Portal - Informator Obywatelski Osób Niewidomych

www.defacto.org.pl
Teraz jest Śr paź 21, 2020 01:25

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 858 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18
Autor Wiadomość
PostNapisane: Śr paź 07, 2020 08:36 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
Źródło: swiatlekarza.pl 01.10.2020
Alicja Nyziak

Może raczej trzeba zadać pytanie: „Czy niewidomi oglądają filmy?” Większość osób odpowie, że nie. Ja powiem, że tak. Wiem, bo sama oglądam. Uwielbiam kino.
Powie ktoś: „Po co niewidomemu film, przecież nie widzi”. Po utracie wzroku też tak myślałam. Przecież film to przede wszystkim obraz. Oczywiście, oglądając filmy bezwzrokowo zawsze pozostanie margines, którego nie da się zastąpić słowami. Jednak od kilkunastu lat osoby z dysfunkcją wzroku mogą pełniej odbierać filmy dzięki audiodeskrypcji, czyli dodatkowej ścieżce opisowej. W przypadku filmów dopowiada ona w przerwach między dialogami, co dzieje się na ekranie. Opisuje postawę bohaterów, ich mimikę twarzy, gesty, krajobraz, o ile jest on istotnym elementem fabuły.
Ścieżka z audiodeskrypcją jest dogrywana do filmu. Tak więc niewidomy odbiorca ma co robić, gdyż poza „śledzeniem” akcji, słuchaniem dialogów i muzyki, skupia jeszcze uwagę na opisach czytanych przez lektora. To fantastyczne narzędzie otworzyło przed niewidomymi magiczny świat kina. Sprawiło, że niewidomi na równi z widzącymi mogą świadomie i subiektywnie wyrażać swoje zdanie w odniesieniu do obejrzanego filmu. Pierwszy raz doświadczyłam tego cudownego uczucia, gdy rozpoczęła się medialna nagonka związana z produkcją Władysława Pasikowskiego „Pokłosie”.

Wielkie piękno kina

Na ostrzu krytyki po filmie „Pokłosie” znalazł się Maciej Stuhr, który w moim odczuciu fenomenalnie zagrał postać Józka Kaliny. Od pierwszych minut filmu czułam podskórne napięcie, zapowiadające jakiś dramat. Ta cisza, mroczny i milczący las, a w nim obserwujące wędrowca oczy. Skąd o tym wszystkim wiedziałam? „Namalowały” ten obraz w mojej wyobraźni audiodeskrypcja, muzyka i rozwijająca się fabuła, której głównym wątkiem były żydowskie macewy. Oglądając „Pokłosie”, wszystkie te bodźce tak na mnie oddziaływały, że często wstrzymywałam oddech.
Niedawno odeszła znakomita aktorka Danuta Szaflarska. W dniu jej śmierci w TVP 1 przypomniano film, w którym zagrała główną rolę – Doroty Kędzierzawskiej „Pora umierać”. Z przyjemnością zasiadłam ponownie do obejrzenia filmu, ale szybko zniechęciłam się. Obraz obfitował w długie sceny wypełnione jedynie muzyką. Pogubiłam się i trochę zirytowałam. Wyłączyłam telewizor, włączyłam komputer. Po chwili syntezator mowy zgłosił gotowość do pracy, więc włożyłam płytę do stacji i zaczęłam oglądać ten sam film. Jedyna różnica polegała na tym, że teraz oglądałam go z audiodeskrypcją. Nagle wszystko stało się jasne i czytelne. Scenę, którą w telewizji wypełniała tylko muzyka, dzięki opisowi lektora zapełniła Danuta Szaflarska. Stała w oknie i obserwując sąsiadów, widziała siebie, gdy tańczyła młoda i radosna.
Ile radości i poczucia ludzkiej normalności daje świadomość, że oglądam te same nowości, co osoby widzące! Ile radości mam wtedy, gdy słucham wyników głosowania na film roku i okazuje się, że ja już ten obraz widziałam, mogę opowiedzieć o jego walorach i mankamentach. Tak było w 2014 r., gdy filmem roku wybrano „Wielkie piękno” w reżyserii Paolo Sorrentino. Produkcja wcale nie była łatwa w odbiorze: zawierała wiele przenośni, akcja szybko się zmieniała, a główny bohater – Jep Gambardella – wędrował zarówno po świętych, jak wyuzdanych miejscach wiecznego miasta. W tym momencie pora na małą humoreskę związaną z bezwzrokowym oglądaniem filmu. Audiodeskrypcja opisała pierwsze minuty filmu, gdy japoński turysta pada na ulicy. Nie mogłam pojąć, dlaczego nikt nie śpieszy mu z pomocą? Przecież człowiekowi stała się krzywda, może dostał zawału serca, a tu wszyscy tacy obojętni! Dopiero po przeczytaniu recenzji mądrych „filmowych głów” znalazłam wyjaśnienie. To była przenośnia – japońskiego turystę poraziło piękno Rzymu. Przyznaję, że sama na to bym nie wpadła!
Po tej produkcji przyszła pora na kolejny film Paolo Sorrentino. Tym razem sięgnęłam po „Młodość”. Polecam, dobry film.

Festiwal filmów dla niewidzących

Niestety, nie mogę iść do kina i liczyć na to, że film, który będę chciała obejrzeć, będzie miał audiodeskrypcję. To nadal sfera niszowa. Jednak dzięki np. projektowi Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych „Pociąg” mogę systematycznie oglądać filmy z dodatkową ścieżką opisową. Raz w miesiącu listonosz przynosi do mnie przesyłkę z filmem, natomiast drogą elektroniczną otrzymuję do niego wprowadzenie, które przybliża postaci reżysera, głównych aktorów i fabułę. Przez dwa tygodnie każdy klubowicz może drogą elektroniczną wypowiadać się na temat danego filmu. Czasami refleksje innych bywają bardzo zaskakujące – widać po tym, jak w bardzo różny sposób osoby niewidzące mogą interpretować film.
Projekt Internetowego Klubu Filmowego jest realizowany przez Mazowieckie Stowarzyszenie Pracy dla Niepełnosprawnych „De Facto” z Płocka. Od kilku lat jest ono również organizatorem Festiwalu Kultury i Sztuki dla Osób Niewidomych. Na to wydarzenie przyjeżdżają niewidomi i słabowidzący z całej Polski. W ciągu tygodnia prezentowane są filmy nagradzane w świecie i w Polsce. Dobór produkcji jest bardzo zróżnicowany tematycznie. W minionym roku zaprezentowano m.in. takie filmy jak: „Amy”, reż. Asif Kapadia – biografia tragicznie zmarłej młodej wokalistki Amy Winehouse, „Moje córki krowy” Kingi Dębskiej – film nietypowy jak na rodzimą produkcję, bo trudna do akceptacji śmierć bliskiej osoby przeplata się z życiowymi humoreskami. Oglądałam też „Lobster” Yorgosa Lanthimosa, obraz futurystyczny, o dziwnej, zakręconej rzeczywistości. Z kolei w filmie „Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” Janusza Majewskiego z pewnym zdumieniem odkryłam nowe wcielenie Anny Dymnej, która klęła, ćmochała fajki i żłopała napoje wyskokowe, a jej język daleki był od salonowego. Jednak to właśnie ona była najbarwniejszą postacią w filmie. Zaskoczył mnie i poruszył „Pokój” w reżyserii Lenny Abrahamson. Ogromnym jego walorem jest w nim postać narratora. Tych, którzy nie widzieli, zachęcam do obejrzenia. Oglądałam też „Syna Szawła” w reżyserii Laszlo Nemesa. Na samo wspomnienie tego tytułu jeszcze dzisiaj słyszę ogień, krzyki ludzi zamkniętych w komorze gazowej, dźwięk odsuwanego rygla, a potem ciszę.
Zanim postawię końcową kropkę, proponuję obejrzeć film z audiodeskrypcją. Może będzie to ciekawe doświadczenie. Warto spróbować.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr paź 07, 2020 08:36 


Góra
  
 
PostNapisane: Śr paź 07, 2020 08:37 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
Koronawirus w Ośrodku dla Dzieci Niewidomych w Owińskach
Źródło: niepełnosprawni.pl 07.10.2020
PAP

U jednego z pracowników Specjalnego Ośrodka dla Dzieci Niewidomych w podpoznańskich Owińskach potwierdzono zakażenie koronawirusem. Ośrodek nadal pracuje przy zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa.
O potwierdzeniu zakażenia poinformował we wtorek, 7 października, dyrektor Specjalnego Ośrodka dla Dzieci Niewidomych w Owińskach Bartłomiej Maternicki.
Jak podkreślił, jeden z pracowników placówki ma pozytywny wynik testu na obecność SARS-CoV-2 i obecnie przebywa na kwarantannie.
- Po konsultacji ze Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną w Poznaniu natychmiast podjęto działania mające na celu zabezpieczenie uczniów i pracowników Ośrodka. Zgodnie z decyzją Sanepidu czworo uczniów przebywa w tak zwanej izolacji – podał Maternicki.
Dodał, że Ośrodek nadal pracuje przy zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa.
Od początku pandemii w Wielkopolsce odnotowano 8859 przypadków zakażeń koronawirusem, z czego obecnie 2159 to przypadki aktywne. Z powodu COVID-19 zmarło w regionie 329 osób. Wyzdrowiało 6371 chorych.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr paź 07, 2020 08:37 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
70 proc. przejść dla pieszych nie zapewnia bezpieczeństwa osobom niewidomym
Źródło: niepełnosprawni.pl 05.10.2020
Mateusz Różański, tp
Źródło: gddkia.gov.pl

Zaledwie co czwarte przejście dla pieszych jest przystosowane do potrzeb osób niewidomych. Tak wynika z audytu przejść dla pieszych na drogach zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Jak widać, dalej często jedynym rozwiązaniem pozostaje pomoc przypadkowego przechodnia.
- Dostępne przejście dla pieszych to takie, które jest wyposażone w sygnalizację, najlepiej udźwiękowioną – wyjaśnia Monika Dubiel, niewidoma mieszkanka Warszawy. – Idealnym rozwiązaniem jest sygnalizacja, która wydaje dźwięki – i to odpowiednio głośne nie tylko, gdy światło jest zielone, ale też, gdy jest czerwone. Oczywiście odpowiednio je rozróżniając.
Pani Monika wskazuje, że jest to szczególnie ważne na skrzyżowaniach, zwłaszcza mocno ruchliwych, gdzie osoba niewidoma nie jest w stanie usłyszeć, czy samochody hamują, czy jadą.
- Ważne jest też coś, co nazywa się punktami uwagi – specjalne oznaczenia w kontrastowym kolorze, które można wybadać za pomocą białej laski i w ten sposób uzyskać informację, że kończy się chodnik, a zaczyna jezdnia – podkreśla.

Płyty nie ostrzegają, azyl nie chroni

Tymczasem, jak wynika z audytu GDDKiA, aż 478 spośród 682 zbadanych przejść dla pieszych nie spełnia wymogów wobec osób niewidomych. Co dokładnie sprawdzano?
Autorzy raportu podkreślają, że: „Przejście na całej szerokości (...) powinno być wyposażone w płytki ostrzegawcze dla niewidomych i niedowidzących, informujące o przekraczaniu granicy strefy bezpiecznej i niebezpiecznej (wejście na jezdnię). Urządzenia powinny być także zastosowane na wyspach dzielących. Zalecana szerokość pasa ostrzegawczego powinna się mieścić w przedziale 0,7-0,8 m (są to dwa rzędy płytek 2x0,35/2x0,4). Odległość płytek ostrzegawczych od krawędzi jezdni powinna wynosić 0,5 m”.
Dodatkowo 33 przejścia nie były dostosowane do potrzeb osób na wózkach. Jak wyjaśniono w raporcie: „Krawężnik na całej szerokości przejścia powinien być wyniesiony na wysokości maksymalnie 2 cm”.
Natomiast w 12 przypadkach stwierdzono zbyt małą szerokość tzw. azylu, czyli wysepki między pasami, co uniemożliwia „schowanie się” na niej osoby na wózku, rodzica z wózkiem dziecięcym czy osoby starszej z wózkiem na zakupy.

Z zebry na trawnik

- W większości przypadków przejścia dla pieszych po prostu nie mają czegoś, co czyniłoby je dostępnymi – komentuje wyniki audytu Kamil Kowalski, projektant dostępności, dyrektor Integracja LAB. – Najczęściej jest to brak oznaczeń dotykowych dla osób z niepełnosprawnością wzroku, ale też obniżonych krawężników czy brak właściwie wyznaczonego dojścia do przejścia. Są też takie sytuacje, gdy „zebra” prowadzi wprost na... trawnik.
Ekspert Integracji zwraca uwagę na opisane w badaniu sytuacje, gdy do przejścia trzeba było dostać się żwirowym poboczem lub właśnie po trawniku.
- Mówimy tu więc o słabej użyteczności tych przejść, która jest też przy okazji kłopotliwa dla użytkowników pełnosprawnych – podsumowuje.

Podsumowanie audytu jest dostępne na stronie GDDKiA:
https://www.gddkia.gov.pl/frontend/web/ ... eszych.pdf

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr paź 07, 2020 08:39 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
Tylko 2 proc. brytyjskich sądów w pełni dostępnych. „Absurd!”
Źródło: niepełnosprawni.pl 29.09.2020
Paweł Nowosad
Źródło: disabilityrightsuk.org, boltburdonkemp.co.uk, hearcom.eu

Aż 98 proc. gmachów sądowych w Wielkiej Brytanii nie jest w pełni dostępnych dla obywateli z niepełnosprawnościami – to konkluzja raportu kancelarii prawnej Bolt Burdon Kemp.
Jak trudna może być rozprawa sądowa dla osoby z niepełnosprawnością, wiedzą nie tylko Polacy czy Brytyjczycy. Dzięki kancelarii Bolt Burdon Kemp, możemy w końcu poznać konkrety.
Firma oceniła 444 gmachy (m.in. sądów hrabstw, sądów pokoju i wydziałów Sądu Koronnego) w Anglii, Walii i Szkocji, biorąc pod uwagę 11 kryteriów dostępności (przypomnijmy, że kraje te posługują się odrębnymi systemami prawnymi). Wnioski z tej żmudnej pracy są dość niepokojące:
tylko 8 proc. gmachów oferuje odpowiednie wsparcie dla świadków i/lub ciche sale dla osób z problemami psychicznymi;
jedynie 10 proc. udostępnia sale dla niepełnosprawnych dzieci;
tylko 16 proc. jest w pełni dostępna dla osób poruszających się na wózku.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że aż 77 proc. budynków wymiaru sprawiedliwości miało pętle indukcyjne. Wyspom daleko jednak do ideału: według badania z 2009 roku, przeprowadzonego w 14 instytucjach w Londynie, tylko 10 posiadało takie środki wspomagania słuchu i przyjmowało psy asystujące.

Dostępność wartością uniwersalną

- To dla mnie absurd, że 10 lat po przyjęciu prawa przeciwdziałającego dyskryminacji [tzw. Equality Act – przyp. red.], mówiącego expressis verbis, że należy dostosowywać instytucje do potrzeb Brytyjczyków z niepełnosprawnościami, sądy stojące na straży sprawiedliwości wciąż tego prawa nie przestrzegają – mówi Kamran Mallick, dyrektor Disability Rights UK. – Nie może ono być stosowane wyrywkowo: ułatwiać dostęp osobom z niepełnosprawnością słuchu i wzroku, ale już nie tym z innymi rodzajami niepełnosprawności. Dostępność – tak jak prawo – musi być wartością uniwersalną.
W ciągu minionej dekady rząd w Londynie wprowadził reformy, których celem było usprawnienie procesów sądowych dla wszystkich. Ważną częścią reform miała być dostępność. Mimo to w czasie pandemii, gdy Brytyjczycy często nie mieli bezpośredniego wstępu do gmachów sądowych, najbardziej ucierpiały na tym właśnie osoby z niepełnosprawnościami. Aktywiści mówią także, że w czasie tych 10 lat nie ułatwiono znacząco dostępu tym osobom.

Co dokładnie badano?

Specjaliści Bolt Burdon Kemp oceniali m.in. dostępność parkingów, toalet, wind, aparatów słuchowych, internetu bezprzewodowego, pokojów, gdzie świadek z niepełnosprawnością otrzymuje wsparcie, sal rozpraw i konferencji prasowych, pokojów, gdzie matki mogą przewinąć dziecko, badali też możliwość wprowadzenia psów asystujących. Oceniano często zabytkowe budynki, zbudowane jeszcze w średniowieczu.
Jedynie 2 proc. gmachów w Zjednoczonym Królestwie spełniło wszystkie z 11 kryteriów. To tylko osiem obiektów na 444! Jeden jest w księstwie Walii, jeden w północno-wschodniej Anglii, dwa w północno-zachodniej Anglii, jeden na obszarze Midlands (to historyczna kraina w środkowej Anglii – kolebka rewolucji przemysłowej) i trzy w Anglii południowo-zachodniej (na Półwyspie Kornwalijskim). Najlepsze gmachy to m.in. Manchester Civil Justice Centre, Leeds Combined Court Centre i Aberystwyth Justice Centre.
21 proc. gmachów spełniło 9 lub 10 kryteriów badania; 48 proc. gmachów – od 6 do 8 kryteriów; 22 proc. gmachów – od 1 do 5 kryteriów; w końcu 7 proc. ocenianych instytucji osoby z niepełnosprawnościami muszą omijać szerokim łukiem, ponieważ nie spełniło żadnego kryterium dostępności.

Nieubłagana arytmetyka

Jeśli chodzi o Brytyjczyków poruszających się na wózku, autorzy raportu wzięli pod uwagę trzy kryteria: dostępność wewnątrz sądu, miejsca parkingowe w jego pobliżu oraz dostępność toalet (trzeba do tego dodać zdarzenia losowe, takie jak nieczynna winda czy brak miejsc na parkingu). Liczby nie zachwycają: w Walii 29 proc. gmachów zapewnia takim osobom pełen dostęp, w Anglii odsetek ten wynosi 15 proc. Najgorzej jest w Szkocji – 8 proc. budynków jest tam w pełni dostępnych.
Wszystkie trzy kryteria spełnił zaledwie jeden sąd w Szkocji, 10 w Walii i 59 w Anglii. Arytmetyka jest nieubłagana: ogółem tylko 16 proc. gmachów w Zjednoczonym Królestwie jest w pełni dostępnych dla obywateli korzystających z wózków. Widać jak na dłoni, że mają oni utrudniony dostęp do wymiaru sprawiedliwości.

Szkocja nieprzyjazna

Dużym wyzwaniem dla sądów jest też zapewnienie odpowiednich warunków osobom z zaburzeniami psychicznymi. Jak sobie z tym radzą? Niespełna jedna czwarta gmachów oferuje kompleksowe wsparcie dla tych osób: bezpieczny pokój dla świadka, komfortową poczekalnię oddzieloną od tej publicznej, salę modlitewną oraz cichą salę dla osób z lękiem i innymi problemami. Dla nich chwila relaksu w sądzie jest niezmiernie ważna, bo są bardziej podatni na stres niż osoby pełnosprawne.
Powyższe kryteria spełnia 59 proc. sądów w Walii, 19 proc. w Anglii i... 0 proc. w Szkocji.
To właśnie Szkocja nie najlepiej wypada w raporcie. Poza wymienionymi wyżej problemami, od lat głośno jest tam o zbyt małej liczbie mieszkań dla osób poruszających się na wózku.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 16, 2020 10:42 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
Zaakceptować ciemność. Historia Tomasza Koźmińskiego
Źródło: sport.onet.pl 08.10.2020
Dariusz Dobek

Świta.
Tomek wstaje z łóżka, ostrożnie podchodzi do okna i wpuszcza do mieszkania trochę słońca.
Nadal ciemno. Nie licząc kroków, wychodzi do kuchni zrobić śniadanie. Dobrze pamięta, jak wygląda mieszkanie. Rozkład pomieszczeń. Meble. Kolory. W przedpokoju jasnobrązowa boazeria, jeden pokój biały, drugi zielono-pomarańczowy. Takich rzeczy się nie zapomina. Teraz trochę jest syf, bo zaraz remont.

Tomek pewnym ruchem rozsmarowuje masło na chlebie.
Gośka już wstała.
Nigdy się nie widzieli, ale Tomek doskonale wie, jak wygląda narzeczona. Długie ciemne włosy, jakieś 150 cm wzrostu, drobna, ciepły głos. Zawsze ładnie pachnie, ma całą szafkę perfum. Nie trzeba kogoś widzieć, żeby się zakochać. Za miesiąc mają ślub, ale hucznego weselicha nie będzie.
Po pierwsze koronawirus.
A poza tym… no sam wiesz. Gdybyś na własnym weselu nie wiedział nawet, jak dojść do kibla, też nie zapraszałbyś 150 osób.
Tomek nigdy nie zapomni ostatniej rzeczy, jaką zobaczył w życiu. Ogromne białe lampy rzucające światło prosto na niego. Na sali operacyjnej panowała niska temperatura. Lekarz jak w serialach powiedział, że wszystko będzie dobrze. Potem drobne ukłucie i nagle już na zawsze zgasło światło.
Zaczęło się w 1993 roku. Tomek najpierw słyszał, że ciągłe bóle głowy to efekt dorastania. Chodził od gabinetu do gabinetu, a lekarze rozkładali ręce. W końcu diagnoza: cysta na skrzyżowaniu nerwów wzrokowych.
Uciska mózg, więc nikt nie myśli o ratowaniu oczu, tylko o ratowaniu życia. Trepanacja czaszki. Trzeba usunąć cystę w całości. Chirurg jednym ruchem przecina nerw, zabierając Tomkowi oczy.
Kiedy pacjent odzyskuje świadomość, łeb naparza jak cholera. Zresztą boli każdy centymetr ciała. Świta. Ojciec ostrożnie podchodzi do okna i wpuszcza do szpitalnej sali trochę promieni słońca.
Nadal ciemność. Ale Tomek przynajmniej będzie żył.
Dzisiaj mówi, że tamtego dnia urodził się po raz drugi, w zupełnie innym świecie. Z tego, który zostawił za sobą, zostały mu tylko wspomnienia.
Lata 80. Nowa Huta. Szaro, buro i ponuro. Kiedy człowiek stoi godzinami w kolejkach, to nie ma wielkich marzeń. Jak w tej piosence Trojanowskiej.
"Trochę starań i świat jest nasz. Powiedzmy tak za osiem lat adres w bloku i mały fiat".
Koźmińscy żyją w starszej kamienicy, okolice ul. Fatimskiej. Wszystko po bożemu – w salonie meblościanka, w łazience pralka Frania, na kuchennym stole lepka biało-czerwona cerata. Nie ma luksusów, ale nie ma też biedy.
Życie rodziny kręci się wokół sportu, a konkretniej wokół Hutnika Kraków. Ojciec pracuje w klubie jako działacz, mama jest instruktorem pływania. Tomek gra w siatkówkę, a Marek w piłkę nożną. Od razu wiadomo, że jeśli ktoś zrobi karierę, to tylko ten drugi.
Latem 1992 roku Tomek ogląda na szklanym ekranie, jak brat sięga z reprezentacją Polski po srebro olimpijskie w Barcelonie. Przy "Mazurku Dąbrowskiego" stoi na baczność z ręką na sercu. "Jeszcze Polska nie zginęła!". Ojciec strasznie przeżywa te mecze, normalnie przez 90 minut chodzi po całym salonie i dyryguje zespołem nie gorzej od selekcjonera Janusza Wójcika.
"Podaj! Strzelaj! Przerzuć na drugą stronę!".
Na osiedlu szpan, wszyscy gratulują Tomkowi sukcesu brata. Prócz medalu Marek przywiezie z Katalonii telewizor i złotego poloneza. Szał. Zaraz po igrzyskach zostanie sprzedany przez Hutnik Kraków do Włoch. Spakuje torbę i ruszy w świat, zostawiając bratu pokój z proporczykami klubów piłkarskich i plakatem Bjorna Borga.
Fajnie było. Tłukli się codziennie, typowa braterska miłość. Czasem nawet Tomek wygrywał, jak Marek nie miał sił po treningu.
A teraz ciao, brat wyrusza na podbój Italii. No to trzymaj się tam, Marek, w tej Serie A! Eleven Sports jeszcze nie ma, ale będą śledzić z ojcem wyniki na telegazecie.
Rok później Tomka zaboli głowa. Jeden gabinet, drugi, trzeci. Marek załatwi prześwietlenie rezonansem magnetycznym w Weronie, bo w Krakowie nie ma jeszcze takich wynalazków.
Sala operacyjna. Lampy. Stół. Chłód. Cięcie. Ciemność.
Meczu brata już nigdy nie zobaczy. Ale przynajmniej będzie żył.
Jak jesteś ślepy, to najtrudniejsze są początki.
Tak, dobrze przeczytałeś. "Ślepy", nie "niewidomy". Tomek nie lubi tej językowej babraniny. Nie można mówić "kaleka", "inwalida", a teraz już ponoć nawet "niepełnosprawny" jest zakazany, bo lepsza jest "osoba z niepełnosprawnością". Dajcie spokój...
Tomek uczył się wszystkiego od podstaw – jak się umyć, jak zrobić obiad, jak pościelić sobie łóżko. Rodzice próbowali go niańczyć, ale w końcu dali sobie spokój. Jeśli ich potrzebuje, są przy nim, ale już nie wyręczają go we wszystkim jak kiedyś.
Na początku nie mógł zaakceptować, że przestał widzieć. Obraził się na wszystkich wokół, na Boga też. Gość z ambony jakoś go nie przekonał, kiedy mówił, że trzeba nieść swój krzyż. Tomek zaczął poszukiwać.
Bioenergoterapeuci, szamani, cudotwórcy, znachorzy, Harry z Tybetu…
Jeden cudotwórca przyjmował w szkole na sali gimnastycznej. Stało się w sznureczku z karteczką, na której miałeś napisane, który narząd nie działa. Jak przyszła kolej Tomka, podał asystentowi szamana papierek z napisem "eyes". Pan cudotwórca coś pomruczał, ale nic nie drgnęło. Cóż, przynajmniej nie wziął kasy.
Cudotwórca numer dwa skasował kilka stów. Położył Tomka na czymś w rodzaju fotela dentystycznego i zaczął go oblewać magiczną wodą. Handlował nią zresztą, butelka chodziła po dychę.
Tomkowi nie pomogła.
Na studiach zrozumiał, że żadne czary nic tu nie dadzą, trzeba zaakceptować siebie. Zaczął żyć.
Zapraszał kumpli na domówki. Raz jak się napili, wypieprzyli szybę w drzwiach do pokoju. W niedzielę rano była ściepa na szklarza. Przyjechał wmontował nową, jednak mama i tak się domyśliła.
Ale najbardziej "pomogły" Tomkowi miejscowe cwaniaczki z Nowej Huty. Przez długie miesiące wstydził się wychodzić z białą laską w dłoniach, więc gdy chciał wyskoczyć do osiedlowego, prosił sąsiada o asystę. Chwytał go za ramię i tak szli krok po kroku.
Jak ich kilka razy zwyzywali na osiedlu od pedałów, Tomek przywykł do białej laski.
No dobrze.
Akceptacja siebie to jedno, ale trzeba za coś żyć. Tomek rzuca studia i zaczyna robotę jako telemarketer. Wydzwania do ludzi, przekonując ich, że jeśli kupią garnki, ich życie stanie się lepsze. Próbuje sprzedać dosłownie wszystko. Skarpetki, akwaria, krzesła, spodnie, miksery…
"Proszę pana, taka okazja może się już nie trafić".
Wcześniej Tomek prowadzi z kumplami punkt ksero, ale od razu wiadomo, że fortuny na tym nie zbije.
Przełom przychodzi, gdy wpadają na pomysł, że będą produkować beacony. To małe nadajniki wykorzystujące technologię bluetooth i komunikujące się z telefonami czy tabletami. Najważniejsza jest tu funkcja lokalizacji i nawigacji. W dużym skrócie – beacony pomagają niewidomym odnaleźć się na dworcach, lotniskach czy w galeriach handlowych.
Pomysł już mają, a po krótkich poszukiwaniach kumpel Tomka znajduje wspólników, którzy wykładają kasę.
Taka okazja może się już nie trafić.
Odpaliło. Po roku z małej klitki przenieśli się do nowej siedziby o powierzchni 300 metrów kwadratowych. Później poszło z górki. Otworzyli siedziby w Chinach, Meksyku, Stanach Zjednoczonych, Niemczech czy na Wyspach Brytyjskich, zaczęli zatrudniać setkę ludzi. Zaopatrzyli w beacony chociażby londyńskie metro.

Filmowa historia.

16-latek traci wzrok, a później rozkręca wielki biznes i odnosi światowy sukces. Jest tylko jedno "ale" – Tomek sprzedał udziały w firmie. Dlaczego? Wracamy na salę operacyjną. Dwie lampy. Chłód. Zastrzyk. Ciemność.
- Łącznie miałem trzy operacje. Po drugiej zacząłem cierpieć na padaczkę pourazową. Ataki były bardzo mocne, nieraz dochodziło do nich nawet raz na tydzień. Najczęściej łapało mnie w nocy. Zasypiałem w swoim łóżku, a budziłem się pięć metrów dalej albo, co gorsza, w szpitalu. Padaczka pourazowa jest strasznie uwłaczająca. Całe ciało napieprza tak, że się w głowie nie mieści.
W firmie zostałem w tyle ze względu na chorobę, ale też po części z lenistwa. Nie potrafiłem znaleźć dla siebie miejsca. Doszliśmy ze wspólnikami do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli nasze drogi się rozejdą.

Nie żałuję.

Dziś Tomek o firmie już nie myśli. Prowadzi fundację "For Heroes", działa na rzecz koszykarzy na wózkach inwalidzkich. Przychodzi praktycznie na każdy ich trening.
Tak, życie jest piękne, nawet jeśli się nie widzi. Tomek ma całą listę marzeń do spełnienia. Jako młody chłopak został pierwszym niewidomym nurkiem, robi to już od dwudziestu lat. Spróbowałby jeszcze innych sportów ekstremalnych, ale nie wiadomo, czy Gośka pozwoli.
Ślub już za miesiąc. Będzie "Sto lat!" i pyszny tort. Niedługo zapiszą się na zajęcia, żeby się podszkolić przed pierwszym tańcem.
To będzie "nowa droga życia" bez gdybania i litanii narzekań na los. Tomek wiele razy słyszał od znajomych, że oddaliby wszystko, by znów widzieć.
On by nie oddał.
Parę lat temu miał okazję poddać się pionierskiej operacji w Helsinkach. Ponoć gdyby wsadzili mu jakieś kabelki za gałkę oczną i połączyli z mózgiem, mógłby widzieć. Ale nie ma już co kombinować. Jeszcze zacząłby w galeriach piszczeć na bramkach jak Robocop i tyle by z tego było. Jest dobrze jak jest. Z każdego dnia trzeba wycisnąć maksimum.

Świta.

Tomek wstaje z łóżka, ostrożnie podchodzi do okna i wpuszcza do mieszkania trochę słońca. Potem pewnym krokiem rusza do kuchni usmażyć jajecznicę.
Gośka już wstała.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 16, 2020 10:43 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
15 października Międzynarodowy Dzień Białej Laski
Źródło: niepełnosprawni.pl 14.10.2020
inf. prasowa

15 października na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Białej Laski. Ta kartka w kalendarzu przypomina, że wśród nas żyją osoby niewidome i słabowidzące. Statystyki w Polsce mówią o ponad 1,7 miliona osób z niepełnosprawnością wzroku. Ich stopień rehabilitacji psychologicznej, społecznej i zawodowej jest zróżnicowany, co oczywiście zależy od wielu czynników. Jednak mimo, iż w dzisiejszych czasach nie powinna dziwić obecność osób poruszających się z białą laską w przestrzeni miejskiej, na uczelniach, w biurach, wykonujących rozmaite zawody, podróżujących czy uprawiających sport, wciąż w głowach osób widzących pokutuje wiele stereotypów.
Od prawie 9 lat Niewidzialna Wystawa w Warszawie aktywnie działa na polu edukacji pokazując w niezwykły sposób perspektywę doświadczania świata przez osoby niewidome. Przewodnicy po tym niezwykłym miejscu to właśnie osoby z niepełnosprawnością wzroku. Podczas godzinnej wędrówki w całkowicie wyciemnionych pomieszczeniach wiernie odwzorowujących scenerie z życia codziennego, widzący goście mają szansę zrozumieć z jakimi wyzwaniami mierzą się na co dzień ludzie pozbawieni możliwości widzenia, z drugiej strony odczarować mity na ich temat.
Co roku to właśnie Niewidzialna Wystawa z Małgorzatą Szumowską, liderką i organizatorką tego przedsięwzięcia na czele, organizuje ciekawe aktywności związane z obchodami Międzynarodowego Dnia Białej Laski. W tym roku, w związku z pandemią świętowanie będzie przebiegało nieco inaczej.
- Niewidzialna Wystawa działa stacjonarnie zgodnie z reżimem sanitarnym, ale zrezygnowaliśmy z corocznego świętowania w przestrzeni miejskiej, do czego niejako przyzwyczailiśmy mieszkańców Warszawy. Zamiast tego w naszych mediach społecznościowych od początku października, przez cały miesiąc zapraszamy do wspólnej zabawy online, którą nazwaliśmy #wyzwaniewciemno. Jest to propozycja świetnego spędzenia czasu, także z całą rodziną. Chcemy zaangażować nie tylko wyobraźnię, ale i zmysły! Będzie różnorodnie i wierzymy, że w ciągu ponad 20 dni dostarczymy solidną porcję wiedzy i praktyki! – mówi Małgorzata Szumowska.

Licytacja na rzecz Niewidzialnej Wystawy

„Zrezygnowaliśmy także z corocznej akcji „Namaluj Niewidzialne”, podczas której zaprzyjaźnieni dziennikarze, artyści i sportowcy malowali w naszych ciemnościach niesamowite obrazy, które później, za naszym pośrednictwem przekazywali na wybrane przez siebie cele charytatywne. Jednak sztuki nie zabraknie i będzie to sztuka przez wielkie „S”! Namalowany wspólnie przez wybitnych artystów – Idę Święcicką, Oliwię Hildebrandt, Katrinę Sadrak, Alinę Picazio, Katarzynę Środowską, Grzegorza Śmigielskiego i Marka Starela obraz „Paranoja”, stanowiący część niezwykłego projektu „Sztuka w czasach zarazy” zainicjowanego przez prof. Małgorzatę Wrześniak, dyrektor Instytutu Nauk o Kulturze i Religii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, został przekazany na licytację charytatywną na rzecz Niewidzialnej Wystawy, która od początku pandemii boryka się z ogromnymi problemami finansowymi. Warto wspomnieć, że wystawa jako instytucja prywatna, nie otrzymuje żadnych dotacji miejskich i utrzymuje się ze sprzedaży biletów oraz – w trakcie kryzysu, z wpłat na zbiórkę publiczną, którą zasilają sympatycy. Wsparciem zbiórki jest grupa facebookowa „Na pomoc Niewidzialnej Wystawie! Licytacje charytatywne”. Tam właśnie, od 15 października, można będzie wylicytować to unikalne dzieło sztuki malarskiej” – informują organizatorzy.
- Prawdopodobnie, choć nie stawiamy kropki nad „i” ostatnim elementem celebrowania 15 października będzie podzielenie się z sympatykami bardzo wartościowym materiałem filmowym, który śmiało może stanowić ciekawą lekcję dla dzieci lub materiał szkoleniowy dla dorosłych. Nasza pomysłowość nie zna granic, ale chcemy wyłuskać to, co ważne i co może stanowić wartość dla młodszych i starszych sympatyków! Wierzymy, że za rok powrócimy do spotkań w plenerze, ale nowa formuła daje nam dużo radości tworzenia. Czekamy na naszych gości na Niewidzialnej Wystawie, przy Alejach Jerozolimskich 123a w budynku Atlas Tower, ale także na Facebooku i Instagramie. Wierzymy, że 15 października to ważna data i osoby niewidome nie pozostaną niewidzialne! – zapowiada Małgorzata Szumowska.

Nie pozostaje nic innego, jak zaprosić do wspólnego świętowania i korzystania z atrakcji przygotowanych przez niezwykle pozytywny zespół Niewidzialnej Wystawy, a także życzyć, aby aktywny udział zaprocentował świadomą i otwartą postawą społeczną.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 16, 2020 10:44 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
Źródło: BIP nr 19 (234),październik 2020
Rafał Kanarek
Centrum Komunikacji w Instytucie Tyflologicznym PZN

Kiedy byłem małym chłopcem, spotkałem dorosłego niewidomego pana. Szedł sam alejką, a w dłoni trzymał białą laskę, taką z kulką przy gumce mocującej, składaną. Chciałem być jak on, choć nie do końca zdawałem sobie sprawę z ograniczeń, które powoduje brak wzroku, ale z naiwną, dziecięcą radością mówiłem, że też chcę taką laskę mieć. Mając prawie 10 lat, mogłem pochwalić się pierwszym własnym białym kijem. Mój wujek uczył mnie chodzenia z laską. Nie miał on „tyflopapierów”, za to głowę na karku – z jednej strony podnosił poprzeczkę, z drugiej wspierał.

Kurs orientacji miałem już w szkole podstawowej. Uczył mnie człowiek surowy, wspierający i konkretny. Na moje pytanie, kiedy będę miał egzamin, odpowiedział, że tak naprawdę jego zadaniem jest nauczyć mnie prawidłowego posługiwania się „blondynką”, a swój egzamin będę zdawał przez całe życie. I choć wielokrotnie słyszałem, że w dorosłości będę miał dosyć samodzielnego chodzenia, byłem innego zdania, za wszelką cenę chciałem chodzić z „blondynką” po znanych i nieznanych ścieżkach. Po ukończeniu kursu poczułem się wolny jak ptak, mogłem jak kot chodzić swoimi drogami bez uzależniania się od innych.

Od tej pory biała laska jest moją nieodłączną towarzyszką. Nieważne, czy idę do sklepu, czy wyjeżdżam za granicę, ten niewielkich rozmiarów składany kijek czyni mnie niezależnym. Nie jestem już niewolnikiem, ale panem swojego losu. Wiem, że niektórzy obawiają się białej laski. Myślę jednak, że z nią będziemy lepiej postrzegani przez społeczeństwo. Z nią jesteśmy niezależni i choć czasem musimy poprosić o pomoc, to świat stoi przed nami otworem. A więc lagi w dłonie i do przodu!

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt paź 16, 2020 10:45 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 2139
Jaka dostępność powinna być zapewniona w urzędach – cz. 1
Źródło: BIP nr 19 (234),październik 2020

Ustawa o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami obowiązuje od roku. Poniżej przedstawiamy trzy obszary, w których powinna zostać zapewniona dostępność w urzędach. Warto o tym pamiętać, kiedy wybieramy się załatwić jakąś sprawę urzędową.
Ustawa została wprowadzona w celu poprawy dostępności jednostek administracji publicznej, w tym samorządowych. Powinny one wdrożyć odpowiednie rozwiązania ułatwiające dostęp dla osób niepełnosprawnych, starszych, a także dla tych, których mobilność jest czasowo ograniczona, np. poruszają się o kuli czy prowadzą wózek dziecięcy. Każdy podmiot publiczny (szkoła, urząd, biblioteka, instytucja kultury, szpital, spółki miejskie) powinien spełniać minimalne wymagania w zakresie trzech obszarów dostępności, o których mowa w ustawie. Kiedy jednostka z istotnych powodów nie może spełnić niektórych wymagań, wtedy zapewnia dostęp alternatywny, czyli np. wsparcie pracownika dla osoby ze szczególnymi potrzebami (np. pomoc przy wejściu na piętro, przetłumaczenie dokumentu, pomoc w komunikacji).
Dostępność architektoniczna
Urząd powinien zapewnić:
•wolne od barier poziome i pionowe przestrzenie komunikacyjne budynków, najlepiej poprzez windy, podnośniki, platformy, podjazdy i odpowiednio szerokie drzwi,
•dostęp do wszystkich pomieszczeń, z wyłączeniem pomieszczeń technicznych w budynku,
•informację na temat rozkładu pomieszczeń w budynku, co najmniej w sposób wizualny i dotykowy (tyflomapa, informacja w brajlu) lub głosowy (infokiosk) i pomoc przeszkolonych pracowników,
•dostęp do wnętrza budynku osobie korzystającej z psa asystującego,
•na wypadek sytuacji kryzysowej możliwość ewakuacji lub uratowania w inny sposób osób niepełnosprawnych (m.in. poprzez odpowiednie procedury i sprzęt, sygnalizację zagrożenia).
Dostępność cyfrowa
Urząd zobowiązany jest przestrzegać ustawy z dnia 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych. Strona internetowa podmiotu musi być zgodna ze Standardem WCAG 2.1 (ang. Web Content Accessibility Guidelines).
Na stronie powinny być umieszczone m.in : •dane teleadresowe podmiotu i linku do strony podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej oraz deklaracja dostępności,
•narzędzia kontaktowe (np. formularze, wideotłumacz języka migowego itp.),
•informacje dotyczące postępowania w sytuacji kryzysowej,
•dostępne dokumenty urzędowe oraz wzory umów lub wzory innych dokumentów przeznaczonych do zaciągania zobowiązań cywilnoprawnych.
Ponadto podmioty publiczne muszą zapewnić: odpowiednią nawigację po stronie, dostępność umieszczanych na stronie multimediów (np. muszą zawierać napisy).
Dostępność informacyjno-komunikacyjna
Jednostka powinna zagwarantować: •obsługę klientów z wykorzystaniem poczty elektronicznej, SMS, MMS, strony internetowej, lub przez wykorzystanie zdalnego dostępu online do usługi tłumacza polskiego języka migowego,
•instalację urządzeń lub innych środków technicznych do obsługi osób słabosłyszących, w szczególności pętli indukcyjnych, systemów FM lub urządzeń opartych o inne technologie, których celem jest wspomaganie słyszenia,
•na stronie internetowej urzędu informacje o zakresie jego działalności w postaci elektronicznego pliku zawierającego tekst odczytywalny maszynowo, nagrania treści w polskim języku migowym oraz informacji w tekście łatwym do czytania (ETR),
•na wniosek osoby ze szczególnymi potrzebami komunikację z urzędem w formie określonej we wniosku.
Źródło: materiał informacyjny programu Dostępność Plus

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt paź 16, 2020 10:45 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 858 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL