykonawczy do strategii odpowiedzialnego rozwoju oraz strategii na rzecz osób niepełnosprawnych – wyjaśnił.
Dodał, że prace nad nim trwały długo, ale już jest prawie gotowy.
- W najbliższym czasie będę rozmawiać z panią minister Marleną Maląg, żeby dokument mógł być uchwalony już w styczniu – powiedział prezes PFRON. – Będziemy aktywnie współpracować z MRPiPS, żeby ten Program jak najbardziej odpowiadał na potrzeby osób z niepełnosprawnościami – zadeklarował.

Centra Rehabilitacji Kompleksowej

Nowe rozwiązania w kwestii aktywizacji tych osób to o tyle ważna sprawa, wskazał, że proste rezerwy zatrudnienia zostały już wykorzystane.
- Dzięki temu bezrobocie osób niepełnosprawnych w ostatnich latach wyraźnie spadło - w 2018 r. wyniosło 7,2 proc. – przekonywał prezes PFRON. – Trzeba jednak pamiętać, że duża grupa osób z niepełnosprawnościami z różnych powodów ma trudności z zatrudnieniem. My, w ramach Narodowego Programu Zatrudniania Osób Niepełnosprawnych, będziemy starali się opracowywać instrumenty, które pozwolą im zafunkcjonować na rynku pracy – powiedział Michałkiewicz.
Jednym z takich instrumentów są uruchomione już Centra Rehabilitacji Kompleksowej.
- Chcemy poprzez pełny cykl rehabilitacyjny przywrócić osobom niepełnosprawnym odpowiednie umiejętności do wykonywania zawodu. To często może się wiązać ze zmianą kwalifikacji - lub wprost zawodu - na taki, który ta osoba może wykonywać – tłumaczył Michałkiewicz.

Warsztaty

W zdobyciu nowych umiejętności pomogą m.in. kursy i szkolenia, które będą organizowane w ramach rehabilitacji.
- Z niepełnosprawnością często wiąże się obniżenie samooceny, dlatego duży nacisk kładziemy na rehabilitację psychospołeczną, podczas której psycholog przywraca osobie z niepełnosprawnością motywację i wzmacnia jej samoocenę – podkreślił również szef PFRON-u. – Chcemy, żeby osoba, która z różnych powodów jest niepełnosprawna, umiała dostrzec swój potencjał, cieszyła się ze swoich mocnych stron i żeby znalazła zatrudnienie i mogła realizować się zawodowo – mówił.
W 2019 roku do tego programu zakwalifikowanych zostało 70 osób.

Pilotaż

W ramach programu pilotażowego powstają w Polsce cztery Centra Rehabilitacji Kompleksowej:## w Wągrowcu – dla mieszkańców województwa pomorskiego, zachodniopomorskiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego,
## w Ustroniu – dla woj. śląskiego, dolnośląskiego, opolskiego lub lubuskiego,
## w Grębiszewie – dla woj. warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, mazowieckiego i łódzkiego,
## w Nałęczowie – dla woj. lubelskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego i małopolskiego.

Obecnie ZUS i oddziały PFRON-u są włączone w proces kwalifikowania i informowania o możliwości skorzystania z tej formy rehabilitacji, jak tłumaczył prezes Michałkiewicz. Okres korzystania z oferty ośrodków jest różny, ale maksymalnie wynosi 12 miesięcy. Taka kompleksowa rehabilitacja, zdaniem Michałkiewicza, jest dość kosztowna, ale też bardzo skuteczna. Jego zdaniem na pewno przyczyni się do tego, że wiele osób z niepełnosprawnością wróci na rynek pracy i będzie mogło się tam realizować. Wyjaśnił również, że pilotaż realizowany jest ze środków europejskich. Na realizację projektu Unia Europejska i budżet państwa przeznaczyły 85,3 mln zł.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sty 03, 2020 09:59 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Milion rencistów i emerytów z umową o pracę w 2018 r.
Źródło: niepełnosprawni.pl 02.01.2020
Beata Dązbłaż

Około milion rencistów i emerytów w 2018 r. otrzymywało rentę lub emeryturę, a jednocześnie było zatrudnionych na podstawie umowy o pracę – informuje Główny Urząd Statystyczny.
W stosunku do 2017 r. nastąpił w tym obszarze wzrost o 4 proc.
Natomiast liczba emerytów i rencistów, którzy pobierali rentę lub emeryturę, a jednocześnie mieli umowę zlecenie lub umowę o dzieło, a nie umowę o pracę, wyniosła 0,4 mln. W porównaniu do 2017 r. nastąpił wzrost o 5 proc.
GUS donosi, że liczba osób zatrudnionych otrzymujących wynagrodzenie brutto nieprzekraczające minimalnego wynagrodzenia w grudniu 2018 r. wyniosła ok. 1,5 mln. W porównaniu do 2017 r. zmniejszyła się o 3,7 proc.
W tej grupie najwięcej osób pracowało w dziedzinach: handel; naprawa pojazdów samochodowych 404 tys., przetwórstwo przemysłowe 302 tys., budownictwo 220 tys., transport i gospodarka magazynowa 107 tys. oraz administrowanie i działalność wspierająca 100 tys.
Zwiększyła się także liczba osób zatrudnionych na umowę zlecenie lub umowę o dzieło. Wyniosła ona ok. 1,3 mln – wzrost o 8,3 proc. w stosunku do 2017 r.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt sty 03, 2020 10:00 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Wzrosła liczba osób z orzeczeniem, korzystających z pomocy społecznej
Źródło: niepełnosprawni.pl 02.01.2020
Beata Dązbłaż

W 2018 r. wzrosła w Polsce liczba osób z niepełnosprawnością w wieku produkcyjnym, posiadających orzeczenie, które korzystają z pomocy społecznej. W 2009 r. było ich 12,7 proc., w 2018 r. stanowili oni 22,4 proc. ubogich beneficjentów pomocy społecznej w wieku produkcyjnym. Więcej w tej grupie było także osób chorych i przewlekle chorych. Takie m.in. wnioski płyną z raportu GUS „Beneficjenci środowiskowej pomocy społecznej w 2018 r.”.
Jak informują autorzy raportu, wzrosła także liczba gospodarstw domowych w stosunku do 2009 r., które korzystają z pomocy społecznej w związku z problemami zdrowotnymi – o 16,8 punkta procentowego (p.proc.).
W 2018 r. zmniejszyła się natomiast ogólna skala, w stosunku do roku 2017, korzystania z pomocy społecznej. Korzystało z niej 9,6 proc. osób mniej oraz 6,5 proc. gospodarstw domowych mniej. Spadek utrzymuje się od 2014 r.
5,1 proc. Polaków korzystało z pomocy społecznej w 2018 r. (896,2 tys. gospodarstw domowych i 1970,4 tys. osób).

Zła sytuacja osób samotnie gospodarujących

W bardzo trudnej sytuacji znalazły się w 2018 roku osoby samotnie gospodarujące. Prawie połowa z nich (49,2 proc.) nie miała własnego źródła dochodu. Prawie 25 proc. miała zaś dochód na poziomie nie przekraczającym połowy kryterium dochodowego, czyli 350 zł netto miesięcznie. W tej grupie częściej występowała też niepełnosprawność, długotrwałe choroby, niski poziom wykształcenia, brak motywacji do poszukiwania pracy, zły stan zdrowia. A więc wszystkie czynniki, które powodują stopniowe wykluczanie społeczne.
W grupie 1167,2 tys. ubogich beneficjentów środowiskowej pomocy społecznej w 2018 r. znaczny udział miały osoby chore – stanowiły one 34,7 proc. tej grupy (405 tys. osób). Chorzy przewlekle stanowili 19 proc. tej grupy (221,5 tys. osób). W znacznie gorszej sytuacji są więc osoby samotnie gospodarujące.
W gospodarstwach wieloosobowych udział chorych był niższy i wyniósł 27,2 proc. oraz przewlekle chorych – 10 proc.

Aktywność zawodowa

Jak podaje GUS, liczba chorych korzystających z pomocy społecznej w wieku aktywności zawodowej (18-64 lata), wyniosła blisko 321 tys. osób, a chorych przewlekle – 179 tys.
W 2018 r. 17,9 proc. ogólnej liczby beneficjentów pomocy społecznej w Polsce miało orzeczenie o niepełnosprawności (347,5 tys. osób). W populacji ubogich beneficjentów było to 17 proc. (198,7 tys. osób).
Aż 68,7 proc. wśród ogółu niepełnosprawnych członków ubogich gospodarstw domowych, które korzystają z pomocy społecznej, stanowią osoby samotnie gospodarujące. Większość niepełnosprawnych ubogich beneficjentów, prawie 68 proc., miała wydane orzeczenia o niepełnosprawności na czas określony, w zdecydowanej większości były to orzeczenia o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.
Raport wskazuje, że w 2018 r. odnotowano w grupie korzystającej z pomocy społecznej znaczny udział osób z niepełnosprawnością w wieku aktywności zawodowej. Orzeczenie o niepełnosprawności miało bowiem 23,6 proc. osób w tej grupie wieku, czyli 170,5 tys. osób. W gospodarstwach wieloosobowych udział niepełnosprawnych ubogich beneficjentów w tym wieku wynosił 10,6 proc. tej grupy (49 tys. osób).
Jak podkreślają autorzy raportu, ubodzy beneficjenci środowiskowej pomocy społecznej, to głównie bezrobotni lub bierni zawodowo. Niepełnosprawność lub przewlekła choroba, obok pobierania nauki, jest jedną z częstszych przyczyn bierności zawodowej, dotyczy to głównie osób samotnie gospodarujących.

Źródła utrzymania

Obok pracy najemnej, trwałe źródła utrzymania zapewniały świadczenia emerytalno-rentowe – donosi raport GUS – dla 5,6 proc. ubogich beneficjentów pomocy społecznej w gospodarstwach wieloosobowych, w tym dla 55, 5 proc. osób w wieku poprodukcyjnym.
W 2018 r. w grupie 347,5 tys. beneficjentów pomocy społecznej z niepełnosprawnością, 42,8 proc. stanowiły osoby w gospodarstwach o dochodzie powyżej kryterium. Wśród ogółu beneficjentów w gospodarstwach o dochodzie powyżej kryterium, osoby z niepełnosprawnością stanowiły 19,2 proc. O ponad 2 p. proc. częściej w tej grupie występowała niepełnosprawność niż wśród ubogich beneficjentów.

Osoby bezdomne

W 2018 r. z pomocy społecznej ze względów zdrowotnych skorzystało 41,8 proc. osób bezdomnych. Świadczy to o słabej kondycji zdrowotnej tej grupy. 35,9 proc. bezdomnych mężczyzn było przewlekle chorych, 33,7 proc. miało inne problemy zdrowotne. Wśród kobiet było podobnie. Wśród bezdomnych, korzystających z pomocy społecznej, 36 proc. posiadało orzeczenie o niepełnosprawności (10,6 tys. osób). W ponad 67 proc. były to orzeczenia o stopniu umiarkowanym.

Najczęstsza forma pomocy

Najczęstszą formą pomocy był zasiłek celowy. Otrzymało go w 2018 r. prawie 70 proc. ubogich beneficjentów pomocy społecznej samotnie gospodarujących. Ponad połowa z nich otrzymywała zasiłek stały, a blisko połowa zasiłek okresowy. W tej grupie 2,3 proc. osób otrzymało wsparcie w formie usług opiekuńczych.

Powody korzystania z pomocy

Pomoc z powodów zdrowotnych otrzymało w 2018 r. 59,8 proc. osób ubogich samotnie gospodarujących. Wśród tej grupy, aż 44,4 proc. osób w wieku aktywności zawodowej, według ich subiektywnej oceny, było chorych przewlekle, ponad 30 proc. miało inne problemy zdrowotne.

„Subiektywną ocenę stanu zdrowia opisywanej populacji ubogich beneficjentów w wieku 18–64 lata samotnie gospodarujących pośrednio weryfikują posiadane orzeczenia o niepełnosprawności. W łącznej liczbie 261,7 tys. samotnie gospodarujących ubogich beneficjentów w wieku 18–64 lata, w 2018 r.orzeczenie o niepełnosprawności posiadało 46,5%, tj. 121,5 tys. osób, w tym posiadający orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym stanowili 32,6%, a w stopniu znacznym – 7,6% ogółu analizowanej zbiorowości” – donosi raport GUS.
Taka sytuacja przekłada się na ich status na rynku pracy, stąd w tej populacji tak wysoki odsetek osób biernych zawodowo i bezrobotnych.

„Z przedstawionej wyżej charakterystyki demograficznej i społecznej omawianej populacji nasuwa się ogólny wniosek, że ubodzy samotnie gospodarujący beneficjenci środowiskowej pomocy społecznej, to w zdecydowanej większości osoby w wieku produkcyjnym niemobilnym, w złej kondycji zdrowotnej z bardzo niskim poziomem wykształcenia, bierne zawodowo lub bezrobotne a cała zbiorowość z relatywnie wysokim odsetkiem osób niepełnosprawnych” – podsumowuje GUS.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 15, 2020 14:34 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Fundacja Aktywizacja zadba o zatrudnienie niepełnosprawnych w ramach programu PFRON
Źródło: reha-news.pl 03.01.2020
Jakub Siusta

Fundacja Aktywizacja wygrała zorganizowany przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych konkurs i została partnerem programu „Praca-Integracja”. Organizacja ta zadba o zatrudnienie osób niepełnosprawnych w Poczcie Polskiej, grupie ENEA i PKN ORLEN. Pracę znaleźć ma łącznie 600 osób z niepełnosprawnościami.
Do zadań fundacji będą należeć m.in. rekrutacja, poradnictwo zawodowe, szkolenia oraz przygotowanie do zatrudnienia, jak również wspieranie osób niepełnosprawnych w pierwszym okresie zatrudnienia. Organizacja będzie też wspierać kadrę menedżerską poprzez szkolenia i spotkania informacyjne w zakresie zarządzania pracownikami z niepełnosprawnościami.
Fundacja Aktywizacja działa na rzecz usamodzielnienia i poprawy jakości życia osób niepełnosprawnych poprzez zintegrowane działania aktywizacyjne, zmianę postaw otoczenia oraz wykorzystanie technologii informacyjno-komunikacyjnych.
„Praca-Integracja” to realizowany w ramach kampanii prozatrudnieniowej „Aktywni Plus” program, który ma zwiększyć odsetek niepełnosprawnych pracowników w spółkach z udziałem skarbu państwa. Porozumienia o współpracy w ramach programu podpisały dotychczas Poczta Polska, grupa ENEA i PKN ORLEN, a niedawno również PKO Bank Polski.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 15, 2020 14:36 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Źródło: pzn.org.pl 09.01.2020

Ponad 1 mln 200 tys. osób niepełnosprawnych pozostaje poza rynkiem pracy. Dlatego Centralny Instytut Ochrony Pracy wraz partnerami z projektu opracował model wsparcia tych osób.
Model prezentuje konkretne narzędzia do tworzenia środowiska pracy, uwzględniające potrzeby osób z niepełnosprawnością ruchową, wzrokową, słuchową oraz intelektualną. Pomagają one ocenić warunki pracy oraz przystosować miejsca zatrudnienia. W modelu wskazano również sieć podmiotów, które wspomogą pracodawców w eliminowaniu barier w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.
Badania przeprowadzone przez CIOP wśród pracodawców wykazały, że aż 89% ankietowanych posiada wiedzę o formach finansowego wsparcia w zakresie zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Za najbardziej efektywne z nich pracodawcy uznali dofinansowanie do wynagrodzenia zatrudnionych osób (62% respondentów), zwrot kosztów przystosowania stanowisk pracy (58%) i wyposażenia stanowisk pracy (34%).
Za największą barierę w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych pracodawcy uznali wysokie oczekiwania dotyczące wydajności i sprawności fizycznej pracownika (42% badanych). Inne najczęściej wskazywane problemy to brak stanowisk pracy dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych (29%) oraz wysokie koszty dostosowania stanowisk pracy (23%).
Po przeanalizowaniu danych i przeprowadzaniu badań CIOP wraz z PFRON-em, Stowarzyszeniem Przyjaciół Integracji, Krajowym Związkiem Rewizyjnym Spółdzielni Inwalidów i Spółdzielni Niewidomych opracował model wspierania zatrudnienia osób niepełnosprawnych.

Jego elementy to:
1.Dokument strategiczny „Model wsparcia osób niepełnosprawnych w środowisku pracy. Mapa drogowa”, przedstawiający zasady postępowania ukierunkowane na dostosowanie środowiska pracy do potrzeb osób niepełnosprawnych.
2.Narzędzia operacyjne wspomagające pracodawców w organizacji środowiska pracy dla osoby niepełnosprawnej, w tym: 4 poradniki dla pracodawców nt. dostosowania środowiska pracy dla osób z niepełnosprawnością narządu ruchu, wzroku, słuchu i niepełnosprawnością intelektualną. Można je pobrać ze strony: https://www.ciop.pl/CIOPPortalWAR/appma ... lucz_spis=.
◾ErgoON – lista kontrolna, czyli interaktywna, mobilna aplikacja do oceny stanowiska pracy pod kątem dostosowania do potrzeb osoby z niepełnosprawnością ruchową, wzrokową, słuchową lub intelektualną VI 38.
◾ErgoON – kalkulator korzyści, czyli interaktywna, mobilna aplikacja umożliwiająca obliczenie środków finansowych, które uzyska pracodawca w związku z zatrudnieniem osoby niepełnosprawnej.
◾ErgoON – wizualizacje, czyli aplikacja zawierająca interaktywne wizualizacje możliwości przystosowania biurowego i przemysłowego środowiska pracy do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową, wzrokową, słuchową i intelektualną, wykorzystująca techniki rzeczywistości wirtualnej.
◾ErgoON – projektowanie, czyli interaktywny program wykorzystujący techniki rzeczywistości wirtualnej (VR) do tworzenia optymalnego środowiska pracy biurowej (najczęściej występującej w administracji publicznej, a także najbardziej dostępnej dla osób niepełnosprawnych).
Aplikacje do pobrania na stronie: https://www.ciop.pl/CIOPPortalWAR/appma ... lucz_spis=.
3.Utworzenie ogólnopolskiej sieci podmiotów zaangażowanych we wspomaganie pracodawców w dostosowywaniu środowiska pracy do potrzeb osób niepełnosprawnych: punkty kontaktowe PFRON, zespół informacyjno-doradczy w CIOP-PIB, zespół projektowania i dostosowywania stanowisk pracy do potrzeb osób niepełnosprawnych, sieć ekspertów BHP. Ich adresy można znaleźć na stronie: https://www.ciop.pl/CIOPPortalWAR/appma ... lucz_spis=.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sty 30, 2020 11:18 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Źródło: niepełnosprawni.pl 27.01.2020
PAP

- Rośnie udział osób starszych w strukturze demograficznej; rok 2020 w działaniach Rzecznika Praw Pacjenta będzie Rokiem Seniora – zapowiedział w poniedziałek, 27 stycznia, rzecznik pacjentów Bartłomiej Chmielowiec.
Rzecznik wskazał, że osób w wieku 60 lat lub starszych jest na świecie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Do 2050 roku 2,1 miliarda ludzi, czyli prawie 22 proc. populacji, będzie miało co najmniej 60 lat.
Chmielowiec akcentuje, że należy zapewnić środowisku seniorów jak najszersze uczestnictwo w życiu społecznym.
- Dążenie do zwiększania społecznego zaangażowania osób starszych, czasem z niepełnosprawnościami, wymaga tworzenia sprzyjających zmian w otoczeniu każdego polskiego emeryta, rencisty czy osoby z niepełnosprawnościami. Na zagadnienia te należy spoglądać z perspektywy zdrowotnej, społecznej i ekonomicznej – podnosi rzecznik.
Dlatego – jak wyjaśnił – rok 2020 w działaniach Rzecznika Praw Pacjenta będzie Rokiem Seniora.
- Nasze działania skupią się na przekazywaniu informacji, edukacji, podnoszeniu świadomości polskiego seniora o prawach pacjenta i świadczeniach zdrowotnych – wskazał.
- Podejmiemy kroki związane z kontynuacją projektu legislacyjnego dotyczącego objęcia działaniem Rzecznika Domów Pomocy Społecznej oraz zwrócimy się do konsultantów w ochronie zdrowia, w zakresie problemów osób starszych, aby wspólnie podjąć działania systemowe – dodał.

Rzecznik przyjrzy się opiece długoterminowej

Zapowiedział też, że rzecznik, badając sprawy na miejscu, przyjrzy się opiece nad pacjentami przebywającymi w zakładach opieki długoterminowej. Priorytetem – jak zapewnił – będzie rozpatrywanie spraw zgłoszonych przez osoby starsze do Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
Bartłomiej Chmielowiec przekazał, że zorganizowana zostanie też konferencja, poświęcona seniorom we współpracy z organizacjami pozarządowymi.
- W tworzącej się przy Rzeczniku Praw Pacjenta Radzie Organizacji Pacjentów chcielibyśmy powołać podzespół, który podejmie sprawy osób starszych – podał.
Zaznaczył, że pracownicy Biura na bieżąco będą uczestniczyć w spotkaniach, na których poruszana będzie problematyka seniorów.
Rzecznik Praw Pacjenta zapowiada, że w 2020 roku planuje przeprowadzić wiele spotkań edukacyjnych na terenie całego kraju skierowanych do środowiska osób starszych, w tym kontynuowanie współpracy z Uniwersytetami Trzeciego Wieku.
- Będziemy, jak co roku, uczestniczyć w imprezach plenerowych organizowanych przez seniorów – dodał.
Rzecznik i pracownicy jego biura deklarują wsparcie seniorów również poprzez możliwość kontaktu za pośrednictwem Telefonicznej Informacji Pacjenta pod nr telefonu 800 190 590.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sty 30, 2020 11:19 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Niewidomy z Gorzowa wpadł pod samochód i... odzyskał wzrok. Lekarze są w szoku
Źródło: polsatnews.pl 29.01.2020

Mieszkaniec Gorzowa Wielkopolskiego, który od lat praktycznie nic nie widział, został potrącony przez samochód. Wypadek okazał się jednak dla niego szczęśliwy, bo mężczyzna odzyskał po nim wzrok. Tajemniczym uzdrowieniem zaskoczeni są nawet lekarze.
Pan Janusz Góraj przez ponad 20 lat był praktycznie niewidomy. Mężczyzna nie widział na jedno oko, drugim potrafił dojrzeć jedynie kontury i mocne światło.
Wszystko zmienił... wypadek. Pan Janusz został potrącony przez samochód na przejściu dla pieszych.
- Uderzyłem głową w maskę auta. Później zsunąłem się na jezdnię - relacjonował "Wydarzeniom" mężczyzna.

Odmienione życie

Po wypadku pan Janusz trafił do szpitala ze złamanym biodrem. W czasie pobytu na oddziale nagle zaczął odzyskiwać wzrok w lewym oku. Po dwóch tygodniach mężczyzna widział już wszystko wyraźnie, nawet bez okularów.
Sytuacja zaskoczyła nie tylko pacjenta, ale również lekarzy, którzy nie ukrywają, że nie wiedzą jak to się stało. Wskazują, że na ozdrowienia pana Janusza mogła mieć wpływ kombinacja leków podawanych mu podczas leczenia ortopedycznego.
Od momentu wypadku życie pana Janusza zmieniło się o 180 stopni. Mężczyzna odzyskał radość z życia i stał się znowu samodzielny. Zaczął wychodzić z domu, a nawet znalazł pracę - jest ochroniarzem w szpitalu, do którego trafił po wypadku.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sty 30, 2020 11:20 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Niewidomy w świecie IT. Wywiad z Dawidem Górnym.
Źródło: testerzy.pl 28.01.2020

Inspirująca rozmowa Radka Smilgin z Dawidem Górnym, który na co dzień swoją pracą i życiem ocenia dostępność oprogramowania, a poprzez działania fundacji ITCQF pomaga tworzyć świat systemów informatycznych przyjaźniejszy wszystkim użytkownikom, w tym również niepełnosprawnym.



Radek: Co dla Ciebie oznacza, że oprogramowanie jest dostępne?

Dawid: Chciałbym, żebyśmy uściślili o jakim rodzaju dostępności będziemy rozmawiali. Jako że jestem osobą praktycznie niewidomą, to podzielę się tym, co wiem o dostępności dla osób niewidomych i słabowidzących.

Dostępność jest szerokim pojęciem i dotyczy różnych obszarów życia. Tutaj skupię się na dostępności urządzeń i oprogramowania, choć można też opowiedzieć o dostępności przestrzeni. Takim przykładem może być budynek, w którym jest dużo mebli rozmieszczonych również w ciągach komunikacyjnych, w którym jest wiele pomieszczeń na kilku piętrach. Jeżeli przestrzeń taka nie zostanie odpowiednio uporządkowana i oznaczona, to dla osoby niewidomej jest bardzo trudno dostępna. Gdy przestrzeń ta dodatkowo ulega przearanżowaniu, staje się nieustającym poligonem doświadczalnym z mnóstwem pułapek.

Mówiąc o fizycznej dostępności urządzeń możemy wskazać pewne cechy, które niewątpliwie ułatwiają używanie nowych technologii. Przykładem może być płyta indukcyjna, czy elektryczna, która posiada pokrętła do obsługi, a zmiany sygnalizuje dźwiękiem. Mimo że nie widząc nie można mieć 100% pewności co do stanu urządzenia, to po kilku razach można sobie nieźle radzić i samodzielnie przygotować posiłek. Dla osób słabowidzących może być wystarczające mocne i kontrastowe podświetlenie.

Oprogramowanie komputera musi być dostępne z poziomu klawiatury i przy użyciu screenreader-ów. Są to programy, które odczytują to, co pojawia się na ekranie monitora. Podobnie ma się sytuacja z ekranami dotykowymi, które po włączeniu technologii wspomagających dają się obsłużyć dotykowo bez użycia wzroku. Niezbędne jest poprawne opisanie elementów menu, w tym np. zakładek, przycisków, itp. Świetnie jest, gdy program jest czytelny również od strony graficznej, czyli wyraźnie oddzielone sekcje, wyróżnienie kontrastem i pogrubieniem.



Radek: Na jakie przeszkody natrafiasz, kiedy używasz oprogramowania?

Dawid: Jest tego całe mnóstwo. Screenreadery to dość kapryśne narzędzia, jednocześnie mocno ingerujące w system i aplikacje. Takie „siłowe” współdziałanie często prowadzi do konfliktów. Bywa, że nie wiem, czy coś źle zrobiłem, czy problem leży po stronie software'u. Zdarza się, że nie wiem w jaki sposób dostać się do danej sekcji programu i muszę szukać skrótów klawiszowych, które mnie tam przeniosą. Jest to czasochłonne, a bywa, że nie da się tego zrobić. Jednym z bardziej frustrujących przykładów była moja pierwsza próba użycia przeglądarki MS Edge. Windows 10 i jego, niezwykle mocno promowana przeglądarka, były dostępne w tamtym czasie od około 1,5 roku. Założyłem, że wszelkie problemy związane z dostępnością zostały rozwiązane, a mi nie pozostaje nic innego, jak tylko zaszaleć i świetnie się bawić. Uruchomiłem zatem przeglądarkę i pełen ciekawości rozpocząłem odkrywanie nowego narzędzia. Użyłem wszelkich znanych mi metod, które powinny skłonić Edge do odpowiedzi, ale niczego nie uzyskałem przez ponad godzinę. Mocno się sfrustrowałem i czując się jak totalny ignorant, zadzwoniłem do osoby zawodowo zajmującej się programami odczytu ekranu. Jakież było moje zdziwienie i wściekłość jednocześnie, gdy dowiedziałem się, że póki co Edge nie współpracuje z moim programem i tylko straciłem czas.



Radek: Jak fizycznie wygląda używanie komputera i oprogramowania przez Ciebie? Z jakich pomocy i/lub dodatkowych narzędzi korzystasz?

Dawid: Obecnie mam komputer z systemem Windows 10, a w środowisku tym pracuję od wersji 95. Prawie cała obsługa odbywa się z poziomu klawiatury z użyciem skrótów klawiaturowych. Właśnie dzięki skrótom mogę szybciej pracować, ale zanim zacząłem trzeba było się ich nauczyć, a teraz powinienem je pamiętać. Z tym jest różnie, bo nie wszystkich używam na co dzień. Obsługa aplikacji również odbywa się w ten sposób, ale są one dostępne w różnym stopniu. Zatem gdy nie potrafię poradzić sobie z poziomu klawiatury, próbuję używać resztek wzroku i klikam myszą. Głównie używam MS Worda, Excela, przeglądarki internetowej, Outlooka do obsługi poczty, czy ABBY Finereader tj. programu OCR. Od wielu lat używam specjalistycznych programów tj. Jaws, który odczytuje mową syntetyczną to, co jest na ekranie oraz Magic, który powiększa i pozwala mi na pracę z użyciem wzroku. Od 3 lat posługuję się też iPhonem i Apple Watchem. Uważam, że są to genialne sprzęty wspierające nie tylko moją pracę, ale też hobby. To jednak kolejna długa opowieść.



Radek: Może jednak opowiesz pokrótce jak używasz tych akcesoriów?

Dawid: Bardzo chętnie, bo lubię te sprzęty i towarzyszą mi one praktycznie ciągle.

Zacznijmy od tego, że Apple stara się dbać o potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Jest to odczuwalne szczególnie przy posługiwaniu się iPhonem i Apple Watchem, które są niezwykle proste w użyciu i niezawodne. Zasada działania jest podobna jak podczas korzystania z komputera, tu jednak obsługa odbywa się za pomocą gestów. Trzeba się oczywiście do tego przyzwyczaić, bo urządzenia te przy włączonym VoiceOwer musimy obsługiwać w specyficzny sposób.

Już sam system i wbudowane aplikacje pozwalają na bardzo wiele. Ponadto są jeszcze różne zewnętrzne aplikacje dostępne dla osób z dysfunkcjami wzroku. Przykładem jest bardzo użyteczna aplikacja Seeing A I, która potrafi m.in. rozpoznawać kolory, czy odczytywać teksty w locie. Przykładowo dostaję list, ale nawet nie wiem od kogo. Biorę wtedy iPhone'a, włączam tę aplikację i praktycznie od razu mogę usłyszeć ogólne informacje na ten temat. Jeżeli chcę potem z tym pismem coś dalej zrobić, to wykonuję zdjęcie i przetwarzam do edytowalnej formy tekstowej przy użyciu aplikacji KNFB Reader.

Innym przykładem może być sytuacja, w której mój komputer się długo aktualizuje. Nie wiem wtedy, czy potrzebna jest moja akcja. Wtedy znowu biorę telefon, kieruję kamerę na ekran monitora, a telefon czyta komunikat. Przez iPhone'a sprawdzam moje skrzynki poczty elektronicznej, płacę rachunki, przeglądam Internet i korzystam z wielu innych funkcji. iPhone jest też dla mnie czytnikiem książek zarówno w postaci audiobooków, jak i ebooków. Ponadto korzystam z nawigacji i aplikacji transportowych pomagających zaplanować podróż komunikacją miejską, czy koleją.

W codziennym życiu pomaga mi też Apple Watch, który jest ciągle na moim nadgarstku. Mogę przy jego pomocy błyskawicznie sprawdzić powiadomienia z iPhone'a, w tym odczytać i odpowiedzieć na SMS-a. Sprawdzam datę, czas, pogodę, mierzę tętno i aktywności ruchowe. To ostatnie jest dla mnie szczególnie ważne, bo potrafię zbyt mocno zasiedzieć się przy książce, czy pracy, a potem pojawiają się dysfunkcje w układzie ruchu. Wychodzę jednak z założenia, że jedna niepełnosprawność to i tak o wiele za dużo. Uprawiam zatem amatorsko sport. Lubię m.in. biegać, jeździć na nartach, łyżwach, rolkach. Niezwykle rzadko zdarza się, że nie robię przynajmniej krótkiego treningu siłowo-kondycyjnego. Do tych aktywności bardzo przydaje się właśnie Apple Watch, który mierzy moją aktywność. Włączam też na nim program treningowy, który instruuje mnie głosowo i mam „osobistego trenera”. Można tak jeszcze wymieniać, jednak myślę że wystarczy.



Radek: Czy możesz opisać nam jakiś projekt, w którym brałeś udział?

Dawid: Robiłem sporo projektów o charakterze społecznym w różnych obszarach. W tym miejscu myślę jednak, że opowiem o moim najnowszym doświadczeniu testerskim z firmą Allegro. Pozwól, że teraz jeszcze raz podziękuję Ci za tę możliwość, bo gdyby nie Twoje polecenie, nie miałbym okazji tam być.

Ludzie z Allegro poprosili mnie o przeprowadzenie funkcjonalnych testów eksploracyjnych na ich platformie sprzedażowej i przekazanie informacji. Już wcześniej wiedziałem, że z tego Serwisu da się korzystać, ale wiedziałem też, że zawsze można coś poprawić. Organizacją przedsięwzięcia, od strony merytorycznej i technicznej, zajęliśmy się wspólnie z moim współpracownikiem i przyjacielem Darkiem Drezno. Pod marką DREDAR staramy się pomagać twórcom oprogramowania uczynić je bardziej dostępnym, nie nadwyrężając przy tym budżetu.

Wysłaliśmy do Allegro wyniki testów, a potem pojechaliśmy do Warszawy z prezentacją. Skupiliśmy się na osobach z dysfunkcjami wzroku, statystykach dot. ilości osób słabowidzących i niewidomych, a także jakich technologii używają. Potem pokazałem, w jaki sposób osoba niewidoma korzysta z ich serwisu przy użyciu specjalistycznego oprogramowania. Przeszedłem przez cały proces zakupowy, wskazując utrudnienia na jakie się natknąłem. Potem jeszcze krótko pokazałem, jak to działa z poziomu iPhone'a, choć już bez wchodzenia w szczegóły i bez kupowania. Wydaje się, że dla osób biorących udział w hakatonie to, w jaki sposób posługuję się technologiami było interesujące i pozwoliło im zrozumieć odmienny sposób funkcjonowania osób niewidomych. Tutaj muszę podkreślić, że było to niezwykle fajne doświadczenie. Zespół IT w Allegro to otwarci i bardzo sympatyczni ludzie. Również osoba z działu HR, która organizowała i koordynowała ten projekt jest nie tylko bardzo kompetentną, ale też wrażliwą osobą. To co mi zaimponowało w dziale IT Allegro to fakt, że od razu zaczęli wprowadzać zmiany na podstawie tego, co zobaczyli. Już kilka dni później miałem okazję doświadczyć wprowadzonych zmian, które mocno poprawiły dostępność. Chcę w tym miejscu bardzo serdecznie za to podziękować.



Radek: A czym się zajmujesz oprócz badania dostępności?

Dawid: Kilka miesięcy temu zostałem Prezesem Międzynarodowej Fundacji Rozwoju Profesjonalnej Komunikacji Technicznej (angielski skrót to ITCQF), która mnie zatrudnia. Jest to dla mnie nowe wyzwanie, gdyż w pozytywnym sensie zmusza mnie do zgłębiania wiedzy w wyspecjalizowanych obszarach od strony twórcy, a nie jak dotąd użytkownika. O ile w Zarządach Fundacji zasiadam od ponad 10-ciu lat i, będąc z wykształcenia prawnikiem, rozumiem prawne podstawy funkcjonowania NGO, o tyle tworzenie komunikacji technicznej jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Uważam jednak, że Fundacja, której misją jest m.in. propagowanie i promowanie tworzenia profesjonalnej komunikacji technicznej ma wymiar nie tylko biznesowy, ale i społeczny. Cieszę się, że mam obecnie możliwość działania na styku biznesu związanego głównie z nowymi technologiami, jednocześnie przyczyniając się do lepszego korzystania z ich dobrodziejstw. Cały czas staram się zawodowo i społecznie przyczyniać do powstawania bardziej zrozumiałego i przyjaznego świata. Biorę udział w projektach na rzecz osób z niepełnosprawnością wzroku w obszarze szeroko rozumianej kultury. Przykładowo byłem ambasadorem projektu „Razem do kina”. Projekt prowadzony był przez Fundację Siódmy Zmysł, a jego celem było umożliwienie „oglądania” przez osoby niewidome filmów z audiodeskrypcją wraz z widzącymi przyjaciółmi. Również w tych działaniach najważniejsze jest właściwe przygotowanie „dokumentacji technicznej”, czyli tekstu opisującego co dzieje się na filmie. Oczywiście nazwanie audiodeskrypcji dokumentacją techniczną jest z mojej strony celową przesadą. Chcę tu jednak zwrócić uwagę na wagę profesjonalnego komunikatu.



Radek: Jakie dostrzegasz elementy wspólne w testowaniu i komunikacji technicznej?

Dawid: Wszystko zaczyna się dla mnie od sięgnięcia po instrukcję. Tutaj jednak potrzeba dobrego techwritera, który załączy sensowną dokumentację, w której napisze jak dany program czy urządzenie działa. Dla mnie jest to szczególnie ważne, gdyż poznaję świat bez użycia wzroku, czyli w pewnym sensie po kawałku. Kiedy jednak poskładam sobie te kawałki, to mam obraz całości. Do tego właśnie przydaje się dobra dokumentacja techniczna. Potem, mając już wiedzę co i jak zrobić, mogę przejść do testowania. Wiem wtedy, że jak coś nie działa, to nie dla tego, że ja nie wiem jak to działa. Oczywiście jak pewnie większość, często najpierw biorę program czy urządzenie, a dopiero napotykając problemy wspomagam się instrukcją. Uważam jednak, że bez niej często trudno byłoby mi ocenić gdzie tkwi problem. Ma to szczególne znaczenie w pracy testera dostępności, który powinien rozumieć jak działa dane oprogramowanie w połączeniu ze screenreader-em.



Radek: Czy i ewentualnie jak dbałość o technical writing może pomóc osobom o różnym spektrum niepełnosprawności?

Dawid: Trudno wypowiadać mi się za osoby z innymi niepełnosprawnościami niż dysfunkcja wzroku, dlatego pozwolę sobie ograniczyć się do tej grupy. Uważam, że profesjonalnie przygotowana dokumentacja techniczna jest nieocenioną pomocą. Wspomniałem już, że osoby niewidome poznają świat bardziej po kawałku. Dokumentacja, w której ktoś opisuje jak dany program czy urządzenie działa i do czego można go użyć, daje możliwość jego zrozumienia i zobaczenia całościowego obrazu. Myślę, że pisząc dokument techniczny ludzie często zapominają, że mają do czynienia z laikami w danej dziedzinie. Często nie uwzględniają, że inni mają problemy z percepcją wynikające czy z niepełnosprawności fizycznych, czy intelektualnych. Dlatego warto sięgać po dobre praktyki i standardy. Niewątpliwie błędnym przekonaniem jest, że osoby z niepełnosprawnością mogą bardzo niewiele. W mojej ocenie techwriterzy mają tutaj szerokie pole działania. Przykładowo w moim domu to głównie ja jestem odpowiedzialny za różne urządzenia techniczne. W większości przypadków czytam dokumentację do nich dołączoną. Potem nawet jeżeli nie mogę samodzielnie ich obsłużyć, bo nie są po prostu dla mnie dostępne, to i tak podpowiadam, a nawet wskazuję co i jak zrobić. Wniosek jest taki, że bez dobrej dokumentacji technicznej nie mógłbym być skuteczny, czy zawodowo, czy społecznie, a już na pewno moja skuteczność byłaby znacznie mniejsza.



Radek: Dziękuję za rozmowę.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lut 11, 2020 13:29 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Zawodem przyszłości jest... asystent osoby z niepełnosprawnością
Źródło: niepełnosprawni.pl 30.01.2020
Beata Dązbłaż

W wielu województwach zawód asystenta osoby z niepełnosprawnością znalazł się na liście zawodów, na które jest zapotrzebowanie w kształceniu branżowym – wynika z obwieszczenia Ministra Edukacji Narodowej o zawodach potrzebnych na rynku pracy.
Każdego roku, od dwóch lat, MEN ogłasza prognozę zapotrzebowania na zawody branżowe na krajowym rynku oraz w poszczególnych województwach. Celem jest wskazanie kierunku rozwoju oferty szkolnictwa branżowego w Polsce.
„Prognoza uwzględnia dane Instytutu Badań Edukacyjnych opracowane w szczególności na podstawie statystyki publicznej, danych z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Systemu Informacji Oświatowej. Ważną rolę odgrywają również opinie rad sektorowych do spraw kompetencji i Rady Programowej do spraw kompetencji, a także ministrów właściwych dla zawodów szkolnictwa branżowego” – wyjaśnia MEN.
Oznacza to w praktyce, że samorządy na 2021 r. otrzymają zwiększoną subwencję oświatową na szkoły kształcące w zawodach, na które prognozowane jest szczególne zapotrzebowanie na krajowym rynku pracy, wskazane w prognozie z 2020 r.

Asystent potrzebny

Obwieszczenie zawiera wykaz istotnych zawodów oraz zawodów o umiarkowanym zapotrzebowaniu. Wśród tych drugich zawód asystenta osoby niepełnosprawnej został wykazany w kilku województwach: lubelskim, mazowieckim, opolskim, podkarpackim, podlaskim, pomorskim, śląskim, świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim. W tych samych województwach zawodami o umiarkowanym zapotrzebowaniu okazały się: zawód opiekuna medycznego, opiekuna osoby starszej, opiekuna w domu pomocy społecznej, terapeuty zajęciowego.
Jak informuje MEN, zawody o szczególnym znaczeniu dla rozwoju państwa to: automatyk, elektromechanik, elektronik, elektryk, kierowca mechanik, mechanik-monter maszyn i urządzeń, mechatronik, murarz-tynkarz, operator maszyn i urządzeń do przetwórstwa tworzyw sztucznych, operator maszyn i urządzeń do robót ziemnych i drogowych, operator obrabiarek skrawających, ślusarz, technik automatyk, technik automatyk sterowania ruchem kolejowym, technik budowy dróg, technik elektroenergetyk transportu szynowego, technik elektronik, technik elektryk, technik energetyk, technik mechanik, technik mechatronik, technik programista, technik spawalnictwa, technik transportu kolejowego.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lut 11, 2020 13:33 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Źródło: portalsamorzadowy.pl 30.01.2020

- Społeczeństwo powinno przestać postrzegać osoby niepełnosprawne w kategoriach medycznych - powiedział pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Paweł Wdówik. - Planuję także zmiany w obecnie obowiązujących programach wsparcia osób niepełnosprawnych, np. w opiece wytchnieniowej, usługach opiekuńczych czy asystencji osobistej - dodał.
Nowa ustawa dla osób z niepełnosprawnością i ujednolicenie systemu orzekania to główne kierunki działań, na które wskazał pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Paweł Wdówik.
- Polityka państwa wobec osób niepełnosprawnych ma odpowiadać potrzebom osób z różnorakimi niepełnosprawnościami i być nastawiona na to, żeby czuły się obywatelami tej samej kategorii co wszyscy inni - mówi.
- Chciałbym, żeby programy były łatwiej dostępne i nie były powiązane z koniecznością uzyskania tzw. decyzji administracyjnych wydawanych przez samorządy - komentuje nowy rzecznik.

Jak pan zareagował na propozycję objęcia funkcji pełnomocnika rządu do spraw osób niepełnosprawnych?

Paweł Wdówik: Chciałbym zacząć od tego, że kiedy zostałem powołany na ten urząd, osoby niepełnosprawne z różnych organizacji kontaktowały się ze mną i mówiły, że to jest naprawdę dobra zmiana, bo po 30 latach na stanowisku pełnomocnika rządu pojawiła się osoba z niepełnosprawnością. To daje ludziom nadzieję. Jestem świadomy tego wyzwania. Nie jestem człowiekiem, który trafił na to stanowisko z klucza politycznego. Jestem tu ze względu na swoje wieloletnie zaangażowanie na rzecz równych praw osób z niepełnosprawnością.

Jak pan chce przełożyć swoje doświadczenie na pracę na tym stanowisku?

- Moim głównym celem jest stworzenie ustawy, która będzie obejmowała wszystkie obszary związane z życiem osób z niepełnosprawnościami. Chciałbym, żeby ta ustawa odzwierciedlała założenia Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, żeby dawała obywatelom z niepełnosprawnością prawo do pełnego udziału w życiu społecznym we wszystkich jego wymiarach. To jest ochrona zdrowia, transport, wypoczynek, edukacja - w tym system wsparcia dla szkół, dostęp do kultury i zatrudnienie. Zakładam, że w ciągu czterech lat uda się to osiągnąć. Obecnie funkcjonujemy w rzeczywistości wyznaczanej przez ustawę o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Ten akt prawny ogranicza osobę niepełnosprawną do roli świadczeniobiorcy potrzebującego rehabilitacji i ustawia szczyt jej możliwości na poziomie pracownika. A to nie jest prawda. Taka wizja osoby niepełnosprawnej jest archaiczna.

W informacjach na pana temat można przeczytać, że jest pan zwolennikiem amerykańskiej ustawy Americans with Disabilities Act (Ustawa o niepełnosprawnych Amerykanach) z 1990 r. Czy na niej chciałby się pan wzorować?

- Byłem w Stanach Zjednoczonych w czasie, kiedy prezydent George Bush podpisywał tę ustawę. Było to wielkie wydarzenie dla osób niepełnosprawnych w USA. Jak się pobędzie w Stanach przez dłuższy czas, to człowiek zaczyna odczuwać, na czym polega różnica w podejściu otoczenia, instytucji, osób pełnosprawnych do mnie - człowieka z niepełnosprawnością. Mogę podać przykład. Poszedłem kiedyś na pocztę, by wysłać list do rodziców. Nauczony polskim doświadczeniem podszedłem do okienka bez kolejki. Pani w okienku zwróciła uwagę, że do obsługi czeka jeszcze kilka osób. Odpowiedziałem, że przecież jestem niepełnosprawny, na co pani odparła: "Wszyscy to widzimy, ale jest pan takim samym obywatelem jak inni i nie widzę powodu, dla którego miałby pan być obsłużony w pierwszej kolejności". Była to dla mnie duża nauka. W Polsce taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia.

Chciałby pan być rzecznikiem osób niepełnosprawnych?

- Kiedy pracowałem na Uniwersytecie Warszawskim jako kierownik biura do spraw osób niepełnosprawnych, zawsze podkreślałem, że nie jestem rzecznikiem osób niepełnosprawnych, tylko reprezentuję władze uczelni. Nie jestem przedstawicielem mniejszości czy większości, mnie umocował rektor. Tak samo myślę o swojej pracy tutaj. Mnie umocował tu premier, żebym stworzył pewną politykę państwa wobec osób niepełnosprawnych. Oczywiście ona ma odpowiadać potrzebom osób z różnorakimi niepełnosprawnościami i być nastawiona na to, żeby czuły się obywatelami tej samej kategorii co wszyscy inni.

W amerykańskiej ustawie jest mowa m.in. o darmowych urządzeniach pomocnych osobom z niepełnosprawnością słuchu, wzroku lub mowy. Chodzi m.in. o słuchawki, monitory z wideotekstem, urządzenia czytające. Czy udałoby się wprowadzić taki pomysł w Polsce?

- Z całą pewnością będzie to przedmiotem moich działań. Obecnie w ramach PFRON można się ubiegać jedynie o częściowe dofinansowanie takich sprzętów. Np. jeśli ktoś potrzebuje notatnika brajlowskiego, to musi zapłacić jakiś procent jego ceny. Takie notatniki kosztują w najprostszej wersji 10-12 tys. zł, a w lepszej ponad 20 tys. Zapłacenie nawet 10 proc. takiej kwoty to są istotne pieniądze. Ponadto przydział tych urządzeń pozostawia wiele do życzenia, bo co województwo, to inne kompetencje komisji przyznających ten sprzęt. Na pewno trzeba to zmienić.
Planuję także zmiany w obecnie obowiązujących programach wsparcia osób niepełnosprawnych, np. w opiece wytchnieniowej, usługach opiekuńczych czy asystencji osobistej. Chciałbym, żeby te programy były łatwiej dostępne i nie były powiązane z koniecznością uzyskania tzw. decyzji administracyjnych wydawanych przez samorządy. Obecnie jest tak, że jeśli jakiś samorząd nie realizuje danego programu, to osoba niepełnosprawna nie ma jak z niego skorzystać. To jest niesprawiedliwe. W przyszłym roku te programy będą w zupełnie innej wersji.

Czy także wzorem amerykańskiej ustawy chciałby pan wprowadzić instytucję rzecznika praw osób niepełnosprawnych, do którego te osoby mogłyby się zwracać z problemami dyskryminacji?

- W USA ten urząd nosi nazwę compliance officer. W Polsce nie ma takiej instytucji, ale definitywnie ona się pojawi. Myślę, że powinna być usytuowana np. przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. To nie mogę być personalnie ja, czyli pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, ponieważ ja reprezentuję państwo i jestem stroną. Nie byłbym obiektywny w rozstrzyganiu, czy pewne rozwiązania są dyskryminujące, czy nie. Taka funkcja będzie ujęta właśnie w ramach nowej ustawy dotyczącej osób z niepełnosprawnością. Jednak zanim ta ustawa wejdzie w życie, potrzebne jest stworzenie spójnego systemu orzekania o niepełnosprawności.

To reforma, na którą osoby z niepełnosprawnościami czekają od wielu lat.

- To trudny temat, ale jego realizacja jest bardzo ważna. Mam nadzieję, że uda się to wdrożyć znacznie szybciej niż wspomnianą ustawę. To jest o tyle ważne, że ustawa o niepełnosprawności będzie de facto wdrożeniem zapisów konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Musimy zadbać o to, by orzecznictwo było zgodne z konwencją ONZ.

Czy zakłada pan sobie konkretne terminy na przyjęcie tych rozwiązań?

- Terminem na pewno jest obecna kadencja rządu. Natomiast ja codziennie jestem zaskakiwany ilością rzeczy, którymi muszę się zająć. To są bieżące sprawy, które wymagają moich decyzji. Poza tym chciałbym spotykać się z ludźmi. Dlatego w pierwszy i trzeci poniedziałek miesiąca będę pełnił dyżury dla interesantów. Każdy kto będzie chciał się ze mną spotkać, po wcześniejszym zapisaniu, będzie mógł to zrobić.
Tak jak już mówiłem, dla mnie najważniejsze jest opracowanie ustawy dotyczącej osób niepełnosprawnych, stworzenie systemu orzecznictwa, ale także prawo do życia osób niepełnosprawnych. Chodzi o zmianę przepisów dotyczących aborcji eugenicznej.

Nie boi się pan poruszać tego tematu?

- To jest oczywiste, że forsując takie rozwiązanie w tej chwili, przy takim poziomie wiedzy społeczeństwa o niepełnosprawności, będziemy tylko konfliktować. Najpierw musimy udowodnić, że dajemy wsparcie rodzinom, matkom, że kobieta i jej sytuacja nie jest nam obojętna. A potem możemy mówić o zmianach. Społeczeństwo boi się niepełnosprawności, choć według mnie jest sytuacją niedopuszczalną, że nawet wada wzroku może być powodem do przeprowadzenia aborcji. Mnie, jako osobę niewidomą, to osobiście obraża, bo jestem człowiekiem szczęśliwym, który spełnia się w życiu.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lut 11, 2020 13:34 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Źródło: przekroj.pl 02.02.2020

Kuba jest osobą niedosłyszącą. Edyta należy do społeczności głuchych. Natalia nie widzi od dziecka. Szymon porusza się na wózku. Wszyscy są ekspertami ds. osób z niepełnosprawnością w projekcie Kultura Wrażliwa. Projekcie wyjątkowym, bo jednym z niewielu tego typu, który, stawiając na dostępność dla osób niepełnosprawnych, konsultuje się przede wszystkim z samymi zainteresowanymi. Bo kto, jak nie osoba poruszająca się na wózku, lepiej stwierdzi, czy dana powierzchnia nadaje się do jazdy?
Kuba Studziński na co dzień jest lektorem Polskiego Języka Migowego, przewodnikiem w języku migowym po krakowskich muzeach i działaczem społecznym na rzecz głuchych. Mimo że jest osobą niedosłyszącą, bez problemu rozmawia po polsku, używając języka fonicznego. Dzięki Kubie mogę porozmawiać z Edytą Kozub – performerką Visual Vernacular, czyli migania pantomimicznego, montażystką filmową, lektorką PJM. A także aktywistką w środowisku głuchych. Kuba jest naszym tłumaczem.
Kiedy pytam o to, czy w Polsce kultura jest dostępna dla osób głuchych, Edyta odpowiada, że nie ma takiej dostępności w ogóle. „Nikt o tym nie myśli. W muzeum jedynie obejrzysz sobie eksponaty, nikt ci nic nie wyjaśni. Na spotkania związane ze sztuką Głusi nie przychodzą, bo jak nie ma tłumacza, to po co mają przychodzić?” – wyjaśnia.
Edyta mówi, że z chęcią częściej brałaby udział w różnych wydarzeniach kulturalnych, ale tylko na niewielu z nich zapewniony jest tłumacz. Jeden z dużych festiwali literackich miał zagwarantować takiego tłumacza na spotkanie z autorem, które miało docelowo trwać dwie godziny. Edyta spóźniła się na nie 30 minut. Tłumacza już nie było.
Natalia Kaczor z wykształcenia jest anglistką i tyflopedagożką, czyli osobą zajmującą się uczeniem dzieci z niepełnosprawnością wzrokową. Oprócz tego prowadzi warsztaty, w tym także muzyczne, bo sama jest skrzypaczką i flecistką. Wkrótce będzie nagrywać płytę. Jest współzałożycielką stowarzyszenia „Dobrze”, przeciwdziałającego wykluczeniu osób z niepełnosprawnościami. Rozwiązania, które podpowiada instytucjom w tym zakresie, może od razu przetestować sama jako użytkowniczka. Sama bowiem jest osobą niewidomą od urodzenia. Mimo to, do kina chodzi od dziecka. Jak była mała, rodzice po prostu opowiadali jej wszystko, co działo się na ekranie.
Kiedy dzisiaj planuje iść do kina i chce znaleźć na stronie internetowej zakładkę „repertuar”, syntezator mowy musi po kolei przeczytać etykiety wszystkich linków, które prowadzą do kolejnych podstron. Wiele z nich jest niezaetykietowanych. „W takiej sytuacji synteza mowy mówi po prostu »link«, »link«, »link«. I nie wiesz, w który kliknąć. A mogłaby powiedzieć »repertuar« albo »strona główna«” – wyjaśnia Natalia. Mimo że istnieją wytyczne WCAG 2.1, które mówią o tym, jak przystosować stronę internetową dla osób z niepełnosprawnością, w praktyce wiele stron jest nieczytelnych. Znalezienie wtedy cennika z biletami wcale nie jest takie proste.
Szymon Laciuga w projekcie Kultura Wrażliwa pracuje jako ekspert ds. dostępności dla osób z niepełnosprawnością ruchu. Bywa na różnych festiwalach muzycznych. Nie na wszystkich są dostępne toalety dla osób poruszających się na wózku. „Byłem na kilku festiwalach za granicą. Na jednym z nich przysługiwał mi nawet darmowy bilet, miałem miejsce w pierwszym rzędzie i asystenta, który co jakiś czas pytał mnie, czy wszystko jest w porządku. W Polsce czegoś takiego nie widzę” – mówi.
Czy teatr lub kino z założenia muszą wykluczać osoby niewidome lub głuche? Jak się okazuje – niekoniecznie. Odbiorca, który nie widzi, może usłyszeć dokładny opis tego, co się dzieje. Ten, który nie słyszy – może przeczytać napisy lub dostać tłumaczenie w PJM. Krakowski Teatr Słowackiego czy zakopiański Teatr Witkacego organizują już takie spektakle z napisami albo tłumaczeniem. Także opera krakowska wprowadziła napisy do arii operowych.
Innym udogodnieniem, stosowanym częściej podczas konferencji czy spotkań masowych, są napisy na żywo, czyli live subtitling. Respiker powtarza słowa mówcy, które wyświetlają się w formie napisów na ekranie. Respikerzy pracują często międzyjęzykowo. To duże ułatwienie nie tylko dla osób niesłyszących, ale także dla tych, którzy nie znają dobrze języka, w którym operuje mówca.
Coraz bardziej powszechna jest także audiodeskrypcja, czyli przełożenie treści wizualnych oraz dźwięków, które są niedostępne lub niezrozumiałe dla osób z niepełnosprawnością wzroku, na słowa. Anna Jankowska jest prezeską fundacji Siódmy Zmysł, która razem z kilkoma innymi partnerami stworzyła aplikację AudioMovie. „Można ją ściągnąć na telefon i odsłuchać audiodeskrypcji i wersji lektorskiej w kinie. Dzięki temu kino nie musi kupować zestawów słuchawkowych. Aplikacja automatycznie synchronizuje audiodeskrypcję i ścieżkę lektorską” – mówi Jankowska. Fundacja jest także każdego roku obecna z audiodeskrypcją i z audionapisami na kilku festiwalach filmowych. Na ten rodzaj dostępności otwierają się także teatry, opery i koncerty oraz muzea. W bezpłatnej formie dostępna jest aplikacja OpenArt, w której można odsłuchać audiodeskrypcji do dzieł z kilku polskich muzeów. To aplikacja stworzona z myślą o osobach niewidomych, a tak naprawdę przyda się także osobom, które mieszkają daleko od Krakowa czy Warszawy.
Oprócz inicjatyw ze stron samych instytucji kultury czy fundacji można zauważyć także pewne zmiany odgórne. Od trzech lat w Małopolsce prowadzony jest projekt Małopolska Kultura Wrażliwa, który powstał dzięki współpracy Małopolskiego Instytutu Kultury i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. W ramach projektu, instytucje kultury znajdujące się pod kuratelą UMWM mają obowiązek rozwijania dostępności. Mogą zdobywać certyfikaty, konsultować planowane rozwiązania czy wystawy z ekspertami ds. niepełnosprawności i brać udział w szkoleniach. Jednym z wymogów projektu było także wyznaczenie koordynatora dostępności, czyli osoby odpowiedzialnej za kontakt z osobami z niepełnosprawnością.
„Koordynator dostępności powinien uczestniczyć w spotkaniach organizacyjnych w momencie, kiedy dyskutuje się nad koncepcją i aranżacją przestrzeni każdej nowej wystawy. Oprócz zaprojektowania wystawy, która będzie dostępna, warto też organizować ciekawe i dostępne wydarzenia towarzyszące. Na przykład oprowadzanie w PJM-ie lub z audiodeskrypcją. Dobrze też szukać rozwiązań, które pozwolą osobom z niepełnosprawnościami wzroku poznawać wybrane obiekty czy kopie eksponatów dotykiem” – mówi Olga Błaszczyńska, koordynatorka dostępności w Muzeum Etnograficznym w Krakowie.
Basia Pasterak i Olga Curzydło pełnią analogiczną funkcję w Cricotece. Stojąc jeszcze w holu budynku, można sprawdzić dotykiem, jak wygląda budynek, w którym mieści się muzeum Kantora. Przy kasie bowiem znajduje się makieta budynku. Biały domek jest gładki, pozostała część w dotyku jest wyraźnie chropowata. Pod spodem, jakby na suficie czuć wyraźnie fakturę lustra.
Muzeum stawia na maksymalną dostępność. Na stronie internetowej Cricoteki znajduje się wiele plików w PJM. Jest opis dla osób z niepełnosprawnością wzroku, jak dotrzeć na miejsce. Można się także umówić na asystowanie w dotarciu do instytucji. Przy kasie znajduje się pętla indukcyjna. To mikrofon, który podbija głos mówiącego, a wycisza szum i dźwięki tła. Takiego samego mikrofonu używa przewodnik podczas oprowadzania po wystawie. Na plakacie z rozpiską spotkań na dany miesiąc, przy niektórych wydarzeniach widać dodatkowe oznaczenia – dzięki temu wiadomo, jakie wydarzenia będą dostępne dla osób z niepełnosprawnością i na czym ta dostępność będzie polegać.
W recepcji dodatkowo można wypożyczyć tablet, do którego wgrany jest przewodnik po wystawie w PJM, a także nagrania audiodeskrypcji obiektów prezentowanych na wystawie dla osób niewidomych. Osobno jest też wydrukowany opis wystawy stałej spisany alfabetem Braille’a. Dla niedowidzących położono kilka szkieł powiększających, które można wypożyczyć na czas zwiedzania.
W Cricotece znajdują się także kopie niektórych obiektów, wykonane specjalnie po to, żeby osoby niewidome mogły ich dotknąć. Oprócz tego – tyflografiki. Dotykam filcu – to włosy. Linia gładkiej taśmy prowadzi palce po zarysie sylwetki. Taśma chropowata pokazuje abstrakcyjne kształty. Wszystko przeniesione jest z płótna na karton, który można dotykać i wyobrazić sobie, co znajduje się na oryginalnym obrazie.
Większe instytucje wygrywają granty, mają ludzi, których mogą w ogóle wysłać na szkolenia, stać ich na wynajęcie tłumacza PJM. A organizatorzy małych lokalnych koncertów czy właściciele niedochodowych galerii? Jak mogą sprawić, że ich wydarzenie będzie bardziej dostępne?
„To może banał, ale najważniejszy jest brak lęku. Nie ma nic strasznego w kontakcie z osobą z niepełnosprawnością” – mówi Magda Urbańska, koordynatorka projektu Kultura Wrażliwa i zarazem organizatorka koncertu, który odbył się w grudniu i był jednocześnie jednym z pierwszych w pełni dostępnych.
Przykłady? „Najpierw zadbaj o jasną informację. Jeśli organizujesz np. koncert, to warto napisać, jak można na niego trafić. Podaj adres, najbliższy przystanek. Warto jeszcze szczegółowo opisać, jak wygląda droga od przystanku na miejsce wydarzenia. Przejdź ją samemu i napisz, że pomiędzy przystankiem a wejściem do instytucji jest 100 metrów, ale po 50 metrach są dwa schodki. Napisz, gdzie jest kasa, gdzie są toalety”– wyjaśnia Magda.
„Przejdź trasy festiwalowe z półprzymkniętymi oczami i zastanawiaj się po drodze, co ci może przeszkadzać. Taki opis ułatwi osobom z niepełnosprawnością dotarcie na miejsce. Pokaże też, że organizator dba o ich potrzeby i że dane miejsce jest otwarte na ich obecność. To są bardzo proste rzeczy, które nie wymagają żadnych nakładów finansowych” – dodaje organizatorka.
Na miejscu zadbaj też o przestrzeń. „Wszyscy myślą, że dostępność to tylko winda dla osób na wózkach. Ale czasami ważne są małe rzeczy: wystarczy coś przestawić, przesunąć lub zawiesić niżej. Na przykład przyklejając kartkę z programem lub z jakimiś ważnymi informacjami, należy pamiętać, żeby była ona na odpowiedniej wysokości – tak, żeby osoba na wózku też mogła ją zobaczyć. Pamiętaj nie tylko o osobach niewidzących, ale także niedowidzących. Jeśli masz schody – naklej na nich żółto-czarną taśmę. Jeśli masz przezroczyste szklane drzwi – oznacz je – wylicza na jednym wydechu Magda. Pisząc informację o wydarzeniu, pamiętaj też, że dla osób Głuchych język polski jest językiem obcym. Używaj prostego języka. Żadnych metafor ani zdań kilkukrotnie złożonych” – dodaje.
Poza tym, jeśli wydarzenie będzie dostępne dla osób z niepełnosprawnościami, warto wysłać informację o nim na strony różnych fundacji i stowarzyszeń. To właśnie tam osoby głuche czy niewidome szukają informacji, bo jest to miejsce związane z ich środowiskiem.
Na końcu Magda jeszcze dodaje – „Moim marzeniem jest, aby w przyszłości nie trzeba było mówić, że dane wydarzenie jest dostępne. Że to nie będzie miało żadnego znaczenia. Obojętne czy jesteś Głuchy, niewidomy czy jedziesz na wózku – po prostu przychodzisz na wydarzenie i wiesz, że ono jest także dla Ciebie”.
Żeby bardziej współpracować z Głuchymi, krakowskie Muzeum Etnograficzne ogłosiło konkurs na własny znak migowy i włączyło do współpracy nad jego wymyślaniem środowisko Głuchych. Słowo „tradycja” to młynek zamigany obiema dłońmi przy głowie w tył. W polskim języku migowym czas przeszły lub przyszły oznacza się odpowiednio kierunkiem migania – do tyłu lub do przodu. Okazało się, że charakter muzeum najbardziej odzwierciedla „tradycja” migana w przód, co podkreśla też istotę współczesnych badań etnograficznych. Tak więc z połączenia dwóch znaków migowych – słowa „tradycja” miganego w przód i literki „E” – muzeum dorobiło się własnego znaku migowego. Oprócz tego muzeum prowadzi warsztaty, na które zaprasza osoby Głuche. Żeby do nich dotrzeć, umieszcza filmiki w PJM-ie, zapewnia tłumaczy na spotkania. Dzięki temu na rodzinnych warsztatach zaczęły pojawiać się także osoby Głuche.
W Polsce jednak osoba Głucha wciąż musi liczyć na to, że organizator zapewni jej tłumacza. A warto, by wziąć przykład ze Słowenii. „Tam każdy Głuchy ma przydzieloną od państwa pewną pulę godzin do wykorzystania w ciągu roku, kiedy może skorzystać z tłumacza języka migowego. Sam wybiera, czy wykorzysta tę możliwość u lekarza, czy na wykładzie o sztuce” – dodaje Edyta.
Po czym opowiada, jak podczas podróży po Francji, weszła do lokalnego muzeum w małym miasteczku. Grupa, do której dołączyła, składała się z Francuzów i kilku innych obcokrajowców nieznających francuskiego. Przewodniczka, która oprowadzała po wystawie, najpierw mówiła wszystko w swoim ojczystym języku, potem po angielsku, a następnie – wiedząc, że są w grupie także osoby głuche – pisała na kartkach. Bo jak się okazuje, dostępność to przede wszystkim otwarta głowa i drugi człowiek.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lut 11, 2020 13:35 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Niezwykłe życie niewidomej 84-letniej nauczycielki
Źródło: trójmiasto.pl 09.02.2020

Uczy dzieci obsługi komputera, pływa w rejsy morskie, fascynują ją nowe technologie, wydała autobiografię, a ostatnio marzy o podróży do Australii - aż trudno uwierzyć, że Helena Urbaniak ma 84 lata a od przeszło 60 jest osobą niewidomą. - Póki głowa pracuje, chcę być aktywna – przekonuje.
O Helenie Urbaniak pierwszy raz słyszę, gdy odczytuję e-maila, który przyszedł na redakcyjną skrzynkę pocztową. Ktoś zachęca do zainteresowania się historią nauczycielki z Gdyni, która właśnie wydała książkę. Składa się idealnie, bo zaledwie dwa dni później autorka zaprasza na spotkanie literackie, w czasie którego opowie o swojej autobiografii.

Iskierki w mroku gdyńskiej biblioteki

Ten wieczór ma w sobie coś magicznego. Na dworze deszcz i plucha, a z ukrytej pomiędzy blokami biblioteki na gdyńskiej Chyloni na ulicę sączy się ciepłe światło. Przez duże parterowe okna dostrzegam panią Helenę. Siedzi na środku w dużym fotelu i delikatnie się uśmiecha. Na widowni złożonej z rozstawionych krzeseł powoli zbierają się ludzie. Są znajomi, współpracownicy, ale też zupełnie obcy mieszkańcy dzielnicy, których zachęcił ciekawy życiorys autorki.
Kiedy zaczynamy, gasną światła. Pozostają tylko świece i delikatne lampki. Atmosfera idealnie komponuje się z tytułem książki - "Iskierki w mroku". Jedna z nauczycielek współpracujących z panią Heleną zaczyna odczytywać fragmenty książki. Ktoś inny przez cały czas delikatnie przygrywa na gitarze. Jest nastrojowo, sentymentalnie i... bardzo optymistycznie, choć duża część życia głównej bohaterki tego wieczoru z optymizmem nie ma nic wspólnego. Na kartach książki opisane jest dzieciństwo często naznaczone biedą, traumatyczne pobyty w ośrodkach opiekuńczych i przenikliwa samotność, towarzysząca gdyniance przez dużą część pozbawionego kolorów życia. Pani Helena kłopoty ze wzrokiem miała już od urodzenia. Kiedy w dzieciństwie została uderzona w głowę, pogorszyło się - powstał wówczas zanik nerwu wzrokowego. Całkowicie przestała widzieć, mając 20 lat. Jednak, jak sama twierdzi, to ostatnie lata, a nie te, gdy widziała, są najszczęśliwszymi w jej życiu. - Przeżywam teraz taki prawdziwie rozsłoneczniony czas - mówi.
Porozmawiać dłużej miałyśmy po wieczorku literackim, ale po części oficjalnej do autorki po swój egzemplarz z podpisem ustawia się z gratulacjami tak długa kolejka, że zgodnie postanawiamy umówić się kolejny raz na inny dzień. W międzyczasie czytam "Iskierki mroku". Kilka tygodni później odwiedzam panią Helenę w domu.

Braille i komputery
W Gdyńskiej Szkole Społecznej uczy od 20 lat. W gronie jej uczniów są zarówno dzieci z zerówki, jak i nastoletni ósmoklasiści. Wszystkie lekcje są indywidualne, a wśród prowadzonych przez Helenę Urbaniak są zajęcia z alfabetu Braille'a oraz posługiwania się komputerem. - Oczywiście wszystkie dzieci wolą zajęcia komputerowe - zaznacza. W czasie lekcji uczniowie nie używają myszki, a jedynie skrótów klawiaturowych lub czytników ekranu, które mową przekazują to, co znajduje się na ekranie. Uczą się, jak obsługując klawiaturę, korzystać ze wszystkich palców jednocześnie. Dzięki temu pisanie idzie szybciej.
Poza tym pani Helena pomiędzy lekcjami stara się pokazywać dzieciom, jak wykonywać czynności dnia codziennego. Wszystko oczywiście za pomocą technologii. Na przykład: przygotowywać herbatę można, nakładając na szklankę specjalne wąsy - gdy ciecz dojdzie do ich poziomu, urządzenie zaczyna piszczeć, informując tym samym o odpowiednim poziomie płynu. To udogodnienia, które potrafią znacząco podnieść komfort życia osoby niewidomej, a pani Helena bardzo chętnie dzieli się swoimi odkryciami. Uczniowie sami chętnie o nie dopytują, a młodsze niewidome dzieci w czasie przerw często chowają się w gabinecie nauczycielki, bo czują się tam bezpieczniej niż na gwarnych korytarzach. - Karierę nauczycielki rozpoczęłam późno. A było tak: dostałam kiedyś szansę, żeby jechać na kurs instruktażu Braille'a. Po co, myślałam sobie. Byłam już po 60, Braille'a znam, a papier do niczego nie był mi potrzebny. W końcu jednak dałam się namówić. Kurs trwał trzy tygodnie i zakończył się otrzymaniem dyplomu oraz odbytą praktyką. Teraz myślę sobie, że tak właśnie miało być, bo krótko po jego ukończeniu dostałam telefon, że w Gdyńskiej Szkole Społecznej poszukiwany jest nauczyciel dzieci niewidomych i niedowidzących. Dostałam tę pracę i tak w to wsiąkłam, że uczę do dzisiaj. Nawet nie wiem, kiedy minęło te 20 lat - opowiada nauczycielka. Do szkoły od samego początku dojeżdża taksówką. Zna w zasadzie wszystkich kierowców ze swojej korporacji. Zawsze przychodzą po nią pod drzwi, a potem odprowadzają pod samą szkołę. Od kiedy dowiedzieli się, że ich stała klientka wydała książkę, pani Helena zawsze wozi ze sobą przynajmniej jeden egzemplarz do rozdania. - Skąd we mnie taka witalność? To się ma w sobie - odpowiada dziarsko na moje pytanie. - Ja po prostu muszę być aktywna. Nie wyobrażam sobie bezczynnego siedzenia w domu. Rzadko włączam telewizję. Kupuję za to sporo gadżetów, bo jestem zwariowana na punkcie nowych technologii. Mój mózg, mimo wieku, garnie się do nich. Mam na przykład udźwiękowionego iPhona, tester kolorów, dzięki któremu mogę się harmonijnie ubrać... - wylicza pani Helena. - Chce pani zobaczyć, jak to działa?

Ukochane technologie

Oczywiście, że chcę, więc gospodyni podchodzi do szafki i zaczyna szukać. Widać, że doskonale wie, co gdzie leży. W końcu wyciąga kartonowe pudełeczko, a z niego tajemniczy sprzęt, trochę podobny do dyktafonu. Przykłada jedną końcówkę do spódnicy. "Szaro-czarny" - ogłasza urządzenie.
- No nie powiedziałabym, ale blisko - komentuje z lekką dezaprobatą pani Helena.
Urządzenie informuje nas jeszcze o godzinie i wraca do pudełka. Idziemy dalej. Siadamy przy komputerze pani Heleny - laptop wizualnie nie różni się niczym od standardowego. Dopiero po przyjrzeniu się klawiaturze, na dwóch klawiszach widać malutkie wypukłe naklejki. Pomagają seniorce sprawnie odnajdywać wybrane litery i ułatwiają dłoniom nawigację po klawiaturze. W międzyczasie komputer głosowo zadaje pytania o kolejne wybory akcji. Pani Helena pokazuje zawartość poszczególnych folderów zapisanych na pulpicie, po których nadzwyczaj sprawnie się porusza. Jest m.in. elektroniczna wersja jej książki, a poza tym inne, które odsłuchuje. Ponadto poczta, muzyka, a nawet komunikator What's up.
W końcu otwiera program do edycji tekstu. "Mam dziś bardzo miłego gościa" - pisze bezbłędnie na klawiaturze. Równie sprawnie porusza się w obsłudze smartfona. Bynajmniej nie jest to żaden prosty model z dużymi przyciskami dostosowanymi do starszych osób, a nowoczesny iPhone. Gospodyni pokazuje też urządzenie, które pozwala pisać Braille'em, a potem automatycznie przekształca słowa w normalny tekst, umożliwiając zgranie ich na telefon czy komputer.

- Ale ja wolę pisać normalnie, na klawiaturze - zaznacza gospodyni. - Gdy już siadam do komputera i kładę ręce na klawiaturze, to myśli płyną mi w takim tempie, że nie jestem w stanie nadążyć przelewać. Przy tabliczce brajlowskiej tak się nie dzieje, ale gdy usiądę do ukochanej elektroniki - zawsze! W ogóle wszystko przy komputerze idzie mi sprawniej, a kiedy nie ma internetu, to mam wrażenie, jakby się świat oddalił.
Wracamy do stolika, a pani Helena słusznie zauważa, że mocno razi dziś słońce. Zgaduję, że wie o tym, bo odczuwa ciepło na twarzy. Szybko jednak wyprowadza mnie z błędu.
- Ja nie mam poczucia światła, ale odczuwam refleksy - wyjaśnia. I opowiada:
- Nigdy nie widziałam mojego mieszkania. Od kiedy tu mieszkam, jestem niewidoma. Wiem jednak, że za mną są wiszące szafki. W lewej ich części są talerze. Widzę to oczyma wyobraźni. Tak samo to, co za oknem. Widzę wyraźnie kościół na górce, bloki, samochody jadące ulicą. Ktoś lata temu mi to opowiedział, a ja tyle razy to sobie wyobrażałam, że dziś mam ten obraz już zapisany w głowie. Ale kiedy wejdę do nieznanego pomieszczenia, to jest pustka. Czuję się zdezorientowana i zagubiona. Jeśli mi ktoś objaśni ten pokój, znowu zaczynam widzieć. Zawsze zresztą o to proszę, gdy odwiedzam nowe pomieszczenie. Kiedy wchodzę do kawiarni, muszę wiedzieć, jak wygląda. Gdzie wiszą lampy, jakie obicia mają meble, jak duża jest lada. Ktoś, kto nie widzi od urodzenia, tego nie potrzebuje. Takie osoby nie mają oglądu świata, nie wiedzą, co to kolor ani światło. To dla nich tylko słowa, bo obrazu nie da się wytłumaczyć. Myślę, że ich świat jest prostszy, ale uboższy.

Docenić życie

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia pani Helena celebrowała premierę swojej książki. Autobiografia nauczycielki ujrzała światło dzienne dzięki hojności darczyńców - inicjatorem internetowej zbiórki była szkoła, w której pracuje seniorka. Autorka, w geście podziękowania, postanowiła natomiast książki nie sprzedawać, a rozdawać. Wyjątek zrobiła w czasie szkolnej akcji - w ciągu zaledwie dwóch godzin ze sprzedaży autobiografii udało się zebrać 700 złotych na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
- Napisałam tę książkę, by ludzie nie popełniali moich błędów, ale także, by docenili życie, które wiodą - tłumaczy Helena Urbaniak. - Spotykam się z bardzo pozytywnym odbiorem, choć podobno czytelnicy ronią łzy przy niektórych rozdziałach. Zresztą mam już materiały na następną książkę. Nie wiem jeszcze, jak ją wydam, bo własnych funduszy nie mam, a drugi raz od ludzi brać to wstyd.

Plany pani Heleny na przyszłość? Z pewnością nie przypominają tradycyjnych marzeń 84-latki.

- Póki co w tym roku wybiorę się w rejs po Bałtyku. W ramach specjalnego projektu połowa załogi składać się będzie z osób widzących, a druga - z niewidzących. Wszyscy muszą pracować na statku, choć liczę, że może ze względu na wiek będę miała taryfę ulgową i wystąpię raczej w charakterze maskotki (śmiech). Już zbieram pieniądze. Posiadam jeszcze różne inne marzenia. Chciałabym polecieć do Australii. Mam tu u siebie taką maskotkę koali. Ona na pewno mnie tam kiedyś zaprowadzi.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lut 14, 2020 13:58 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Nasi Czytelnicy o komisjach orzeczniczych: Nie komisja, a jeden lekarz orzecznik [INFOGRAFIKA]
Źródło: niepełnosprawni.pl 11.02.2020
Beata Dązbłaż

W naszej sondzie na portalu Niepelnosprawni.pl zadaliśmy pytanie: „Co zapamiętałeś z ostatniej komisji orzekającej o niepełnosprawności – Twojej lub Twojego dziecka?”. Najwięcej osób, prawie 22 proc. respondentów, wskazało na odpowiedź „To nie była komisja, a tylko jeden lekarz orzecznik”.
Na drugim miejscu najpopularniejszych odpowiedzi uplasowała się ta bardzo pozytywna: Wszystko było w porządku – 18,7 proc. osób odpowiedziało w ten sposób.
Za cudownie uzdrowionych uznało się 15,8 proc. stających na komisji orzeczniczej.
14,1 proc. respondentów wskazało, że lekarz był niewłaściwej specjalizacji i nie miał kompetencji.
9,7 proc. udzielających odpowiedzi zaznaczyło, że lekarz w ogóle ich nie badał, a 7,1 proc. odczuło brak empatii/szacunku ze strony medyka. Brak kultury lekarza zauważyło 6,3 proc. biorących udział w sondzie.
2,2 proc. respondentów czuło się w pełni profesjonalnie obsłużonych, 2 proc. uznało, że na komisji doświadczyli wysokiego poziomu kompetencji, a 1,2 proc. wysokiego poziomu empatii.
Chaos organizacyjny podkreślił 1 proc. ankietowanych.
W sondzie udział wzięło 411 osób.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lut 14, 2020 13:59 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Uczelnie mogą starać się o środki na zwiększenie dostępności
Źródło: niepełnosprawni.pl 13.02.2020
PAP

150 milionów zł mogą uzyskać z NCBR uczelnie na dostosowanie oferty do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Wnioski w konkursie „Uczelnia dostępna” można składać od 16 marca do 8 maja.
II edycję konkursu „Uczelnia dostępna”, finansowanego z Funduszy Europejskich - Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER), ogłosiło w czwartek, 13 lutego, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Konkurs realizowany jest w ramach rządowego Programu „Dostępność Plus”.
Celem konkursu jest dostosowanie kolejnych uczelni do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
„Wśród społeczności uczelnianej funkcjonuje ponad 20 tysięcy osób z niepełnosprawnościami. Uwzględniamy potencjał naukowy tych osób, wspierając je w odnoszeniu sukcesów w świecie akademickim. Konsekwentnie od lat likwidujemy bariery, zarówno architektoniczne jak i społeczne, wprowadzając pożądane rozwiązania m.in. dzięki realizacji konkursu Uczelnia dostępna” – mówi wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, cytowany w komunikacie NCBR.
„Dzięki przekazanym środkom możliwe będzie wprowadzenie zmian organizacyjnych na uczelniach oraz podniesienie świadomości i kompetencji kadry, co przełoży się na zwiększenie dostępności oferty edukacyjnej dla osób z niepełnosprawnościami. Konkurs jest finansowany z Funduszy Europejskich - Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER)” – napisano w komunikacie.
- Nie tylko wspieramy uczelnie w poszukiwaniach kolejnych, coraz bardziej innowacyjnych rozwiązań dla zwiększania dostępności. Realizacja konkursu to również korzyści długoterminowe – jeśli stworzymy osobom z niepełnosprawnościami możliwość rozwoju, to dajemy jednocześnie polskiej nauce i gospodarce szanse na innowatorów z unikalnym doświadczeniem i zdolnościami – podkreśla zastępca dyrektora NCBR, Izabela Żmudka.
Nabór wniosków w konkursie rozpocznie się 16 marca i potrwa do 8 maja 2020 r. (do godz. 14:00).

Budżet 150 mln zł

Budżet II edycji „Uczelni dostępnej” wynosi 150 mln zł. O dofinansowanie w wysokości nawet do 15 mln zł mogą się ubiegać uczelnie publiczne i niepubliczne, niezależnie od liczby kształconych w nich studentów. W konkursie nie mogą brać udziału ośrodki akademickie, którym przyznano dofinansowanie w I edycji.
Zgłaszane do konkursu projekty mogą dotyczyć działań na rzecz dostępności komunikacyjnej, administrowanych stron internetowych, narzędzi informatycznych, modyfikacji programów oraz procedur kształcenia, a także dostępności architektonicznej. W realizacji projektów uczelnie będą współpracowały z organizacjami pozarządowymi, podmiotami działającymi na rzecz likwidacji barier w dostępie do kształcenia na poziomie wyższym lub osobami z niepełnosprawnościami zajmującymi się aktywnie tematyką dostępności.
Konkurs, podobnie jak w pierwszej edycji, przebiega w trzech modelach – ścieżce mini, midi i maxi. Działania, jakie wnioskodawca może przewidzieć w projekcie, zależą od ścieżki, którą wybierze. Od wybranej opcji zależy też maksymalna kwota, o jaką może się starać.
Ścieżka mini pozwala rozpocząć podstawowe działania, zmierzające do tworzenia uczelni „dostępnej dla wszystkich”. Przykładowe działania w tym zakresie mogą obejmować np. zatrudnienie pełnomocnika rektora ds. osób z niepełnosprawnościami lub utworzenie stanowiska ds. dostępności uczelni, podnoszenie kompetencji kadr uczelni poprzez udział w krajowych konferencjach związanych z dostępnością.
Ścieżka midi ma zapewnić znaczny wzrost dostępności dla osób z niepełnosprawnościami poprzez zwiększenie dostępności wewnętrznych procesów, zwłaszcza rekrutacji, kształcenia i działalności naukowej. Ma też zapewnić upowszechnienie rozwiązań zapewniających dostępność w jednostkach organizacyjnych.
Przykładowe działania w ramach tej ścieżki to wdrażanie dostosowanych form zajęć sportowych i szkolenie osób odpowiedzialnych za prowadzenie takich zajęć, zatrudnienie doradców edukacyjnych/konsultantów, dodatkowe wynagrodzenia dla lektorów języków obcych, autorów zajęć sportowych, psychologów zajmujących się wsparciem zdrowia psychicznego.

Dla kogo ścieżka maxi

Ścieżka maxi przeznaczona jest dla uczelni wiodących we wdrażaniu idei dostępności. W ramach projektów realizowanych w ramach ścieżki maxi oczekuje się autorskich rozwiązań, prowadzących do zwiększania dostępności uczelni i jej otoczenia. Rozwiązania te mogą się opierać o wnioski z dotychczasowej działalności, np. poprzez rozszerzenie wsparcia o nowe grupy interesariuszy, opracowanie nowych lub poszerzenie zakresu już istniejących usług specjalistycznych, utworzenie think tanków do pracy nad nowymi narzędziami, pozwalającymi zwiększyć dostępność uczelni i jej otoczenia.
O wsparcie w ramach ścieżki maxi może się starać jedynie ta uczelnia, w której jednostka ds. dostępności funkcjonuje co najmniej od 5 lat i studiuje na niej przynajmniej 150 osób z niepełnosprawnościami.
Regulamin konkursu dostępny jest na stronie NCBR.
W ramach I edycji konkursu do dofinansowania wybrano 85 projektów, które uzyskały w sumie ponad 300 mln zł.
- Duże zainteresowanie poprzednią edycją konkursu świadczy o tym, że oferta skrojona jest do potrzeb uczelni i studentów. Ułatwienia zapewniające osobom z niepełnosprawnościami możliwość studiowania są niezbędne, a potrzeby są nadal olbrzymie. Dlatego kontynuujemy nasze działania na rzecz dostępności i ogłaszamy nowy konkurs. Dofinansowanie ze środków europejskich pomoże kolejnym szkołom wyższym w tworzeniu rozwiązań gwarantujących pełną dostępność kształcenia – podkreśla minister funduszy i polityki regionalnej, Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lut 14, 2020 14:00 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Usługa asystenta. Jak to działa w Norwegii?
Źródło: niepełnosprawni.pl 11.02.2020
Ilona Berezowska

Od niedawna w Polsce dostępna jest usługa asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością. Na razie trochę testowo i na niewielką skalę, już jednak odczuwalne są związane z nią problemy. W Norwegii asystenci działają od lat 90. Jak się okazuje, nie bez kłopotów. Według danych Statistisk sentralbyrå (odpowiednik polskiego GUS-u), w Norwegii tylko 43,8 proc. osób z niepełnosprawnością jest zatrudnionych w jakiejkolwiek formie. Dla porównania, wśród imigrantów odsetek zatrudnionych sięga 67 proc. Z renty w zeszłym roku utrzymywało się prawie 350 tys. osób. Tymczasem stopa norweskiego bezrobocia wynosi 4 proc. i brakuje rąk do pracy.
Zachętą dla Norwegów z niepełnosprawnością ma być wsparcie w dostępie do edukacji i rynku pracy. Od lat 90., z myślą o niezależnym funkcjonowaniu osób z niepełnosprawnościami na norweskim rynku obecna, realizowana jest usługa asystentów. Jednak mimo długiej historii tej usługi, nie wszystkie problemy z nią związane zostały rozwiązane.

Studenci i gospodynie domowe

Nadal trwa dyskusja i wciąż widoczne są różnice w podejściu do niezależności beneficjentów usług pomiędzy miastami a państwem. Samorządy i miasta bardziej skłonne są kontrolować wykonywanie usługi, co jest związane z koniecznością optymalizacji kosztów.
Z budżetu miejskiego finansowani są asystenci osobiści. Z budżetu krajowego – asystenci funkcjonalni, którzy mają pełnić zadania związane wyłącznie z pracą osoby z niepełnosprawnością. Niestety, nie jest to usługa powszechna. W 2018 r. skorzystało z niej zaledwie 270 osób. Problemów nie brakuje również w obszarze „tradycyjnej” usługi asystenta osobistego.
- Asystentami zostają przede wszystkim studenci i gospodynie domowe, które czują potrzebę pomagania innym. To zazwyczaj praca dodatkowa i nie trwa zbyt długo. Nie jest zbyt atrakcyjna, a do tego potrafi być naprawdę ciężka – mówi prof. Ingrid Guldvik z Inland Norway University of Applied Science, którego przedstawiciele odwiedzili niedawno Uniwersytet Warszawski i prezentowali rozwiązania w zakresie zapewnienia niezależności osobom z niepełnosprawnościami.

Elastyczne godziny pracy

Słowa prof. Guldvik potwierdza Ane Norum Kvistad, która wykonuje zawód asystentki.
- Rozpoczęcie studiów wiązało się z wyjazdem do dużego miasta. Szukałam dla siebie pracy i znalazłam ogłoszenie w internecie, że Kristine, osoba z niepełnosprawnością, szuka asystenta. Pomyślałam, że to coś dla mnie. Spotkałyśmy się podczas rozmowy o pracę i tak to się zaczęło – opowiada Ane.
Funkcję asystenta pełni od dwóch lat. O przyjęciu posady zdecydowały przede wszystkim elastyczne godziny pracy, które można było pogodzić ze studiami.
- Jednego dnia pracuję dwie godziny, potem na przykład w co drugą niedzielę. To lepsze niż praca w sklepie, gdzie musiałabym być cały dzień, chociaż w sklepie również pracuję w określone dni – zaznacza Ane.

Asystent to nie opiekun

Do wykonywania pracy jako asystent Ane nie potrzebowała żadnego doświadczenia ani szkolenia.
- W tym zawodzie nie ma szkoleń ogólnych – mówi prof. Guldvik. – Przygotowaniem chętnych do pracy zajmują się ci, którzy potrzebują asystenta. To oni najlepiej znają swoje potrzeby, więc przekazują o nich wiedzę. Trzeba zaznaczyć, że to nie jest specjalistyczna opieka ani tzw. opieka domowa. Osobisty asystent to zupełnie inny typ usługi.
Ane Norum Kvistad nie ma z góry określonych obowiązków. Każdego dnia omawia z Kristine plan pracy.
- Ustalamy, co będziemy robić i ile godzin to potrwa – opisuje Ane. – Mogę na przykład kupować jedzenie dla psa, wychodzić z nim na spacer, asystować na spotkaniach. Ja po prostu jestem w pobliżu i mogę pomóc. Dużo ze sobą rozmawiałyśmy i chyba dokładnie wiemy, co jest potrzebne, jakie są nasze wzajemne oczekiwania. Kristine pyta, czy mogę coś zrobić, a ja odpowiadam, że tak, bo też nigdy nie poprosiła mnie o coś, czego nie mogłabym wykonać.
Chociaż Ane nazywa Kristine swoim szefem, to tak naprawdę jej pracodawcą jest organizacja ULOBA, która zatrudnia kilka tysięcy asystentów, rozliczając ich z przepracowanego czasu i wypłacając im pensję. Gdy Ane pracuje w weekendy, może zarobić nawet 300 koron na godzinę (czyli ok. 126 zł). W dni powszechne godzinowa stawka bazowa wynosi, w przeliczeniu, 76 zł. Możliwe są do niej różne dodatki.
- To dla mnie dużo – podkreśla Ane. – Z Kristine dobrze się pracuje, ponieważ ustalamy z góry, ile godzin w danym miesiącu mogę i chcę przepracować. To pozwala mi również przewidzieć zarobki. Normalny dzień pracy wynosi 8 godzin z 30-minutową przerwą. Gdy wyjeżdżam z Kristine, zgodnie z przepisami mogę pracować maksymalnie 16 godzin dziennie. W czasie podróży również mamy plan pracy. Pracuje się więc komfortowo.

Samotność asystenta

Ane jest zadowolona i z pracy, i ze swojej „szefowej”, ale nie zamierza wiązać swojej kariery zawodowej z asystowaniem osobom z niepełnosprawnością. Po studiach zostanie nauczycielką.
- To zupełnie normalne – tłumaczy. – Studenci chętnie wykonują tę pracę, ale potem kończą studia i zaczynają nową pracę. Ja np. po studiach mogę wyjechać do innego miasta albo zrobić jeszcze coś innego.
Prof. Ingrid Guldvik obserwuje jednak, że norwescy asystenci są w swojej pracy samotni. Nie mają grup wsparcia, a cały dzień spędzają ze swoim „szefem”. Ane jednak taki układ nie przeszkadza.
- Asystowanie powoduje, że nie ma się zbyt wielu przyjaciół w pracy – mówi. – Pracuje się z jedną osobą, dlatego nie mogłabym tego wykonywać codziennie, przez cały dzień, przez wiele lat. Nie wykluczam jednak, że łączenie pracy nauczyciela i poświęcanie jednego dnia na asystowanie byłoby możliwe.

Droga usługa

Taki elastyczny plan pracy jest w Norwegii możliwy, ponieważ jedna osoba z niepełnosprawnością może mieć kilku asystentów. Obciążenie pracą nie musi więc być trudne do pogodzenia z innymi obowiązkami. Dostęp do asystentów nie otwiera jednak wszystkich drzwi.
- W Norwegii, tak jak w wielu innych miejscach, osoby z niepełnosprawnościami walczą o swoje prawa – tłumaczy prof. Ingrid Guldvik. – I niestety przed nimi jeszcze długa droga do zrównania praw w społeczeństwie. Do pewnego stopnia na przeszkodzie stoi mentalność. Inną przyczyną jest ograniczony budżet, w którym potrzeby osób z niepełnosprawnościami nie zawsze mają wysoki priorytet. Czasami w miejskim budżecie trzeba znaleźć równowagę pomiędzy potrzebami dzieci, osób starszych i osób z niepełnosprawnościami.
Prof. Guldvik nie patrzy optymistycznie w przyszłość. W swojej pracy naukowej przeanalizowała sytuację w sąsiedniej Szwecji, gdzie system asystentów był finansowany przez państwo.
- Teraz od tego odchodzą – podkreśla. – Tam też doszli do wniosku, że to droga usługa i próbują znaleźć jakieś rozwiązanie.
W Polsce usługa asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością została wprowadzona w ostatnim kwartale 2019 r. Jednej osobie przysługuje maksymalnie 30 godzin miesięcznie usług asystenta osobistego. W Norwegii to ok. 37,5 godzin w tygodniu (średnia na osobę korzystającą z asystentów – według badań z 2016 r.).

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lut 14, 2020 16:31 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1982
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna 2020-02-13
Michalina Topolewska, oprac.: GR

Do końca stycznia br. ZUS oraz inne organy emerytalno-rentowe wydały 464,4 tys. decyzji w sprawie świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Przyznanych zostało 400,7 tys. świadczeń – donosi Dziennik Gazeta Prawna.
Tak wynika z najnowszych danych przekazanych przez ZUS na temat tzw. 500+ dla osób niepełnosprawnych. To nowe świadczenie, które obowiązuje od 1 października 2019 r. Co do zasady przysługuje pełnoletnim osobom posiadającym orzeczenie wskazujące na niezdolność do samodzielnej egzystencji oraz spełniającym kryterium dochodowe. Wynosi ono 1600 zł, a wliczane są do niego świadczenia pieniężne finansowane ze środków publicznych – głównie emerytury i renty oraz kwota samego świadczenia uzupełniającego. W efekcie pełną kwotę wsparcia, czyli 500 zł, otrzymują osoby, których wspomniane dochody nie przekraczają 1100 zł. Pozostałym osobom świadczenie jest wypłacane jako różnica między wysokością progu a ich emeryturą lub rentą.
Zgodnie z przepisami o przyznanie świadczenia można ubiegać się w ZUS, KRUS, zakładzie emerytalnym MSWiA, wojskowych biurach emerytalnych oraz biurze emerytalnym Służby Więziennej.
Okazuje się, że od września 2019 r., kiedy ruszyła akcja składania wniosków, do końca stycznia br. łącznie wpłynęło ich 725,9 tys. Na razie ich liczba jest mniejsza od szacowanej przez rząd, który spodziewał się, że będzie to ok. 850 tys. Najwięcej wniosków, bo 501,4 tys., trafiło do ZUS, 222,4 tys. przyjął KRUS, a pozostałe – inne organy emerytalno-rentowe.
Większość osób starających się o 500+ stanowią kobiety. Złożyły one 64 proc. wniosków. Z kolei w podziale uwzględniającym strukturę wiekową osób ubiegających się o wsparcie najwięcej (41 proc.) pochodziło od seniorów w wieku powyżej 75 lat.
Do tej pory organy emerytalno-rentowe wydały 464,4 tys. decyzji w sprawie 500+, z tego 400,7 tys. o przyznaniu świadczenia, a 63,7 tys. o odmowie pomocy finansowej. Oznacza, że to decyzje negatywne stanowiły 13,7 proc.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lut 14, 2020 16:31 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 818 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL