Portal - Informator Obywatelski Osób Niewidomych

www.defacto.org.pl
Teraz jest Śr paź 16, 2019 05:11

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 775 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz lis 16, 2017 11:07 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna 2017-11-15
autor: Michalina Topolewska, oprac.: GR

Od 2008 r. dotacja dla zakładów aktywności zawodowej jest utrzymywana na tym samym poziomie. To powoduje, że brakuje im pieniędzy na wynagrodzenia.
W 2018 r. funkcjonowanie wielu zakładów aktywności zawodowej może być zagrożone. Ich problemy ze zbilansowaniem budżetów na przyszły rok wynikają z zamrożonej od dziewięciu lat kwoty finansowego wsparcia przekazywanego ze środków PFRON, która nie wystarcza na pokrycie podstawowych kosztów związanych z ich działalnością. O wzrost dotacji ZAZ-y od dawna apelują do pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych. Jednak na razie, obietnice zwiększenia wsparcia nie zostały zrealizowane.
ZAZ to instytucja mająca status przedsiębiorstwa o charakterze niekomercyjnym, która prowadzi różnego typu działalność wytwórczo-usługową. Jej głównym celem jest rehabilitacja zawodowa i społeczna zatrudnionych w niej osób z najcięższymi dysfunkcjami oraz przygotowanie ich – jeśli jest to możliwe – do podjęcia pracy na otwartym rynku pracy. Przepisy wymagają, aby ZAZ zatrudniał co najmniej 70 proc. osób zaliczonych do znacznego stopnia niepełnosprawności lub umiarkowanego, jeśli stwierdzono u nich autyzm, chorobę psychiczną lub upośledzenie umysłowe (ale tych ostatnich nie może być więcej niż 35 proc.).
Co do zasady funkcjonowanie ZAZ jest finansowane z kilku źródeł. Jednym z nich jest roczne dofinansowanie kosztów pobytu jednego pracownika z dysfunkcją zdrowotną, które jest przyznawane na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 13 maja 2003 r. w sprawie przekazywania algorytmu środków PFRON samorządom wojewódzkim i powiatowym (Dz.U. nr 88, poz. 808). Ponadto ZAZ mogą otrzymywać dopłaty do wynagrodzeń podwładnych z dysfunkcjami zdrowotnymi oraz mogą być wspierane środkami własnymi samorządu. Jednak dla bieżącej działalności zakładów kluczowe znaczenie mają pieniądze z PFRON. Tylko te środki mogą służyć pokryciu kosztów wymienionych w par. 8 rozporządzenia ministra rodziny, pracy i polityki społecznej z 17 lipca 2012 r. w sprawie ZAZ, w tym m.in. wynagrodzenia personelu, transport niepełnosprawnych pracowników, szkolenia czy wymiana maszyn i urządzeń.
Problem w tym, że od 2008 r. przyznawana ZAZ kwota z algorytmu wynosi niezmiennie 18,5 tys. na jednego zatrudnionego, chociaż od tego czasu sama wysokość najniższej pensji wzrosła o 77 proc. W praktyce dotacja nie pozwala na pełne pokrywanie wspomnianych kosztów. W szczególności dotyczy to pensji rehabilitantów czy kadry instruktorskiej.
Swojej sytuacji finansowej ZAZ nie mogą poprawić dochodami z prowadzonej działalności, bo te środki mogą trafiać wyłącznie na zakładowy fundusz aktywizacji, który jest przeznaczany na zaspokajanie indywidualnych potrzeb niepełnosprawnych pracowników. Dlatego od ponad dwóch lat zakłady apelują do pełnomocnika rządu o zmianę rozporządzenia w sprawie algorytmu i zwiększenie dotacji. Same proponują, aby podnieść ją nie o 77 proc., ale o 32 proc., co dawałoby kwotę 24,5 tys. zł. Taka podwyżka kosztowałoby PFRON ok. 21 mln zł, co dla jego budżetu nie stanowiłoby aż tak wielkiego wzrostu wydatków.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 16, 2017 11:07 


Góra
  
 
PostNapisane: Pn lis 20, 2017 09:39 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Wypadek busa z wycieczką niewidomych. Nie żyje dziewięć osób
Źródło: www.tvp.info 17.11.2017

Dziewięć osób zabitych i 19 rannych. Taki bilans zderzenia mikrobusa z samochodem ciężarowym w środkowej Bułgarii podało tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych.
Wielu spośród rannych jest w ciężkim stanie. Wśród ofiar śmiertelnych jest kierowca. Mężczyzna wiózł grupę niewidomych osób, które wracały z wycieczki do Drianowa.
Do wypadku doszło w piątek około południa na drodze łączącej Sofię z Warną, 130 km na wschód od stolicy.
Premier Bojko Borisow zlecił ministerstwu transportu sprawdzenie okoliczności wykorzystania pojazdu do przewozu niewidomych.
Według lokalnych mediów od 2014 roku na tym samym odcinku drogi doszło do co najmniej ośmiu wypadków, w których zginęło 10 osób.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lis 20, 2017 09:41 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna 2017-11-16
autor: Michalina Topolewska, oprac.: GR

O 175 mln zł więcej niż szacowano wyniosą w tym roku wpłaty od pracodawców, którzy nie osiągają odpowiedniego wskaźnika zatrudnienia osób z dysfunkcjami. Pieniądze będą przeznaczone na dopłaty do wynagrodzeń niepełnosprawnych pracowników – donosi Dziennik Gazeta Prawna
Pierwotnie plan finansowy PFRON przewidywał, że przychody z tytułu składek oraz opłat wyniosą w 2017 r. ponad 3,74 mld zł. Teraz okazało się, że będą wyższe.
Tomasz Maruszewski, wiceprezes PFRON, podczas posiedzenia sejmowej komisji finansów publicznych wskazywał, że wzrost spowodowany jest kilkoma czynnikami. Jednym z nich jest dobra sytuacja na rynku pracy, która skutkuje zwiększeniem zatrudnienia, a jednocześnie powoduje, że więcej firm, które nie zatrudniają co najmniej 6 proc. pracowników z dysfunkcjami, musi płacić na rzecz PFRON. Wyższe wpłaty są też efektem tego, że rośnie przeciętne wynagrodzenie, a to jego kwota zgodnie z art. 21 ust. 1 ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2046 ze zm.) jest brana pod uwagę przy wyliczaniu kwoty należności do funduszu. Wreszcie na skutek wprowadzonych w ub. r. zmian w zasadach udzielania ulg we wpłatach na rzecz PFRON pracodawcy mogą korzystać z niższych obniżeń w składce. – Dodatkowy przychód z wpłat zostanie przeznaczony na dofinansowania do wynagrodzeń niepełnosprawnych pracowników – powiedział Tomasz Maruszewski.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lis 24, 2017 12:08 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Zmiany w ordynacji wyborczej to zamach na godność osób niepełnosprawnych
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 23.11.2017
Autor: PAP

- Projekt PiS zmian w Kodeksie wyborczym to zamach na podmiotowość, samodzielność i godność osób niepełnosprawnych – ocenił w środę, 22 listopada, poseł PO Sławomir Piechota.
Na konferencji prasowej w Sejmie poseł Sławomir Piechota podkreślił, że w nowej ordynacji wyborczej są dwa konkretne rozwiązania, które powodują kolejne ograniczenia praw osób z niepełnosprawnością.

Wykluczenie?

- Po pierwsze likwidacja możliwości głosowania korespondencyjnego, po drugie likwidacja nakładek brajlowskich – oświadczył poseł PO, który sam porusza się na wózku.
W jego ocenie do tej pory osoby niewidome, niedowidzące lub mające drżące ręce mogły używać nakładki brajlowskiej, która pomagała precyzyjnie zapisać decyzję wyborcy.
- W tej chwili likwidacja tych nakładek będzie oznaczać, że te osoby zostaną, albo pozbawione prawa do głosu, albo uzależnione od głosowania innej osoby – stwierdził Piechota.
Jak dodał również osoby starsze korzystały z tego udogodnienia.
- Okazuje się, że w nowej ordynacji wyborczej nie ma dla takiego rozwiązania miejsca – podkreślił.
Zdaniem posła PO głosowanie korespondencyjne jest czymś powszechnie stosowanym w Europie i na świecie.
- Dlaczego więc z tego powszechnie stosowanego rozwiązania sprawdzonego w Polsce mamy dzisiaj rezygnować? Dlaczego mamy się cofać? – pytał Piechota. – Mamy kolejny zamach ma podmiotowość, samodzielność i godność osób niepełnosprawnych – zaznaczył poseł PO.

Założenia projektu

W czwartek po południu (23 listopada) odbędzie się w Sejmie pierwsze czytanie projektu PiS zmian w Kodeksie wyborczym oraz w trzech ustawach regulujących działanie samorządu wszystkich szczebli.
Projekt zakłada m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW-ów) w wyborach do rad gmin, zmniejszenie liczebności mandatów w okręgach wyborczych do rad powiatów i sejmików województw. Przewiduje ponadto reformę Państwowej Komisji Wyborczej. PiS chce, by 7 na 9 jej członków wybierał Sejm (obecnie 9-osobowy skład tworzy po 3 sędziów delegowanych tam przez TK, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny). Ponadto m.in. w miejsce obecnych komisarzy wyborczych, których terenem działania jest województwo lub jego część, wprowadzeni mają zostać komisarze wojewódzcy i powiatowi.
Projekt krytykuje m.in. PKW, według której zaproponowane zmiany mogą spowodować zaburzenia, czy nawet destabilizację procesu wyborczego. Główne zarzuty PKW do projektu to m.in.: nagłość wprowadzenia rewolucyjnych zmian, dwukrotny wzrost kosztów wyborów, brak wymogu apolityczności wobec komisarzy wyborczych, wydłużenie czasu liczenia głosów, brak czasu na stworzenie nowego informatycznego Systemu Wsparcia Obsługi Wyborów.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lis 24, 2017 12:19 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Prezydent Duda do uczestników Gali Integracji: jesteście przykładem i wielką wartością
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 20.11.2017
Autor: PAP

Wielka Gala Integracji to coroczne święto osób z niepełnosprawnościami, organizowane z okazji Światowego Dnia Osób Niepełnosprawnych. Prezydent objął patronat honorowy nad tegoroczną galą.

Poczucie samodzielności

„Państwa siła i konsekwencja w pokonywaniu codziennych trudności są dla nas przykładem i wielką wartością. Osoby z niepełnosprawnością dzięki swojej determinacji, kreatywności i wielkim dokonaniom, mają znaczący udział w sukcesie Polski i naszych cywilizacyjnych osiągnięciach” – napisał prezydent w liście do uczestników gali, który odczytał dziennikarz i prowadzący wydarzenie Michał Olszański.
Przypomniał, że liczba osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami stanowi ponad 12 proc. ludności Polski.
„Wiele z tych osób, dzięki ułatwiającym życie nowym technologiom i rozwiązaniom technicznym, mogłoby lepiej wykorzystywać swoje talenty, umiejętności, zdobytą wiedzę, zyskując przy tym poczucie samodzielności i niezależności” – zaznaczył Duda.

Wzrost zatrudnienia

Jak podkreślił, Polska dąży do tego, aby osoby z niepełnosprawnością mogły „jak najpełniej włączać się do życia społecznego i gospodarczego, ponieważ reprezentują ogromny potencjał”.
Pełniąca obowiązki prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych Dorota Habich przypomniała, że PFRON wspiera zatrudnienie osób z niepełnosprawnością przez finansowanie ponad 260 tys. miejsc pracy.
„Cieszymy się, że zatrudnienie na otwartym rynku pracy rośnie w szybszym tempie niż na rynku chronionym. Oznacza to, że następuje integracja oraz włączenie pracowników i osób z niepełnosprawnościami w społeczeństwo” – powiedziała Habich.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So lis 25, 2017 14:33 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością - zapotrzebowanie na miarę Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami

Źródło: www.rpo.gov.pl 02.11.2017

Rzecznik pełni rolę niezależnego mechanizmu do spraw popierania, ochrony i monitorowania wdrażania postanowień Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami.
Raport został przygotowany na podstawie badań “Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością”.

Asystenci w opinii badanych, wpływają na uniezależnienie osób z niepełnosprawnościami od rodziny, dzięki ich pracy osoby z niepełnosprawnościami mogą realizować własne cele. Korzystanie z usług asystenta osobistego przeciwdziała także m.in. wykluczeniu społecznemu i ekonomicznemu członków ich rodzin. A wszystko to ma na celu powstanie kompleksowego systemu wsparcia środowiskowego osób z niepełnosprawnościami.
https://www.rpo.gov.pl/sites/default/fi ... Bciami.pdf

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So lis 25, 2017 14:34 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Każdy ma prawo do niezależnego życia – o potrzebie przyjęcia Narodowego Programu Deinstytucjonalizacji
Źródło: www.rpo.gov.pl 2017-11-21

Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z 54 organizacjami społecznymi skierował Apel do Prezes Rady Ministrów w sprawie deinstytucjonalizacji systemu wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i osób starszych.
Deinstytucjonalizacja oznacza proces przejścia od opieki instytucjonalnej do wsparcia na poziomie społeczności lokalnych, z poszanowaniem podmiotowości i przyrodzonej godności wszystkich osób, w tym prawa do decydowania o własnym życiu.
Rzecznik dostrzega i docenia działania podejmowane w ramach programu „Za życiem”, mające na celu rozwój ośrodków wsparcia i mieszkań chronionych, a także inne formy wsparcia oferowane w ramach systemu pomocy społecznej. Wskazał jednak na potrzebę przyjęcia bardziej kompleksowych rozwiązań.
Takie działania podjęto w innych państwach europejskich. Przykład stanowi węgierska strategia deinstytucjonalizacji z 2011 roku, która spowodowała, że w latach 2011-2015 z wykorzystaniem funduszy unijnych 660 osób przeszło z opieki instytucjonalnej do wsparcia w społeczności lokalnej. W obecnej perspektywie unijnej (2014-2020) założono przejście kolejnych 10 000 osób.
W ocenie Rzecznika oraz organizacji społecznych niezbędne jest przyjęcie Narodowego Programu Deinstytucjonalizacji, który zawierałby cele, harmonogram oraz wskaźniki realizacji. Program powinien objąć osoby z niepełnosprawnościami, osoby chorujące psychicznie, osoby starsze oraz dzieci. Równocześnie w Apelu zauważono potrzebę przyjęcia moratorium na tworzenie dużych instytucji (wzorem Słowacji, Węgier czy Danii) oraz częściowego moratorium na kierowanie do instytucji osób, które dopiero będą potrzebować całodobowego wsparcia.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So lis 25, 2017 14:35 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Jednym głosem o potrzebie zmian – III Kongres Osób z Niepełnosprawnościami
Źródło: www.psoni.org.pl 27 października 2017

25 października b.r. w Warszawie odbyła się trzecia edycja ogólnopolskiego Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami pod hasłem „Za niezależnym życiem!”. Uczestnicy spotkali się w 5. rocznicę obowiązywania w Polsce Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami, by debatować nad Nowym Systemem Wsparcia osób z niepełnosprawnościami i przebiegiem jej wdrażania Konwencji.
Podczas wydarzenia zaprezentowano wytyczne do Nowego Systemu Wsparcia, przygotowane na podstawie materiału zebranego podczas poprzednich edycji Kongresu, 14 Konwentów Regionalnych i konsultacji społecznych. Uczestnicy mieli możliwość udziału w sesjach tematycznych, podczas których poruszono tematy m.in prawa do zawarcia związku małżeńskiego czy alternatywy dla obecnego systemu rentowego.
Wśród wniosków wypracowanych i zgłoszonych podczas sesji tematycznych pojawiły się m.in. całościowa reforma i ujednolicenie systemu orzecznictwa, wprowadzenie świadczenia kompensacyjnego z tytułu niepełnosprawności, system wsparcia i przerwa regeneracyjne dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami, bon na start na podjęcie pracy czy zapewnienie wsparcia merytorycznego w zakresie edukacji włączającej dla nauczycieli szkół ogólnodostępnych.
Bezwzględnym postulatem środowiska osób z niepełnosprawnościami jest uruchomienie systemowego wsparcia asystenckiego – opowiada pan Aleksander Waszkielewicz, Prezes Zarządu Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego. – Bez tego niemożliwe są niezależne życie i pełny udział w społeczeństwie. Dyskutowaliśmy też o tym, by wszystkie nowobudowane mieszkania były dostępne dla osób z niepełnosprawnościami lub łatwo adaptowalne do dostępności. Już niedługo 40% społeczeństwa to będą osoby starsze i z niepełnosprawnościami. Musimy budować te mieszkania już teraz.
Wśród uczestników znalazło się wielu przedstawicieli Kół PSONI. Uczestnicy rozmawiali również o konieczności aktualizacji ustawy przeciw przemocy w rodzinie o zapisy dotyczące przemocy wobec osób z niepełnosprawnościami, uwzględnienia w zapisach prawnych kwestii matek – osób z niepełnosprawnościami, a także stworzeniu formy systemu wspierania decyzji zastępującego ubezwłasnowolnienie.
Budynek, w którym odbyło się wydarzenie jest przystosowany do potrzeb osób z ograniczoną możliwością poruszania się, a podczas samego Kongresu dodatkową pomocą służyli wolontariusze rozmieszczeni w strategicznych punktach, wskazujący drogę, pomagający w przemieszczaniu się i udzielający informacji. Osoby, które z jakiegoś powodu nie miały możliwości bezpośredniego uczestniczenia w wydarzeniu mogły śledzić prelekcje i poznać wypracowane podczas sesji tematycznych wnioski dzięki transmisji online. Organizatorzy zapewnili również tłumaczenie wystąpień na język migowy zarówno dla zebranych na sali, jak i widzów online.
W ramach wydarzenia sformułowana została deklaracja uczestników Kongresu o następującej treści:
My, uczestniczki i uczestnicy III Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami żądamy realizacji prawa do samodzielnego i niezależnego życia dla wszystkich Polek i Polaków z niepełnosprawnościami. Drogą do tego celu jest pełne wdrożenie postanowień Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami oraz podpisanie i ratyfikacja Protokołu Fakultatywnego do Konwencji.
Żądamy poszanowania godności i realizacji wszystkich praw osób z niepełnosprawnościami.

Istotnym elementem wydarzenia było również wyróżnienie osób i instytucji działających na rzecz obrony praw i interesów osób z niepełnosprawnościami oraz wdrażania i popularyzowania Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych o prawach osób z niepełnosprawnościami w Polsce, tytułem Ambasadora Konwencji. Wśród odznaczonych znaleźli się m.in. dr Agnieszka Wołowicz-Ruszkowska oraz Grzegorz Ruciński – klient Centrum DZWONI w Warszawie, Rzecznik Prezydenta Miasta Wrocławia ds. osób niepełnosprawnych, Muzeum Pana Tadeusza czy Projekt „Młodzi Migają Muzykę”. Pełna lista wyróżnień, będzie dostępna wkrótce na stronie organizatora.
W latach wcześniejszych tytuł Ambasadora Konwencji otrzymali: Krystyna Mrugalska – Prezes Honorowa PSONI, Barbara Abramowska – Dyrektor Biura Zarządu Głównego PSONI, Wojciech Kobus – self-adwokat, uczestnik Warsztatu Terapii Zajęciowej w Świdnicy, Łukasz Pisarski – kierownik WTZ przy Zarządzie Głównym PSONI.
III Kongresowi Osób z Niepełnosprawnościami towarzyszył Jarmark NGO, na którym uczestnicy mogli zapoznać się z działalnością wybranych organizacji pozarządowych, a także odebrać materiały informacyjno-edukacyjne. Wśród wystawców znalazło się również stoisko PSONI promujące serię „Biblioteka self-adwokata” oraz materiały wydane w ciągu ostatnich kilku lat.
W trakcie Jarmarku działał punkt przyjęć wniosków Rzecznika Praw Obywatelskich. Pracownicy Zespołu Wstępnej Oceny Wniosków udzielali tam niezbędnych informacji i przyjmowali wnioski do Rzecznika.
W organizację przedsięwzięcia włączyło się ponad 50 organizacji partnerskich. PSONI było współorganizatorem Kongresu oraz Konwentów Regionalnych.
Organizatorzy dziękują wszystkim uczestnikom wydarzenia, widzom transmisji online oraz partnerom i organizacjom zaangażowanym w przygotowanie Kongresu, a na co dzień działających na rzecz osób z niepełnosprawnościami, podmiotom wspierającym wydarzenie – Bankowi Zachodniemu WBK i PWN a także wyrażają gorącą nadzieję, że do czasu kolejnej edycji uda się wprowadzić większość z zaproponowanych zmian i pomysłów.

III Kongres Osób z Niepełnosprawnościami odbył się w ramach projektu współfinansowanego przez PFRON (Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych).

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So lis 25, 2017 14:36 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
„Ułatwienia” w metrze dla niewidomych. Bubel za milion zł?
Źródło: www.transport-publiczny.pl 24.11.2017
Autor: Witold Urbanowicz

Nie milkną kontrowersje związane z nowymi tablicami tyflograficznymi, czyli planami dla osób niewidomych, które są umieszczane na stacjach metra. Jak się okazuje, źle umieszczone i niebezpieczne tablice są też krytykowane przez środowiska osób niewidomych i niedowidzących, którym mają służyć. Ponadto, wbrew zapewnieniom urzędników, Polski Związek Niewidomych nie opiniował wdrażanych teraz na stacjach metra rozwiązań. – Dobrze byłoby, żeby dyskusja zmierzała w takim kierunku czy i co pożytecznego dla niewidomych i słabowidzących da się zrobić, jednocześnie nie szkodząc innym pasażerom – przekonuje Elżbieta Oleksiak z PZN.
Jak pisaliśmy, ZTM zlecił montaż na stacjach I linii metra tablic tyflograficznych, czyli planów danego obiektu, które mają ułatwić osobom z dysfunkcjami wzroku poruszanie się. Prace za ok. 1 mln zł wykonuje firma Altix. Wiele dyskusji budzi jednak umiejscowienie i wykonanie tych tablic. – Na ogólnopolskiej liście dyskusyjnej środowiska niewidomych toczyła się dyskusja, z której jednoznacznie wynika, że oto za prawie milion złotych powstało rozwiązanie w założeniu wspierające osoby z dysfunkcją wzroku, a de facto stanowiące zagrożenie dla wszystkich użytkowników metra – niewidomych i słabowidzących nie wyłączając – pisze Roman Roczeń, który sam jest osobą niedowidzącą.
Roman Roczeń wymienia szereg złych błędów związanych z wykonaniem tych tablic. Po pierwsze wady projektowe skutkują niebezpiecznym umiejscowieniem tablic na poziomych pulpitach w fatalnie wybranych lokalizacjach, stanowiących zagrożenie dla nieuważnych dzieci, osób starszych, oraz innych użytkowników śpieszących się do pociągu, a nawet niewidomych i słabowidzących. Zastrzeżenia dotyczą też zawartości merytorycznej samych planów, na których brakuje oznaczenia ścieżek prowadzących, oznaczenia kierunków świata. Ponadto kolorystyka pulpitów nie jest optymalna dla osób niedowidzących, które skutkiem tego również nie mogą tych przeszkód dostrzec i ominąć. Szereg uwag dotyczy również wykonania – ostrych krawędzi blachy, na której naniesiony jest plan, wypadających kulek stanowiących alfabet Braille’a, brudzący preparat bądź materiał, używane w czasie produkcji.
Pojawiają się też konkretne zastrzeżenia co do umiejscowienia tablic. Znajdują się one zbyt blisko guzków, przez co niewidomi „wpadają” na tablice. Ponadto często są one umieszczane nie przy kolumnach, ławkach, ścianach i tablicach informacyjnych, tylko na środku peronu, utrudniając swobodny przepływ ludzi. W kilku miejscach lokalizacje tablic są wysoce dyskusyjne. Na przykład na stacji Ratusz zasłania ona dostęp do żółtego telefonu przy windzie, który w zamyśle ma służyć osobom na wózku. Na Dworcu Gdańskim blokuje dostęp do schematu komunikacji miejskiej. Na Marymoncie natomiast nowe tablice zdemontowały służby metra, gdyż uniemożliwiały one dostęp do części urządzeń.

PZN odmówił konsultacji

Zarząd Transportu Miejskiego przekonuje, że rozwiązania były konsultowane z Polskim Związkiem Niewidomych. – Od kilku dni trwa dyskusja w sprawie tablic tyflograficznych na I linii metra i udziału w tym Polskiego Związku Niewidomych. Na początku lipca tego roku zarówno ZTM jak i Firma Altix zwrócili się do Polskiego Związku Niewidomych Instytutu Tyflologicznego z pytaniem czy zaopiniowalibyśmy przygotowywane tablice tyflograficzne do I linii metra. Po wyjaśnieniach mailowych i w czasie jednego spotkania odmówiliśmy z kilku powodów – informuje Elżbieta Oleksiak, kierownik Centrum Rehabilitacji w Instytucie Tyflologicznym PZN.
Jak wyjaśnia Oleksiak, przedstawiona wersja tablic papierowych nie uwzględniała szeregu ważnych elementów – np. oznaczenie przepierzeń, bramek biletowych, wejść, toalet, zróżnicowanie oznaczeń usług i Obsługi Pasażera. – Nie chcieliśmy oceniać czegoś na co nie można już było mieć wpływu. Źle się stało, że ZTM nie konsultował wcześniej ze środowiskiem zapisów w SIWZ – przekonuje Oleksiak. Jak dodaje, prace miały być wykonane do końca lipca, co oznaczało, że czasu byłoby niezwykle mało, biorąc pod uwagę jeszcze okres urlopowy. – W związku z zaproponowaniem nam bardzo wąskiego zakresu naszej opinii – miałaby ona dotyczyć tylko znaków i piktogramów i ich rozmieszczenia na tablicach, uważaliśmy, że nie możemy się podjąć dokonania takiej opinii. Byłaby ona niepełna i nierzetelna w stosunku do całej koncepcji planów tyflograficznych – wyjaśnia Elżbieta Oleksiak.
Jak dodaje, ZTM i Altix ponownie zwrócili się do PZN-u w sierpniu, tym razem dając czas na konsultacje do końca września. – Przekazano nam wówczas, metodologię zawartą w „Opisie przedmiotu zamówienia dla zaprojektowania dostawy i montażu tablic tyflograficznych oraz tabliczek informacyjnych na stacjach I linii metra warszawskiego”, która zawierała bardzo dokładne wytyczne sporządzenia planów. Nie widzieliśmy więc tam dla nas żadnej roli – bo nie było możliwości dokonania zmian koncepcyjnych planów tyflograficznych. Podtrzymaliśmy nasze stanowisko wielokrotnie już prezentowane, że jeśli nasza opinia ma być sensowna i rzetelna a plany mają pomóc osobom niewidomym, to powinniśmy zaopiniować projekty papierowe planów, potem właściwe tablice wykonane w stali, ważny jest także sposób zamontowania tablic – wyjaśnia Oleksiak.

Konsultować do skutku

Stanowisko centrali PZN nie zniechęciło ZTM-u i Altixu z prób uzyskania akceptacji dla dyskusyjnych rozwiązań. Zwrócono się więc do… Śląskiego Okręgu PZN-u, który takie uzgodnienie wydał. Problem w tym, że pracownicy śląskiego oddziału PZN-u z warszawskiego metra nie korzystają i nie będą korzystać. Roman Roczeń, który wylicza błędy nowych rozwiązań, pisze jednak, że Śląski Okręg nie ma umocowania w swoim statucie do wydawania takich uzgodnień.
Wykonawca, firma Altix, w reportażu dla Radia Plus powołuje się na pozytywną opinię Fundacji "Szansa dla Niewidomych”. Roman Roczeń zwraca jednak uwagę, że fundacja jest powiązana kapitałowo i osobowo z Altiksem – np. Marek Ryszard Kalbarczyk jest prezesem fundacji i jednocześnie wspólnikiem w Altix.

ZTM wstrzymuje odbiory, ale nie dlatego, że jest źle

Wykonawca, firma Altix, podkreśla, że wszystko odbywa się zgodnie ze specyfikacją zamówienia. – Spółka Altix nie projektowała „systemu tablic”. System informacji w warszawskim metrze składa się z linii naprowadzających, tablic oraz tabliczek. Linie naprowadzające wykonała inna firma jakiś czas temu na podstawie projektu biura architektonicznego. Ponadto dokumentacja przetargowa zawiera szczegółowe wytyczne nt. metodologii tworzenia planów i tabliczek, do czego spółka Altix musiała się zastosować. Projekty architektoniczne z dokładnym położeniem tablic stanowią element dokumentacji przetargowej – podkreśla Adam Kalbarczyk z firmy Altix.
Kalbarczyk podkreśla, że na małej powierzchni tablic nie ma możliwości zastosowania kolejnych oznaczeń. Jak dodaje, tablice powinny być też bezpieczne. – Tablice nie mają ostrych kantów i nie zagrażają bezpieczeństwu czego dowodem jest brak jakiegokolwiek wypadku w drugiej linii metra w ciągu kilku lat (od kiedy zostały zamontowane). Zgodnie z dokumentacją przetargową tablice muszą być zunifikowane z tymi zastosowanymi na drugiej linii metra (dotyczy to w szczególności kształtu). Zgodnie z dokumentacją przetargową tablice oraz postumenty wykonane zostały ze stali o podwyższonej odporności (m.in. na akty wandalizmu). Zastosowane postumenty to najczęściej stosowane wzory w tego typu realizacjach – przekonuje Kalbarczyk. Na II linii trudno jednak szukać postumentów ustawionych na środku przejść. Tablice nie kolidują tam ze swobodnym przepływem pasażerów.
Zarząd Transportu Miejskiego, którego dział inwestycyjny przygotował SIWZ, nie ma sobie nic do zarzucenia. Warto jednak przypomnieć, że dział inwestycyjny ZTM ma na swoim koncie także inne wątpliwe rozwiązania i udogodnienia, jak umieszczone na stacjach metra metalowe linie prowadzące dla niewidomych, które odpadają i przy opadach deszczu bądź mokrej nawierzchni stanowią niebezpieczną przeszkodę dla całkiem sprawnych pasażerów (wystąpiło już kilka wypadków skutkujących uszkodzeniem ciała).Jak podkreślają przedstawiciele, za wcześnie jest mówić o konkretnych zastrzeżeniach do umiejscowienia i wykonania tablic, skoro nie zostały jeszcze odebrane. – Na bieżąco przekazujemy uwagi wykonawcy, który jest zobowiązany do ich uwzględnienia. Po zakończeniu odbiorów będziemy mogli powiedzieć coś więcej – mówi Maciej Krzysztoszek z biura prasowego ZTM.
Na razie jednak ZTM wstrzymał odbiory – powodem nie są niestety zastrzeżenia co do umiejscowienia i wykonania tablic. – Przyczyna jest niewykonanie przez wykonawcę całości zamówienia. Czekamy na ponowne zgłoszenie przez wykonawcę gotowości do przeprowadzenia odbioru – informuje Igor Krajnow, rzecznik prasowy ZTM.

Pomagać – nie szkodzić

Zdaniem potencjalnych użytkowników przygotowania do wdrożenia takich ułatwień powinny wyglądać zupełnie inaczej. – Wielokrotnie postulowaliśmy o to, że powinny być prowadzone prace eksperymentalno-badawcze w czasie których sprawdzane byłyby różne rozwiązania doprowadzające do ogólnopolskich standardów, między innymi tworzenia planów tyflograficznych i oznaczeń na nich stosowanych. Jeżeli jakikolwiek podmiot chce planować i wdrażać udogodnienia dla osób z problemami wzroku, powinien zaplanować czas i środki finansowe na pracę profesjonalnej komisji, której przedstawiciele (także zwykli użytkownicy) korzystając z własnych doświadczeń, istniejących rozwiązań w Polsce i na świecie ocenią najpierw przedmiot zamówienia a potem powstałe dzieło. Praca takiej komisji wymaga czasu, środków finansowych, kompetentnych osób – wyjaśnia Elżbieta Oleksiak, kierownik Centrum Rehabilitacji w Instytucie Tyflologicznym PZN.
Czy złe i niebezpieczne rozwiązania da się jeszcze poprawić? Organizacje niewidomych widzą jedno rozwiązanie. – W sytuacji tak zaawansowanych prac możliwy jest tylko końcowy ich odbiór na stacjach metra przez powołaną przez ZTM komisję składającą się z kompetentnych osób niewidomych, słabowidzących, tyflologów i instruktorów orientacji przestrzennej. Wydaje mi się, że dobrze byłoby, żeby dyskusja zmierzała w takim kierunku czy i co pożytecznego dla niewidomych i słabowidzących da się zrobić, jednocześnie nie szkodząc innym pasażerom – przekonuje Oleksiak.
Zgadza się z nią Roman Roczeń. – Wprowadzanie ułatwień dla niewidomych nie powinno odbywać się kosztem innych użytkowników metra – podkreśla Roczeń.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So gru 02, 2017 15:01 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 22 (165), listopad 2017
Krzysztof Wiśniewski - prawnik w Centrum Rehabilitacji

Od 1 września bieżącego roku obowiązuje nowy wzór legitymacji osoby niepełnosprawnej. Obecnie dokument ten wykonany jest z włókna poliwęglowego – w identycznym formacie jak dowody osobiste czy karty kredytowe.
Podczas prac nad nowym wzorem legitymacji postanowiono, że informacje o stopniu oraz symbolu niepełnosprawności będą zapisane w postaci kodów QR. Celem takiej formy zapisu jest ochrona danych szczególnie wrażliwych.
W tym miejscu należy wskazać, że do odczytania wspomnianych kodów należy posiadać odpowiednie oprogramowanie. Mając na uwadze, iż nasi członkowie korzystają z ulg obejmujących różne sfery życia wystąpiliśmy do Pełnomocnika Rządu do spraw Osób Niepełnosprawnych z postulatem przeprowadzenia akcji informacyjnej na temat zasad odczytu danych zapisanych na legitymacji w formie kodu QR.
W odpowiedzi Dyrektora Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych czytamy:
„Mając na uwadze fakt, że legitymacja osoby niepełnosprawnej jest dokumentem uprawniającym do korzystania z szeregu ulg i zniżek w usługach świadczonych przez właściwe podmioty w transporcie zbiorowym oraz dostępie do usług z dziedziny m.in. kultury, sportu i turystyki świadczonych przez jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego Pełnomocnik Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych wystąpił do prezydentów miast, starostów, burmistrzów, wójtów z prośbą o zapoznanie jednostek odpowiedzialnych za realizację zadań na rzecz osób niepełnosprawnych z nowymi rozwiązaniami. Organom tym przekazane zostały również informacje dotyczące specyfikacji QR kodu oraz poinformowano, iż do odczytu QR kodu można użyć darmowych programów komputerowych, aplikacji na smartfony oraz czytników QR kodów opartych na technologii CMOS.”
Zgodnie z cytowaną odpowiedzią takie samo pismo zostało skierowane do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego oraz przewoźników kolejowych. Mamy nadzieję, że na skutek podjętych działań odczyt QR kodu zamieszczonego na legitymacji osoby niepełnosprawnej nie przysporzy trudności zarówno osobom niewidomym, jak również podmiotom odpowiedzialnym za przyznanie określonych ulg.
Jeżeli będą mieli Państwo trudności wynikające z obowiązywania nowych wzorów legitymacji osoby niepełnosprawnej, prosimy nas o tym poinformować.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn gru 11, 2017 11:18 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 07.12.2017
Autor: rozmawiał w Brukseli Mateusz Różański

Osoby z niepełnosprawnością muszą zdać sobie sprawę z tego, jak wielką siłą dysponują jako wyborcy – mówi w wywiadzie Yannis Vardakastanis, przewodniczący Europejskiego Forum Osób Niepełnosprawnych (EDF). Forum jest organizatorem czwartego Europejskiego Parlamentu Osób z Niepełnosprawnościami, w którym 6 grudnia 2017 r. w Brukseli wzięło udział ponad 700 delegatów z całej Unii Europejskiej.

Mateusz Różański: Czym jest Europejskie Forum Osób Niepełnosprawnych (EDF)?

Yannis Vardakastanis: EDF powstało w 1997 roku. To parasolowa organizacja, która służy łączeniu europejskich organizacji działających na rzecz osób z niepełnosprawnością, działających w krajach członkowskich Unii. My je reprezentujemy, stając się niejako wspólnym, silnym głosem 80 milionów osób z niepełnosprawnością na poziomie struktur europejskich. Promujemy w ten sposób wprowadzanie w życie zapisów Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnością. Staramy się też wpływać na politykę i decyzje podejmowane przez instytucje europejskie.

Jednym z waszych działań jest właśnie Europejski Parlament Osób z Niepełnosprawnościami.

To kamień milowy wszelkich naszych działań. Podczas tego wydarzenia spotkają się osoby z niepełnosprawnością z całej Unii Europejskiej, prezentując całe zróżnicowanie środowiska na naszym kontynencie. W ten sposób nie tylko prowadzimy dyskusję w swoim gronie, ale też tworzymy konkretny przekaz do osób odpowiedzialnych za tworzenie polityki i podejmowanie decyzji. Dajemy jasno do zrozumienia, że jesteśmy zjednoczeni i zdeterminowani, by sami decydować o swojej przyszłości i pracować na rzecz tego, by Europa stała się dla nas lepszym miejscem do życia.

Jednym z najważniejszych tematów podejmowanych podczas posiedzenia parlamentu były prawa wyborcze osób z niepełnosprawnością.

Nie ma systemu demokratycznego bez praw wyborczych, ale też bez zapewnienia ich wszystkim obywatelom. Chodzi tu zarówno o prawo do biernego, jak i czynnego udziału w wyborach. Tymczasem setki tysięcy osób z niepełnosprawnością są ich pozbawione. Dlatego przygotowaliśmy specjalny manifest dotyczący następnych (2019 rok – przyp. red.) wyborów do Parlamentu Europejskiego. Tym samym rozpoczęliśmy kampanię na rzecz tego, by więcej osób z niepełnosprawnością mogło wziąć udział w tych wyborach, ale też by same mogły zostać europarlamentarzystami.

Jak wygląda sytuacja osób z niepełnosprawnością w Grecji, Pańskiej ojczyźnie?

Grecja jest w środku ekonomicznego kryzysu, który trwa od 10 lat. Walczymy o zachowanie minimum tego, co udało nam się osiągnąć dla osób z niepełnosprawnością. Ruch zrzeszający osoby z niepełnosprawnością jest w naszym kraju bardzo silny. Jesteśmy zjednoczeni i niezwykle zdeterminowani. Mogę powiedzieć tylko tyle, że oczywiście zawsze mogłoby być lepiej, ale podczas kryzysu sytuacja mogłaby też być gorsza. W tej chwili jesteśmy w stanie bronić choć w minimalnym stopniu prawa osób z niepełnosprawnością do godnego życia.

Podczas konferencji poprzedzającej odbywający się jesienią br. w Brukseli Freedom Drive, przedstawiciel Grecji, Stelios Kympouropoulos, opowiedział o dramatycznej sytuacji osób z niepełnosprawnością żyjących w instytucjach opiekuńczych.

Instytucje opiekuńcze funkcjonują w wielu krajach europejskich, także w Grecji. Według moich szacunków, żyje w nich około 2,5 tys. Greków z niepełnosprawnością. Wiem, że nawet w krajach o populacji porównywalnej do naszej ta liczba jest większa. Tym niemniej, nawet jeśli jedna osoba jest zamknięta wbrew swojej woli w instytucji opiekuńczej, pozbawiona praw osobistych i możliwości ich rozwijania, jest to tragedia. Pracujemy więc nad rozwijaniem udogodnień i systemu wsparcia niezależnego życia osób z niepełnosprawnością w ich lokalnych społecznościach – gdyż podczas kryzysu jest to stale zagrożone. Z drugiej strony, promujemy i perswadujemy politykom wprowadzenie szerokiego planu deinstytucjonalizacji. Oczywiście, jesteśmy też przeciwko tworzeniu nowych, wielkich instytucji opiekuńczych. Zamiast tego staramy się o tworzenie centrów niezależnego życia i wprowadzanie usług asystenckich. Ale proszę pamiętać – Grecja jest w stanie potwornego kryzysu. Byliśmy np. w stanie utrzymać kwoty zasiłków otrzymywanych przez osoby z niepełnosprawnością i mimo fatalnego stanu gospodarki kraju, nie zostały one obniżone. To bardzo ważne, gdyż udało się uniknąć pozbawienia osób z niepełnosprawnością minimalnego dochodu. Nie mogę powiedzieć więc, że żyje nam się jak w raju, ale od piekła też jesteśmy daleko. Walczymy o przetrwanie, co mogą przyznać mieszkańcy naszego kraju.

Skoro mówimy o walce, to jaki, Pana zdaniem, jest najlepszy sposób na walkę o prawa osób z niepełnosprawnością.

Najlepszym sposobem jest wspólne działanie organizacji, które będą jednoczyć osoby z niepełnosprawnością, członków ich rodzin i ludzi z ich otoczenia w ich rodzinnych wsiach, w miasteczkach i miastach. Jeśli chodzi o poziom unijny, to potrzebne jest mówienie wspólnym, silnym głosem o swoich problemach. Wszak jest nas 80 milionów – więcej niż mieszkańców największych krajów Europy. Musimy zdać sobie sprawę z tego, jak wielką siłą dysponujemy jako wyborcy. Dlatego musimy rozwijać ruch społeczny na rzecz osób z niepełnosprawnością. Dzięki temu staniemy się pełnoprawnym, ważnym uczestnikiem życia społecznego i politycznego, co sprawi, że politycy i decydenci różnych szczebli zrozumieją, że jeśli nie zadbają o osoby z niepełnosprawnością, to mogą utracić władzę i stanowiska.

Kluczem do tego jest możliwość wzięcia udziału w wyborach.

Jak już mówiłem – musimy wiedzieć, jak politycy i wyżsi urzędnicy podejmują decyzję i czym się w nich kierują. Nie skupiać się na tym, co mówią, ale na tym, co robią, bo tylko to się liczy. Ich słowa są często rzucane na wiatr.

Tymczasem wiele osób z niepełnosprawnością nie wierzy w siłę swojego głosu.

Nie wierzą, bo nie pozwolono im uwierzyć i są one wyłączane ze społeczeństwa, nie mają wsparcia ze strony organizacji, które z kolei nie są wspierane przez państwo i społeczeństwo w realizowaniu swojej misji. To jest przyczyna tego stanu rzeczy i zarazem powód, dla którego musimy stanąć ramię w ramię i być zjednoczeni!

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 13, 2017 09:55 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Niewidoma Justyna Kucińska wygarnęła politykom w Sejmie. "Zabieracie 4 milionom Polaków prawo do głosowania!"
Źródło: www.natemat.pl 01.12.2017
Daria Różańska

W ostatni wtorek w Sejmie dyskutowano nad Ustawą o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Projekt ten zakłada likwidację możliwości korespondencyjnego oddawania głosów, z której korzystają na przykład osoby niepełnosprawne. Wnioskodawcy uważają, że taki sposób głosowania "zwiększa ryzyko nieprawidłowości". Osoby niepełnosprawne alarmują, że to "dyskryminacja i ograniczenie praw wyborczych". Na ten temat rozmawiamy z Justyną Kucińską z Fundacji Instytutu Rozwoju Regionalnego.

Wczoraj w Sejmie była pani głosem osób, którym posłowie PiS chcą odebrać prawo głosu. Co pani od nich usłyszała?

Tak naprawdę, to wczoraj w Sejmie niewiele się zadziało. Posiedzenia komisji przewidziane były na cztery dni. To dzisiejsze zostało przełożone na jutro. Wczoraj nie było dyskusji na temat poszczególnych zmian proponowanych w projekcie nowej ustawy.
Wcześniej mogliśmy zapoznać się z projektem ustawy, która zakłada likwidację głosowania korespondencyjnego, co nas bardzo niepokoi. Środowisko osób niepełnosprawnych korzysta z tego rozwiązania.

W wyborach w 2015 roku z możliwości głosowania korespondencyjnego skorzystało 9 927 osób.

Nieważne, czy to będzie jedna osoba, 10 tysięcy czy 100 tysięcy. Prawo każdego wyborcy ma być mu zapewnione. Chodzi nam o to, byśmy za każdym razem, gdy są planowane jakieś zmiany w kodeksie wyborczym, nie musieli pilnować naszych praw. Te powinny być nam od zawsze zapewnione, podobnie jak możliwość ich realizacji. Prawa do powszechnego udziału w głosowaniu mamy od czasu nowelizacji ustawy w 2011 roku. Ale co kilka lat pojawiają się pomysły likwidacji różnych rozwiązań: czy to nakładek brajlowskich czy głosowania korespondencyjnego. Dlatego nieustannie musimy stać na straży tego, co kilka lat temu wywalczyliśmy.

Pojawiają się głosy, że pozbawienie możliwości głosowania korespondencyjnego pogłębi dyskryminację, ograniczy prawa wyborce, spowoduje alienację i absencję wyborczą. Podpisze się pani pod tymi stwierdzeniami?

Tak, oczywiście. Osoby niepełnosprawne dyskryminowane są na różnych płaszczyznach. Więc odbieranie nam możliwości skorzystania z praw wyborczych jest kolejną. Bo co z tego, że mam prawo wyborcze, jak nie mam możliwości skorzystania z niego, bo nie widzę, nie słyszę, nie wychodzę z łóżka? To szalenie ważne. I to obowiązek państwa, żeby te prawa były realizowane.

Jak pani przyjęła ten pomysł Ruchu Kontroli Wyborców? Ta związana z PiS organizacja uważa, że prawo do korespondencyjnego głosowania jest niezgodne z konstytucją, bo łamie zasadę bezpośredniości wyborów.

Nie wiem, czy były jakieś naruszenia, nieprawidłowości. Nie wiem, ile było spraw wniesionych do sądu o preparowanie wyników wyborów. Jeżeli organizatorzy wyborów uważają, że są jakieś nieprawidłowości, to raczej powinni zastanowić się, co zrobić, by to ulepszyć, usprawnić i zabezpieczyć. Więc nie jest tak, że my zastosowaliśmy rozwiązania, które sami wymyśliliśmy. Wszystkie rozwiązania, które są w polskim prawie wyborczym zostały przeniesione z innych krajów.

Ruch Kontroli Wyborów daje alternatywę, czyli możliwość głosowania przez pełnomocnika. Co pani o tym sądzi?

Powinniśmy mieć możliwość wyboru i podjęcia samodzielnej decyzji, z jakiego rozwiązania chcemy skorzystać.

Istnieje przecież ryzyko, że pełnomocnik nie zagłosuje zgodnie z pani wolą.

Jest taka obawa.

Ruch Kontroli Wyborów twierdzi, że jeśli karty wyborcze z głosowania korespondencyjnego przez 7 dni trzymane są w urzędach, to może dojść do fałszerstw wyborczych. Ale przecież głosowanie przez pełnomocnika rodzi jeszcze większe obawy.

Są takie obawy. I tak naprawdę za chwilę pojawią się zarzuty i problem z głosowaniem przez pełnomocnika, bo również będzie to wątpliwe. Nie kierujmy się podejrzliwością, tylko miejmy zaufanie do obywateli i szukajmy pozytywnych rozwiązań, dobrych praktyk, które można ściągnąć z Zachodu.

Na przykład?

W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje taki sposób oddania głosu, że można napisać na zwykłej kartce, kogo się wybiera. Niewyobrażalne jest, byśmy w Polsce doszli do takiego poziomu zaufania. Wszystko jest bardzo sformalizowane. Rozumiem. Ale chodzi o to, by nam nie komplikować głosowania jeszcze bardziej. My też możemy uwierzyć w to, że mamy jakąś moc sprawczą, możemy z niej korzystać, wpłynąć na zmianę naszej sytuacji poprzez ludzi, na których głosujemy.

Dlaczego rządzącym może zależeć na tym, by utrudnić możliwość głosowania osobom niepełnosprawnym?

Trudne pytanie. Sądzę, że raczej powinno być ono skierowane do wnioskodawcy i osób, które ten pomysł zgłosiły, wpisały w projekt ustawy. Być może to brak świadomości? Dlatego też nasza obecność na komisjach jest potrzebna. Musimy uświadomić, że jesteśmy znaczną grupą wyborców, chcemy mieć swoje prawa.

Jaką grupą wyborców jesteście?

Proszę zwrócić uwagę, że w ogóle świadomość wyborców jest niska, mało kto czyta programy wyborcze. W naszym przypadku jest to jeszcze bardziej utrudnione. Programy komitetów czy kandydatów nie zawsze są publikowane w sposób dostępny dla nas. Jeśli nie widzę, to potrzebuję udźwiękowienia.
Na kogo głosujemy? To pewnie bardzo indywidualne. Jesteśmy taką samą grupą, jak reszta społeczeństwa i pewnie też mamy różne preferencje. Pewnie prędzej oddamy głosy na program, który będzie gwarantował nam możliwość rozwoju i normalnego funkcjonowania.

Wspomniała pani, że zapewne środowisko osób niepełnosprawnych popiera polityków, którzy dużo dla was robią, ale PiS chyba nieszczególnie działa na waszą korzyść.

Myślę, że tak jak każde środowisko. Gdyby pani zapytała matkę z dzieckiem, na kogo głosuje, to też zapewne odpowie zależnie od tego, co będzie dla niej priorytetem.

No pewnie powie, że na PiS, bo 500+.

Właśnie 500+ albo kwestia rozwoju zawodowego. Jeśli jestem niepełnosprawną, ale mam pięcioro dzieci, to pewnie pójdę w stronę prorodzinnej polityki, a nie będę oglądać się na swoją niepełnosprawność.

No właśnie. Coraz głośniej mówi się, że PiS nie robi zbyt wiele dla osób niepełnosprawnych. Chodzi o reformę edukacji MEN, która zlikwidowała nauczanie indywidualne w szkołach. Potem: śmieszne pieniądze w ramach programu "Za życiem", 4 tysiące złotych (wypłacane jednorazowo) za urodzenie chorego dziecka.

Nie chciałabym w wątku utrzymania praw wyborczych osób niepełnosprawnych rozmawiać o preferencjach politycznych.

Ale nie pytam w tym momencie o preferencje polityczne, tylko o konkretne działania partii rządzącej na rzecz osób niepełnosprawnych.

W tej chwili jesteśmy na etapie przygotowania spotkania ze stroną rządową. Chcemy przekazać założenia nowego systemu wsparcia dla osób niepełnosprawnych.
Mamy nadzieję, że dojdzie do konferencji, którą zaplanowaliśmy na 1 grudnia. Natomiast ze strony rządowej nie mamy jeszcze potwierdzenia udziału pełnomocnika rządu ds. osób z niepełnosprawnością, pana Michałkiewicza. Zobaczymy, na ile strona rządowa będzie gotowa zrealizować te założenia, które zostały wypracowane przez nasze środowisko. Nie należy wylewać dziecka z kąpielą i teraz tego oceniać.

Rozmowy trwają. O tych wątkach, które przed momentem poruszyłam, również?

Tak. Jeżeli będziecie państwo zainteresowani, to serdecznie zapraszamy. Natomiast musimy potwierdzić jeszcze, czy będzie strona rządowa. To dla nas kluczowe. Nie zorganizujemy przecież konferencji bez udziału adresata naszych postulatów.

Polska kilka lat temu ratyfikowała i podpisała Konwencję ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnością, dwa lata temu pojawił się alternatywny raport społeczny, dotyczący wdrażania tej konwencji. Natomiast postulaty, które zostały w tym raporcie zawarte nie są realizowane.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 13, 2017 09:57 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: FB Główna Biblioteka Pracy i Zabezpieczenia Społecznego 03.12.2017

29 listopada 2017 r. bibliotekarze Działu Zbiorów dla Niewidomych odwiedzili Szkołę Podstawową nr 362 im. Prof. Tadeusza Kotarbińskiego w Warszawie. Uczestniczyli w spotkaniu zorganizowanym dla uczniów z okazji przypadającego 3 grudnia Światowego Dnia Osób Niepełnosprawnych. Spotkanie prowadziła uczennica klasy gimnazjalnej, która zadała szereg pytań dotyczących życia codziennego niewidomych, sprzętu ułatwiającego im funkcjonowanie, psa przewodnika. Pytała też, w jaki sposób najlepiej pomóc osobie niewidomej przypadkowo spotkanej na ulicy. Młodzież zobaczyła mapy wypukłe i książkę brajlowską, usłyszała o zbiorach, które znajdują się w DZdN.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 13, 2017 11:43 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 08.12.2017
Autor: Mateusz Różański

Ponad 700 delegatów z całej Europy wzięło udział w zorganizowanym 6 grudnia 2017 r. w Brukseli przez Europejskie Forum Osób Niepełnosprawnych (EDF) IV Europejskim Parlamencie Osób z Niepełnosprawnościami. Wśród obecnych były przede wszystkim osoby z różnymi niepełnosprawnościami, przedstawiciele organizacji pozarządowych, a także ich opiekunowie i asystenci.
W wydarzeniu wzięła udział blisko setka delegatów z Polski, reprezentujących przede wszystkim działające w Polsce organizacje pozarządowe – zarówno te duże, jak Polski Związek Głuchych, Fundacja Aktywnej Rehabilitacji, Polski Związek Niewidomych i Polski Komitet Paraolimpijski, jak i działające bardziej lokalnie, np. gdańskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Autystycznym.
- Musimy zadbać o to, by Europa była Europą praw – powiedział podczas przemówienia otwierającego to wydarzenie Antonio Tajani, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. – Motto dzisiejszego wydarzenia to: „nic o nas bez nas”, dlatego musimy zadbać o to, by żadna decyzja w Europie była podejmowana bez państwa udziału – zwrócił się do zebranych w sali plenarnej Parlamentu Europejskiego osób z niepełnosprawnością.
Przewodniczący Tajani nawiązał w ten sposób do głównej idei Europejskiego Parlamentu Osób z Niepełnosprawnościami – pełnego ich udziału we wszystkich aspektach życia politycznego i społecznego.

Dostępne wybory – pełne uczestnictwo

By osoby z niepełnosprawnością mogły w pełni korzystać z praw obywatelskich i – co za tym idzie – móc kształtować swoje życie i otoczenie, w którym funkcjonują, kluczowa jest dostępność wyborów. To właśnie ta kwestia była jedną z wiodących podczas obrad Parlamentu. Wszak to właśnie w wyborach powszechnych osoby z niepełnosprawnością mogą, jak wszyscy inni obywatele, wyrazić swoje zdanie i wybrać polityków, którzy znają i rozumieją ich potrzeby.
- Musimy zdać sobie sprawę z tego, jak wielką siłą dysponujemy jako wyborcy. Dlatego musimy rozwijać ruch społeczny na rzecz osób z niepełnosprawnością. Dzięki temu staniemy się pełnoprawnym, ważnym uczestnikiem życia społecznego i politycznego, co sprawi, że politycy i decydenci różnych szczebli zrozumieją, że jeśli nie zadbają o osoby z niepełnosprawnością, to mogą utracić władzę i stanowiska – powiedział nam w ekskluzywnym wywiadzie Yannis Vardakastanis, przewodniczący EDF, który prowadził pierwszą część obrad Parlamentu.

Wykluczeni z głosowania

Niestety, wciąż w części krajów Unii Europejskiej wiele osób z niepełnosprawnością ma ograniczony dostęp do wyborów. Chodzi tu zarówno o brak udogodnień wyborczych, jak głosowanie korespondencyjne, ale też pozbawienie praw obywatelskich – zwłaszcza osób z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną, ale też przebywających w instytucjach opiekuńczych.
- Podczas zeszłorocznych wyborów na Litwie monitorowaliśmy sytuację wyborców z niepełnosprawnością – mówiła Dovile Juodkaite, prezeska Litewskiego Forum Osób Niepełnosprawnych (LDF). – Niestety, okazało się, że ponad 60 procent lokali wyborczych było dla nich niedostępnych. Ponadto, wyraźnie brakowało informacji na temat procedur wyborczych i materiałów przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami. Jednak najbardziej dyskryminowane były osoby z niepełnosprawnością intelektualną i psychospołeczną, które były usuwane z list wyborców, co całkowicie wykluczało ich udział w wyborach. I – co za tym idzie – udziału w życiu społecznym.

Chcesz głosować? Najpierw cię zbadają

Problem ten nie dotyczy tylko Litwy – również kraje tzw. starej Unii mają przepisy wykluczające rzeszę obywateli z podstawowego prawa obywatelskiego, jakim jest prawo do udziału w wyborach.
- Większość osób, które poddane są opiece (procedura podobna do funkcjonującego w Polsce ubezwłasnowolnienia – przyp. red.), są pozbawione praw wyborczych – tłumaczył Albert Prevos, przewodniczący Francuskiej Rady Osób Niepełnosprawnych ds. Europejskich (CFHE). – Osoby z niepełnosprawnością intelektualną, które chcą głosować, są poddawane badaniom przez lekarza i sędziego, którzy stwierdzają, czy dana osoba nadaje się do tego, by głosować. Naszym zdaniem, jest to niesprawiedliwe i całkowicie niezgodne z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych.
- W naszym kraju około 100 tys. ludzi nie może brać udziału w wyborach – mówiła z kolei Pilar Villarino Villarino, dyrektor wykonawcza Hiszpańskiego Komitetu Reprezentantów Osób z Niepełnosprawnością (CERMI). – Dlatego domagamy się zmiany prawodawstwa, by osoby z niepełnosprawnością miały takie prawa, jak wszyscy obywatele Hiszpanii i innych krajów Unii Europejskiej.

Powrót do średniowiecza

Okazuje się, że ograniczanie praw wyborczych osobom z niepełnosprawnością to zjawisko wciąż powszechne w Europie. W niektórych krajach nie mogą np. głosować osoby przebywające w szpitalach czy domach opieki. Jak się okazuje, Polska ma więc na tym polu spore osiągnięcia. Niestety, nowa ustawa dotycząca organizacji wyborów samorządowych pozbawia wyborców z niepełnosprawnością narzędzia, jakim jest głosowanie korespondencyjne. Przyczyną takiej decyzji ma być ryzyko fałszerstw wyborczych.
Przeciwko takiemu traktowaniu wyborców z niepełnosprawnością stanowczo protestuje jeden z organizatorów Europejskiego Parlamentu Osób z Niepełnosprawnością, europoseł Marek Plura. Pomysł likwidacji głosowania korespondencyjnego nazywa wręcz cofaniem praw wyborczych do średniowiecza.
- Europa nie rozumie, czemu likwidujemy coś, co z trudem uzyskaliśmy. Nikt z nas nie rozumie, czemu osobom niepełnosprawnym w Polsce odbiera się głos, godność i obywatelskie prawa – mówił europoseł podczas konferencji prasowej.

Ja za was zagłosuję

Poseł Plura podkreślił, że brak możliwości głosowania korespondencyjnego uniemożliwi oddanie głosu choćby osobom z poważną niepełnosprawnością ruchową. Ograniczy im możliwość wzięcia udziału w wyborach do biernego przyglądania się ich wynikom. Marek Plura nie zgadza się też z tłumaczeniem projektodawców, że głosowanie korespondencyjne może być z powodzeniem zastąpione przez instytucje pełnomocnika wyborczego.
- W takim razie proponuję posłom z PiS, którzy przedstawiają taki pomysł, że podczas następnych wyborów to ja będę ich pełnomocnikiem i w ich imieniu wrzucę głos do urny – mówił z przekąsem europoseł Platformy Obywatelskiej.

Cięcia po niezależności

Wiele osób w Polsce uznaje kwestię dostępności procedur wyborczych za sprawę drugorzędną choćby w stosunku do zabezpieczenia socjalnego. Doświadczenia krajów Europy Zachodniej wskazują jednak, że jest inaczej – co pokazał szczególnie kryzys finansowy, który przetoczył się kilka lat temu przez całą niemal Europę.
- Mamy naprawdę ogromny problem spowodowany potężnymi cięciami budżetowymi – tłumaczyła Pilar Villarino Villarino z Hiszpanii. – Dlatego walczymy o to, by cięcia i polityka oszczędności nie uderzała w sytuację osób z niepełnosprawnością. One są obywatelami i mają prawnie zagwarantowane wsparcie, którego nie wolno im odbierać w imię rzekomej oszczędności. Mamy też ogromny problem z dostępnością. Z jednej strony nasze prawo zawiera zapisy na temat dostępnego projektowania, ale to nijak ma się do rzeczywistości. Dlatego 3 grudnia wydaliśmy nasz manifest, w którym domagamy się wprowadzenia w życie zasad projektowania uniwersalnego.
Skutki cięć odczuły też osoby z niepełnosprawnością mieszkające w potężniejszych gospodarczo państwach, jak Wielka Brytania. Mówili o tym uczestnicy Freedom Drive, którzy przemaszerowali ulicami Brukseli pod koniec września tego roku. Paradoksalnie, cięcia uderzały najbardziej w osoby, które chcą być aktywne i potrzebują wsparcia w postaci choćby usług asystenckich. O ile łatwiej bronić jest minimalnych świadczeń, które pozwalają egzystować od pierwszego do pierwszego, czy zatrzymać w budżecie kwotę potrzebną do utrzymania wielkich instytucji opiekuńczych, o tyle w przypadku cięć budżetowych pierwsze pod nóż idą wydatki związane ze wspieraniem niezależnego życia. Na przykład na usługi asystenckie.

Ponure zjawisko

Brak takiego wsparcia – na co zwrócił uwagę choćby przewodniczący Tajani – prowadzi do sytuacji, że w całej Unii Europejskiej, która łączy przecież jedne z najbogatszych i najlepiej rozwiniętych krajów na świecie, poziom zatrudnienia osób z niepełnosprawnością jest mniejszy o ponad 20 procent niż w populacji osób pełnosprawnych.
Jednak lista praw człowieka, które zdają się w wielu krajach nie obowiązywać osób z niepełnosprawnością, nie kończy się na prawie do pracy, udziału w wyborach czy nawet niezależnego życia. W 2017 roku w najbardziej demokratycznymi i liberalnym regionie świata dochodzi do tak ponurych zjawisk jak... przymusowa sterylizacja.
- Jednym z naszych postulatów jest wprowadzenie zakazu sterylizacji kobiet bez ich zgody, co jest jednym z wielu elementów dyskryminacji kobiet z niepełnosprawnością w naszym kraju – tłumaczyła Pilar Villarino Villarino, w której ojczyźnie wciąż dochodzi do takich sytuacji.
Tak brutalne i stojące w sprzeczności z zasadami, jakimi kieruje się cywilizowany świat, łamanie praw reprodukcyjnych kobiet z niepełnosprawnością powoduje, że w ich przypadku dochodzi do krzyżowej dyskryminacji – ze względu na niepełnosprawność i płeć.
- Nie ukrywam, że mnie, jako kobietę szczególnie zainteresowały słowa reprezentantek europejskich instytucji na temat tego, jak rzadko kobiety z widocznymi niepełnosprawnościami są reprezentowane w społeczeństwie. Teraz moją osobistą misją jest to, by działać na rzecz zmiany tego stanu rzeczy – podsumowała jedna z polskich delegatek, Anna Rutz, Pełnomocniczka Rektora ds. Studentów Niepełnosprawnych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

2021 Europejskim Rokiem Osób z Niepełnosprawnością?

Uczestnicy IV Europejskiego Parlamentu Osób z Niepełnosprawnością przyjęli dwa dokumenty stworzone przez organizatorów całego wydarzenia: manifest dotyczący dostępności wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku, a także rezolucję, która dotyczyła nowej strategii na rzecz osób z niepełnosprawnością na lata 2020-2030.
Rezolucja zawiera 16 postulatów, które dotyczą m.in. kierowania środków unijnych na cele zgodne z zapisami Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych oraz dbania o przestrzeganie praw obywatelskich osób z niepełnosprawnością.
Autorzy apelują też o to, by 2021 był kolejnym Europejskim Rokiem Osób z Niepełnosprawnością, a także symbolicznym początkiem nowej ery, jeśli chodzi o stosunek do ich praw. Podstawą ma się stać pełne ich uczestnictwo w życiu społecznym i politycznym, a także zagwarantowanie prawa do niezależnego życia.

Jest co robić

O plany na temat nowej strategii zapytaliśmy Helgę Stevens, belgijską europarlamentarzystkę, osobę głuchą, aktywnie działającą na rzecz praw europejczyków z niepełnosprawnością.
- Mamy nową strategię na rzecz osób z niepełnosprawnością. Parlament Europejski ma nowy raport, który dokonuje przeglądu, ale także patrzy w przyszłość, w kierunku nowej strategii na lata 2020-2030 – mówiła Helga Stevens. – W Unii Europejskiej dokonano bardzo wiele, ale wciąż mamy dużo do zrobienia w kwestii praw, ale też barier, którym osoby z niepełnosprawnością wciąż muszą stawiać czoła. Ponad połowa osób z niepełnosprawnością nie pracuje, co czyni je grupą skrajnie narażoną na ubóstwo. Naprawdę jest co robić.


Według Helgi Stevens, władze Unii i krajów członkowskich powinny skupić się na najważniejszych kwestiach: równości, udziale w życiu społecznym, dostępności i prawach wyborczych.
- Przygotowaliśmy bardzo konkretne rekomendacje dotyczące tego, co kraje członkowskie Unii Europejskiej mogą zrobić – mówiła europosłanka. – Problem jednak polega na tym, że to nie sama Unia, ale kraje członkowskie powinny podążać za wskazaniami zawartymi w Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, którą przecież prawie wszystkie ratyfikowały.
Najlepszym sposobem na wpływanie na politykę krajów członkowskich – w tym także i Polski – jest udział w wyborach. Bez tego nie ma co liczyć, że sytuacja zmieni się z powodu nagłego porywu serca polityków czy urzędników. Dlatego tak ważne jest, by wybory były dostępne i brało w nich udział jak najwięcej osób z niepełnosprawnością.

Wolna Europa

- W tym miejscu zobaczyłam prawdziwą wolną Europę – ludzi z różnymi niepełnosprawnościami, ale też ich przedstawicieli: rodziców, opiekunów i rzeczników – podsumowała IV Europejski Parlament Osób z Niepełnosprawnościami Małgorzata Rybicka, matka dorosłego mężczyzny z autyzmem i przewodnicząca Stowarzyszenia Pomocy Osobom Autystycznym. – Są świadomi swoich praw i chcą się ich domagać. Uważają się za pełnoprawnych obywateli. Dla nas, Polaków, jest to bardzo inspirujące, gdyż mamy jeszcze wiele do zrobienia, jeśli chodzi o udział osób niepełnosprawnych w życiu społecznym.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 13, 2017 11:44 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Niezależne życie – jak mógłby wyglądać nowy system wsparcia?
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 12.12.2017
Autor: Mateusz Różański

Ubezwłasnowolnienie, brak prawa antydyskryminacyjnego, przestarzałe orzecznictwo, a także systemowe przywiązanie osób z niepełnosprawnością do ich opiekunów – to problemy znane środowisku osób z niepełnosprawnością od lat. Sposobem na ich rozwiązanie mają być przygotowane przez organizatorów Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami założenia do projektów ustaw, zaprezentowane podczas konferencji prasowej 12 grudnia 2017 r. na Uniwersytecie Warszawskim.
- Kilka lat temu Polska zdecydowała się podjąć wyzwanie i ratyfikowała Konwencję o prawach osób z niepełnosprawnościami, ale niestety, mimo ratyfikacji nie przystąpiła do wdrażania jej postanowień – twardo oceniła podejście polskich władz dr Monika Zima-Parjaszewska, prezeska Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną i przewodniczącą Krajowej Rady Konsultacyjnej ds. Osób Niepełnosprawnych.
Taką ocenę podziela wiele osób z niepełnosprawnością i reprezentujących je organizacji, które najpierw stworzyły swój raport alternatywny na temat wdrażania Konwencji, a potem zorganizowały Kongres Osób z Niepełnosprawnościami. Podczas tegorocznej trzeciej odsłony Kongresu i poprzedzających go konwentów regionalnych przygotowano szereg postulatów i propozycji, które zostały zaprezentowane podczas konferencji na Uniwersytecie Warszawskim, jako założenia do projektów ustaw dla nowego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami.

Orzecznictwo, czyli wsparcie

Założenia te w sposób całościowy opisują, jak mają wyglądać poszczególne elementy systemu – tak, aby rzeczywiście, a nie tylko z nazwy, wspierał osoby z niepełnosprawnością i ich rodziny.
- Bez dobrego systemu orzekania o niepełnosprawności niemożliwe jest budowanie prawidłowego systemu wsparcia – mówił na konferencji dr Krzysztof Kurowski, prawnik reprezentujący stowarzyszenie Kolomotywa, sam będący osobą z mózgowym porażeniem dziecięcym. – Proponujemy skupianie się nie na dysfunkcjach, ale na tym, jakie wsparcie pozwoli osobie z niepełnosprawnością na najpełniejsze uczestniczenie w życiu.
Wedle przedstawionych przez niego założeń, orzecznictwo powinno opisywać potrzeby osoby z niepełnosprawnością w poszczególnych aspektach życia, jak praca, edukacja, funkcjonowanie w życiu codziennym.
- W każdej z tych sfer wskazana byłaby skala intensywności wsparcia i jego konkretne formy – wyjaśniał drKurowski, wskazując siebie, jako dowód na absurdalność obecnego modelu orzecznictwa. – Ja mam na przykład w orzeczeniu napisane, że jestem całkowicie niezdolny do pracy i do samodzielnego życia.

Świadczenia do zmiany

Właściwy system orzeczenia ma być, zdaniem przedstawicieli organizacji pozarządowych, kluczem m.in. do bardziej sprawiedliwego systemu zabezpieczenia społecznego.
- Głównym novum jest świadczenie kompensacyjne, które byłoby niezależne od dochodów, a jego zadaniem byłoby kompensowanie większych kosztów życia wynikających z niepełnosprawności – wymieniał dr Paweł Kubicki, socjolog i ekonomista zajmujący się tematyką niepełnosprawności. – Oprócz tego postulujemy realizację wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 roku, dotyczącego świadczeń dla opiekunów, umożliwienie łączenia świadczenia pielęgnacyjnego z pracą i rozwiązanie tzw. problemu matek EWK, a także podwyższenie zasiłku pielęgnacyjnego.

Za niezależnym życiem

Dr Kubicki i pozostali autorzy założeń są zgodni co do tego, że trzeba zmienić całą filozofię traktowania opiekunów osób z niepełnosprawnością.
- Oni w tej chwili nie mogą być normalnymi rodzicami, normalnymi dziećmi, po prostu normalnie żyć. Ich życie jest systemowo, przymusowo sklejone z życiem osoby z niepełnosprawnością – tłumaczył dr Paweł Kubicki, który wskazał, że powinno dążyć się do tego, by osoba z niepełnosprawnością mogła prowadzić możliwie niezależne życie.
Właśnie niezależne życie jest celem wszystkich przedstawionych podczas konferencji założeń. Jej organizatorzy postulują więc nie tylko o likwidację barier, której zapowiedź padła z ust premiera Mateusza Morawieckiego, ale też o stworzenie takiego systemu usług społecznych, który gwarantowałby osobom z niepełnosprawnością poprzez np. usługi asystenckie możliwość decydowania o swoim życiu.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 13, 2017 11:45 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Premier Morawiecki w expose: wielki projekt „Przyjazna Polska” ułatwi integrację
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 12.12.2017
Autor: oprac. Mateusz Różański

W wygłoszonym 12 grudnia 2017 r. expose nowy premier Mateusz Morawiecki zapowiedział m.in. projekt „Przyjazna Polska”, który ma ułatwić integrację osób starszych i z niepełnosprawnością.
- Naszym wielkim zadaniem będzie stworzenie Polski prawdziwie przyjaznej dla starszych i niepełnosprawnych – mówił Mateusz Morawiecki z trybuny sejmowej. – Dzisiaj wiele osób z niepełnosprawnościami wciąż jeszcze nie ma możliwości w pełni funkcjonować w życiu społecznym i zawodowym. Dlatego rozpoczniemy wielki projekt „Przyjazna Polska”, projekt na kilka lat, który usunie bariery infrastrukturalne i prawne utrudniające pełną integrację całego polskiego społeczeństwa.

Bieg z przeszkodami

Premier Morawiecki szczególną troską obiecał otoczyć seniorów.
- Chciałbym, żeby wyjście do sklepu starszej osoby nie było wyprawą czy biegiem na 3000 metrów z przeszkodami – podkreślił. – Ten program pozwoli urzeczywistnić wygłoszony tutaj przed kilkoma dniami przez pana prezydenta postulat państwa służącego wszystkim obywatelom.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt gru 19, 2017 10:50 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Czas na zmiany! Osoby z niepełnosprawnościami muszą uzyskać wsparcie
Źródło: inf. Prasowa Warszawa, 13.12.2017 r.

12 grudnia w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, podczas której przedstawiciele licznych organizacji społecznych zaprezentowali deklarację przyjętą przez uczestników III Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami oraz założenia dla Nowego Systemu Wsparcia.
Obecnie osoby z niepełnosprawnościami wciąż pozostawione są na marginesie życia społecznego. Wiele instytucji jest niedostosowanych do ich potrzeb, a prawa zbyt często nie są traktowane poważnie, z należytą uwagą i poszanowaniem godności. Choć ratyfikowana przez Polskę Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami gwarantuje im wsparcie, blisko sześć milionów osób wciąż spotyka się z trudnościami w zdobyciu wykształcenia, znalezieniu pracy, a nawet zawarciu małżeństwa. W tej sytuacji oczywista jest potrzeba zmian! Zarówno na poziomie przepisów ogólnokrajowych, jak i lokalnych.
Warszawska konferencja odbyła się 12 grudnia 2017 r. na Uniwersytecie Warszawskim, w Pałacu Kazimierzowskim. Stanowiła ona kontynuację działań, które rozpoczęły się podczas Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami już w 2015 roku. Podczas konferencji nastąpiło uroczyste zaprezentowanie Założeń dla Nowego Systemu Wsparcia osób
z niepełnosprawnościami a także deklaracji, która własnoręcznie została podpisana przez obecnych na spotkaniu przedstawicieli organizacji.
Zaproponowane rozwiązania to efekt wielu dyskusji i konsultacji, a ich celem jest stworzenie osobom z niepełnosprawnościami możliwości godnego, niezależnego życia z takimi samymi prawami, jakie mają pozostali obywatele. Tylko wprowadzając nowe podejście i kompleksowy system wsparcia możemy spowodować, że osoby z niepełnosprawnościami nie będą traktowane jak drugorzędni członkowie społeczeństwa. Będą mogły decydować o własnym życiu – m.in. gdzie mieszkają, pracują, uczą się. Będą mieć możliwość decydowania o założeniu rodziny, dysponowania własnymi dochodami, brania udziału w wyborach, referendach, czy wybierania jak i gdzie spędzają czas wolny.
Konferencja była okazją do wypowiedzi przedstawicieli organizacji społecznych, które czynnie włączyły się w wypracowanie Założeń dla Nowego Systemu Wsparcia Osób z Niepełnosprawnościami. To również efekt licznych konsultacji, które zostały poczynione oraz Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami, który jako jedyny podjął się tak szeroko rozumianych zmian systemowych. Kilka tysięcy osób wspólnymi siłami zaangażowało się, by osobom z niepełnosprawnościami żyło się lepiej i tak, jak same tego chcą.
Podczas konferencji – po licznych uwagach i konsultacjach - przedstawiono proponowane założenia nowego systemu wsparcia m.in. dla usług społecznych na rzecz niezależnego życia, opieki wytchnieniowej, zintegrowanych usług osobistych oraz mieszkalnictwa wspomaganego.
Priorytetem są dla nas prawa człowieka. Chcemy przekazać założenia na ręce decydentów. Chcemy, aby w końcu wzięto odpowiedzialność za los osób z niepełnosprawnościami w Polsce. Stąd III Kongres, stąd konsultacje i liczne spotkania, stąd założenia, nad którymi wspólnie pracujemy. Pora odpowiedzieć na rzeczywiste problemy osób z niepełnosprawnościami.
Tylko dzięki zaangażowaniu różnych podmiotów, możliwe będzie przeprowadzenie zmian, które zrównają prawa osób z niepełnosprawnościami z prawami reszty obywateli. ¬– mówi pan Aleksander Waszkielewicz, Prezes Zarządu Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego. – Liczymy również na kooperację ze strony władz, zarówno lokalnych, jak i ogólnokrajowych.
Organizatorzy, jak i uczestnicy konferencji, zgodnie twierdzą, że spotkanie i podpisanie deklaracji były ważne i bardzo potrzebne. Był to pierwszy krok w procesie wdrażania zmian, jakie powinny zostać dokonane przez władze administracji zarówno centralnej, jak i lokalnej.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt gru 19, 2017 11:24 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 23 (166), grudzień 2017
Centrum Rehabilitacji

W trosce o komfort i bezpieczeństwo podróżnych Polski Związek Niewidomych przesłał do zarządu Metra Warszawskiego skargi dotyczące barier w aranżacji przestrzeni, które wpłynęły do organizacji od niewidomych i słabowidzących użytkowników. W odpowiedzi zarząd spółki obiecał, że dołoży starań, aby we współpracy z właścicielem infrastruktury wypracować nowe rozwiązania i stopniowo eliminować te, które mogą utrudniać korzystanie z metra. Poniżej opisujemy konkretny problem, z jakim stykają się osoby niewidome, oraz odpowiedź spółki.

1. Wejścia na stacje II linii metra z poziomu ulicy osłonięte są szklanymi płaszczyznami w kształcie litery M, które nie dochodzą do poziomu chodnika. Idąc chodnikiem równolegle do biegu schodów, muru i szklanej płaszczyzny, można uderzyć w jego krawędź, ponieważ laska mieści się pod nim, a mur jest na tyle odsunięty, że sięgając laską na boki, można go nie odnaleźć. Takie zderzenie może prowadzić do dotkliwej kontuzji. Nawet idąc prostopadle do szklanej płaszczyzny, można w nią uderzyć, ponieważ laska wchodzi pod nią.
Odpowiedź MW: Konstrukcja zadaszeń nad wejściami do stacji została określona w Wielobranżowym Projekcie Koncepcyjnym odcinka centralnego II linii metra. Wskazany w Państwa wystąpieniu problem wymaga analizy i wypracowania rozwiązań, które pozwoliłyby na usunięcie ewentualnego zagrożenia. Ponieważ wskazane miejsca znajdują się poza obszarem administrowanym przez naszą Spółkę może być konieczne wystąpienie do gestorów terenu w celu nawiązania współpracy.
2. W jednym z typów wagonów metra monitory są umieszczone w taki sposób, że idąc wzdłuż ściany, można uderzyć głową w monitor (szczególnie wyższe osoby).
Odpowiedź MW: Metro Warszawskie Sp. z o.o. otrzymywało już wcześniej sygnały o problematycznym położeniu monitorów w pociągach serii Inspiro. W związku z tym podjęliśmy działania w celu opracowania sposobu zabezpieczenia tego miejsca. Wymaga to współpracy z producentem taboru. Obecnie jesteśmy w trakcie testowania rozwiązań zaproponowanych przez konsorcjum Siemens-Newag i mamy nadzieję na rozwiązanie problemu w niedługim terminie.
3. Na peronach II linii metra jest zbyt dużo wypukłych elementów w podłodze. Chodzi o podłużne lampy podświetlające, które nie są osadzone zupełnie płasko w podłodze, co stanowi utrudnienie, gdyż poruszając się z laską techniką stałego kontaktu (zalecaną w takich miejscach) nieustannie napotyka się na przeszkodę. Powoduje to znaczne zmniejszenie komfortu i poczucia bezpieczeństwa. Elementy wypukłe powinny oznaczać tylko istotne dla bezpieczeństwa elementy, a ich nadmiar sam w sobie jest niebezpieczny, ponieważ powoduje dezorientację. Dodatkowo lampy emitują rażące światło, przed którym osoby wrażliwe na olśnienia nie mają jak się ochronić.
Odpowiedź MW: W procesie dostosowywania infrastruktury komunikacyjnej centralnego odcinka II linii metra do potrzeb osób z niepełnosprawnościami duży nacisk położono na jej dostępność dla osób niewidomych i słabowidzących. Nowym rozwiązaniem będącym elementem systemu ostrzegania, prowadzenia, informowania są podświetlane oznaczenia w podłodze peronu, prowadzące od schodów do miejsc, gdzie podjeżdżają pociągi. Dotychczas nie dotarły do nas sygnały, aby to rozwiązanie utrudniało poruszanie się którejś z grup pasażerów. Przeanalizujemy problem w celu usunięcia przeszkód, jakie mogą stanowić oprawy. Wspólnie z właścicielem infrastruktury – Zarządem Transportu Miejskiego postaramy się przygotować propozycje rozwiązania tego problemu.
4. Na peronach znajdują się stojaki informacyjne, np. z planem stacji i z nazwami stacji umieszczone równolegle do peronu. Konstrukcje te umieszczone są na dwóch słupkach, a plansza znajduje się w dużej odległości (wysoko) od poziomu posadzki. Chcąc przejść z jednej strony peronu na drugą, człowiek idący z laską może wejść pod tablicę i uderzyć w nią głową. Tablica taka jest np. na peronie I linii metra stacji Świętokrzyska, na jego południowym końcu blisko schodów prowadzących do stacji II linii metra.
Odpowiedź MW: Stojaki informacyjne na stacjach II linii metra są konstrukcyjnie podobne do tych na I linii metra. Być może niektóre z zastosowanych rozwiązań wymagają analizy. W tej sprawie wystąpimy do Zarządu Transportu Miejskiego, który jest w ostatnim czasie autorem kilku istotnych rozwiązań dedykowanych osobom niewidomym i niedowidzącym takich, jak linie prowadzące czy tablice tyflograficzne na stacjach.
5. Problemem jest też zła aranżacja przestrzeni niektórych stacji np. Centrum Nauki Kopernik, gdzie filary i inne elementy architektury na peronie znacznie ograniczają możliwości przemieszczania się po peronie i w efekcie tego podróżni muszą poruszać się blisko krawędzi peronu, a często nawet w strefie niebezpiecznej peronu. Filary często wykonane są z materiału podobnego kolorystycznie do podłogi, co dodatkowo utrudnia ich omijanie osobom z obniżoną ostrością wzroku.
Odpowiedź MW: Postaramy się również we współpracy z ZTM poprawić widoczność kolumn na stacjach II linii. W tej sprawie będziemy proponować wystąpienie do projektanta stacji w celu opracowania sposobu wyróżnienia kolumn z tła, np. poprzez naklejenie kontrastujących pasów.
6. Zgłaszano nam też uwagi co do informacji wizualnych umieszczonych na stacjach. Osoby z różnymi problemami wzroku skarżyły się na odblaski i zbyt małe litery.
Odpowiedź MW: Informacja wizualna na stacjach metra jest elementem całościowej strategii informacji komunikacyjnej opracowanej przez ZTM. Szczególne warunki oświetleniowe na stacjach metra mogą mieć znaczenie dla widzialności tablic. Uwagę tę również przekażemy do ZTM w celu wykorzystania w planowaniu systemu informacji.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt gru 19, 2017 11:24 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 23 (166), grudzień 2017

Trwają prace zespołu, który ma zreformować system orzekania o niepełnosprawności. Efekty tych prac nie są na razie szerzej ujawniane, ale niedawno na portalu niepełnosprawni.pl pojawił się bardzo ciekawy wpis przybliżający główne założenia i kierunek zmian.
Dostępny jest on pod linkiem: http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/6 ... B084DDCCB5.
Zapraszamy Państwa do lektury i zamieszczania swoich przemyśleń na ten temat zarówno pod tekstem, w formie komentarzy, jak i na łamach „Pochodni”.

Centrum Komunikacji


zaznacz i zamknij wróć do góry



Instytut Tyflologiczny PZN: Za niezależnym życiem

By osoby z niepełnosprawnością mogły prowadzić bardziej niezależne życie, potrzebne są zmiany w prawie – uważają organizatorzy Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami. Przygotowali więc założenia do projektów ustaw i przedstawili je podczas konferencji prasowej, która odbyła się 12 grudnia 2017 r. na Uniwersytecie Warszawskim.
Postulaty zawarte w projektach zmian oznaczają nowe podejście do osób niepełnosprawnych w świetle Konwencji ONZ. Organizatorom zależy, by proponowane nowe rozwiązania zostały ujęte w odpowiednich aktach prawnych.
Udział w konferencji wzięli przedstawiciele różnych instytucji i organizacji wspierających osoby z niepełnosprawnościami. Zdaniem zaproszonych gości podejście do osób niepełnosprawnych powinno ulec zmianie. Prelegenci zwracali uwagę, że obowiązujące akty prawne w pierwszej kolejności wskazują na problemy, z jakimi borykają się osoby niepełnosprawne, a model ten nie odzwierciedla potencjału tej grupy osób.
Paweł Wdówik, kierownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych UW, podkreślił, że to dobrze, iż konferencja odbywa się w tym miejscu, na Uniwersytecie Warszawskim – uczelni od lat otwartej dla wszystkich.
Z kolei Monika Zima-Parjaszewska z Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Niesprawnością Intelektualną w następujący sposób oceniła podejście polskich władz: - Kilka lat temu Polska zdecydowała się podjąć wyzwanie i ratyfikowała Konwencję o prawach osób z niepełnosprawnościami, ale niestety, mimo ratyfikacji nie przystąpiła do wdrażania jej postanowień. W swoim wystąpieniu zaznaczyła również, że szerokim wsparciem należy w szczególności objąć osoby z niepełnosprawnością intelektualną, by nie były one ubezwłasnowolnione i mogły same decydować np. o sposobie leczenia czy o zawarciu małżeństwa.
Krzysztof Kurowski ze Stowarzyszenia Kolomotywa zwrócił szczególną uwagę na konieczność zmiany systemu orzekającego, który powinien uwzględnić predyspozycje i możliwości oraz indywidualną wieloaspektową ocenę danej osoby. – Zgodnie z posiadanym orzeczeniem o niepełnosprawności jestem niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji (…), a przecież Państwo wiedzą, że tak nie jest – powiedział.
Należy dokonać szeregu zmian w przyznawanych świadczeniach dla osób niepełnosprawnych lub rodziców wychowujących niepełnosprawne dzieci. Przede wszystkim trzeba rozbudować niezależny od dochodów system świadczeń kompensacyjnych, umożliwić rodzicom niepełnosprawnym otrzymującym świadczenie opiekuńcze swobodę zatrudnienia, a także podwyższyć dodatek pielęgnacyjny, którego kwota nie wzrasta od kilkunastu lat. – Często opiekunowie osób niepełnosprawnych nie mogą normalnie żyć, gdyż są „sklejeni” z osobami niepełnosprawnymi będącymi pod ich opieką, dlatego trzeba zmienić całą filozofię traktowania opiekunów osób z niepełnosprawnością – mówił dr Paweł Kubicki, socjolog, od lat zajmujący się osobami niepełnosprawnymi.
Prawo do głosowania, a także ochrona dzieci, kobiet i osób starszych to kolejne postulaty, które powinny być ujęte w aktach prawnych. Organizatorzy z nadzieją przyjęli oświadczenie premiera Morawieckiego o wdrożeniu programu dostępność plus, który, ich zdaniem, powinien uwzględnić głos osób z niepełnosprawnościami, a ratyfikacja protokołów fakultatywnych to kolejne wyzwanie dla decydentów. By zilustrować ogrom zmian, jakie powinny być wdrożone, prezes FIRR Aleksander Waszkielewicz stwierdził, że rząd powinien przygotować 3 ustawy oraz znowelizować kolejne 43.
Podsumowaniem konferencji było odczytanie deklaracji. Dokument ten został przyjęty przez aklamację w trakcie kongresu i był podpisywany w trakcie konwentów regionalnych poprzedzających październikowy kongres. Poniżej przytaczamy treść deklaracji:

My, uczestniczki i uczestnicy III Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami żądamy realizacji prawa do samodzielnego i niezależnego życia dla wszystkich Polek i Polaków z niepełnosprawnościami.
Drogą do tego celu jest pełne wdrożenie postanowień Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami oraz podpisanie i ratyfikacja Protokołu Fakultatywnego do Konwencji.
Żądamy poszanowania godności i realizacji wszystkich praw osób z niepełnosprawnościami!

Więcej informacji oraz propozycję zmian można znaleźć na stronie: http://konwencja.org.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt gru 19, 2017 11:25 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 23 (166), grudzień 2017
Anna Grądek, Rafał Kanarek

Każda przestrzeń powinna umożliwiać maksymalnie samodzielne i świadome jej użytkowanie. Powinna być przyjazna i pozbawiona barier architektonicznych, tak aby wszystkie pomieszczenia i urządzenia jej towarzyszące były dostępne dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, osób z dysfunkcjami wzroku, słuchu i innymi. Co zrobić, by rzeczywiście tak było? – nad tym właśnie zastawiano się 28 listopada 2017 roku podczas konferencji „Infrastruktura dostępna – Standardy dostępności budynków do potrzeb osób z niepełnosprawnościami”.

Wydarzenie to odbyło się z inicjatywy Ministerstwa Rozwoju i Budownictwa i było podsumowaniem rocznej pracy resortu nad przygotowaniem standardów dostępności budynków dla osób niepełnosprawnych. Dodatkowo praca ministerstwa została podsumowana wydaniem broszury pt. „Standardy dostępności budynków dla osób z niepełnosprawnościami”. Publikacja, przygotowana w wersji elektronicznej (http://www.mib.gov.pl/files/0/1798135/S ... nosci.pdf() oraz książkowej, zawiera wytyczne oraz sugestie dotyczące dostępności budynków dla osób z wszystkimi dysfunkcjami.
W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele resortu, Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, Stowarzyszenia Przyjaciół Integracja – partnera w przygotowywaniu ww. publikacji, a także pełnomocniczka m.st. Warszawy ds. dostępności, Donata Kończyk, oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.
Prelegenci podkreślili ogromny postęp, który dokonał się na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. O ile w latach 90. na temat dostępności w ogóle się nie mówiło, to obecnie zwraca się na nią większą uwagę, przez co otoczenie powoli się zmienia.
Tomasz Żuchowski, pełnomocnik Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, wyjaśnił cel publikacji: jego zdaniem standardy powinny być normą, by nikt nie musiał o nie prosić. – Często spotykamy się z głosem, że dany obiekt nie jest przeznaczony dla osób niepełnosprawnych, inni tłumaczą, że skoro już coś zostało zbudowane, to nie ma sensu tego rozbierać – mówił. Wskazał też, że choć publikacja nie jest dokumentem prawnym, może stać się podstawą do stworzenia przepisów, które obowiązywałyby każdego, kto zajmuje się budową, a rozwiązania w niej zawarte mogłyby zostać wydane w formie rozporządzenia. – To jest możliwe do wprowadzenia w życie – dodał Żuchowski.
Prezes Integracji Piotr Pawłowski w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na fakt, że brak wind, podjazdów, oznaczeń dla osób z niepełnosprawnością wzroku czy dostosowanych toalet – to bolączki, z jakimi wciąż zmagają się osoby z niepełnosprawnością w nowo powstałych budynkach, nie wspominając już o tych zabytkowych czy zbudowanych w czasach PRL. Od lat podejmuje się starania nad stworzeniem trwałych standardów dostępności, usankcjonowanych prawnie. Krokiem w tym kierunku może być wyżej wymieniona publikacja.
W dalszej części przedstawiciele Polskiego Związku Głuchych zwrócili uwagę na problemy, z jakimi spotykają się osoby niesłyszące lub słabosłyszące. Brak dostępnego od ręki tłumacza języka migowego to, ich zdaniem, największy problem dla osób z dysfunkcją słuchu.
Drugą część konferencji wypełniła dyskusja panelowa pt. „Standardy dostępności i co dalej?”. Udział w niej wzięli przedstawiciele ww. instytucji, a także Krajowej Rady Architektów oraz Polskich Kolei Państwowych.
Przedstawiciel PKP przyznał, że pierwszy raz słyszy o niektórych kwestiach poruszanych podczas spotkania, ale wraz z innymi uczestnikami zgodził się, że należy zdobyć wiedzę na ten temat i konferencja jest do tego dobrą okazją.
Donata Kończyk, pełnomocniczka ds. dostępności m.st. Warszawy, przybliżyła zgromadzonym ideę standardów dostępności, które od niedawna obowiązują w stolicy. Dodała, że to dopiero początek, a czas pokaże, w którą stronę pójdą dalsze działania. Powoływała się na konkretne sytuacje i przykłady z Warszawy, wykazała się też z wiedzą na temat obaw oraz problemów mieszkańców stolicy.
Ważną opinię wyraziła jedna z uczestniczek konferencji poruszająca się na wózku elektrycznym. Zwróciła uwagę na fakt, że elementy przestrzeni rzekomo dostępne dla osób z niepełnosprawnością ruchową, mogą być niedostępne dla wózków elektrycznych. – Kiedyś w standardzie było, że nie mogłam gdzieś wjechać, a teraz, gdy zapewniają mnie, że wszystko jest dostosowane, to nie mam takiej gwarancji – mówiła.
Wszyscy zgodzili się, że standardy trzeba tworzyć, myśląc o osobach o najniższym poziomie sprawności, tym sposobem każdy będzie mógł korzystać z dobrze zaprojektowanej przestrzeni.

Uczestnicy dyskusji stwierdzili, że publikacja to dopiero początek, a jej zapisy powinny być rozszerzone. I że należy teraz dążyć do przygotowania odpowiednich aktów prawnych zapewniających dostępność oraz określających szczegółowe parametry.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 20, 2017 13:14 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Niepełnosprawny wyjaśnia, czemu koniec głosowania korespondencyjnego to zły pomysł. "Gdy rodzina popiera inną partię..."
Źródło: www.natemat.pl 06.12.2017

Gdy 6 lat temu wywalczyli możliwość głosowania korespondencyjnego, mogli się poczuć obywatelami tej samej kategorii co wszyscy pozostali. Wkrótce, wszystko na to wskazuje, znów będzie po staremu. – Zupełnie nie rozumiemy, dlaczego ta forma głosowania w wyborach ma zniknąć – przyznaje w rozmowie z naTemat wiceprezes Fundacji Kulawa Warszawa, prawnik, Aleksander Janiak, który porusza się na wózku elektrycznym, bo zmaga się z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA).

Głosował Pan korespondencyjnie?

Raz zagłosowałem korespondencyjnie. Poczułem się wtedy zauważony i doceniony przez państwo. Wreszcie mogłem zagłosować w taki sposób, jaki jest po prostu dla mnie łatwiejszy. No i zwłaszcza w taką pogodę, jaką mamy teraz. Wybory często odbywają się jesienią, a to dla wielu osób kłopotliwa pora roku. Samo ubranie się zajmuje bardzo dużo czasu.
Wcześniej głosowałem osobiście. Często było to dla mnie bardzo trudne. Raz w dniu wyborów miałem bardzo zmarznięte ręce – choruję na zanik mięśni i mam spore problemy z poruszaniem się – i o mało nie wypadłem z samochodu, bo było bardzo zimno. Żeby niepełnosprawnym oszczędzić tego typu kłopotów, wprowadzono głosowanie korespondencyjne. A przecież są osoby w dużo trudniejszej sytuacji niż ja. Leżą, nie mogą się poruszać, nie są w stanie dotrzeć do lokalu wyborczego.

Nie miał Pan obaw, że ktoś gdzieś - na przykład w urzędzie gminy - może sfałszować głos, który Pan oddał korespondencyjnie?

Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że jest to rozwiązanie znacznie lepsze niż głosowanie przez pełnomocnika, chociaż to akurat zależy od sytuacji.
Ja, gdy głosowałem poprzez pełnomocnika, to wiedziałem, że mojej mamie mogę w pełni zaufać. Ale nie każdy niepełnosprawny ma taką osobę. Czasami ktoś z jakichś przyczyn może nie chcieć, żeby ktoś wiedział, na jaką partię czy na jakiego polityka dana osoba głosuje. Zwłaszcza jeśli ma się inne poglądy niż rodzice czy inne bliskie osoby.
Mam kolegę, który popiera jedną partię, a cała jego rodzina popiera inną. On jest w stu procentach zależny od nich i... No, nie ma łatwego życia.
W takich sytuacjach istnieje ryzyko, że pełnomocnik zagłosuje niezgodnie z intencją niepełnosprawnego. Tymczasem według pomysłodawców zmian w przepisach wyborczych – głosowanie przez pełnomocnika ma pozostać w kodeksie, a głosowanie korespondencyjne – nie.
Tak mi się właśnie wydaje, że to jest pozbawione logiki. Wprowadzenie takich zmian jest wyłącznie utrudnieniem dla wielu osób i zniechęca je do uczestniczenia w życiu publicznym. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałoby się tak stać. Jedyne osoby, które mogłyby na tym skorzystać, to urzędnicy, którym odpadnie pewien obowiązek. Nikt poza nimi.
Bardzo chciałbym poznać rzeczywiste powody takich zmian, bo twierdzenie, że chodzi o zapobieganie fałszerstwom wyborczym jest zupełnie niedorzeczne.

A nie chodzi o kontrolę nad obywatelami?

Gdyby tak było, to - paradoksalnie - sądzę, że łatwiej kontrolować, kto na kogo zagłosował, jeśli głosowanie przeprowadzane jest korespondencyjnie. Zakładając, że ktoś miałby takie niecne zamiary, to mógłby próbować zajrzeć do kart głosowania (to jednak zostałoby łatwo wykryte: głosy oddane korespondencyjnie są przechowywane w zaplombowanych workach – przyp. red).
Poza tym trzeba zauważyć, że tak naprawdę chodzi o promile wszystkich oddanych głosów. Nawet gdyby na każdej karcie do głosowania przekazanej listownie był postawiony krzyżyk przy tej samej partii czy tym samym kandydacie, to i tak nie zmieniłoby to ostatecznego wyniku wyborów.

W wyborach parlamentarnych w 2015 r. było to niecałe 40 tys. głosów.

I na pewno były to głosy rozrzucone na wszystkie możliwe partie. To nie jest tak, że w środowisku osób niepełnosprawnych wszyscy głosują identycznie. Jesteśmy tacy sami, jak całe społeczeństwo. Też mniej więcej połowa z nas polityką się interesuje i głosuje w wyborach, a druga połowa nie głosuje. Ci, którzy głosują, też są podzieleni i popierają różne partie.
Ale w sprawie likwidacji głosowania korespondencyjnego wszyscy myślą podobnie. Znam to środowisko i widzę, jak osoby niepełnosprawne odbierają tę zmianę: ze zdziwieniem i z pytaniem "po co?". Nikt nie rozumie, dlaczego zmienia się coś, co funkcjonuje zupełnie dobrze.

Nie ma wśród niepełnosprawnych oczekiwania, że należałoby wręcz pójść krok dalej i wprowadzić głosowanie przez internet?

Jeśli chodzi o głosowanie przez internet, to mam trochę mieszane uczucia. Dwa lata temu w Estonii odbyły się wybory parlamentarne, w których wysoki wynik odnotowała partia prorosyjska. Niektórzy komentowali, że rosyjskie służby specjalne mogły w tym maczać palce. Tutaj zatem bym się zgodził, że są poważne argumenty przeciwko.
Głosowanie korespondencyjne na pewno jest o wiele bezpieczniejsze. Nawet jeśli ktoś uważa, że ono jest niewystarczająco zabezpieczone, to należałoby dyskutować o tym, jak to poprawić. Ale od razu likwidować? Nie rozumiem.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 20, 2017 13:15 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 15.12.2017
Autor: Mateusz Różański

Praca zdalna kojarzy się z prowadzeniem profilu na Facebooku, wykonywaniem grafik jako freelancer albo tworzeniem baz klientów w Excelu. Jak się okazuje, ten model zatrudnienia – bardzo atrakcyjny dla osób z niepełnosprawnością – daje coraz więcej możliwości, co potwierdza Iga Jendrych, od dwóch lat zdalnie pracująca w Dziale HR firmy z branży gospodarowania odpadami.
Na rozmowę z Igą umówiłem się w siedzibie firmy SUEZ Polska na warszawskim Wilanowie. Tuż przed spotkaniem poprosiła o 10 minut cierpliwości, bo musi dokończyć szkolenie. Spokojnie więc oczekując, w recepcji, przeglądałem firmowy biuletyn – z Igą na okładce i informacją, że w firmie SUEZ Polska na 119 pracowników administracyjno-biurowych dziesięć to osoby z niepełnosprawnością. Pomyślałem, że to lepiej niż w większości urzędów.
W pewnym momencie z sali konferencyjnej wyszła grupa osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności. To Edukatorzy Społeczni – prowadzący szkolenie, które dla pracowników firmy SUEZ Polska zorganizowała Iga. Jest to jedno z jej najważniejszych zadań, jakie ma do zrealizowania na swoim stanowisku koordynatora ds. osób z niepełnosprawnościami i zarazem jedno z niewielu, które wymaga jej obecności w siedzibie firmy.
Jak to możliwe? Na to pytanie odpowiedziała Iga i jej przełożony.

Nowa funkcja

- Ścieżka rozwoju Igi wynika z projektu zatrudniania osób z niepełnosprawnościami, który realizowany jest w organizacji od 2013 r. – tłumaczy Paweł Bechciński, dyrektor ds. rekrutacji i rozwoju zasobów ludzkich. – W naszej firmie pojawiło się wielu nowych pracowników z niepełnosprawnościami, zatem też potrzeba stworzenia stanowiska koordynatora. Do tej roli najlepiej nadawała się Iga.
Rolą Igi Jendrych jest dbanie o to, by pracownicy z niepełnosprawnością byli zintegrowani z ludźmi w firmie, ale też, by w miejscu pracy nauczono się, czym jest niepełnosprawność. Pomaga jej w tym wykształcenie – studia psychologiczne, i doświadczenie jako osoby z niepełnosprawnością. A na czym polega jej praca?

Domowe biuro

- Moim miejscem pracy jest mój dom – wyjaśnia Iga Jendrych. – Mam umowę o pracę na czas nieokreślony, ale siedzę sobie w pokoju, przy swoim biurku i korzystając ze służbowych laptopa i komórki, wykonuję zawodowe obowiązki. Są to na przykład zadania związane z rekrutacjami: tworzenie i publikowanie ogłoszeń, selekcja aplikacji spływających od kandydatów i przesyłanie ich do menedżerów. To także przygotowywanie szkoleń, ale to wymaga ode mnie pojawiania się w siedzibie firmy – opisuje.
Idze Jendrych pomagają w pracy nowoczesne technologie – jak choćby komunikatory internetowe, dzięki którym może być na bieżąco i w kontakcie ze wszystkimi pracownikami, nie wychodząc z domu. Przez internet może też wykonywać prace biurowe: przygotowywać dokumenty czy zestawienia w Excelu. Nie to jednak jest największą zaletą pracy zdalnej.

Posiadanie pracy

- Najważniejsze w pracy zdalnej jest to, że... jest zdalna i można ją wykonywać z domu – przyznaje Iga. – Mieszkam w podwarszawskich Markach, a na co dzień poruszam się na dużym wózku elektrycznym typu skuter. Samo dostanie się gdziekolwiek jest dla mnie sporym przedsięwzięciem. Gdybym musiała codziennie dojeżdżać do Warszawy, to więcej czasu spędzałabym w komunikacji miejskiej niż miejscu pracy – dodaje.
Jej zdaniem dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności możliwość pracy w domu jest prawdziwym wybawieniem. Nie muszą zaprzątać sobie głowy barierami architektonicznymi ani tym, że będą potrzebowali pomocy w codziennych czynnościach. Do tego dochodzą wygoda i takie udogodnienia jak korzystanie z własnej kuchni i łazienki.
Dobrze zorganizowana praca zdalna przynosi pożytek obydwu stronom. Iga ma dostosowane do swoich możliwości miejsce pracy, a jej firma oddanego pracownika. Zarówno ona, jak i przełożony Paweł Bechciński traktują awans Igi na stanowisko młodszego specjalisty ds. rekrutacji i projektów HR jako wspólny sukces. Wcześniej Iga była asystentką Działu HR.

Garść dobrych rad

Przed rozpoczęciem pracy w firmie SUEZ Polska Iga Jendrych szukała pracy trzy lata. Ze względu na jej niepełnosprawność (mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe) interesowała ją przede wszystkim praca zdalna, czyli na umowę o pracę, ale wykonywana w domu. Poszukiwania takiego właśnie stanowiska przez osobę z niepełnosprawnością nazywa ona sportem wyczynowym.
Poprosiłem o kilka dobrych rad dla tych, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.
- Przede wszystkim trzeba rozsądnie podejść do swojego wykształcenia – tłumaczy pani koordynator. – Kończąc psychologię [w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie – red.], byłam przekonana, że będę pracowała w zawodzie. Okazało się, że pracy pod tytułem „zdalny psycholog” nie ma – wspomina i doradza, aby planując wykształcenie, dopasować je do zainteresowań i pasji, ale też potrzeb rynku pracy.

Jak szukać pracy

- Aby znaleźć pracę, trzeba wykorzystywać każdą okazję, która się trafia – radzi. – Nawet jeśli wydaje się, że dana oferta nie jest dla nas, to warto próbować. Być może spędzimy w nowym miejscu pracy kilka miesięcy, ale to już będzie doświadczenie zawodowe, które można wpisać w CV. A doświadczenie jest najważniejsze dla pracodawców.
Pani koordynator poleca korzystanie z marketingu szeptanego – pytanie znajomych, szukanie ofert za pośrednictwem Facebooka czy LinkedIna, a także oczywiście portali rekrutacyjnych.
- Warto też wysyłać CV do firm z interesujących nas branż. Nawet jeśli nie szukają kogoś teraz, to nie wiadomo, czy nie będą tego robić wkrótce. Wtedy będziemy krok przed tymi, którzy dopiero odpowiedzą na ogłoszenie – radzi pani koordynator. – Kiedyś znajomy stwierdził, że nie będzie wysyłał CV do jednej z firm, która ogłosiła rekrutację, bo „tam na pewno nie będą go chcieli”. Jeśli nie chcą, to nie przyjmą, ale warto dać sobie szansę.
Iga Jendrych znalazła pracę podczas Giełdy Mocy, „odwróconych” targów pracy dla osób z niepełnosprawnościami, organizowanych przez Stowarzyszenie Otwarte Drzwi. Takie właśnie wydarzenia, ale też projekty aktywizacyjne prowadzone przez organizacje pozarządowe są, zdaniem Igi Jendrych i Pawła Bechcińskiego, dobrym miejscem do poszukiwania pracy i pracowników z niepełnosprawnością.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 20, 2017 13:16 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.konwencja.org Grudzień 7, 2017

Dokument został przygotowany przez grupę osób związanych z przygotowaniem Społecznego Raportu Alternatywnego w 2015 roku. Stanowi on skrótową informację na temat kluczowych kwestii naruszających zapisy Konwencji praw osób z niepełnosprawnościami (KPON). Zawiera także propozycje pytań problemowych, mogących być pomocnymi dla Komitetu ds. praw osób z niepełnosprawnościami podczas rozpatrywania polskiego sprawozdania z realizacji KPON.
Autorzy: dr Małgorzata Franczak, Agata Gawska, Magdalena Kocejko, dr Paweł Kubicki, dr Krzysztof Kurowski, Anna Puławska-Rodzik, dr Katarzyna Roszewska, Aleksander Waszkielewicz, prof. Marek Wysocki, Jacek Zadrożny, Adam Zawisny, dr Monika Zima-Parjaszewska

Aktualizacja Społecznego Raportu Alternatywnego wraz z propozycjami pytań problemowych

Ściągnij materiał na swój komputer
Wersja wstępna 1.0.
http://konwencja.org/download/aktualiza ... atywnego/#

Konsultacje materiału trwają do 26 grudnia 2017

Na Wasze propozycje, uwagi i sugestie czekamy:
•– pod mailem: raport@konwencja.org,
•– w formularzu na końcu dokumentu poniżej,
•– przez Facebook: Prawa osób z niepełnosprawnościami

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Lista mocy
PostNapisane: Śr gru 20, 2017 13:18 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Lista Mocy, czyli „Who is Who”
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 01.12.2017
Autor: Tomasz Przybyszewski

Lista Mocy. 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością – to najnowsze wydawnictwo Integracji. Jest to pierwsza w naszym kraju książka typu „Who is Who”, dotycząca środowiska osób z niepełnosprawnością. Znaleźć w niej można 100 inspirujących wywiadów i pełnych mocy sylwetek.
„Byłam wychowana w takim duchu, że niepełnosprawność to nie coś mniej, ale coś więcej, a skoro mam więcej, to i więcej muszę od siebie dać” – mówi w zamieszczonym w książce wywiadzie Janina Ochojska, założycielka i prezes Polskiej Akcji Humanitarnej.
„Po wypadku osiągnąłem więcej niż przed nim. Biorę sprawy w swoje niepełnosprawne ręce i mówię: «Przestań się mazać – chłopaki nie płaczą»” – podkreśla Sebastian Luty, biznesmen, kierowca rajdowy i założyciel Fundacji Avalon.
„Można przejść przez życie, podziwiając innych, albo przeżyć je tak, by stać się dla nich inspiracją” – dodaje Przemysław Sobieszczuk, HR-owiec w banku, skuteczny w walce o godne życie chorujących na rzadkie i nieuleczalne pęcherzowe oddzielanie się naskórka (EB).

100 najbardziej wpływowych

Lista Mocy to jedyne miejsce, w którym spotyka się razem 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością. Mają różne pasje, cele, osiągnięcia, profesje, problemy i hobby, ale łączą ich trzy cechy: niepoprawny optymizm, ogromna siła i niesamowita waleczność. I jeszcze to, że swoją energią potrafią zarażać innych.
Wspólnie z Czytelnikami dziennikarze i redaktorzy platformy medialnej Integracji (magazyn „Integracja”, portal www.niepelnosprawni.pl i redakcja filmowa) znaleźli innowatorów, mistrzów, artystów, celebrytów, szefów, zwycięzców – czyli osobowości, które w ostatnich latach:
wywierają pozytywny wpływ,
są liderami zmian,
zmieniają życie innych,
mają wyjątkowy wkład w życie społeczne,
dzielą się wiedzą i talentami,
robią wiele z potrzeby serca,
mogą być wzorami.

Po długich i burzliwych obradach dokonali wyboru 100 bohaterów pierwszej polskiej Listy Mocy. Prezentują ich w 10 kategoriach:
sztuka/ moda/design,
rozrywka,
sport/zawodnicy/działacze,
media/wydawnictwa,
działalność gospodarcza,
polityka/prawo,
IT/nowe technologie,
edukacja/rozwój osobisty,
urzędy/instytucje,
działalność społeczna.

„Wiele osób z pionierskiej publikacji Lista Mocy nauczyło się być odpowiedzialnymi. Udowadniają, że nic z tej odpowiedzialności ich nie zwalnia. Ani wypadek, ani paraliż. Chodzi bowiem o to, żeby tego paraliżu nie mieć w głowie” – przekonuje Piotr Pawłowski, twórca i prezes Integracji.

„Lubię wyciągać z ludzi piękno”





Podczas premiery książki zapytaliśmy jej bohaterów, czy i dlaczego czują się wpływowi.
- Zawsze myślałem, że jestem bardziej podatny na wpływy niż wpływowy – śmieje się Tomasz Karcz. – Ale są sytuacje, gdy czuję, że moja postawa i działania mają wpływ na otoczenie. Zwłaszcza, gdy np. piszą do mnie matki dzieci niepełnosprawnych, że widząc mnie w telewizji czy w mediach społecznościowych, nabierają wiary w to, że ich dziecko może być sprawne mimo swojej niepełnosprawności. Często takie matki nie mają wiedzy na temat niepełnosprawości i macierzyństwo jest dla nich pierwszym kontaktem z tym zjawiskiem. Dlatego widząc, że osoba z niepełnosprawnością dobrze funkcjonuje w społeczeństwie, nabierają wiatru w żagle i większej pewności siebie – tłumaczy fryzjer i stylista.
Tomasz Karcz nie ukrywa, że także w swojej codziennej pracy udaje mu się wywierać pozytywny wpływ na ludzi.
- Wpływam też na gust swoich klientek i klientów, na ich postrzeganie swojego wizerunku - to oczywiście kwestie związane z samą moją pracą – przyznaje. – Oprócz tego dla mnie ważny jest człowiek jako osoba. Staram się więc zwracać uwagę na charakter i osobowość i wyciągać z ludzi to, co jest w nich piękne i wartościowe. Chcę właśnie te cechy pokazywać ludziom. Często jesteśmy zakompleksieni, zahukani i czujemy się niedowartościowani, więc taki wpływ lubię wybierać.

Dzielić się doświadczeniem





- Myślę, że mam wpływ na ludzi – odpowiada z kolei vlogerka Bogumiła Siedlecka. – To co robię, ma wpływ na ludzi. Gdyby było inaczej na pewno bym tego nie robiła, bo nie widziałabym w tym sensu. Z każdym moim filmem na YouTube czy organizowanym przeze mnie wydarzeniem, czuję że to ma moc – dodaje.
Bogumiła Siedlecka szczególną satysfakcję czuje, gdy jej widzowie, będący osobami z niepełnosprawnością, piszą do niej z pytaniami o to, jak poradzić sobie w danej sytuacji i jak osiągnąć w życiu sukces.
- To jest niezwykłe, że swoją postawą i doświadczeniami mogę na przykład budzić ludzi do działania i pokazywać im takie drogowskazy życiowe, które pomogą im poradzić sobie na ścieżkach życia – przyznaje vlogerka.

Podobnie swój wpływ na życie innych postrzega Wojciech Urban, ceniony dziennikarz radiowy.
- Kiedy zaproponowano mi bycie jednym z bohaterów publikacji, zastanowiłem się, czy jestem osobą, która ma wpływ – wspomina redaktor Wojciech Urban. – Poniekąd tak, gdyż przez te kilka lat, jak powstaje cykl audycji Integracja, który współtworzę, to kilka osób znalazło pracę. W audycji powiedzieli o tym, co udało się osiągnąć i o tym, że szukają pracy. Potem dzwonili do mnie ludzie z różnych firm i pytali, czy mogą dostać kontakt do bohaterów moich programów, bo chcieliby ich zatrudnić – tłumaczy dziennikarz, który podkreśla, że jeśli ktoś dzięki jego audycjom znalazł zatrudnienie czy inspirację do działania, to rzeczywiście można o nim mówić, jako o kimś wpływowym.

Pobierz książkę!

Wydana z okazji obchodzonego 3 grudnia Międzynarodowego Dnia Osób z Niepełnosprawnością książka jest bezpłatna, dostępna dla wszystkich na portalu www.niepelnosprawni.pl w dziale Biblioteka.
http://www.niepelnosprawni.pl/files/now ... y_2017.pdf

Partnerami publikacji są Fundacja PZU i Fundacja LOTTO.
Projekt finansowany jest ze środków PFRON.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 20, 2017 13:19 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.dbajowzrok.pl 19.12.2017

Przykazanie 1. – Badaj wzrok!

Możemy zacząć od siebie. Ilekroć pytam pacjentów „kiedy ostatni raz była pani / był pan na badaniu okulistycznym z badaniem dna oka?” większość odpowiedzi brzmi „nigdy” lub „dawno”. Jeden na kilkunastu pacjentów mówi „w zeszłym roku”.
TRZEBA sobie zdawać sprawę, że są takie choroby, które w początkowych stadiach nie dają objawów. Nie czujemy bólu, nic nam nie przeszkadza. A kiedy już zaczną dawać o sobie znać na tyle, że zwrócimy na nie uwagę – są na trudnym do wyleczenia (lub niewyleczalnym) etapie.
Zaplanowałeś swoją wizytę u okulisty? Data badania wpisana do kalendarza? Świetnie! To może rodzice? Siostra? Dziadek? Inny członek rodziny?
A może wszyscy? Może każdemu po kolei przypomnijmy i zmobilizujmy, zmotywujmy do wykonania takich badań?TotalEye-body

Przykazanie 2. – Noś okulary przeciwsłoneczne!

Temat tak oczywisty, a wciąż tak mocno ignorowany przez sporą grupę osób.
TRZEBA nosić okulary przeciwsłoneczne. Te PRAWDZIWE, nie te z bazarku.
Te z bazarku nie mają filtrów przeciw szkodliwemu promieniowaniu, a przez to, że ich „szkła” mają przyciemniony kolor, powodują rozszerzenie źrenicy. Faktycznie samego światła dociera do oczu mniej, ale przez szeroką źrenicę do oka może dotrzeć znacznie większa ilość promieni UV.
O okularach nie wolno zapominać zimą, kiedy słońce jest ostre, kiedy znajduje się niżej i kąt padania promieni świetlnych jest inny w stosunku do tego letniego. Poza tym na pewno nie raz widzieliście opalonych turystów wracających z zimowych urlopów spędzonych na nartach. Co innego ich opala, jak nie właśnie słońce?
I znowu – kupiliśmy okulary przeciwsłoneczne? Zaprowadźmy do optyka mamę – zróbmy jej prezent na Dzień Kobiet, Dzień Matki lub urodziny. Warto pokazać jej, że pamiętamy nie tylko o jej dobrym samopoczuciu, spowodowanym skonsumowaniem urodzinowej bombonierki, ale również o jej zdrowiu, zdrowiu jej oczu.

Przykazanie 3. – Daj oczom odpocząć!

Mam ogromną nadzieję, że pamiętacie o zasadzie 10/10/10… Jeśli nie to przypominam: co 10 minut, na 10 sekund odrywamy wzrok od telefonu, tabletu, czy komputera i patrzymy za okno. Co 10 minut… Powiecie, że to bardzo często… Ale 10 sekund to z drugiej strony nie jest bardzo długo. Jeśli nie jesteście w stanie zrobić takiej „skromnej” 10-sekundowej przerwy co 10 minut (na pewno jesteście, ale niech będzie, że nie) to róbcie przerwy chociaż co pół godziny, ale wtedy na przykład na minutę. Oczy potrzebują odpoczynku. Jak każda część ciała. Nie znęcajmy się nad nimi, choć i tak postęp cywilizacyjny nas do tego zmusza. Nie zapominajcie również o MRUGANIU. Oczy rzadziej mrugają, kiedy skupiamy wzrok na wykonywanej pracy.

Przykazanie 4. – Rzuć palenie!

Jeśli palisz, rzuć, natychmiast. Może nie będzie to łatwe do wykonania, ale całe Twoje ciało, A TAKŻE Twoje oczy, będą Ci dozgonnie wdzięczne. Palenie papierosów, poza szkodliwym wpływem na płuca i układ oddechowy, wpływa negatywnie na procesy starzenia się organizmu człowieka – w tym także oczu. Zwiększa ryzyko wystąpienia zaćmy oraz innych chorób, takich jak na przykład zwyrodnienie plamki żółtej.

Przykazanie 5. – Żyj aktywnie!

Przykazanie oczywiste, a najtrudniejsze do realizacji. Bo nie ma czasu, bo tyle pracy, bo zmęczenie, bo trzeba mieć czas na odpoczynek, bo sto tysięcy innych powodów.
Aktywność fizyczna to dla Twojego ciała dużo lepszy odpoczynek niż bierne leżenie na kanapie, wcinanie chipsów i oglądanie kolejnego odcinka ulubionego serialu.
Bądź aktywny! Regularne ćwiczenia mogą spowolnić proces starzenia się komórek całego ciała oraz oddalić w czasie lub całkowicie wyeliminować ryzyko wystąpienia wielu chorób mogących spowodować nawet całkowitą utratę wzroku.

Przykazanie 6. – Pamiętaj o okularach ochronnych!

Ogólnie rzecz biorąc, noszenie okularów ochronnych jest niesamowicie bagatelizowane przez większość osób. Jest to ogromny problem, ponieważ większość z nas nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ignorowania zasad bezpieczeństwa w pracy i poza nią. Zagrożeniem dla naszych oczu mogą być także fajerwerki.
Uważaj na swoje oczy. Noś okulary ochronne wtedy, kiedy to konieczne. Pamiętaj, że masz jedną parę oczu. Kolejnej szansy na ich szanowanie możesz już nie dostać.

Przykazanie 7. – Odżywiaj się zdrowo!

Dużo warzyw, dużo owoców, dużo produktów o wysokiej zawartości omega 3. Dzięki prawidłowej diecie, możesz uniknąć problemów z suchością oczu, a także wystąpienia zaćmy, AMD, retinopatii cukrzycowej oraz innych chorób. A może dołączysz do projektu #oczyjedzą?

Przykazanie 8. – Pij wodę!

Pij dużo wody! Szklanka wody z cytryną po przebudzeniu oraz 1,5-2 litry wody dziennie to klucz do sukcesu. Myślę, że tego podpunktu nie trzeba rozwijać. Woda jest dobra na wszystko.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Światłoczuli
PostNapisane: Śr sty 03, 2018 11:29 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
„Światłoczuli” – świąteczno-noworoczna akcja społeczna na rzecz osób niewidomych
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 15.12.2017

Do 31 grudnia można podpisać się pod życzeniami w języku Braille’a, odbyć podróż wyciemnionym autobusem czy obejrzeć film z audiodeskrypcją w ramach edukacyjnej akcji świątecznej „Światłoczuli” na rzecz osób z niepełnosprawnością wzroku. Lubelskie SKENDE Shopping i IKEA chcą w ten sposób przybliżyć świąteczną atmosferę osobom niewidomym i uwrażliwić na inne postrzeganie świata osoby widzące.
Projekt „Światłoczuli” ma szeroki wymiar edukacyjny oraz symboliczny. Celem akcji jest też bezpośrednia pomoc materialna dla ośrodków zajmujących się edukacją oraz opieką nad dziećmi niewidomymi i słabowidzącymi.
- Zależy nam, by uwrażliwić ludzi na problemy, z którymi na co dzień mierzą się osoby niewidome. Wierzymy, że dzięki temu kolejne spotkania z niewidzącymi przyniosą ciekawe relacje, a nie strach i obawy – wyjaśnia Monika Kosińska, dyrektor sklepu IKEA w Lublinie.

Życzenia podpisane brajlem

W ramach akcji „Światłoczuli” w dniach 15 – 31 grudnia w atrium SKENDE Shopping obok sklepu IKEA w Lublinie funkcjonuje Świąteczna Strefa Światła. Odwiedzający mają możliwość podpisania się pod życzeniami dla dzieci niewidomych za pomocą specjalnej maszyny brajlowskiej. Z powstałych w ten sposób kartek świątecznych zostaną utworzone księgi życzeń, które trafią do Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących „Bliżej Świata” oraz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych im. Prof. Zofii Sękowskiej.
Instytucje te otrzymają również pomoce dydaktyczne, które będą odpowiedzią na realne potrzeby ich podopiecznych, aby w przyszłości mogli być aktywni społecznie i zawodowo. Będą to, m.in.: maszyny brajlowskie, powiększalniki, kalkulatory, specjalne klawiatury oraz drukarki.
- Okres okołoświąteczny to wyjątkowy czas, w którym każdy z nas jest bardziej „światłoczuły” niż na co dzień i chce zrobić coś dobrego dla innych, dlatego wspólnie z IKEA postanowiliśmy wesprzeć dzieci niewidome i słabowidzące z lubelskich ośrodków – mówi Jacek Garbaczewski, dyrektor SKENDE Shopping.

Jak odczuwają świat niewidomi?

Osoby widzące będą miały możliwość poznać konkretne wyzwania osób niewidomych. Dzięki wsparciu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji odbędą się przejazdy całkowicie wyciemnionym autobusem. W ramach warsztatów edukacyjnych będzie można poznać podstawy alfabetu Braille’a, dowiedzieć się, jak mówiący zegarek czy udźwiękowiony identyfikator kolorów ułatwia niewidzącym codzienne funkcjonowanie. Z tablic edukacyjnych w Strefie Edukacyjnej na terenie SKENDE Shopping można też dowiedzieć się, jak zachowywać się w towarzystwie osób niewidzących.
Dodatkowo, w IKEA po Sąsiedzku w centrum Lublina dostępna jest wystawa prac niewidomych dzieci. Z kolei 27 grudnia wyświetlono tam film pt. „Imagine” w reż. Andrzeja Jakimowskiego z audiodeskrypcją. Jest to historia o niewidomym instruktorze, który wykorzystując kontrowersyjne metody uczy swoich małych pacjentów sztuki orientacji w przestrzeni.

Więcej informacji o akcji Światłoczuli można znaleźć na stronie internetowej organizatora i wydarzeniu na Facebooku, fanpage'u SKENDE Shopping oraz na profilach Facebook IKEA i IKEA po Sąsiedzku. Za opracowanie koncepcji, realizację akcji i jej komunikację w social media odpowiada Agencja Warszawa. Za komunikację PR akcji w Lublinie odpowiada agencja Public Relations ROmedia.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 03, 2018 11:35 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Jest akt oskarżenia za wyłudzenie z PFRON 14,5 mln zł
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 02.01.2018
Autor: PAP

Prokuratura Regionalna w Krakowie sporządziła akt oskarżenia w sprawie wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) i prania pieniędzy – poinformował w piątek, 29 grudnia 2017 r., PAP prok. Zbigniew Gabryś. Jednym z głównych oskarżonych jest adwokat Marcin Dubieniecki.
Akt oskarżenia liczy ponad 670 stron, zawarto w nim 41 zarzutów przeciwko dziewięciu osobom. W piątek po południu akt oskarżenia wpłynął do Sądu Okręgowego w Krakowie. Akta sprawy liczą 362 tomy – poinformowano PAP w biurze prasowym sądu.

„Zorganizowana grupa przestępcza”

Jak poinformował PAP prok. Zbigniew Gabryś, „podstawowym zarzutem co do wszystkich osób jest udział w zorganizowanej grupie przestępczej, którą według prokuratury kierowali Marcin D. i Wiktor D., natomiast pozostałe osoby uczestniczyły w tej grupie w różnych aspektach i w różnym zakresie”.
Grupa działała od 1 maja 2012 r. do 23 sierpnia 2015 r. i wyłudziła 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz usiłowała wyłudzić kolejne 500 tys. zł – podał prokurator.
Jak poinformował, „dwaj główni oskarżeni mają również zarzuty udziału w procederze prania pieniędzy o wartości 8 mln 400 tys. zł”. Kolejne osoby mają zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i współudziału w wyłudzeniach z PFRON lub praniu pieniędzy.

Środki wyłudzono na zatrudnianie osób niewidomych

Wszystkim oskarżonym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratorzy na poczet przyszłych kar zabezpieczyli majątek podejrzanych o wartości niemal 14 mln zł.
Według informacji prokuratury podawanych w toku śledztwa, proceder polegał na wyłudzaniu środków na zatrudnienie osób niewidomych i słabowidzących.
Marcin Dubieniecki (wyraził zgodę na podawanie nazwiska) został zatrzymany 23 sierpnia 2015 r. razem z czterema innymi osobami. Usłyszał zarzuty: kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) i prania brudnych pieniędzy.
W październiku 2016 r. po 14 miesiącach przebywania w areszcie Dubieniecki został zwolniony po wpłaceniu 3 mln zł poręczenia majątkowego (gotówka i zapis na hipotece nieruchomości). Zastosowano wobec niego także zakaz opuszczania kraju połączony z zaborem paszportu oraz dozór policyjny.

Oskarżonych jest więcej

Takie same zarzuty jak Dubieniecki, tj. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia z PFRON i prania brudnych pieniędzy, usłyszał Wiktor D. Kolejna podejrzana Katarzyna M. usłyszała zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyłudzeń i prania brudnych pieniędzy.
Z kolei Grzegorz D. i Beata M.-W. byli podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i wyłudzenia z PFRON. Zarzuty w tej sprawie usłyszały też kolejne osoby: Dorota G.-T. oraz Ewa D. i Marzena D. oraz zatrzymany na początku listopada 2015 r. Marek D. Wszyscy oni zostali objęci aktem oskarżenia.
Śledztwo w tej sprawie prowadziła od kwietnia 2013 r. Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Z uwagi na skomplikowany charakter w listopadzie 2014 r. zostało ono przekazane wydziałowi do zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej, a po przekształceniach prowadziła je Prokuratura Regionalna.
W sierpniu prokuratura informowała, że w toku śledztwa otrzymała blisko 1,2 tys. dokumentów z Cypru. Nadesłane dokumenty dotyczyły wątku prania brudnych pieniędzy. Według ustaleń śledczych proceder ten realizowany był przy wykorzystaniu cypryjskich spółek i instytucji bankowych.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 03, 2018 11:36 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Orzeczenie bez tajemnic. Co oznaczają poszczególne zapisy?
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 23.11.2017
Autor: Ewa Szymczuk, Centrum Integracja w Warszawie

Zapewne każdy, kto po raz pierwszy otrzymał orzeczenie o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności zastanawiał się, co wynika z rozmaitych umieszczonych tam zapisów. Na co mają wpływ? Na co należy zwracać szczególną uwagę? Spróbujemy rozwiać wszelkie wątpliwości.
Każde orzeczenie wydane przez miejski lub powiatowy zespół orzekania o niepełnosprawności zawiera pewne stałe elementy. Wszystkie zapisy mogą mieć wpływ na różne aspekty życia. Poniżej tłumaczymy, co oznaczają kolejne rubryki.

Dane adresowe zespołu, w którym wydane zostało orzeczenie

Należy sprawdzić, czy ww. dane są wpisane i czy na formularzu jest pieczątka zespołu. Brak informacji czy pieczątki może okazać się problemem w czasie załatwiania formalności lub przy konieczności okazywania orzeczenia przed rozmaitymi urzędami.

Daty: wydania orzeczenia oraz złożenia wniosku

Tu także warto sprawdzić, czy daty się zgadzają.

Dane osoby z niepełnosprawnością

A dokładniej: imię i nazwisko, data urodzenia, miejsce zamieszkania lub pobytu, numer PESEL oraz dane dokumentu tożsamości.
Koniecznie należy sprawdzić, czy powyższe dane zostały prawidłowo zapisane. Czasem bowiem nawet mały błąd może bardzo utrudnić życie. Gdyby w orzeczeniu źle zapisano nazwisko, np. zamiast Zaremba napisano Zaręba, mogłoby to skutkować zakwestionowaniem tego, czy osoba legitymująca się orzeczeniem faktycznie je posiada lub czy to orzeczenie należy do niej.

Informacje o ustaleniu lub odmowie zaliczenia do osób niepełnosprawnych lub ustalenia lub odmowie ustalenia stopnia niepełnosprawności

Dzieci do 16. roku życia otrzymują orzeczenie o niepełnosprawności, natomiast osoby, które ukończyły 16 lat, mają ustalane stopnie niepełnosprawności:
znaczny,
umiarkowany,
lekki.

Ulgi i uprawnienia przysługujące osobom mającym ustalony stopień niepełnosprawności zależą przede wszystkim właśnie od tego stopnia, a w niewielu przypadkach od przyczyny niepełnosprawności (np. ulgi w opłatach za abonament RTV). Dlatego warto już przed złożeniem wniosku zastanowić się, z jakich uprawnień i ulg chcemy skorzystać.

Symbole niepełnosprawności

Zawarte w orzeczeniu symbole niepełnosprawności nie oznaczają poszczególnych schorzeń. W przepisach regulujących zasady wydawania orzeczeń o niepełnosprawności wyjaśniono, że „symbol przyczyny niepełnosprawności zawarty w orzeczeniu odzwierciedla rozpoznanie choroby, która niezależnie od przyczyny jej powstania powoduje zaburzenia funkcji organizmu oraz ograniczenia w wykonywaniu czynności życiowych i aktywności społecznej osoby niepełnosprawnej”.

Zawarte w orzeczeniu o niepełnosprawności czy stopniu niepełnosprawności symbole nie odpowiadają określonym jednostkom chorobowym, a jedynie grupom uszkodzonych narządów. Oznacza to, że np. symbol przyczyny niepełnosprawności 08-T – choroby układu pokarmowego – będzie miała wpisany zarówno osoba np. po resekcji żołądka, jak i osoba z chorobą nowotworową układu pokarmowego.

W orzeczeniu mogą być podane maksymalnie trzy symbole. Zgodnie z przepisami, każde schorzenie musi stanowić podstawę wydania orzeczenia w danym stopniu. Oznacza to, że jeśli z powodu schorzenia wiodącego, np. dysfunkcji narządu ruchu, jest przyznany stopień niepełnosprawności umiarkowany (czyli wyższy), a np. z powodu dysfunkcji narządu wzroku mógłby być przyznany stopień lekki (czyli niższy), to w orzeczeniu o stopniu umiarkowanym nie będzie on uwzględniony. Orzeczenie będzie więc zawierać wyłącznie symbol potwierdzający dysfunkcję narządu ruchu.

Czas, na jaki orzeczono niepełnosprawność lub stopień niepełnosprawności

Niepełnosprawność dziecka orzeka się na czas określony, jednak na okres nie dłuższy, niż do ukończenia przez dziecko 16. roku życia.

Stopień niepełnosprawności orzeka się natomiast na czas określony lub na stałe. Decyduje ocena możliwości poprawy funkcjonowania osoby zainteresowanej.

W przypadku orzeczenia wydanego na czas określony warto pamiętać, że ponowny wniosek o wydanie kolejnego orzeczenia można złożyć nie wcześniej niż 30 dni przed terminem upływu ważności posiadanego orzeczenia. Ciągłość posiadanych orzeczeń ma często znaczenie przy ubieganiu się o rozmaite świadczenia i uprawnienia, np. zasiłek pielęgnacyjny, świadczenie pielęgnacyjne czy o kartę parkingową.

Data lub okres powstania niepełnosprawności

Powyższa informacja może mieć wpływ na prawo do rozmaitych świadczeń, np. zasiłku pielęgnacyjnego. Prawo do ww. świadczenia przysługuje bowiem m.in. osobie z niepełnosprawnością powyżej 16. roku życia, legitymującej się orzeczeniem o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, jeżeli niepełnosprawność powstała przed ukończeniem 21. roku życia.
W praktyce może być więc tak, że brak informacji w orzeczeniu, iż niepełnosprawność powstała przed 21. rokiem życia, spowoduje nieprzyznanie świadczenia.

Data lub okres powstania ustalonego stopnia niepełnosprawności

Datę lub okres powstania niepełnosprawności ustala się na podstawie przebiegu schorzenia, dokumentacji medycznej oraz zaświadczenia lekarskiego o stanie zdrowia, wydanego na podstawie odrębnych przepisów. Jeżeli z przedłożonej dokumentacji oraz przebiegu schorzenia nie da się ustalić okresu lub daty powstania niepełnosprawności, za datę tę przyjmuje się moment złożenia wniosku do powiatowego zespołu.

10 wskazań – co oznaczają?

Kolejną bardzo ważną, ale też budzącą wiele emocji, częścią orzeczenia są wskazania, określone przez skład orzekający. Zawarte są w 10 punktach i dotyczą kolejno:

1. odpowiedniego zatrudnienia uwzględniającego psychofizyczne możliwości danej osoby


W orzeczeniach można spotkać rozmaite sformułowania, np. „stanowisko przystosowane”, „warunki pracy chronionej”, „zakład pracy chronionej” czy „otwarty rynek pracy”.
Bardzo często zarówno osoby z niepełnosprawnością, jak i potencjalni pracodawcy traktują te zapisy dosłownie. Skutkuje to wątpliwościami, czy można podjąć zatrudnienie lub zatrudnić taką osobę np. na otwartym rynku pracy, skoro ma w orzeczeniu zapis „warunki pracy chronionej” lub „zakład pracy chronionej”.
Warto tutaj wyjaśnić, że zgodnie z obowiązującymi przepisami to lekarz medycyny pracy za każdym razem decyduje, czy konkretny pracownik, zarówno pełnosprawny, jak i z niepełnosprawnością, może zostać zatrudniony na określonym stanowisku pracy. Dlatego ww. zapisy nie precyzują warunków zatrudnienia osoby posiadającej orzeczenie o stopniu niepełnosprawności ani też nie orzekają, czy taka osoba może w ogóle podjąć zatrudnienie.

2. szkolenia, w tym specjalistycznego


W tym punkcie zwykle jest zapis „dotyczy” lub „nie dotyczy”. Jednak wskazanie „ dotyczy” nie oznacza, że osoba zostanie automatycznie skierowana na wybrane szkolenie. Osoba poszukująca zatrudnienia może być skierowana na szkolenie przez powiatowy urząd pracy lub w ramach rozmaitych projektów realizowanych przez organizacje pozarządowe.

3. zatrudnienia w zakładzie aktywności zawodowej


Osoby posiadające ww. zapis mogą być kierowane do pracy w zakładzie aktywności zawodowej (ZAZ). W ZAZ co najmniej 70 proc. osób zatrudnionych stanowią osoby z niepełnosprawnością – przede wszystkim skierowane przez powiatowe urzędy pracy.
W ZAZ mogą być zatrudnione osoby zaliczone do znacznego stopnia niepełnosprawności oraz do umiarkowanego stopnia, u których stwierdzono autyzm, niepełnosprawność intelektualną lub chorobę psychiczną – w tym osób, w stosunku do których rada programowa warsztatów terapii zajęciowej zajęła stanowisko uzasadniające podjęcie zatrudnienia i kontynuowanie rehabilitacji zawodowej w warunkach pracy chronionej. Jednakże stan zatrudnienia osób z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności nie może być wyższy niż 35 proc. ogółu zatrudnionych.

4. uczestnictwa w terapii zajęciowej


Warsztaty terapii zajęciowej są wyodrębnioną organizacyjnie i finansowo placówką stwarzającą osobom z niepełnosprawnością niezdolnym do podjęcia pracy możliwość rehabilitacji społecznej i zawodowej w zakresie pozyskania lub przywracania umiejętności niezbędnych do podjęcia zatrudnienia.
Uczestnikami warsztatów mogą być osoby posiadające prawnie potwierdzony status niepełnosprawności, niezdolne do podjęcia pracy. Obecnie przyjmowane do WTZ osoby z niepełnosprawnością muszą posiadać w swoim orzeczeniu wskazanie do uczestnictwa w terapii zajęciowej.
Dlatego szczególnie w przypadku osób z dysfunkcją intelektualną czy niepełnosprawnościami sprzężonymi warto zadbać o to, by ww. zapis znalazł się w orzeczeniu, tak by osoby mogły być w przyszłości zakwalifikowane do udziału w WTZ.

5. konieczności zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne, środki pomocnicze oraz pomoce techniczne, ułatwiające funkcjonowanie danej osoby


Jeśli dysfunkcja, która jest podstawą wydania orzeczenia, wymaga zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne, środki pomocnicze oraz pomoce techniczne, wówczas w orzeczeniu jest zapis np. „wymaga wg wskazań lekarskich”.
W myśl obowiązujących przepisów, każdej osobie uprawnionej przysługuje zaopatrzenie w wyroby medyczne. Są to np. różnego rodzaju protezy, aparaty i ortezy ortopedyczne, wózki inwalidzkie, laski i kule, balkoniki, obuwie ortopedyczne, zestawy infuzyjne do osobistych pomp insulinowych, pieluchomajtki, cewniki czy sprzęt stomijny (pełny wykaz refundowanych wyrobów medycznych zawarty jest w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 29 maja 2017 r. w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie).
Osoby posiadające orzeczenie o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności mogą również ubiegać się o dodatkowe środki w powiatowym centrum pomocy rodzinie.

6. korzystania z systemu środowiskowego wsparcia w samodzielnej egzystencji, przez co rozumie się korzystanie z usług socjalnych, opiekuńczych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych świadczonych przez sieć instytucji pomocy społecznej, organizacje pozarządowe oraz inne placówki


W orzeczeniach spotyka się zapisy np. „dotyczy” lub „wymaga, wg obowiązujących przepisów”. W orzeczeniach o stopniu umiarkowanym zwykle jest zapis „częściowo wymaga”.
Co prawda wprost to wskazanie nie jest wymagane przy ubieganiu się o wsparcie w rozmaitych instytucjach, np. w ośrodku pomocy społecznej, o usługi opiekuńcze. Jednak zapis ten potwierdza konieczność pomocy innych osób i instytucji w codziennej egzystencji.

7. konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji


Jeśli osoba ma znacznie ograniczone możliwości samodzielnej egzystencji i wymaga wsparcia innych osób, zapis w orzeczeniu będzie brzmiał „wymaga” lub „częściowo wymaga”.
Zapis ten potwierdza konieczność pomocy innych osób w codziennym funkcjonowaniu osoby z niepełnosprawnością.

8. konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji


Ten punkt w orzeczeniu dotyczy wyłącznie dzieci do 16. roku życia.

Ważne! Punkty 7 i 8 w orzeczeniu z zapisami np. „dotyczy” lub „wymaga” są konieczne łącznie, by opiekun dziecka mógł ubiegać się o świadczenie pielęgnacyjne. Dlatego rodzice i opiekunowie dzieci z niepełnosprawnością, których dzieci wymagają całodobowej opieki z tytułu niepełnosprawności, powinni zwrócić uwagę, czy w orzeczeniu dziecka oba punkty są zaznaczone.

9. spełniania przez osobę niepełnosprawną przesłanek określonych w art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym


Zapis tego punktu budzi wiele emocji, gdyż jest niezbędny, jeśli osoba z niepełnosprawnością lub jej opiekun chcieliby otrzymać kartę parkingową. W orzeczeniu osoby, która zdaniem lekarza orzecznika spełnia kryteria, by otrzymać kartę parkingową, można znaleźć zapis np. „dotyczy” lub „spełnia przesłanki”.

10. zamieszkiwania w oddzielnym pokoju, o którym mowa w art. 5 ust. 3 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych


Zapisy tego punktu często są opacznie rozumiane, szczególnie przez posiadaczy starszych orzeczeń, gdzie nie było informacji, że zapisy odnoszą się do ustawy o dodatkach mieszkaniowych. Zamieszczony w orzeczeniu zapis „dotyczy” lub „wymaga” rozumiany bywa jako prawo do ubiegania się w gminie o większy lokal mieszkaniowy.
Natomiast ww. wskazanie dotyczy przede wszystkim osób z określonymi dysfunkcjami, np. osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim, leżącej czy takiej, która ma znaczne ograniczenia w przyjmowaniu pokarmów i czynnościach fizjologicznych.
Osoba ubiegająca się o dodatek mieszkaniowy musi spełniać rozmaite kryteria. Osoba z niepełnosprawnością, posiadająca ww. wskazanie, ma zwiększoną normatywną powierzchnię lokalu o 15 m2.

Uzasadnienie

Istotną częścią orzeczenia jest uzasadnienie, w którym wymienione są przesłanki, na których oparto ustalenie określonego stopnia niepełnosprawności.
Warto zapoznać się z tym fragmentem orzeczenia szczególnie w sytuacji, gdy osoba, która otrzymała orzeczenie, nie zgadza się z jego treścią, zapisami czy wskazaniami. Można tu bowiem znaleźć informacje przydatne przy formułowaniu odwołania.

Pouczenie o przysługującym odwołaniu

Na końcu orzeczenia jest zawarta informacja o zasadach i trybie składania odwołania. Odwołanie od orzeczenia należy złożyć w ciągu 14 dni od dnia jego doręczenia do wojewódzkiego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności za pośrednictwem powiatowego zespołu, który wydał orzeczenie. Od orzeczenia wydanego przez wojewódzki zespół orzekania przysługuje z kolei odwołanie do pracy i ubezpieczeń społecznych.
Przy składaniu odwołań należy ściśle przestrzegać terminów przewidzianych przepisami, ponieważ przekroczenie ich uniemożliwia skorzystanie z drogi odwoławczej.
Na końcu orzeczenia znajdują się podpisy członków składu orzekającego

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 03, 2018 11:47 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Osoby niewidome i po amputacjach nie wejdą już na Mount Everest. Bezpieczeństwo czy Dyskryminacja?
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 02.01.2018
Autor: PAP

Władze Nepalu zabroniły samotnych wspinaczek na himalajskie szczyty, włączając na listę m.in. Mount Everest (8848 m). Decyzję uzasadniono względami bezpieczeństwa. Rozporządzenie rządowe wyklucza także możliwość udziału w górskich wyprawach osobom z podwójną amputacją i niewidomym.
- Samotne eskapady, na które wydawano dotychczas zezwolenia, będą zabronione – powiedział agencji AFP sekretarz Ministerstwa Kultury, Turystyki i Lotnictwa Cywilnego Maheshwor Neupane.
Jego zdaniem nowe prawo wprowadzono, by poprawić bezpieczeństwo wspinaczy oraz zagwarantować prawa miejscowych przewodników górskich.
Zgodnie z nowymi przepisami obcokrajowcom będzie musiał towarzyszyć w nepalskich Himalajach lokalny przewodnik. Władze mają nadzieję, że takie regulacje stworzą miejsca pracy.

Dyskryminacja?

Pod koniec kwietnia, w trakcie aklimatyzacji przed atakiem na Everest, zginął w samotnej wspinaczce na szczyt Nuptse (7861 m) Ueli Steck. Doświadczony szwajcarski alpinista poślizgnął się i spadł z wysokości blisko tysiąca metrów. Dziesięciu innych uczestników wypraw poniosło w tym roku śmierć na „górze gór”.
Zarządzenie zabrania również wspinaczek na Everest osobom niewidomym oraz osobom z amputowanymi kończynami. Decyzja ta, jak wskazuje BBC, spotkała się z krytyką niektórych alpinistów, którzy twierdzą, że zmiany te są niesprawiedliwe i dyskryminujące.
Hari Budha Magar, który stracił obie nogi podczas brytyjskiej misji wojskowej w Afganistanie, marzył o zdobyciu Everestu. W emocjonalnym wpisie w serwisie społecznościowym uznał, że jest to przejaw „dyskryminacji osób niepełnosprawnych, godzący w prawa człowieka”.
Na liście dotychczasowych zdobywców Everestu nie brakuje osób z niepełnosprawnością. Jest na niej m.in. Nowozelandczyk Mark Inglis, który stracił obie nogi w wypadku w górach. W 2006 roku stanął na wierzchołku jako pierwszy z podwójną amputacją. Takiego samego wyczynu dokonał w 2001 roku niewidomy Amerykanin Erik Weihenmayer.

750 osób rocznie na szczycie

W 2017 roku Nepal wydał 373 zezwolenia na wspinaczkę na Everest. W tym samym czasie od strony tybetańskiej zorganizowanych zostało 136 wypraw. Ataki szczytowe przeprowadzane są zazwyczaj przy pomocy co najmniej jednego przewodnika, co zaowocowało liczbą ponad 750 osób.
Portal International Business Times podał, że od 1922 roku co najmniej 265 osób zginęło, próbując wejść na Mount Everest. Według nepalskich statystyk, do których dostęp w 2015 roku uzyskało BBC, najwięcej wspinaczy poniosło śmierć w lawinach i upadkach.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sty 11, 2018 11:17 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 08.01.2018
Autor: Tomasz Matczak
Źródło: Integracja 6/2017

Widok idącej ulicą osoby z białą laską nieodmiennie wzbudza społeczne zainteresowanie. Zmysł wzroku jest uważany za najważniejszy ze wszystkich, więc jego brak lub utrata kojarzą się każdemu z totalną katastrofą. Poniżej trzy historie – Krysi, Roberta i Tomka – jako najlepszy dowód na to, że dysfunkcja wzroku to nie koniec świata.

Krystyna

Mieszkanka Sopotu, dziewczyna w wieku emerytalnym, choć wcale owego wieku nie czuje. Lubi dobre kino, teatr i jazz. Nie znosi bezmyślności, braku życzliwości, podłości, słodkiego mleka i Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego.
Nigdy nie oglądała świata. Urodziła się niewidoma jako najmłodsza z trojga rodzeństwa.
- Chyba nigdy nie wyrosłam z wieku młodzieńczego – mówi z uśmiechem – co nie zawsze jest korzystne dla otoczenia. Lubię się śmiać i robić kawały bliźnim. Nigdy jednak nie są one niesmaczne czy złośliwe. Nie obrażam się też, kiedy ktoś odpłaca mi tym samym.
Zawód wyuczony – psycholog. Wykonywany – nauczyciel. Jako emerytka pracuje na niewielkiej części etatu w szkole z oddziałami integracyjnymi w Gdańsku. Dojeżdża do pracy komunikacją miejską, pokonując około 10 km każdego dnia.
- Najtrudniej jest zimą – zdradza. – Nieodśnieżone chodniki i zaspy utrudniają orientację, ale co mam poradzić? Uczę dzieci radzenia sobie w życiu, więc nie mogę tłumaczyć absencji w pracy trudnymi warunkami atmosferycznymi.

Szkoła

Swojej niepełnosprawności nigdy nie uważała za wielki problem. Rodzina traktowała ją normalnie, a na podwórku bawiła się z akceptującymi ją rówieśnikami swoimi i ukochanej starszej siostry.
- To właśnie ona we wszystkich zabawach nie dawała mi żadnych ulg – opowiada z nutką melancholii. – Do dziś nasz związek jest bardzo ścisły. Jestem chrzestną matką pierwszej z jej trzech córek. Dała przykład swoim dzieciom, które od zawsze darzą mnie miłością i szacunkiem.
Krystyna w wieku siedmiu lat musiała rozstać się z ukochanym domem, rozpoczynając naukę w specjalnym ośrodku szkolno-wychowawczym dla dzieci niewidomych w Bydgoszczy.
- Każdy wyjazd z domu był dla mnie wielkim przeżyciem – mówi. – Za to powroty odczuwałam jako święto dla całej rodziny. Kiedy wyjeżdżałam jako świeżo upieczona ósmoklasistka, a na kurtkę kapały łzy, siostra, już wtedy studentka, powiedziała, że Krysia ostatni raz wyjeżdża po wakacjach. Tak stwierdziła, gdyż wiadomo było, że dalszą naukę podejmę w sopockim liceum. Szkoła dla niewidomych przygotowała mnie lepiej, niż dziś robią to placówki integracyjne – wspomina uczniowskie lata. – Naszymi nauczycielami byli specjaliści, mieliśmy odpowiednie pomoce i podręczniki w brajlu.
W liceum musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami, nie tylko edukacyjnymi, ale i emocjonalnymi. Nie wiedziała, jak przyjmie ją klasa. Sama nie miała odwagi wyjść rówieśnikom naprzeciw. Zrobiły to dwie koleżanki, które podeszły do niej pierwszego dnia roku szkolnego. Przyjaźni się z nimi do tej pory.
Po maturze ponownie opuściła dom. Tym razem wyjechała do Lublina, gdzie studiowała psychologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
- I znów smutne wyjazdy i radosne powroty – wspomina minione czasy. – Ale z tego właśnie składa się życie.

Praca

Po ukończeniu studiów wróciła do Sopotu. Wówczas dopiero zaczęły się prawdziwe problemy, gdyż nikt nie chciał zatrudnić niewidomego psychologa. Kilka lat była bez pracy, a czas wypełniała prowadzeniem domu po śmierci mamy, robótkami na drutach, wypiekaniem ciast i czytaniem książek.
Wreszcie karta się odwróciła. Pewnego dnia usłyszała, że poszukiwana jest osoba mogąca edukować niewidome i upośledzone dzieci. Tak trafiła do specjalnego ośrodka szkolno-wychowawczego w Sopocie, gdzie prowadziła nauczanie indywidualne. Z czasem zmienił się charakter jej pracy. Uczyła wyłącznie pisma punktowego. Na tym polu ma sporo sukcesów. Z ośrodka przeniosła się do szkoły z klasami integracyjnymi w Gdańsku. Teraz uczy w kolejnej szkole integracyjnej.
- Bardzo lubię swoją pracę, ale czasem męczą mnie już dojazdy – opowiada. – Chciałabym kiedyś pracować z niewidomym dzieckiem z obniżoną sprawnością intelektualną, choć oby takich dzieci było jak najmniej.
Krystyna ukończyła także podyplomowe studia: pedagogiczne, uprawniające do nauczania języka polskiego, i oligofrenopedagogikę.

Polityka

W 1983 r. zaangażowała się w nielegalną wówczas działalność polityczną. Współpracowała z Tymczasową Komisją Krajową NSZZ Solidarność, utrzymując łączność między regionami. Do dziś w jej domu na półce stoi tomik poezji Stanisława Barańczaka podpisany przez Lecha Wałęsę i Bogdana Borusewicza z podziękowaniem za tę pracę. Niedawno wystąpiła do Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych z wnioskiem o przyznanie jej statusu kombatanta, uprawniającego do otrzymania finansowego dodatku, w myśl obowiązującej od 31 lipca br. ustawy. Czeka na odpowiedź z IPN-u.

Pasje

Ceni sobie ciepło domowego ogniska. W wolnych chwilach zajmuje się robótkami ręcznymi.
- Niedawno pewna moja znajoma dziwiła się, że niewidoma robi na drutach – opowiada Krysia z uśmiechem. – Obiecałam jej w prezencie rękawiczki, czapkę i szalik. Była nimi zachwycona!
Uwielbia podróże i zwiedzanie nowych miejsc. Wraz z koleżankami wojażowała po Europie, odwiedzając m.in. Berlin oraz Sztokholm.
- Moim marzeniem była podróż do Ziemi Świętej – opowiada. – Któregoś roku mieszkająca w Niemczech koleżanka powiadomiła mnie o pielgrzymce organizowanej przez Polską Misję Katolicką w Duesseldorfie. Byłam tak bardzo zachwycona Betlejem, Nazaretem i Jerozolimą, że po kilku latach pojechałam tam drugi raz.
Z Krystyną można też porozmawiać o dobrym kinie. Jest aktywnym członkiem Internetowego Klubu Filmowego Osób Niewidomych, który działa pod egidą płockiego Stowarzyszenia De Facto.

Dom

Sama pierze, sprząta i gotuje.
- Tylko widzący myślą, że tych rzeczy nie da się zrobić bez wzroku – stwierdza z uśmiechem. – Ja mam na ten temat inne zdanie.
Choć nie widzi, to dostrzega zachodzące w świecie zmiany.
- Ja uczyłam się w szkole bez udźwiękowionych komputerów – mówi. – Teraz w internecie można w sekundę znaleźć to, czego szukałam kiedyś długie godziny.
Nowe technologie nie są jej obce. Mówi jednak o sobie, że nie musi wiedzieć, jak działa komputer, bo ważniejsze jest, aby w ogóle działał.
- Technika znacznie przybliżyła mi świat i ułatwiła życie. Mieszkam sama i chyba radzę sobie nieźle. Siostra proponowała mi wspólne zamieszkanie, ale bez zastanowienia odmówiłam. Zbyt cenię sobie niezależność. Naturalnie wielokrotnie potrzebuję pomocy osób widzących, ale chyba każdy człowiek potrzebuje drugiego, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę.
Ma dotykowy smartfon, pocztę elektroniczną i tylko do założenia konta na Facebooku nie dała się przekonać.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn sty 15, 2018 12:41 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Koalicja na rzecz Osób z Niepełnosprawnością wybrała swój zarząd
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 11.01.2018
Autor: Mateusz Różański

Anna Woźniak-Szymańska, prezes Polskiego Związku Niewidomych (PZN), ponownie została wybrana prezesem Zarządu Koalicji na rzecz Osób z Niepełnosprawnością. We władzach znaleźli się również m.in. Krzysztof Kotyniewicz, prezes Polskiego Związku Głuchych (PZG), oraz Piotr Pawłowski, prezes Integracji.
Koalicja powstała w 2008 roku jako organizacja parasolowa, reprezentująca przed rządem interesy osób z niepełnosprawnością. Tego typu organizacje działają m.in. na Litwie, we Francji i w Hiszpanii. Koalicja zajmowała się m.in. walką o zapewnienie osobom z niepełnosprawnością udogodnień wyborczych czy o standardy rehabilitacji. Przedstawiciele Koalicji weszli w skład grupy polskich uczestników IV Europejskiego Parlamentu Osób z Niepełnosprawnościami.
Podczas spotkania koalicji 10 stycznia 2018 r. wybrano nowe władze Koalicji. Na jej czele stanęła już po raz kolejny prezes PZN, Anna Woźniak-Szymańska. Wiceprezesem został prezes Integracji, Piotr Pawłowski. We władzach Koalicji znaleźli się też Krzysztof Kotyniewicz, prezes PZG, Magdalena Bojarska, prezes Fundacji Pomocy Młodzieży i Dzieciom Niepełnosprawnym „Hej, Koniku!”, oraz Aleksandra Włodarska vel Głowacka, prezes Fundacji Pomocy Dzieciom Niedosłyszącym ECHO.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sty 30, 2018 12:17 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: LD Altixhelp 29.01.2018

Ukazał się raport z badań preferencji i potrzeb kulturalnych osób niewidomych i słabowidzących „ZOBACZMY CO W MIKu!”
Raport powstał na podstawie badań prowadzonych od czerwca do października 2017 roku na zlecenie Mazowieckiego Instytutu Kultury (MIK) i jest kontynuacją badań dotyczących udziału osób z niepełnosprawnościami w kulturze. Nadrzędnym celem niniejszego badania była identyfikacja preferencji i potrzeb kulturalnych osób niewidomych i słabowidzących oraz strategii promowania wydarzeń do nich skierowanych, rozpoznanie faktycznego pejzażu oferty kulturalnej, której odbiorcami są osoby z dysfunkcją wzroku, a także ewentualnych barier utrudniających im szeroko pojęte uczestnictwo w kulturze. Bezpośrednim wynikiem przeprowadzonego badania było wypracowanie rekomendacji pomocnych w tworzeniu, planowaniu i efektywnej promocji oferty kulturalnej dla osób niewidomych i słabowidzących w MIK.

Do pobrania: pełny tekst raportu w formacie PDF -
http://www.mik.waw.pl/images/stories/20 ... w-MIKu.pdf

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 14, 2018 11:45 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Renty i emerytury wzrosną w marcu o niemal 3 proc. Sprawdź, o ile dokładnie
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 09.02.2018
Źródło: MRPiPS

Wskaźnik waloryzacji rent i emerytur wyniesie w tym roku 102,98 proc. W efekcie najniższa emerytura wzrośnie o 29,80 zł, a przeciętna emerytura z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – o ok. 67,28 zł. Tak wysokiej waloryzacji nie było od pięciu lat – poinformowało na swojej stronie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Aby obliczyć wysokość swojego świadczenia od 1 marca 2018 r., należy więc przemnożyć jego obecną kwotę brutto przez 1,0298.
Według nowego wskaźnika waloryzacji, od marca 2018 r. najniższa emerytura wzrośnie o 29,80 zł – z 1000 zł brutto do 1029,80 zł brutto, a przeciętna emerytura z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) – o ok. 67,28 zł (z 2257,64 do 2324,92 zł).

O ile wzrosną renty?

Przeciętna renta z tytułu niezdolności do pracy z FUS wzrośnie o ok. 47,84 zł (z 1605,22 do 1653,06 zł), a przeciętna renta rodzinna z FUS – o ok. 57,05 zł (z 1914,46 do 1971,51 zł).
Najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy wzrośnie z 750 zł do 772,35 zł brutto.
Najniższa renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy oraz renta rodzinna zamiast z 1000 zł wyniesie 1029,80 zł brutto.
Z kolei renta socjalna wzrośnie z 840 zł do 865 zł brutto.
Jak informuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, całkowity koszt waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych i innych świadczeń z systemu powszechnego, rolniczego i mundurowego – przy wskaźniku 102,98 proc. – wyniesie prawie 6 mld zł. To o ok. 600 mln zł więcej, niż szacował rząd.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Praca czeka
PostNapisane: Śr lut 14, 2018 11:46 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Praca czeka. Chętni też. W czym więc problem?
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 08.02.2018
Autor: Mateusz Różański

Mamy rynek pracownika! – ogłaszają ekonomiści i specjaliści rynku pracy. Czy jednak jest to także rynek pracownika z niepełnosprawnością? Również tego z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną? Nad tym, jak wykorzystać dobrą passę na rynku pracy zastanawiali się podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej ds. osób niepełnosprawnych przedstawiciele rządu, PFRON, organizacji społecznych i zakładów pracy chronionej.
Przez lata poziom aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnością oscylował wokół 20-25 proc. Powszechnie uważało się, że z otwartymi ramionami witano pracowników z orzeczeniem tylko w dwóch branżach: sprzątaniu i ochronie. Dziś na brak chętnych do pracy skarżą się nawet jednostki administracji publicznej. Co to oznacza dla rynku pracy i samych osób z niepełnosprawnością?

Optymistyczne liczby

- Sytuacja osób z niepełnosprawnością uległa radykalnej poprawie – wskazał podczas posiedzenia, 6 lutego 2018 r., Mirosław Przewoźnik, dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. – W 2015 roku współczynnik aktywności zawodowej wynosił 25,9 proc., a w drugim kwartale zeszłego było już 29,6 procent. Tym samym nastąpił spadek bezrobocia z 13 proc. w 2015 r. do 8 proc. w trzecim kwartale zeszłego roku.
Dyrektor Przewoźnik wskazał, że według szacunków BON w 2020 roku bezrobocie wśród osób z niepełnosprawnością może spaść do 6,4 procent, co przełoży się na większe wydatki PFRON na dofinansowanie miejsc pracy. Przyczynę tego stanu rzeczy Biuro Pełnomocnika upatruje m.in. w poprawie wykształcenia osób z niepełnosprawnością.
- W roku 2008 osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym z wykształceniem gimnazjalnym i niższym było 27,6 proc.; dziś to zaledwie 11 proc. Rośnie za to liczba osób z wykształceniem wyższym – wskazał Mirosław Przewoźnik, podkreślając, że w bezpośredni sposób wpływa to na szanse na znalezienie zatrudnienia. – Wskaźnik zatrudnienia u osób z niepełnosprawnością z wyższym wykształceniem wynosi obecnie 54 proc., a z gimnazjalnym i niższym – 11 proc.

Dotrzeć do pracodawcy

Jednak nie wszystkie osoby z niepełnosprawnością mogą i muszą ubiegać się o tytuł magistra czy inżyniera. Dotyczy to m.in. osób z niepełnosprawnością intelektualną, dla których rozwiązaniem są niedawne zmiany w szkolnictwie zawodowym.
- Mamy nadzieję, że wprowadzenie nowych zawodów pomocniczych w ustawie o systemie oświaty umożliwi, szczególnie osobom z lekkim i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności intelektualnej, dotarcie do pracodawców – powiedział dyrektor Przewoźnik.
Przy okazji poinformował o przygotowanym przez rząd ułatwieniu dla pracodawców osób z niepełnosprawnością.
- Często osoby prowadzące działalność gospodarczą w tym samym momencie występowały o refundację składek i płaciły je do ZUS, co było do tej pory karalne, gdyż przepisy zakładały, że wystąpienie o refundację składek musi nastąpić kilka dni po ich wpłaceniu – zaznaczył. – Teraz będzie można to zrobić tego samego dnia, więc ok. 1000 osób prowadzących działalność gospodarczą może być spokojnych – podkreślił.

Brakuje ZAZ, ŚDS i WTZ

Podczas swojego wystąpienia Mirosław Przewoźnik podał kilka danych statystycznych, które mogą obrazować, jak w rzeczywistości wygląda sytuacja pracowników z niepełnosprawnością. Jak się okazuje aż 87 proc. pracowników z niepełnosprawnością to pracownicy najemni. Samozatrudnionych i przedsiębiorców jest zaledwie 12 proc.
W statystykach widać wyraźnie kontynuację trendu przechodzenia firm z rynku chronionego na tzw. otwarty. Na tym drugim pracowało w zeszłym roku (według danych dotyczących dofinansowań z PFRON, które wyniosły w 2017 roku 3 mld 150 mln zł) ponad 138 tys. osób, a na chronionym ok. 127 tys. Spadła również liczba samych zakładów pracy chronionej – z 2146 w 2008 r. do 1092 w 2017.
Brakuje za to oferty dla osób z najpoważniejszymi niepełnosprawnościami – w całym kraju jest zaledwie 106 zakładów aktywności zawodowej, które dodatkowo są nierównomiernie rozmieszczone na terytorium Polski. W województwie podkarpackim jest ich 13, a w wielu pozostałych województwach średnio 4-6.
Brakuje też środowiskowych domów samopomocy (nie ma ich aż w 42 powiatach) oraz WTZ (tych brakuje w 20 powiatach). Zdaniem Mirosława Przewoźnika, jest to poważna bariera, jeśli chodzi o aktywność zawodową osób ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności.

Sektor publiczny: kto kogo nie chce

W zatrudnianiu osób z niepełnosprawnością wyraźnie góruje sektor prywatny, gdzie zatrudnionych jest 3/4 wszystkich pracowników z orzeczeniem o niepełnosprawności. Sektor publiczny zatrudnia zaledwie ok. 24 procent z nich.
- Udział osób z niepełnosprawnością wśród ogółu zatrudnionych w korpusie służby cywilnej wynosił w 2016 roku 4 proc. – poinformował Krzysztof Czechowski, dyrektor Departamentu Promocji i Informacji PFRON. – W ministerstwach było to 2 proc., w urzędach centralnych 2,3 proc., a w wojewódzkiej administracji zespolonej 4,2 proc.
Przedstawiciel PFRON podał, że największym publicznym pracodawcą osób z niepełnosprawnością, w przeliczeniu na etaty, jest ZUS – w sumie zajmowały one 1593,72 etaty. We wszystkich ministerstwach łącznie było to tylko 336,78 etatów.
Krzysztof Czechowski wskazał, że zatrudnianie osób z niepełnosprawnością w sektorze publicznym to jeden z głównych celów, jakie postawił sobie PFRON. W tym celu podpisano wiele umów dotyczących współpracy, m.in. z ZUS, Pocztą Polską, Polskimi Portami Lotniczymi czy szeregiem uczelni państwowych. Jak się okazuje, nie zawsze jednak na etat w państwowej instytucji znajdują się chętni.
- Spotkaliśmy się z tym, że osoby z niepełnosprawnością nie podejmują pracy w administracji publicznej ze względu na niski poziom wynagrodzenia – wskazał rzecznik prasowy PFRON.

Bariera strachu

Tu dochodzimy do paradoksu, który zauważają wszyscy zajmujący się rynkiem pracy osób z niepełnosprawnością – z jednej strony brak rąk do pracy, z drugiej wciąż bardzo niski poziom aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnością. Wynika to m.in. z obaw samych potencjalnych pracowników, ale też ich rodzin, lęku przed tzw. pułapką rentową czy problemów z dotarciem pracodawców do szukających pracy (i vice versa). Jako sojusznika PFRON w walce z tymi zjawiskami Krzysztof Czechowski wskazał m.in. organizacje pozarządowe. Jedną z organizacji, o których mówił, jest Integracja, która od kilkunastu lat pomaga znaleźć pracę osobom z niepełnosprawnością, a pracodawcom dobrych pracowników – ostatnio poprzez serwis Sprawniwpracy.pl.
- Badania, które wykonaliśmy w zakresie jakości działań organizacji pozarządowych względem osób niepełnosprawnych wykazały, że zatrudnienie osoby niepełnosprawnej za pośrednictwem organizacji pozarządowej to często lepsze miejsce pracy i trwalsze zatrudnienie. Poza tym ona sama i jej otoczenie może liczyć na wsparcie i edukację ze strony organizacji pozarządowej – opowiadał przedstawiciel PFRON. – Zatrudnienie uzyskane dzięki NGO to już nie jest tzw. zatrudnienie projektowe, z którym kiedyś mieliśmy do czynienia. Polegało ono na tym, że osoba niepełnosprawna była zatrudniona na czas trwania projektu, a wraz z jego końcem, a dokładnie końcem dofinansowania, taka osoba traciła pracę.
Właśnie strach przed takim rodzajem zatrudnienia był poważną barierą, zwłaszcza dla rodzin osób z niepełnosprawnością intelektualną.
- Badania wykazały nam też, że często rodzina, obawiając się, czy dana osoba niepełnosprawna utrzyma się na rynku pracy, była swego rodzaju hamulcem. To jest kwestia pracy z rodziną, ale też stabilności zatrudnienia – powiedział Krzysztof Czechowski. – Rodzina boi się, że gdy osoba niepełnosprawna pójdzie do pracy, to pracodawca zwolni ją po okresie próbnym, a ona utraci świadczenie.

Praca zamiast rent i świadczeń

W podobnym tonie wypowiadał się także Aleksander Waszkielewicz, prezes Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego (FIRR).
- Można stworzyć tzw. usługi przejścia – podkreślił. – Osoby, które kończą edukację na poziomie średnim, mogłyby otrzymać wsparcie w formie zatrudnienia wspomaganego, np. trenera pracy. Przy obecnym „głodzie pracownika” te osoby znalazłyby zatrudnienie. Nie musimy ściągać pracowników z zagranicy, skoro mamy ich tutaj. Druga rzecz, że mamy też wybór, czy płacić im renty, a ich rodzicom świadczenia, czy ułatwić im wszystkim aktywność zawodową.
Inną barierą, którą wskazał przedstawiciel FIRR, jest ubezwłasnowolnienie, które zamyka drogę do legalnego podjęcia pracy. Tu warto podkreślić, że według raportu Mental Health Europe ok. 1/3 wszystkich osób ubezwłasnowolnionych w Europie to Polacy.
Podczas dyskusji na ten temat padł ze strony właściciela jednego z zakładów pracy chronionej pomysł wprowadzenia rocznego okresu ochronnego dla osoby, która podjęła pracę. Polegałby na tym, że przez rok od podjęcia przez nią pracy nie można byłoby jej odebrać renty.

Algorytmy w miejsce potrzeb

Osobna sprawa to problemy chronionego rynku pracy. Temat ten od wielu lat wywołuje skrajne emocje. Z jednej strony wskazuje się, że to właśnie tam pracę mogą znaleźć osoby najsłabiej funkcjonujące. Z drugiej nie brak głosów mówiących o patologiach, które występują lub mogą występować w tego typu firmach.
- Od osób niepełnosprawnych, które się ze mną kontaktują, słyszę m.in. że pracodawcy często wydają pieniądze na dostosowania na rozbudowę zakładu, a potem zwalniają pracownika niepełnosprawnego i zatrudniają następnego, by znów dostać na niego dotację. To jest patologia systemu – mówiła Ewa Krawczyk, działaczka i społeczny asystent posła Kornela Morawieckiego.
Jej zdaniem, gdyby ukróciło się patologie związane z chronionym rynkiem pracy, to uzyskałoby się pieniądze na miejsca pracy dla osób z niepełnosprawnością intelektualną.
- Kiedy ja byłam dyrektorem biura edukacji, to archiwizacją zajmowali się u mnie uczniowie szkół specjalnych, wspierani przez trenera pracy – wspomniała Ewa Krawczyk. – Trzeba skorzystać z doświadczeń oświaty, gdzie pieniądze idą za osobą niepełnosprawną, w zależności jak bardzo ona jest niesamodzielna. Jeśli my patrzymy tylko przez algorytmy, to nie widzimy potrzeb poszczególnego człowieka.
- Jako przykład dobrego rozwiązania wskazała ona odwiedzany przez siebie zakład pracy w Niemczech, gdzie pracowały osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
- One, cały czas pracując, uczą się, co jakiś czas zmieniają im stanowiska. Dzięki temu nie są tylko dodatkiem do automatów – mówiła Ewa Krawczyk.

Chłopiec do bicia

W podobnym tonie wypowiadała się posłanka PiS, Bernadeta Krynicka.
- Czas chyba, by tych wszystkich osób niepełnosprawnych nie wrzucać do jednego worka, a przynajmniej podzielić fundusze, tak by były wydzielone pieniądze na osoby niepełnosprawne intelektualnie z umiarkowanym stopniem – mówiła posłanka. – Te osoby są zdolne do pracy, ale są przez system zamykane w domach.
Jej zdaniem, problemem jest to, że pieniądze z PFRON zamiast do pracowników, którzy najbardziej potrzebują wsparcia, trafiają do firm zatrudniających tzw. sprawnych z orzeczeniem.
- Zakłady pracy chronionej stały się chłopcem do bicia. Wszyscy krytykują, a nikt nie pokazuje lepszego rozwiązania – stanął w obronie chronionego rynku Adam Hadław z Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON).
Wskazał, że to nie przedsiębiorcy nie chcą zatrudniać osób z niepełnosprawnością, ale to im brakuje pracowników.
- Na giełdach pracy nie ma chętnych osób niepełnosprawnych – zauważył Adam Hadław. – Te, które chciały pracować, już pracę mają, a te, które powinny podjąć zatrudnienie po warsztatach terapii zajęciowej i zakładach aktywności zawodowej, siedzą w domach. Są nieprzygotowane albo źle zmotywowane i brakuje instrumentów do tego, żeby je zachęcić do podjęcia pracy. Stąd paradoks – 3/4 osób nie pracuje, a my wszyscy zauważamy brak chętnych do pracy.

Do 40 proc. w pięć lat?

- W zeszłym roku, dzięki dobrej koniunkturze i programom prozatrudnieniowym, PFRON musiał wyasygnować środki na 15 tys. osób nowo zatrudnionych – wskazał dyrektor Mirosław Przewoźnik.
Jego zdaniem, by kontynuować ten proces i wprowadzać coraz więcej osób z niepełnosprawnością na rynek pracy, niezbędne jest zatrudnienie wspomagane, np. trenerzy pracy, czy specjalne staże. O konieczności wprowadzenia tego typu rozwiązań w naszym kraju mówi się od lat. Obecna sytuacja w gospodarce i na rynku pracy sprawia jednak, że samo mówienie nie wystarcza.
- Przygotowujemy się do zatrudnienia wspomaganego, jako poważnego instrumentu rynku pracy – mówił dyrektor Przewoźnik. – Marzymy sobie, żeby za dwa lata, kiedy ono wejdzie do systemu wsparcia, będzie wspieranych 5 tys. osób rocznie. Jeśli gospodarka będzie rozwijać się w podobnym tempie jak teraz, a my zastosujemy te wszystkie instrumenty zatrudniania wspomaganego, to w ciągu pięciu lat dojdziemy do poziomu 40 proc. aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 14, 2018 11:47 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Aplikacja alarmowa. Osoby z niepełnosprawnością mogą same wezwać pomoc
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 13.02.2018
Autor: PAP

- Na Warmii i Mazurach uruchomiono pilotażowy program aplikacji alarmowej dla osób głuchoniemych – przypomniał w poniedziałek, 12 lutego, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji (SWiA) Joachim Brudziński na spotkaniu z operatorami nr 112 z całej Polski. Dzięki niej także osoby z tego rodzaju niepełnosprawnością mogą samodzielnie wezwać pomoc.
- Każdy ma takie samo prawo do tego, aby czuć się w naszym kraju bezpiecznie – powiedział minister Brudziński.
Wspomniał także o trwającym na Śląsku pilotażowym programie konsolidacji dotychczasowych numerów 997, 998 i 999.
- Przed nami konieczność wprowadzenia tych działań w całym kraju – powiedział.
Oprócz szefa MSWiA, w spotkaniu w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim wzięli udział m.in. minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska i wiceminister SWiA Paweł Szefernaker.
- Chciałbym skorzystać z tej okazji, żeby wszystkim państwu, a za państwa pośrednictwem, wszystkim pracownikom - to jest rzesza ponad 1,1 tys. operatorów, złożyć najserdeczniejsze podziękowania – powiedział szef resortu.
Minister Brudziński podał, że w Gorzowie Wlkp. w skali roku 36 osób przyjmuje ok. 600 tys. zgłoszeń. W innych miastach np. Radomiu i Katowicach, liczba zgłoszeń nierzadko przekracza milion.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 14, 2018 11:50 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 08.01.2018
Autor: Tomasz Matczak
Źródło: Integracja 6/2017

Widok idącej ulicą osoby z białą laską nieodmiennie wzbudza społeczne zainteresowanie. Zmysł wzroku jest uważany za najważniejszy ze wszystkich, więc jego brak lub utrata kojarzą się każdemu z totalną katastrofą. Poniżej trzy historie – Krysi, Roberta i Tomka – jako najlepszy dowód na to, że dysfunkcja wzroku to nie koniec świata.

Robert

Pedagog, masażysta. Przyjaciele nazywają go bezrefleksyjnym optymistą. Razem z żoną wychowuje syna Gabrysia. Pracuje w kilku miejscach: jako przewodnik po Niewidzialnej Wystawie w Warszawie, wykładowca w Wyższej Szkole Mazowieckiej oraz masażysta i fizjoterapeuta w prowadzonym przez siebie prywatnym gabinecie.
Jest osobą słabowidzącą od urodzenia. Pochodzi ze wsi leżącej niedaleko Pułtuska, gdzie się wychował.
- Zawsze miałem jakiś problem ze wzrokiem i właściwie nigdy nie widziałem w nocy. Z żalem obserwowałem, jak koledzy wieczorami wychodzą na podwórko, idą na dyskotekę czy organizują ogniska – wspomina dzieciństwo. – Nie chodziłem z nimi, bo nie chciałem być dla nikogo obciążeniem. Teraz z perspektywy czasu myślę, że moja wada ocaliła mnie od wiejskiego marazmu. Wyjechałem do szkoły dla słabowidzących z internatem. A moi koledzy zostali. Zdałem maturę, skończyłem studia, realizuję się i rozwijam, a część z nich wciąż siedzi na wsi, czekając, aż ktoś zaproponuje im dorywczą pracę. Niektórzy mają długą kartotekę policyjną. Co tu dużo gadać... Moja wada wzroku w rezultacie stała się błogosławieństwem i swego rodzaju przepustką do lepszego życia. Wydaje mi się, że wszystko co osiągnąłem, w dużej mierze zawdzięczam temu, że mam problem ze wzrokiem – twierdzi.

Szkoła

Od 11. roku życia uczęszczał do szkoły dla słabowidzących w Warszawie. Mówi, że przy ulicy Koźmińskiej nauczył się nie tylko czytać i pisać, ale także żyć.
- Mam wadę genetyczną, która w mojej rodzinie przekazywana jest na synów przez zupełnie zdrową matkę – mówi Robert. – Ja i dwaj starsi bracia mamy tę chorobę. Siostry widzą dobrze, ale już siostrzeniec ma to samo co ja. Barwnikowe zwyrodnienie siatkówki, bo tak się ta choroba nazywa, ma charakter skokowy. W pewnym momencie, nie bardzo da się określić w którym, uaktywnia się i postępuje. Następnie wyhamowuje do momentu kolejnego skoku – tu uśmiecha się i dodaje wesoło: – Tylko czekać, aż przeskoczę na ciemną stronę.
Jego pasja to teatr. Aktorskiego bakcyla zaszczepił w nim Ryszard Polaszek, wychowawca. Robert zaczął szlifować swój talent jeszcze w szkole. Od wielu lat związany jest z amatorskim teatrem „Krzesiwo”. Ma na koncie wiele ról i sukcesów, które odniósł wraz z tym teatrem.
- Po studiach rozpocząłem pracę w szkole podstawowej koło Góry Kalwarii – opowiada. – Po paru latach zacząłem się tam dusić. Praca przestała dawać mi satysfakcję. Nie miałem jednak zbyt dużo odwagi, by szukać innej. Gdyby nie to, że w piątym roku mojej pracy około dwudziestokrotnie pogorszył mi się wzrok, do dziś siedziałbym i kwitł w tej szkole. I znów okazało się, że wada wzroku uratowała mnie od zatracenia. Żona namówiła mnie, abym złożył podanie o przyjęcie do pracy na Niewidzialnej Wystawie i spróbował zdobyć nowy zawód. Pracę przewodnika łączyłem z edukacją w policealnej szkole masażu w Laskach. Dwa lata nauki zaowocowały dyplomem masażysty. Czując niedosyt wiedzy, podjąłem studia licencjackie, a następnie uzupełniające magisterskie z fizjoterapii. Następnym krokiem, mam nadzieję, będzie osteopatia.

Sport

Robert jest człowiekiem energicznym i chętnie podejmuje nowe wyzwania.
- Jako dziecko korzystałem z podobnych rozrywek jak moi rówieśnicy. Grałem w piłkę nożną, siatkówkę, w klipę. Tylko z grą w palanta miałem problemy, bo piłka była zbyt mała.
Zamiłowania do sportu nie stracił, nawet gdy znacząco pogorszył mu się wzrok. W 2016 r. był jedną z pierwszych osób trenujących tzw. blind tennis, czyli tenis ziemny dla niewidomych, dotychczas nieznany w Polsce. Poza tym uwielbia żeglowanie.
- Staram się zarazić syna swoją pasją do żeglowania. Od sześciu lat zabieram go na najtrudniejsze regaty śródlądowe w Polsce. Oczywiście Gabryś jest jeszcze za mały, by ze mną płynąć, ale wiele dla mnie znaczy to, że macha mi, gdy wypływam z portu, i czeka na pirsie, gdy po 24 godzinach wracam – stwierdza.
Regaty, w których Robert bierze udział, wraz ze skompletowaną przez siebie załogą, złożoną rzecz jasna także i z widzących, to nie zawody dla słabowidzących. Mają rangę międzynarodowych. Robert staje więc w szranki z widzącymi sternikami i ich załogami.
- Dla mnie ważne jest to, że płynę, czuję wiatr we włosach i słyszę plusk fal – opowiada z uśmiechem. – Nieważne, na którym miejscu zakończymy zawody. Ważne, że dopłynęliśmy, że mieliśmy frajdę i udowodniliśmy sobie, że można.

Rodzina

Żona i syn to zupełnie inna opowieść. Robert jest w stanie poświęcić dla nich wszystko. Oboje są także słabowidzący.
- Mam w żonie bardzo duże oparcie. Często motywuje mnie do działania. Jest swego rodzaju katalizatorem. Wiem, że nie ma ze mną łatwo, bo otaczam się wieloma koleżankami, kolegów zaś mógłbym policzyć na palcach jednej ręki – śmieje się. – Czasami żartobliwie mówię, że w miarę tracenia wzroku staję się jej kulą u nogi. Trochę się na mnie denerwuje, ale jest znakomitym kulomiotem.
Gabryś, to, nomen omen, oczko w jego głowie.
- Zdaję sobie sprawę, że może nadejść taka chwila, kiedy już przestanę widzieć cokolwiek. Właśnie dlatego chcę ten czas, który mi jeszcze pozostał, spożytkować jak najlepiej. Staram się jak najwięcej przebywać z synem. Uczę go wspinać się po drzewach, wspólnie chodzimy na basen i zdobywamy górskie szczyty.
Niezwykłą relację i więź ojca z synem dostrzegli inni. Stała się inspiracją dla twórców filmu dokumentalnego Niebo bez gwiazd. Robert wspólnie z rodziną podróżuje po świecie. Zwiedzili już Islandię, Gruzję, byli w Hiszpanii, we Włoszech i w Chorwacji.
- Oczywiście wiem, że mam jeszcze wyjście: nic nie robić i żyć z renty. Tylko co mi to da? Chciałbym być oparciem dla żony, fundamentem rodziny i przede wszystkim wzorem dla syna. Chciałbym, aby kiedyś zapytany o autorytet, bez wahania między innymi wymienił mnie – przyznaje.

Inicjatywy

Robert jest inicjatorem i organizatorem ogólnopolskiej akcji „Niewidomi za kierownicą”. Odbyła się już trzykrotnie i niezmiennie cieszy się ogromnym powodzeniem.
- Zawsze marzyłem o tym, by mieć prawo jazdy – opowiada z pasją. – Będąc dorosłym człowiekiem, wiedziałem już ostatecznie, że to niemożliwe. Chęć prowadzenia samochodu wciąż jednak zaprzątała mi głowę. Jak się okazało, takich jak ja wśród niewidomych jest dużo więcej. Część jest niewidoma od urodzenia, część straciła wzrok w wieku nastoletnim, część jako dorośli, nierzadko mając już prawo jazdy. Wszyscy marzą o prowadzeniu samochodów. Któregoś dnia zaczął mi świtać pewien pomysł. Porozmawiałem z widzącym kolegą kierowcą i udało nam się zorganizować ogólnopolską akcję „Niewidomi za kierownicą”. Dzięki dobrym ludziom, pasjonatom, właścicielom nierzadko perełek motoryzacji, kilkanaście osób z dysfunkcją wzroku może usiąść za kierownicą wielu aut i pokonać kilkakrotnie pięciokilometrową trasę na terenie Motoparku Ułęż lub placu targowego w Warce.

Praca

Od początku świadomego, dorosłego życia wiedział, że będzie pracować.
- Jestem człowiekiem, który nie może usiedzieć na miejscu – mówi Robert. – Nie potrafię wylegiwać się na plaży. Teraz już mi się to prawie nie zdarza, ale niegdyś, gdy miałem wolny dzień i teoretycznie mogłem posiedzieć w domu, to od razu szukałem sobie zajęcia. Coś na dachu, coś na podwórku, w szopie. Zawsze musiałem coś robić. Jestem stworzony do pracy. Dopiero wtedy, gdy coś się dzieje, gdy jest dużo roboty, najlepiej na wczoraj, wiem, że żyję. Jest stres, jest adrenalina, jest wyzwanie. Nie potrafiłbym nic nie robić.
Robert z rodziną mieszka w wymarzonym domku w lesie. Sam wykonuje doraźne remonty i dba o porządek na podwórku.
- Utrata sprawności na pewnym etapie życia niesie za sobą szereg zgoła prozaicznych zmian, z którymi człowiek się musi zmierzyć. Są czynności, których wykonywania trzeba nauczyć się wręcz od nowa – opowiada. - Mieszkając w jednorodzinnym domu, muszę przygotowywać opał na zimę. Pięć lat temu nauczyłem się na nowo, „po niewidomemu”, obsługiwać na przykład piłę motorową i machać siekierą. Lubimy ciepło. A nikt za mnie drewna na kawałki nie porąbie. Szczęśliwie mam jeszcze wszystkie palce – śmieje się. – Inaczej trudno byłoby mi pracować jako masażysta!
Do pracy dojeżdża kilkadziesiąt kilometrów pociągiem. Łączy obowiązki przewodnika po Niewidzialnej Wystawie z zajęciami w Wyższej Szkole Mazowieckiej i prowadzeniem własnego gabinetu masażu, w Warszawie przy ulicy Anielewicza 18.
- Nie oceniam ludzi, którzy żyją z różnego rodzaju zasiłków czy świadczeń socjalnych. Najwidoczniej mają swoje powody – dzieli się refleksjami. – Ja wolałbym nie otrzymywać zasiłków, a mieć godnie opłacaną pracę, bo otwiera ona przede mną wiele możliwości. Pozwala poznawać ludzi i poszerzać horyzonty. Martwi mnie, że w Polsce wciąż zdarzają się tacy, którzy mają myślenie roszczeniowe. Którzy sądzą, że należy się im to czy tamto tylko dlatego, że są niepełnosprawni. Wielu nie myśli o tym, że mogą coś dać od siebie i zapracować na własne życie. Z drugiej strony, martwi mnie to, że zdarzają się pracodawcy, którzy tak naprawdę zarabiają na niepełnosprawnych. Niestety, w Polsce wciąż są firmy, które zatrudniają ich tylko formalnie i czysto teoretycznie, wypłacając w praktyce jedynie część wynagrodzenia. Szkoda, że pracodawcy nie są skłonni płacić niepełnosprawnym godnych pensji, wykraczających poza dofinansowania z PFRON.
Robert uważa, że korzystanie z nowoczesnych urządzeń bardzo ułatwia życie osobom z dysfunkcją wzroku. Mówi, że w sumie to cieszy się, iż traci wzrok właśnie teraz, a nie 15 lat temu, kiedy technologia nie była aż tak rozwinięta.
- Nie czuję się jakoś szczególnie wykluczony. Nawet jeżeli nie mogę obsłużyć dotykowego panelu pralkosuszarki, to pobieram aplikację na telefon, i za jej pomocą włączam pranie. Gadają do mnie telefony, komputery, telewizory. Jest nieźle. Teraz jest optymalny czas na niewidzenie.
Nie od razu używał białej laski. Do 30. roku życia widział na tyle dobrze, że radził sobie bez niej. Wada wzroku sprawiła jednak, że w końcu musiał.
- Moment sięgnięcia po białą laskę odwlekałem tak długo, jak to było możliwe – wspomina. – Był taki dzień, gdy załatwiając różne sprawy chodziłem po Warszawie. Kilkadziesiąt razy zdarzyło się, że ktoś potrącony przeze mnie wyskakiwał z pretensjami: „Co jest! Ślepy jesteś?”. To był moment kulminacyjny. Od tamtej pory nie wyobrażam sobie wychodzenia na ulicę bez białej laski.

Plany

Optymizmem zaraża innych. Jest ekstrawertykiem, który łatwo nawiązuje znajomości i znajduje z innymi wspólny język. Nie znosi narzekania i biadolenia.
- Jestem spełnionym człowiekiem – określa swój status. – Realizuję plany. Mam kochającą rodzinę i wymarzony dom w lesie. Spełniam marzenia. Staram się ich nie mieć dużo, ale takich możliwych do osiągnięcia. Nie marzę o tym, by być pilotem odrzutowca, bo wiem, że to niemożliwe, a po co od początku narażać się na niepowodzenie?
Skakał na bungee, występował w telewizyjnym show, miał przyjemność spotkać pierwszą damę Rzeczypospolitej, lecz wciąż mu mało. Marzy o roli w fabularnym filmie. I wcale nie uważa, aby wykraczało to poza jego możliwości.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 14, 2018 11:52 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Koniec z wywijaniem orła na listwach w metrze? Miasto słucha mieszkańców i typuje dwie stacje do testów
Źródło: www.metrowarszawa.gazeta.pl 10.02.2018

Zarząd Dróg Miejskich ogłosił, że wysłucha mieszkańców i przeprowadzi testy nowych, antypoślizgowych listew w metrze. Tak, żeby już nikt nie wywinął na nich orła. Które stacje zostały wytypowane do pilotażu?
O "listwach grozy" pisaliśmy wielokrotnie. Nasz reporter w ubiegłym sezonie zimowym rozmawiał z mieszkańcami, którzy krytykowali wypustki dla niepełnosprawnych w metrze. - Idzie się zabić, jak tylko ma się mokre obuwie! - żalili się.
Listwy zostały bowiem tak skonstruowane, że wystarczy, że spadnie śnieg lub deszcz, by wywinąć na nich orła.
Według danych ZTM ponad 55 osób zgłosiło Zarządowi Dróg Miejskich, że wywróciło się na listwach. Do zarządu pisał również Antoni Pomianowski ze stowarzyszenia Inicjatywa Mieszkańców Ursynowa. Prosił o rozważenie wymiany obecnych ścieżek na elementy "antypoślizgowe".

W końcu się ugięli

Urzędnicy z Zarządu Transportu Miejskiego postanowili wysłuchać próśb mieszkańców.
Obecnie Zarząd Transportu Miejskiego planuje zlecić wykonanie pilotażu polegającego na montażu na wybranych stacjach I linii metra ryflowanych listew prowadzących.
Jak informuje Igor Krajnow z ZTM, będą to listwy stalowe z dwoma rodzajami nacięć, które zostaną zamontowane w celu sprawdzenia ich funkcjonalności z punktu widzenia bezpieczeństwa pasażerów. - Znajdą się one w obszarze przejść na poziomach antresoli, gdzie ze względu na warunki atmosferyczne nawierzchnia jest często mokra - wyjaśnia Krajnow.
Ze względu na technologię montażu, realizacja pilotażu będzie możliwa po okresie zimowym. Odbędzie się on najprawdopodobniej w kwietniu - maju, kiedy temperatury będą wyższe.

Na dwóch stacjach metra

Wybrane obszary pilotażu zostały już uzgodnione. Wytypowane zostały stacje Kabaty i Imielin dla listew prowadzących ryflowanych. Ponadto na stacji metra Młociny ZTM przeprowadzi pilotaż z zastosowaniem farby antypoślizgowej na listwach prowadzących (zostanie to także zrealizowane po okresie zimowym).

h

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 14, 2018 11:53 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Ja tylko nie widzę! Marcin Kaczorowski przełamuje bariery
Źródło: www.sportowefakty.wp.pl 07.02.2018
Bartosz Koczorowicz

- Wydawało mi się, że moje życie się skończyło, jeszcze zanim na dobre się nie zaczęło - opowiada Marcin Kaczorowski z Łodzi. Pracuje w szpitalu, jest masażystą w miejscowym Widzewie. Nagrywa też filmy, skacze na spadochronie. I nic nie widzi.
Nikt mu nie pomógł. Pięciu rozwydrzonych gnojków okładało go pięściami w miejskim autobusie. Chwilę wcześniej banda bluzgała, kopała w drzwi, poręcze i kasownik. Marcin zwrócił im uwagę. I dostał za swoje. Bandyci przestali go bić dopiero wtedy, gdy kierowca nagle zahamował. Zostali zatrzymani przez policję. Byli w wieku od 14. do 19. roku życia. Dwóch zostało skazanych.
- Tak naprawdę, to była jedna z wielu takich sytuacji. Ta akurat po prostu została nagłośniona - opowiada o zdarzeniu z 2014 roku.
Trudne sytuacje go jednak nie złamały. To kawał chłopa - i psychicznie, i fizycznie. Wysoki, silny, taki co to nie da sobie w kaszę dmuchać. Jest środek zimy, a Marcin Kaczorowski przychodzi na spotkanie bez kurtki, płaszcza czy polaru. Ma za to koszulkę Widzewa Łódź z napisem "Władcy Miasta Włókniarzy".
Tamto pobicie przez chuliganów kosztowało go jedynie kilka siniaków. Więcej stracił w młodości.

Dramat rozgrywany latami

Wzrok w prawym oku stracił, gdy był zaledwie 6-letnim chłopcem. Poszedł na ślizgawkę i upadł. Dziesięć lat później, w II klasie liceum, podczas przerwy między lekcjami siedział na podłodze korytarza. Jeden z kolegów opowiadał dowcip, żywiołowo i energicznie przy tym gestykulował rękoma. - Wstawałem - opowiada Marcin - kiedy on zrobił coś w rodzaju półobrotu. Dostałem łokciem w lewe oko.
Początkowo nie zdawał sobie sprawy, jak poważny odniósł uraz. Wrócił do domu, ale wraz z upływem czasu nie odzyskiwał widzenia. W końcu pojechał z rodzicami do szpitala w Suwałkach. Przyjęli go na oddział, leżał 10 dni. Stamtąd trafił do Białegostoku, gdzie lekarze wykonali szczegółowe badania. - Diagnozę, że prawdopodobnie nie będę widział do końca życia, usłyszałem 5 maja 1995 r. - opowiada.
Rodzice załamani wrócili do domu, on jeszcze został w szpitalu. - Byłem sam, bez żadnej opieki psychologicznej. Wydawało mi się, że moje życie się skończyło, jeszcze zanim na dobre się nie zaczęło - wyznaje.
Nigdy nie miał żalu do sprawcy nieszczęśliwego zdarzenia. Co więcej: ukrywał przed rodzicami prawdziwą przyczynę utraty wzroku. Opowiadał, że spadająca gałąź drzewa trafiła go w oko. O rzeczywistym przebiegu feralnej sytuacji wiedziała jedynie klasa. - To był czysty przypadek, nie chciałem, żeby komuś do głowy przyszło ciąganie kolegi po policji czy sądach - opowiada.
Paradoksalnie, zdaniem Marcina, ówczesna obojętność otoczenia, w tym jego rodziny, pozwoliła mu szybciej się pozbierać. W szpitalu (wyszedł z niego po tygodniu) postanowił, że jednak o siebie powalczy. - Przysiągłem sobie, że zrobię wszystko, aby żyć normalnie - stwierdza.

Pięścią w stół

Jego rodzina sugerowała, by rozpoczął edukację w szkole dla niewidomych w Laskach, niedaleko Warszawy. - Walnąłem pięścią w stół i powiedziałem: albo skończę szkołę w Suwałkach, albo nie będę się dalej uczył - opowiada.
Przez dwa ostatnie lata szkoły średniej Marcin ciężką pracą adaptował się do nowej rzeczywistości. Nocami odsłuchiwał nagrane przez kolegów lekcje, uczył się, ostatecznie skończył szkołę średnią i zdał maturę. Nauczył się samodzielności, odwagi - jako niewidomy jeździł na mecze Widzewa z rodzinnych Suwałk, co wymagało nie lada determinacji. Od zawsze kochał ten klub. - Gdybym nie stracił wzroku, zapewne nie mieszkałbym w Łodzi, nie byłbym tym, kim jestem i nie robiłbym tego, co robię. Najprawdopodobniej przejąłbym gospodarstwo po dziadku - mówi.

Widzewskie marzenie

Do Łodzi pierwszy raz przyjechał w 1995 roku na badania, po wypadku, do szpitala Wojskowej Akademii Medycznej. Potem, po ukończeniu liceum w Suwałkach, zdecydował, że przeniesie się do tego miasta. Zaczął studiować prawo na Uniwersytecie Łódzkim. - Przerwałem je po roku - przyznaje. - Pierwszy rok był nudny. Ale pewnie miało na to wpływ także to, że pierwszy raz mieszkałem poza domem. Złapałem oddech. Koledzy, mecze, mniej się przykładałem - opowiada.
W 2001 roku uczył się już w Krakowie, chciał zostać masażystą. Zanim zdał egzaminy, w łódzkim dodatku "Gazety Wyborczej" ukazał się reportaż o nim - niewidomym kibicu Widzewa. Historię poznali w klubie, zadzwonili, zaproponowali pracę. W lipcu drużyna udała się do Wisły na obóz przygotowawczy - już z Marcinem. Na miejscu dostał dwuosobowy pokój, połowę pomieszczenia zajmował stół do masażu, na którym piłkarze zmieniali się jak w sztafecie. - Miałem przerąbane. Większość przychodziła do mnie co chwilę, żeby mnie przetestować. Pracowałem do pierwszej w nocy i padałem na łóżko. Nie miałem siły się wykąpać. Dopiero po dwóch godzinach spania szedłem pod prysznic. Ale przeszedłem chrzest bojowy - wspomina.
Po siedmiu latach, gdy klub kupił biznesmen Sylwester Cacek, odszedł. - Nie było chemii - przyznaje. - Ponosiły mnie może trochę nerwy i emocje, ale byłem bardzo wkurzony, jak się rozstawałem z klubem. Z bycia kibicem jednak nie potrafię zrezygnować. Nie wiem, co by musiało się wydarzyć, żeby tak się stało - stwierdza.
Na szczęście nie został bez pracy, już wówczas miał zajęcie w szpitalu. Był rehabilitantem.
Więcej niż klub. Na czym polega fenomen Widzewa?

Powrót na ławkę

Latem 2015 roku Marcin, po upadku Widzewa Cacka, otrzymał telefon od przedstawiciela władz nowego RTS-u. Miał ogarnąć sprawy medyczne. Klub gra w czwartej lidze. Pomaga zawodnikom, jeździ, jak przed laty, z drużyną na mecze. Oczywiście jest obecny na spotkaniach w Łodzi.
Aktualnie jego współpraca z klubem polega głównie na indywidualnych spotkaniach z zawodnikami, a także na obecności na ławce trenerskiej podczas meczów Widzewa. Mimo stałej pracy w szpitalu bez problemu znajduje czas dla piłkarzy. - Kiedy siedzę na ławce, słyszę ten ryk niosący się z trybun - opowiada Kaczorowski. - Jeszcze nie byłem na nich podczas meczu. Brakuje mi tego jak cholera! - przyznaje.

Kamerzysta, skoczek, kucharz, przewodnik

Marcin przełamał w swoim życiu wiele barier, stając się dla środowiska niewidomych ikoną. Często można go spotkać na stadionie lub na mieście z założoną na głowie kamerą. Nagrywa filmy, które wykorzystane mają zostać w pełnometrażowej produkcji, nad którą pracuje z Michałem Jóźwiakiem. To dziennikarz, który napisał o Marcinie pierwszy reportaż, a następnie nakręcił o nim i jego synu film "Henio, idziemy na Widzew".
- Mam pewne ograniczenia. Czasem jest mi trudniej. To nie uprawnia mnie jednak do bycia wyłącznie biorcą. Ja tylko nie widzę! - stwierdza.
Dlatego skacze ze spadochronem, pisze wiersze, lubi eksperymentować w kuchni, chce żyć jak każdy, a może nawet bardziej.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lut 23, 2018 11:32 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Więcej pieniędzy z PFRON dla samorządów na wsparcie osób z niepełnosprawnością
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 14.02.2018
Autor: tp
Źródło: pfron.org.pl, inf. własne

947 mln zł – tyle w 2018 roku Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) zamierza przekazać samorządom wojewódzkim i powiatowym na wsparcie osób z niepełnosprawnością. To o 17 mln zł więcej niż w 2017 roku.
Samorządy wojewódzkie otrzymają z tej puli, nie licząc kosztów obsługi, 143 mln zł, czyli tyle samo, ile w zeszłym roku. Więcej dostaną zaś samorządy powiatowe – 780,9 mln zł wobec 764,3 mln zł w 2017 roku.
Z całej kwoty otrzymanej przez powiaty 436,5 mln zł trafi do warsztatów terapii zajęciowej. Oprócz WTZ ze środków PFRON w powiatach dofinansowywane są m.in. sprzęt rehabilitacyjny, przedmioty ortopedyczne, turnusy rehabilitacyjne czy choćby usługi tłumaczy języka migowego, a także likwidowane są bariery architektoniczne, w komunikowaniu się i techniczne. Dystrybucją tych środków zajmują się Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie (PCPR).

Jak wygląda dofinansowanie w PCPR?

W tej chwili dofinansowanie do przedmiotów ortopedycznych i środków pomocniczych wynosi do 100 proc. kosztów udziału własnego osoby z niepełnosprawnością w limicie ceny, jeżeli taki udział jest wymagany, albo do 150 proc. kwoty limitu na dany sprzęt, jaki został wyznaczony przez NFZ, jeżeli cena zakupu jest wyższa niż ustalony limit.
Natomiast dofinansowanie likwidacji barier architektonicznych, technicznych i w komunikowaniu się wynosi do 95 proc. kosztów przedsięwzięcia, jednak nie więcej niż do wysokości 15-krotnego przeciętnego wynagrodzenia.

O wsparciu decydują samorządy

W województwach środki z PFRON przeznaczane są zaś m.in. na dofinansowanie budowy i remontów obiektów służących rehabilitacji osób z niepełnosprawnością, zakłady aktywności zawodowej czy współpracę z organizacjami pozarządowymi i fundacjami działającymi na rzecz osób z niepełnosprawnością.
Zarówno władze powiatowe, jak i wojewódzkie same określają, na jakiego rodzaju wsparcie osób z niepełnosprawnością przeznaczą środki z PFRON.

Dokładne kwoty, jakie PFRON zamierza przekazać do poszczególnych województw i powiatów, dostępne są na stronie Funduszu.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lut 23, 2018 11:34 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Oczyma wyobraźni – życie osoby niewidomej
Źródło: www.polki.pl 21.02.2018

Monika jest niewidoma od 15 lat. Mimo swojej niepełnosprawności, cały czas stawia sobie nowe wyzwania i z zapałem dąży do ich realizacji. Jak wygląda życie osoby niewidomej? Z jakimi trudnościami na co dzień musi się zmagać? Wywiad z dziennikarką i prawniczką, Moniką Cieniewską.

Agnieszka Kryśkiewicz

Czy ten czas pozwolił Ci pogodzić się z niepełnosprawnością?

Pogodzić? Wie Pani, człowiek chyba nigdy nie jest w stanie się pogodzić. Staram się w miarę możliwości akceptować zastaną rzeczywistość, w jakiś sposób ułatwiać sobie życie i normalnie funkcjonować.

Co pomogło Ci pogodzić się z chorobą?

Nie używałabym tu słowa choroba. Niepełnosprawność jest uszczerbkiem, ale ja się nie czuję osobą chorą. Chorobą jest - moim zdaniem - przeziębienie, rak. A ja jestem osobą niepełnosprawną, czyli nie widzę. Myślę, że przede wszystkim pomogła mi silna wola, pomoc rodziny, przyjaciół oraz możliwość polegania na drugiej osobie.

Jakie rozwiązania techniczne umożliwiają osobom niewidomym samodzielne funkcjonowanie? Czy istnieją proste przedmioty, które pomagają w codziennym życiu?

Jest wiele takich urządzeń specjalistycznych, które bardzo pomagają nam w codziennym życiu. W pracy, przede wszystkim, takim ułatwieniem jest program udźwiękawiający do komputera. Używam zwykłego laptopa z normalnym oprogramowaniem, który dodatkowo wyposażony jest w specjalne oprogramowanie. Nauczyłam się klawiatury na pamięć, są tam wypustki i piszę bezwzrokowo, jak maszynistki. Dzięki temu mogę korzystać z Internetu. Po za tym wysyłam i odbieram maile. Zwykły telefon z programem udźwiękawiającym pozwala mi korzystać z kontaktów, wysyłać i odbierać smsy. Cenię sobie także pracę zespołową, w której każda osoba ma przydzielone inne zadanie i wzajemnie się uzupełniamy.

Do wszystkiego, do czego Pani ma dostęp, ja także mam. Taką prostą rzeczą jest czujnik cieczy, który nakładam na filiżankę. Następnie leję gorącą ciecz i gdy dopłynie do wyznaczonego poziomu, zaczyna grać melodia. Jest sporo tego typu rzeczy, jak np. „gadająca waga” w łazience, ludzie chorzy na cukrzycę używają „gadających glukometrów”. Posiadam także specjalny udźwiękowiony odtwarzacz do słuchania książek mówionych. Jest mi wtedy łatwiej z nich korzystać.

Staram się zagospodarować zwyczajne urządzenia w taki sposób, aby były dla mnie przydatne, np. maszynka do krojenia sałatek, dwustronna patelnia. Jednak najbardziej pomaga mi mój pies przewodnik. Wiele trudności sprawiała mi nauka chodzenia z białą laską, czułam się niepewnie, a z Fokusem chodzi mi się najlepiej. I to chyba był w moim przypadku strzał w dziesiątkę. Dzięki temu, że mam psa przewodnika zaczęłam samodzielnie się poruszać i przede wszystkim nie boję się tego. Ponadto, gdy ludzie widzą psa przy moim boku, jest im łatwiej podejść i nawiązać kontakt. Z drugiej strony jednak, co zawsze powtarzam, nawet najlepiej wyszkolony pies nie będzie w stanie przeczytać np. numeru autobusu, który nadjeżdża.

Podstawową zasadą w funkcjonowaniu z osobą niewidomą jest to, iż nie wolno przestawiać jej rzeczy. Jeśli dana osoba niewidoma zapamięta gdzie coś zostawiła, może wówczas bardzo łatwo to znaleźć.
Pomimo niepełnosprawności jesteś aktywna zawodowo. W jaki sposób radzisz sobie z dojazdem do pracy, z wypełnianiem obowiązków w pracy?

Z dojazdem do pracy nie mam problemów, gdyż korzystam tylko z jednej linii. Jednak jestem osobą, która dużo podróżuje. Oprócz tego, że pracuję w bibliotece, prowadzę także audycję radiową na żywo. Przemieszczam się głównie z psem. Wtedy czuję się najlepiej. Gdy nie ma go przy mnie, staram się poprosić kogoś o pomoc, aby odebrał mnie np. z dworca. W Warszawie ciągle powstaje coś nowego, nieustannie coś się zmienia i nie jest to bezpieczne dla osoby niewidomej.

Co w życiu codziennym sprawia niewidomym najwięcej trudności?

Najbardziej stresujące jest dla mnie poruszanie się po mieście, zwłaszcza po tak hałaśliwym i niebezpiecznym, jakie niewątpliwe stanowi Warszawa. Brak sygnalizacji dźwiękowej jest dużym utrudnieniem.

Co może być powodem tych utrudnień?

Myślę, że powodem jest brak wyobraźni u ludzi, którzy powinni nam, osobom niepełnosprawnym, ułatwiać życie. Sprawiać, abyśmy czuli się bezpieczniej. To nie jest tak, że my jesteśmy innymi ludźmi. Jesteśmy normalni, tylko po prostu w pewnej sferze potrzebujemy trochę pomocy.

Czy korzystanie z metra sprawia Ci wiele trudności?

Od wypadku Filipa zaczęłam interesować się utrudnieniami związanymi z podróżowaniem metrem. Powstało kilka nowych rozwiązań, jak m. in. wypukłości na peronach, żółte pasy dla osób słabo widzących, komunikaty głosowe, które naprawdę nam bardzo pomagają. Wydaje mi się, że warto byłoby postrzegać takie rozwiązania, jako ułatwienia nie tylko dla osób niepełnosprawnych, ale także dla osób starszych, osób z poza Warszawy. Proszę zwrócić uwagę na to, jak nam się starzeje społeczeństwo. Wiele z rozwiązań, które pomagają nam lub osobom poruszającym się na wózkach, na pewno przyda się ludziom starszym.

Jakie są Twoje pasje? Czy udaje Ci się je realizować?

Jestem osobą, która cały czas wymyśla sobie nowe zajęcia. Lubię, gdy dużo się dzieje. Od pewnego czasu dostrzegam, że kultura może być dostępna również dla osób niewidomych i słabowidzących. Mam tu na myśli filmy z audiodeskrypcją. Są to normalne filmy z dodatkową ścieżką dźwiękową, podczas projekcji których lektor opowiada to, czego my, osoby niewidome, nie możemy zobaczyć. Po za tym wystawy malarskie. Prezentowane dzieła są wypukłe i poprzez dotyk, możemy odbierać to, co przedstawił autor. Bardzo lubię także chodzić do teatru. W Warszawie z inicjatywy Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” są organizowane spektakle z audiodeskrypcją, które bardzo ułatwiają osobom niewidomym udział w takim wydarzeniu.

Dużym plusem jest to, iż większość miejsc kulturalnych zaczyna być dla nas coraz szerzej dostępna. Przestaje obowiązywać zasada, że wszystkiego, co znajduje się w muzeum, nie można dotykać a większość eksponatów znajduje się w szklanych gablotach.

Czy uprawiasz jakiś sport?

Tak, bardzo lubię jeździć na rowerze. Posiadam tandem, na którym wspólnie ze znajomymi jeździmy od czasu do czasu. Mam także w domu rowerek stacjonarny, z którego korzystam. Ale przede wszystkim, mam wyszkolonego psa, z którym wspólnie bardzo często chodzimy do parku.

Z jakimi postawami wśród ludzi spotykasz się najczęściej?

Od pewnego czasu zauważam, że ludzie nie tyle nie chcą pomagać osobom niepełnosprawnym, co po prostu nie wiedzą jak. Ta niewiedza powoduje to, iż wolą przejść obok, nie proponując pomocy w przejściu przez ulicę, czy też w wyborze właściwego autobusu. Wydaje mi się, że to właśnie jest jednym z zadań Polskiego Związku Niewidomych, aby zwiększyć świadomość ludzi na temat osób niepełnosprawnych. Dlatego też prowadzimy zajęcia w szkołach, podczas których uczymy jak pomagać osobom niewidomym.

Czy spotkałaś się kiedykolwiek z nieuprzejmościami ze strony innych osób?

Raczej nie, lecz zdarzyła się sytuacja, gdy kierowca w autobusie miał pretensje, że mój pies nie ma kagańca. Czasami także konduktorzy mają z tym problem. Natomiast według przepisów, pies asystujący nie musi podróżować w kagańcu.

Co można zrobić, aby ludziom niewidomym żyło się łatwiej, wygodniej?

Niestety, tylko 5 % ze wszystkich ogólnodostępnych materiałów, książek oraz publikacji jest dostępna w wersji dla osób niewidomych i słabowidzących. Ja mam takie marzenie, aby Biblioteka Centralna Polskiego Związku Niewidomych, którego jestem dyrektorem, miała taki przywilej i dostawała egzemplarz każdej książki opublikowanej w Polsce w wersji elektronicznej. Wówczas mielibyśmy do nich prosty dostęp i moglibyśmy je wszystkie przeczytać. Osoby niewidome mają problem z podręcznikami, materiałami do nauki. W Europejskiej Unii Niewidomych funkcjonuje pojęcie „głodni książek”. Osoba, która traci nagle wzrok i „zawala jej się świat”, trafia najczęściej do nas i biblioteka jest dla niej czymś niezwykle ważnym i potrzebnym. Prowadzimy naprawdę wiele różnorodnych działań. Stworzyliśmy Akademię Trzeciego Wieku, organizujemy pokazy rzeźby, malarstwa, prowadzimy naukę brajla a ponadto podczas Kulturalnych Wtorków promujemy twórczość osób niewidomych i słabowidzących. Staramy się naszymi przykładami pokazać, że chcemy i możemy żyć normalnie. Czasami potrzebujemy jednak wsparcia i jeśli dostaniemy narzędzie, będziemy potrafili funkcjonować.

A jeśli chodzi o infrastrukturę miasta?

Przede wszystkim, brakuje udźwiękowionych przejść. To jest naprawdę coś bardzo wygodnego i gdyby sygnalizacja dźwiękowa była zainstalowana, wiele by nam ułatwiła. Ponadto pomocne byłyby udźwiękowione autobusy i jednak trochę przewidywalności wśród kierowców, aby nie parkowali na środku chodników. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie takiego systemu, w którym osoba niewidoma posiadałaby pilota, w momencie przyjazdu autobusu naciskałaby odpowiedni przycisk i kierowca wiedziałby, że ta osoba chce wsiąść.

Jakie są Twoje plany na przyszłość, marzenia?

Chciałabym pojechać w przyszłym roku nad morze na 3 tygodnie. Po za tym, pomimo tego, iż skończyłam Prawo, Dziennikarstwo oraz studia podyplomowe z Własności Intelektualnej, to chciałabym jeszcze skończyć studia z Zarządzania Organizacją Pozarządową. Lubię stawiać sobie wyzwania i dążyć do nich. Na pewno chciałabym mieć także taki czas, w którym mogłabym sobie pomarzyć, pomyśleć, bo sprawia mi to ogromną przyjemność.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt lut 23, 2018 11:35 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Nie pozwoliła niewidomej usiąść obok. "Zbieram wszystkie choroby od ludzi. Jeszcze tego mi potrzeba"
Źródło: www.metrowarszawa.gazeta.pl 14.02.2018
jsx

Szokującą historię przytoczył profil Niewidzialnej Wystawy na Facebooku. Niewidoma przewodniczka Ola chciała zająć miejsce w autobusie. Pani siedząca obok powiedziała jej jednak: "proszę tu nie siadać, ja zbieram wszystkie choroby od ludzi. Jeszcze tego mi potrzeba".
"Ludzie zaskakują nas bezustannie" - kwitują pracownicy wystawy. - Ola ma ogromny dystans i po prostu zbyła to milczeniem - mówi w rozmowie z metrowarszawa.pl Małgorzata Szumowska, dyrektor generalna Niewidzialnej Wystawy.
- Bo tak naprawdę co można powiedzieć? Trudno reagować na takie przejawy... sama nie wiem - chamstwa? Głupoty? Ignorancji? Być może kobieta nie była w pełni władz umysłowych - przypuszcza.

Jak pomagać niewidomym


Jak powinniśmy zachować się w obecności osoby niewidomej, tak by jej pomóc, a jednocześnie nie urazić np. zbyt protekcjonalnym traktowaniem? - Przede wszystkim nie bać się pytać - mówi Karolina Orabczuk, również przewodniczka Niewidzialnej Wystawy.
- Każdy niewidomy ma prawo powiedzieć „nie, dziękuję” albo „tak, poproszę”. W tym drugim przypadku osoba widząca niech zwyczajnie weźmie niewidomą pod rękę i idzie jakieś pół kroku przed nią - tłumaczy. Każdy ruch ciała przewodnika będzie wskazywał osobie niewidomej, co się dzieje. Widzący może też opisywać, ostrzegać przed krawężnikiem czy schodami. Ważne, by przewodnik szedł spokojnie, luźno, nie usztywniał się. - Nie wiemy wtedy, co się dzieje, też się usztywniamy - mówi Orabczuk.

"Jedna noga w drzwiach"

Inne miejsce, gdzie nasza pomoc może być bardzo na miejscu, to przystanek. - Będzie nam bardzo miło, jeśli osoba widząca powie nam, co właśnie nadjeżdża. Inaczej musimy głośno pytać - wyjaśnia przewodniczka. Czasem w pojeździe jest zewnętrzne nagłośnienie. - Wtedy tramwaj mi się przedstawi - śmieje się Orabczuk. Jeśli go nie ma? - Jedna noga w drzwiach pojazdu i dotąd wykrzykuję w środek, aż wreszcie ktoś łaskawie mi odpowie. Nie ma innej opcji - dodaje.
Co jeszcze możemy zrobić? Dać znać niewidomemu na przejściu, czy jest zielone czy czerwone światło. I jeszcze jedna „wielka prośba”. - Jeżeli osoba niewidoma nie chce usiąść w autobusie czy tramwaju - nie zmuszajmy jej. Nie wszyscy koniecznie muszą siedzieć - mówi Orabczuk.

Warszawa na plus


Warto też pamiętać, by nie przeszkadzać psu przewodnikowi. - Nie głaskać, nie zaczepiać w jakikolwiek sposób. Jeżeli zwierzę jest w uprzęży, jest psem asystującym - pracuje bardzo ciężko, nie przeszkadzajmy mu - podkreśla kobieta.
Orabczuk generalnie chwali Warszawę. - Dobrze się tu mieszka, komunikacyjnie jest bardzo dobrym miastem, a ludzie są pomocni - mówi.
Niewidzialna Wystawa ma na celu pokazać, jak czują się osoby niewidome. To "interaktywna wyprawa w świat całkowitej ciemności" - czytamy na stronie. Goście mają okazję poznać "możliwości ukryte w dotyku, dźwięku, zapachu". Wystawa mieści się w budynku Millennium Plaza przy Al. Jerozolimskich 123, tuż obok pl. Zawiszy.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 15, 2018 10:41 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 08.01.2018
Autor: Tomasz Matczak
Źródło: Integracja 6/2017

Widok idącej ulicą osoby z białą laską nieodmiennie wzbudza społeczne zainteresowanie. Zmysł wzroku jest uważany za najważniejszy ze wszystkich, więc jego brak lub utrata kojarzą się każdemu z totalną katastrofą. Poniżej trzy historie – Krysi, Roberta i Tomka – jako najlepszy dowód na to, że dysfunkcja wzroku to nie koniec świata.

Tomasz

Mąż, ojciec nastoletniego Wojtka, aktywny kibic Legii Warszawa, z wykształcenia teolog, pracuje jako konsultant telefoniczny i przewodnik po Niewidzialnej Wystawie w Warszawie, uwielbia pisać.
Nie jest niewidomy od urodzenia. Na takich jak on mówi się: ociemniały. Etymologia tego słowa wiele mówi o owej grupie osób z dysfunkcją wzroku. To osoby, które kiedyś oglądały świat jak inni, ale z różnych względów straciły najważniejszy ze zmysłów.
- Ze mną można porozmawiać o kolorach, wyglądzie samochodu czy chmur na niebie – mówi. – Mam sny, w których widzę. Podświadomość zmagazynowała obrazy i wyświetla je podczas marzeń sennych. Czasem śni mi się, że idę ulicą z białą laską, choć wszystko dookoła widzę.

SZKOŁA

Jako chłopiec grał w piłkę, bawił się w chowanego, biegał po podwórku i oglądał dobranocki. Do dziś pamięta film o Reksiu, który swego kolegę szkolił na psa przewodnika dla niewidomego mężczyzny.
- Wciąż mam przed oczami animowaną postać z filmu – opowiada Tomek. – Mężczyzna miał duże, czarne okulary i białą laskę, a pies pomagał mu w codziennym życiu. Oglądając tę dobranockę, nie sądziłem, że kiedyś będę niewidomy. – Problemy ze wzrokiem zaczęły się w szkole podstawowej. Wyglądały na zwyczajne i wymagające jedynie korekty optycznej. Rzeczywistość okazała się inna. Podczas jednej z wizyt u okulisty wyszło na jaw, że zmierzona komputerem wada -2,5 dioptrii w prawym i -5 dioptrii w lewym oku, nie jest korygowalna szkłami. Lekarka założyła mi szkła i poleciła, abym przeczytał litery z tablicy. Z jakiej tablicy? – zapytałem.
Dystrofię nerwów wzrokowych zdiagnozowano u niego w 25. roku życia.
- Dowiedziałem się wówczas, że mogę przestać widzieć – opowiada. – Powiem szczerze, że nie zdawałem sobie sprawy, co to oznacza.
Wzrok tracił stopniowo. Zawczasu kupił sobie składaną białą laskę, ale korzystał z niej tylko, gdy na ulicy czuł się niekomfortowo. Alfabetu Braille’a nauczył się sam. Maszynę do pisania dostał z duszpasterstwa niewidomych w Warszawie.
- Nie słyszałem wówczas o udźwiękowionych komputerach – uśmiecha się na myśl o tamtych czasach. – Szczytem nowości technicznych był dla mnie mówiący po angielsku zegarek, a dziś to technologiczne średniowiecze!

Praca

Jako widzący pracował w szkole. Był katechetą w Grabowie, niewielkiej wsi na Mazowszu. Z roku na rok coraz trudniej było mu sprawdzać prace uczniów, stawiać w odpowiednich rubrykach oceny i wpisywać tematy lekcji do dziennika. W 1996 r. dostał rentę chorobową. Lekarz orzecznik ZUS stwierdził, że Tomek jest czasowo całkowicie niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji.
Wyprowadził się z rodzinnej, niewielkiej miejscowości, gdzie nie było widoków na pracę i przeniósł do Warszawy. W 1999 r. żona powiedziała mu o pracy w firmie telemarketingowej. Poszukiwano osób niewidomych do obsługi infolinii. Zgłosił się i został przyjęty. Pracuje tam do dziś.
- Wiem, że szefostwo firmy przyglądało mi się bacznie – zdradza. – Poproszono jednego z widzących pracowników infolinii, aby sprawdził, czy dam sobie radę. Chyba dałem, skoro pracuję już 18 lat.

Rodzina

Skończył studia i w 2002 r. obronił pracę magisterską na Uniwersytecie im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Opowiada, że nie byłoby to możliwe bez udziału żony. Dopingowała, mobilizowała i jeździła z nim na zajęcia, nawet podczas ciąży.
- Żona ma dobrze – żartuje Tomek. – Ja nie oglądam się za dziewczynami na ulicy, a ona nie musi się malować! Wciąż pamiętam ją młodą i piękną!
Nigdy nie dzielił życia pod kątem swojej choroby.
- Moje życie zmieniło się, gdy urodził się nam syn, a nie gdy zacząłem chodzić z białą laską – mówi.
Stara się być tzw. normalnym ojcem. W dzieciństwie spędzał długie godziny na zabawach z synem metalowymi samochodzikami. Później chodzili razem na boisko.
- Kto powiedział, że bramkarz musi widzieć? – śmieje się.
Był partnerem dla syna do gry w piłkę, ale do czasu.
- Na początku graliśmy lekkimi, gumowymi piłkami, więc nawet, gdy zostałem trafiony w twarz, to prawie tego nie czułem. Kiedy syn podrósł i chciał grać prawdziwą piłką nożną, sytuacja nieco się skomplikowała. Teraz Wojtek trenuje w niewielkim klubie piłkarskim, więc ja nie jestem mu już potrzebny na bramce.

Pasje

Tomasz gra na gitarze od 18. roku życia. Nauczył się jeszcze, gdy widział. Zaczął komponować własne utwory. Wymyślał słowa i melodię. Robi to do dziś.
- Ostatnio postanowiłem zmierzyć się z modnymi tekstami hiphopowymi – relacjonuje. – Wkrótce na YouTube będzie można ich posłuchać w interpretacji niewidomego rapera Fido, z którym nawiązałem współpracę. Sam nie potrafię rapować. Poezja śpiewana czy nawet rock i owszem, ale nie rap. Dlatego szukałem wykonawcy moich tekstów, bo ja lubię robić coś dobrze, a jeśli wiem, że nie potrafię, to wolę odpuścić.
Prócz piosenek pisze też opowiadania.
- Uwielbiam bawić się słowami. Piszę do szuflady, bo na razie nikt nie zdecydował się wydać moich utworów. Czytali je znajomi i przyjaciele. To lekka literatura, o ile w ogóle można tak powiedzieć o tym, co piszę. Jestem pogodny i wesoły, co przekłada się na humorystyczne wizje świata i relacji międzyludzkich.
Dzięki słowu pisanemu dane mu było poznać reprezentację polskich piłkarzy ręcznych i prezydenta Bronisława Komorowskiego. Po handballowym mundialu w Katarze napisał e-mail do Związku Piłki Ręcznej w Polsce, w którym dziękował za emocje. W odpowiedzi został zaproszony przez Związek do Pałacu Prezydenckiego na uroczystość wręczenia reprezentantom odznaczeń państwowych.
Tomek nie wyobraża sobie życia bez pracy. Uważa, że daje ona nie tylko korzyści materialne, ale pozwala się rozwijać, rehabilitować społecznie, nawiązywać nowe znajomości i poszerzać horyzonty. Uważa, że każdy może znaleźć pracę.
- Oczywiście nie będę nigdy chirurgiem, pilotem czy kierowcą taksówki – mówi – ale nie znaczy to, że mam siedzieć w domu i nic nie robić. Postęp technologiczny otworzył przed niewidomymi wielkie perspektywy!
Jest jednak świadom także tego, że na płaszczyźnie czysto ludzkiej w kwestii niepełnosprawnych pracowników jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Jego zdaniem pracodawcy mimo wszystko preferują zatrudnianie ludzi pełnosprawnych. Nie wynika to ze złej woli, lecz z niewiedzy i braku informacji.
- W społeczeństwie pokutuje wiele mitów na temat niewidomych – mówi. – Jedne nas gloryfikują, a inne dyskredytują. Tak pierwsze, jak i drugie są nieprawdziwe. Nie zmienią tego wyłącznie szeroko zakrojone kampanie informacyjne. Dużo zależy od nas samych. Stereotyp osoby niewidomej nie powstał sam z siebie. Trzeba uczciwie przyznać, że pod wieloma względami sami zapracowaliśmy na niekorzystną opinię.

Plany

Czy uważa się za szczęśliwego człowieka?
- O tak! Najszczęśliwszego na świecie! – woła radośnie. – Mam rodzinę, pracę, przyjaciół, realizuję marzenia, uśmiecham się codziennie, więc czego mam chcieć więcej?
Jego marzeniem jest wyjechać podczas świąt Bożego Narodzenia do Australii.
- Chciałbym stać w krótkich spodenkach na plaży i myśleć, że w Polsce śnieg i mróz – zdradza z uśmiechem.
Ma świadomość, że jest niepełnosprawny. Wielu rzeczy nie zrobi sam, ale jeszcze więcej może zrobić. Uważa, że na wszystko należy patrzeć pozytywnie.
- Jestem przecież niewidomy, więc nie ma się co dziwić, że nie widzę powodów, aby się tym przejmować – mówi.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt mar 16, 2018 10:53 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Co z tą pracą? Ministerstwo odpowiada na Wasze postulaty
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 12.03.2018
Autor: mr

Zniesienie pułapki rentowej, ułatwienie dojazdu do pracy mieszkańcom wsi, zwiększenie dostępu do rehabilitacji i wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia – to zaledwie kilka z ponad 140 postulatów dotyczących zmian w systemie wsparcia osób z niepełnosprawnością na rynku pracy. Wszystkie wysłaliśmy w grudniu zeszłego roku premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Otrzymaliśmy odpowiedź z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
W listopadzie ubiegłego roku procedowano 99. już nowelizację Ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. W związku z tym zwróciliśmy się do Czytelników naszego portalu, a także do uczestników 22. Wielkiej Gali Integracji, z prośbą o konkretne propozycje dotyczące zmian w systemie aktywizacji zawodowej osób z niepełnosprawnością, czyli... pomysłach na setną nowelizację.

Konstruktywne pomysły

W ciągu dwóch tygodni otrzymaliśmy ponad 140 konkretnych, często wypunktowanych postulatów. Zebrany materiał to prawdziwa kopalnia pomysłów dla osób, które prowadzić będą prace nad setną nowelizacją Ustawy o rehabilitacji. To głosy osób, które o obecnym systemie wiedzą wszystko, które znają jego wady i zalety, które – mimo wielkich emocji towarzyszących tej kwestii – potrafią wskazać konkretne postulaty.
Wysłaliśmy je wszystkie bez naszej oceny i komentarza premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, a także Elżbiecie Rafalskiej, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, oraz Krzysztofowi Michałkiewiczowi, Pełnomocnikowi Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Właśnie otrzymaliśmy odpowiedź, kierowaną do prezesa Integracji Piotra Pawłowskiego, którą poniżej zamieszczamy w całości.

Biuro Pełnomocnika: postulaty zostaną dogłębnie przeanalizowane

„Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych uprzejmie dziękuje za postulaty osób niepełnosprawnych przekazanych na piśmie 22 grudnia 2017 r. skierowanym do Pana Krzysztofa Michałkiewicza Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych. Zostaną one dogłębnie przeanalizowane w razie podjęcia prac legislacyjnych w przedmiocie objętym postulatami osób niepełnosprawnych.
Jednocześnie Biuro informuje, że ze względu na różnorodny charakter uwag i opinii przedstawionych w Pańskim wystąpieniu, zostało ono przekazane do właściwych departamentów Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej celem ewentualnego wykorzystania.”

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt mar 16, 2018 10:54 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Problem z kodem QR w legitymacji. Jak walczyć o swoje?
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 12.03.2018
Autor: rozmawiał Tomasz Przybyszewski

- Pasażerowie nie powinni ponosić negatywnych konsekwencji problemów technicznych, związanych z niemożnością prawidłowego odczytania kodu QR – podkreśla Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego. Tłumaczy też, co robić, gdy przewoźnik nałoży mandat, nie będąc w stanie odczytać prawa do ulgi.

Tomasz Przybyszewski: Nasi Czytelnicy zgłaszają problemy z nową legitymacją osoby niepełnosprawnej, polegające na tym, że konduktorzy nie są czasem w stanie (np. nie mają odpowiedniego sprzętu) odczytać z kodu QR stopnia i rodzaju niepełnosprawności. Nie wiedzą więc, czy dana osoba z niepełnosprawnością jest uprawniona do ulgi, czy nie. Czy takie zgłoszenia od osób z niepełnosprawnością wpływają także do Urzędu Transportu Kolejowego? Czy przewoźnicy także zgłaszają takie problemy?

Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego: Problem występowania utrudnień z potwierdzaniem uprawnień do ulgi przy użyciu nowej legitymacji jest nam znany. Sygnały na ten temat docierają do nas zarówno od przewoźników, jak również od osób z niepełnosprawnością.
Na początku września 2017 r. wystąpiliśmy do przewoźników kolejowych w sprawie wyposażenia konduktorów w sprzęt do odczytu kodów QR. Otrzymaliśmy od nich zapewnienie, że drużyny konduktorskie będą miały odpowiednie urządzenia. Obecnie do kontroli uprawnień stosowane są terminale konduktorskie (z odpowiednio zaktualizowanym oprogramowaniem), służbowe tablety bądź smartfony.
Docierają do nas informacje o problemach technicznych. Pojawiają się one przy odczycie legitymacji osób, które mają orzeczoną niepełnosprawność z więcej niż jednej przyczyny. Część urządzeń ma problem z poprawnym odczytaniem QR kodu w takim przypadku. Obecnie trwają prace nad rozwiązaniem tej kwestii.
Szczególnie w trakcie kontroli w jadącym pociągu problematyczny może być zbyt mały rozmiar kodu QR. Kody QR nie są nowością na kolei. Od wielu lat są stosowane na biletach internetowych, ale minimalny rozmiar kodu QR to kwadrat o boku długości 25 mm. Jeżeli kod biletu internetowego okazuje się nieczytelny, konduktor weryfikuje ważność biletu, sprawdzając dane z centralnego systemu sprzedaży. W przypadku legitymacji – rozmiar kodu QR nie przekracza 15 mm. Nie ma też alternatywnego sposobu weryfikacji uprawnień.
Zupełnie inny problem stanowi wprowadzanie informacji o niepełnosprawności (symbol przyczyny oraz stopień) do kodu QR. Są one umieszczane wyłącznie na żądanie wyrażone przy zamawianiu legitymacji. Osoby, które nie zaznaczyły pól „wnioskuję o umieszczenie na legitymacji stopnia niepełnosprawności” oraz „wnioskuję o umieszczenie na legitymacji symbolu przyczyny niepełnosprawności”, otrzymują legitymacje z kodem QR, na podstawie którego nie będzie można potwierdzić uprawnień do ulg. Niestety nie widać tego na pierwszy rzut oka. Brak informacji wychodzi na jaw dopiero po zeskanowaniu kodu QR. Część przewoźników postuluje, by informacje dotyczące uprawnień do ulg były umieszczane w kodzie QR standardowo, z możliwością zastrzeżenia braku zgody na ich umieszczenie.

Stoi Pan na stanowisku, że brak możliwości odczytania informacji z dokumentu nie powinien być problemem osoby z niepełnosprawnością. Jak na taką wykładnię przepisów zapatrują się przewoźnicy?

Pasażerowie nie powinni ponosić negatywnych konsekwencji problemów technicznych, związanych z niemożnością prawidłowego odczytania kodu QR. Co ważne, do tej pory nie dotarła do nas żadna skarga na nałożenie na osobę z niepełnosprawnością opłaty dodatkowej, spowodowanej problemem z odczytem kodu QR. Natomiast informacje przekazywane nam przez przewoźników wskazują na to, że zapobiegliwi podróżni, oprócz nowych legitymacji, zwykle mają przy sobie inny dokument, który pozwala na potwierdzenie uprawnienia do przejazdu ulgowego. Dzięki temu, w przypadku ewentualnego wystąpienia problemu z odczytem kodu QR, sytuacje wątpliwe lub sporne mogą wystąpić sporadycznie. Cieszy mnie również empatyczne podejście do obsługi osób z niepełnosprawnością przez przewoźników kolejowych.

Co powinna zrobić osoba z niepełnosprawnością, która zostanie ukarana za to, że – w dużym skrócie – konduktor nie jest w stanie odczytać kodu QR z legitymacji?

Jeśli otrzyma ona wezwanie do zapłaty (z doliczoną opłatą dodatkową za przejazd bez ważnego biletu lub bez ważnego dokumentu potwierdzającego uprawnienie do ulgi), powinna zapytać konduktora o możliwość wniesienia uwag do wezwania. Formularze stosowane przez większość przewoźników na to pozwalają. Uwagę o posiadanych uprawnieniach warto zamieścić na wezwaniu, chociaż jej brak nie zamyka drogi odwoławczej.
Osoba, której wystawiono wezwanie do zapłaty, ma 7 dni na odwołanie do przewoźnika. Może je złożyć w kasie prowadzącej sprzedaż biletów danego przewoźnika albo korespondencyjnie. Kluczowe jest udokumentowanie uprawnienia do ulgi, czyli przedstawienie ważnego dokumentu, w którym znajduje się informacja o symbolu przyczyny oraz stopniu orzeczonej niepełnosprawności.
Podobnie należy postąpić, jeżeli w pociągu zdecydujemy się zakupić bilet pełnopłatny (albo z ulgą z tytułu innego niż niepełnosprawność). W takiej sytuacji konduktor wraz z biletem powinien wydać pokwitowanie, że pasażer oświadczył o posiadaniu uprawnień do ulgi.

Czy takiej osobie, która została w takiej sytuacji ukarana, może w jakiś sposób pomóc Urząd Transportu Kolejowego?

Zachęcam do kontaktu z Urzędem Transportu Kolejowego. Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem: pasazer@utk.gov.pl, przez ePUAP oraz pocztą tradycyjną. Funkcjonuje również infolinia (22 460 40 80), za pośrednictwem której pasażerowie mogą uzyskać pomoc w interesujących ich sprawach. Każde zgłoszenie wyjaśniamy indywidualnie. Pasażer powinien przedstawić okoliczności zdarzenia: daty, godziny i relacji przejazdu. Pomocna będzie także kopia biletu oraz kopia wezwania do zapłaty (jeżeli zostało wystawione). Dodatkowo warto udostępnić nam kopię dotychczasowej korespondencji z przewoźnikiem (jeżeli została zachowana). Nie ma natomiast potrzeby udostępniania nam dokumentacji medycznej.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt mar 16, 2018 10:55 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 15.03.2018
Autor: Mateusz Różański

1000 pozbawionych barier miejsc użyteczności publicznej, w tym 200 dworców, szeroka akcja likwidacji barier w 100 gminach. Zakup dostępnych pociągów, autobusów i tramwajów, wybudowanie tysięcy dostosowanych mieszkań. To tylko trzy spośród spodziewanych efektów programu Dostępność Plus, na który rząd chce przeznaczyć do 2025 roku 23 mld zł. Projekt programu trafił właśnie do konsultacji społecznych.
- Chciałbym, żeby wyjście do sklepu starszej osoby nie było wyprawą czy biegiem na 3000 metrów z przeszkodami – mówił podczas swojego expose premier Mateusz Morawiecki, który tuż po objęciu stanowiska zapowiedział realizację wielkiego programu dostępnościowego.
13 marca 2018 r. na stronie Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju zamieszczone zostały założenia do programu, któremu ostatecznie nadano nazwę Dostępność Plus. Ten ambitny jeżeli chodzi o cele, ale też nakłady finansowe projekt ma na celu podnieść jakość życia nie tylko osób z niepełnosprawnością, ale też wszystkich osób z ograniczoną możliwością poruszania się, które, według szacunków ministerstwa, stanowią aż 1/4 populacji naszego kraju.

Czas wielkich inwestycji

Dlaczego rząd zdecydował się podjąć tego zadania i jak będzie wyglądała jego realizacja, wyjaśniał 15 marca podczas konferencji prasowej Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.
- W Polsce będziemy realizować potężne projekty inwestycyjne dotyczące infrastruktury, m.in. zakup taboru komunikacyjnego: pociągów, tramwajów autobusów – tłumaczył minister Kwieciński. – Do tego będzie następowała dalsza modernizacja budynków użyteczności publicznej, choćby dworców, których modernizujmy kilkaset w naszym kraju. Jest to świetny moment, gdy możemy rozwiązania dotyczące dostępności przeszczepić do fazy realizacji.
- Jednym z celów programu jest zmiana wszystkich polityk publicznych – wyjaśniał z kolei Paweł Chorąży, podsekretarz stanu w resorcie inwestycji. – Chcielibyśmy, żeby w efekcie realizacji tego programu myślenie o dostępności stało się powszechne wśród decydentów, inwestorów i wszystkich, którzy tworzą wszelkiego rodzaju usługi publiczne lub je wdrażają. Ma to być ogromna zmiana dotycząca wszelkich działań w Polsce.

Uspójnić standardy

Program Dostępność Plus jest elementem przyjętej przez rząd Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Pokrótce: jego celem jest uczynienie dostępności czymś naturalnym i oczywistym. Choćby poprzez zmianę prawa.
- W tej chwili nie ma w polskim prawie budowlanym projektowania dostępnego. Nie wymaga się od projektanta tego, by zajmował się kwestią dostępności – zwrócił uwagę podczas konferencji Paweł Chorąży. – My chcemy wprowadzić taki obowiązek prawny, który wymagałby od wszystkich zaangażowanych w cykl inwestycyjny – od projektanta przez wykonawców aż po służby publiczne odbierające inwestycję – patrzenia na tę kwestię i skutecznego jej egzekwowania.
Paweł Chorąży jako przykład niespójności w prawie wskazał infrastrukturę komunikacyjną.
- Wychodząc z dworca w obcym mieście osoba niewidoma może napotkać zupełnie inny sposób komunikacji niż w swoim mieście – podkreślił. – Naszym zadaniem jest u uspójnienie standardów na poziomie krajowym.

Start-up powie: „czy dojadę”

Innym absurdem prawnym jest – zdaniem autorów programu – niedostępność przestrzeni i instytucji dla osób głuchych.
- Osoby głuche mają teoretycznie pełen dostęp do tłumacza migowego, ale nie są skutecznie w stanie go wyegzekwować – zauważył Paweł Chorąży.
Zwrócił uwagę, że tego typu braki można zlikwidować poprzez zastosowanie nowoczesnych technologii. Powołał się na przykład jednego ze świetnie funkcjonujących start-upów, tworzących rozwiązania komunikacyjne dla osób niesłyszących. Wszystkim osobom z niepełnosprawnością przyda się z kolei przygotowywana w ramach programu aplikacja nazwana roboczo „czy dojadę”, która zawierać będzie informacje na temat dostępności usług transportowych, pozwoli zaplanować trasę podróży, ale też zgłaszać swoje uwagi i potrzeby już podczas samego przejazdu.
Ta aplikacja jest elementem rozwijania nowoczesnych technologii, w których autorzy programu widzą szanse na poprawę dostępności w Polsce. Dlatego też będą wspierać start-upy zajmujące się nowymi rozwiązaniami ułatwiającymi funkcjonowanie osobom starszym i niepełnosprawnością. Ma to nie tylko ułatwiać życie korzystającym z nich osób, ale też przełożyć się na rozwój innowacyjnej gospodarki w naszym kraju.

1000 inwestycji i 100 gmin

Jednak program Dostępność Plus to również dość konkretne inwestycje, które będą poczynione w możliwie szybkim czasie.
- W ramach programu chcemy przygotować 1000 dostępnych inwestycji – mówił wiceminister Chorąży. – Przykładem są szkoły. Ich dostępność nie będzie polegała jedynie na fizycznym przystosowaniu, ale też działaniach włączających, czyli takich, gdy uczeń ze specjalnymi potrzebami odnajdzie się w przyjaznym dla siebie środowisku.
Oprócz tego gruntownemu audytowi, a potem likwidacji barier będą poddane także instytucje kultury, szpitale, uczelnie i dworce. Dostosowania wymagają zwłaszcza te ostatnie, o czym chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Dlatego w ramach programu w aż 200 spośród 639 czynnych dworców kolejowych mają zostać zlikwidowane bariery architektoniczne i wprowadzone odpowiednie udogodnienia.

Nie tylko miasta

Ministerstwo chce też przeprowadzić gruntowną modernizację w 100 gminach, zwłaszcza małych i wiejskich. Wszystko po to, aby niejako wprowadzić dostępność do DNA polskiej infrastruktury, właśnie poprzez przebudowanie istniejących budynków i przestrzeni, tak by stanowiły dobry przykład dla innych i dowód na to, że wprowadzanie dostępności jest możliwe.
- Cały szereg budynków użyteczności publicznej, które były budowane w Polsce, nie spełnia nawet minimalnych standardów dotyczących dostępności – objaśniał wiceminister. – Chcemy podnieść te standardy, ale również wzmocnić służby, które ujmują się egzekucją prawa i jego praktycznym wykonywaniem.
Paweł Chorąży zaznaczył, że program obejmie oczywiście nowo powstające inwestycje, ale też wszelkie niemal wszystkie działania państwa. Dlatego kwestie dostępności przeniknęły także do drugiego wielkiego projektu realizowanego przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju – Mieszkanie Plus. Co najmniej co piąte mieszkanie powstające w ramach tego programu ma być dostępne dla osób z niepełnosprawnościami.



Wszystkie dziedziny życia

Program Dostępność Plus jest pierwszym tego typu działaniem, które obejmuje niemal wszystkie dziedziny życia: łącznie ze szkolnictwem i edukacją włączającą, dostępem do kultury i służby zdrowia, poprzez wspieranie mobilności i tworzenie warunków dla nowych gałęzi biznesu.
Dlatego też w jego założeniach oprócz takich elementów, jak dostosowany transport miejski czy przyjazne budynki użyteczności publicznej można znaleźć takie plany, jak zapewnienie 1/3 gmin w Polsce transportu indywidualnego dla osób z niepełnosprawnością, obowiązek nadawania dostępnych programów telewizyjnych przez połowę czasu antenowego, ale też stworzenie mechanizmu dofinansowania do indywidualnych środków transportu.
Wynika to z filozofii przyjętej przez jego autorów, a której osią jest nie tyle wykorzystywanie środków unijnych czy tworzenie kolejnych ustaw lub instytucji, ale zmiany strukturalne i mentalne, które przełożyć się mają na podniesienie jakości życia oraz poziomu niezależności seniorów i osób z niepełnosprawnością.

Wypowiedz się!

Pomóc w realizacji programu Dostępność Plus mają rozpoczęte 13 marca konsultacje społeczne. Potrwają do 6 kwietnia. Do tego czasu każdy może wysyłać swoje propozycje i uwagi do programu na adres: dostepnosc.plus@miir.gov.pl
Z programem Dostępność Plus zapoznać się można na stronie Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju.
Sam program ma zostać uroczyście zainaugurowany podczas konferencji z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, która odbędzie się 23 kwietnia 2018 r.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 29, 2018 10:39 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
W Wałbrzychu legitymacja nie będzie uprawniać do ulgi w komunikacji. Winny kod QR
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 22.03.2018
Autor: Beata Dązbłaż

„W Wałbrzychu legitymacje niepełnosprawności z dniem 1 kwietnia 2018 r. nie będą honorowane w komunikacji miejskiej, zarówno nowego i starego wzoru odnośnie osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Każdy będzie musiał jeździć z płachtą (orzeczeniem) z ZUS-u, KRUS-u, MSWiA lub PZOON z dowodem osobistym (...)” – napisał do nas zdenerwowany Czytelnik.
- Z uwagi na decyzję Rady Miejskiej Wałbrzycha zmieniony został zapis Uchwały Nr V/65/2015 w zakresie dokumentu poświadczającego uprawnienie do korzystania z przejazdów bezpłatnych osób z I grupa inwalidzką – informuje nas Mariusz Kacała, główny specjalista z Zarządu Dróg, Komunikacji i Utrzymania Miasta w Wałbrzychu.
W powyższej Uchwale faktycznie można znaleźć zapis informujący o tym, że do bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską w Wałbrzychu od 1 kwietnia br. uprawniają:
decyzja ZUS/KRUS lub orzeczenie lekarza orzecznika/komisji lekarskiej ZUS /KRUS,
orzeczenie o I grupie inwalidzkiej oraz dokument tożsamości ze zdjęciem,
lub orzeczenie Zespołu ds. orzekania o niepełnosprawności oraz dokument tożsamości ze zdjęciem.

Wszystko przez kod QR

W praktyce oznacza to, że legitymacja osoby z niepełnosprawnością, którą wydaje powiatowy zespół ds. orzekania o niepełnosprawności nie uprawnia do bezpłatnego przejazdu komunikacją miejską w Wałbrzychu.
Jak podaje portal walbrzych.dlawas.info, w uzasadnieniu do Uchwały można przeczytać: „Zmiana zapisów dotyczących dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z przejazdów bezpłatnych dla osób całkowicie niezdolnych do pracy i do samodzielnej egzystencji, osób posiadających I grupę inwalidzką, osób niepełnosprawnych w stopniu znacznym oraz towarzyszących im opiekunów, wynika z wprowadzenia nowej formy legitymacji osoby niepełnosprawnej, w której stopień niepełnosprawności jest zaszyfrowany w postaci kodu QR. Dlatego wykreślono z dotychczasowej listy dokumentów poświadczających uprawnienie do korzystania z przejazdów bezpłatnych legitymacji osoby niepełnosprawnej, ponieważ bez odpowiednich czytników kodów QR nie ma możliwości podczas kontroli biletowej zweryfikowania stopnia niepełnosprawności”.
Mało tego. W Wałbrzychu nie będzie można od 1 kwietnia br. poświadczyć swojego prawa do bezpłatnego przejazdu komunikacją także legitymacją osoby z niepełnosprawnością o stopniu znacznym starego typu, gdzie jest słowny zapis stopnia niepełnosprawności.
- Nie chcieliśmy wprowadzać chaosu, poza tym trudno byłoby takie rozróżnienie zapisać. Przykładem wrocławskiej komunikacji miejskiej wprowadziliśmy zatem konieczność legitymowania się za pomocą orzeczenia – wyjaśnia portalowi walbrzych.dlawas.info Andrzej Welc, kierownik działu komunikacji zbiorowej Zarządu Dróg Komunikacji i Utrzymania Miasta.

Co na to Wrocław?

Zapytaliśmy zatem, jak jest we Wrocławiu.
- Zgodnie z aktualnymi zasadami obowiązującymi od stycznia 2018, do bezpłatnych przejazdów komunikacją publiczną we Wrocławiu uprawnione są osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności oraz osoby całkowicie niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji, wraz z opiekunem. Dokumentem potwierdzającym jest orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności wraz z dokumentem potwierdzającym tożsamość – wyjaśnił nam Tomasz Śpiewak z Biura ds. Komunikacji Społecznej i Promocji Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu. – Dla naszych kontrolerów najważniejsze jest, żeby okazywany podczas kontroli dokument określał stopnień niepełnosprawności, ponieważ to decyduje o posiadaniu uprawnień do bezpłatnych przejazdów. Może to być zatem legitymacja, jednak jeśli nie wskazuje ona stopnia, pozostaje orzeczenie wraz z dokumentem tożsamości.

Na kolei idą zmiany

Problemy z odczytaniem kodu QR mają także kontrolerzy z Kolei Dolnośląskich.
- W najbliższym czasie nasi kontrolerzy będą mieli urządzenia, które będą czytały te kody, problem leży po stronie technicznej. Zgłaszali go i pasażerowie, i kontrolerzy. Do tej pory będziemy akceptować deklarację osoby niepełnosprawnej, która twierdzi, że ma wymagane uprawnienia do ulgowych przejazdów – mówi nam Bogusław Godlewski, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich S.A.
Problemy potwierdza także biuro prasowe PKP Intercity.
- W związku z występującymi problemami przy kontroli legitymacji osób z niepełnosprawnościami, według nowego wzoru, na których naniesiony kod QR bywa niskiej jakości, co uniemożliwia jego zeskanowanie, PKP Intercity podejmuje aktywne działania w kierunku wyjaśnienia wątpliwości przewoźnika w porozumieniu z Urzędem Transportu Kolejowego i ministerstwem właściwym ds. polityki społecznej. Do czasu rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy, przewoźnik rozstrzyga każdą sytuację indywidualnie podczas kontroli biletów – mówi Marta Ziemska.

Co robić?

- Pasażerowie nie powinni ponosić negatywnych konsekwencji problemów technicznych, związanych z niemożnością prawidłowego odczytania kodu QR – podkreśla w rozmowie z nami Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego.
Tłumaczy też, co robić, gdy przewoźnik nałoży mandat, nie będąc w stanie odczytać prawa do ulgi.
Zwróciliśmy się do Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych z pytaniem, czy to, że przewoźnik nie respektuje legitymacji osoby niepełnosprawnej jest zgodne z prawem. Odpowiedź opublikujemy natychmiast po jej otrzymaniu.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 29, 2018 10:40 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Osoby z niepełnosprawnością nie powinny potwierdzać na poczcie zwolnienia z abonamentu
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 26.03.2018
Autor: PAP

Osoby z niepełnosprawnościami nie powinny być zmuszane do osobistej wizyty na poczcie, aby potwierdzać swe uprawnienia do zwolnienia z opłat – ocenił RPO Adam Bodnar w piśmie do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.
Zdaniem Rzecznika Poczta Polska powinna rozważyć także umarzanie postępowania egzekucyjnego wobec osób po 75. roku życia, które do 2015 r. nie dopełniły formalnych warunków zwolnienia z opłat abonamentowych.
Pismo RPO ma związek z wpływającymi do niego skargami od obywateli na procedury pobierania opłat abonamentowych. Rzecznik zaznaczył, że szczególny niepokój budzi fakt, iż wnioski o interwencje pochodzą najczęściej od osób starszych, schorowanych lub z niepełnosprawnościami – zazwyczaj o niskim poziomie świadomości prawnej.

Sprawdź, o czym dowiadujesz się za późno

Nowela ustawy z lipca 2015 r. o opłatach abonamentowych zwolniła osoby, które ukończyły 75 lat, z obowiązku składania oświadczenia o spełnieniu warunków do zwolnienia z opłaty oraz przedkładania dokumentu potwierdzającego wiek. Od tego czasu Poczta Polska, na podstawie rejestru PESEL, ustala wiek abonentów i sama zwalnia ich z opłat.
RPO podnosi, że nowelizacja nie rozwiązała problemu osób, które ukończyły 75. rok życia, a przed wejściem jej w życie 9 października 2015 r. nie dopełniły wymogów formalnych tzn. złożenia oświadczenia i dokumentu potwierdzającego wiek.
Rzecznik wskazał, że w takich przypadkach obywatele mogą zwracać się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o umorzenie zaległości w płatnościach. W praktyce wiąże się to jednak z koniecznością zainicjowania odrębnego postępowania przed KRRiT – o czym obywatele niejednokrotnie dowiadują się zbyt późno, czyli w toku trwającej już egzekucji.

Formalności – czy tylko na poczcie?

W ocenie RPO Poczta Polska powinna rozważyć zaniechanie inicjowania postępowań egzekucyjnych wobec takich osób. Jego zdaniem w sprawach już wszczętych poczta – jako wierzyciel – mogłaby zaś rozważyć składanie wniosków o umorzenie postępowania na podstawie przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.
„W podobny sposób można byłoby rozwiązać problem osób w wieku emerytalnym, które pobierają niską rentę rodzinną, lecz nie są wyraźnie wskazane jako zwolnione z opłat za radio i tv” – uważa RPO.
Rzecznik Praw Obywatelskich zasygnalizował w piśmie problemy osób z niepełnosprawnościami, których schorzenia uniemożliwiają bądź znacznie utrudniają wizyty w placówce pocztowej. Chodzi o osoby, które nie mogą liczyć na pomoc np. rodziny lub sąsiadów w załatwianiu spraw urzędowych. Jak przekazał, wskazują one, że poczta wymaga, aby osobiście składali w placówce pocztowej oświadczenia potwierdzające uprawnienie do zwolnienia i stosowne dokumenty.
„W praktyce powstaje więc wątpliwość, czy osoby zamierzające skorzystać ze zwolnienia (także osoby z niepełnosprawnościami) powinny dopełnić wymaganych formalności wyłącznie w placówce pocztowej” – napisał Adam Bodnar.

Logiczne spojrzenie RPO na przepisy

Rzecznik przekazał, że inne skargi obywateli dotyczą m.in. braku możliwości udokumentowania wyrejestrowania odbiornika ze względu na znaczny upływ czasu. Często dochodzi bowiem do wszczynania postępowań egzekucyjnych, mimo że obywatele w odległej przeszłości zgłosili zaprzestanie używania odbiornika, np. po zmianie miejsca zamieszkania.
„Poczta żąda przedstawienia dokumentów o skutecznym wyrejestrowaniu odbiornika – nawet po upływie wielu lat. A dokument mógł być po prostu utracony z przyczyn losowych, niezależnych od danej osoby. Ponadto nie można wymagać przechowywania takich dokumentów w nieskończoność” – podniósł RPO.
Resort ma 30 dni na udzielenie RPO odpowiedzi.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 29, 2018 10:40 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Lekarz zignorował wizytę kobiety, bo była z psem przewodnikiem. Jego argumenty są zaskakujące
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 28.03.2018
Autor: PAP

Krakowski Sąd Okręgowy w wydziale odwoławczym uznał we wtorek, 27 marca, że lekarz okulista Roman S. naruszył dobra osobiste pacjentki z niepełnosprawnością, odmawiając przyjęcia jej w przychodni z psem przewodnikiem. Lekarz musi zapłacić 10 tys. zł na cele społeczne.
Sąd odwoławczy uwzględnił w ten sposób apelację Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO) i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFPC) od wyroku sądu pierwszej instancji, który uznał, że lekarz naruszył prawa pacjentki i powinien za to zapłacić 1 tys. zł, ale nie naruszył jej dóbr osobistych.

Lekarz nie znał przepisów?

Zdaniem sądu drugiej instancji, lekarz naruszył również dobra osobiste pacjentki z psem przewodnikiem w postaci jej wolności i godności i za to powinien zapłacić 10 tys. zł na cele społeczne.
- Sąd okręgowy w oparciu o cały zebrany materiał dowodowy nie ma wątpliwości, że w tej sprawie - oprócz naruszenia prawa pacjenta - doszło także do naruszenia dóbr osobistych powódki, rozumianych jako szeroko pojętej wolności, czyli prawa do wyboru usługodawcy w celu uzyskania świadczenia, a także do naruszenia jej godności – stwierdził sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku.
Sąd nie podzielił poglądu lekarza, że działanie powódki było nakierowane na przetestowanie lekarza co do tego, czy możliwa jest wizyta w gabinecie diagnostyczno-zabiegowym osoby niewidomej z psem przewodnikiem. Wskazał, że pacjentka przeszła operację i poszukiwała odpowiedniej dla siebie protezy oka. Wiedza, którą posiadała, że w tej placówce już kiedyś odmówiono pomocy osobie z psem, nie niweczy jej obiektywnego celu i zamiaru, jakim było uzyskanie usługi – wskazał sąd.
Zdaniem sądu, podmiot świadczący usługi na rzecz niewidomych powinien być przygotowany na to, że w każdej chwili do jego przychodni może zgłosić się osoba z psem przewodnikiem, powinien także znać odpowiednie przepisy.

Pieniądze na cel społeczny

- Mając powyższe na uwadze, w ocenie SO, nie może być żadnej wątpliwości co do bezprawnej, zawinionej i nieuzasadnionej odmowy udzielenia świadczenia medycznego na rzecz pacjentki, co słusznie sąd I instancji przesądził, przyznając jej zadośćuczynienie – wskazał sąd odwoławczy we wtorek, 27 marca.
Uznał jednak, że stwierdzenie bezprawnej odmowy udzielenia świadczenia medycznego, naruszające prawo pacjentki do uzyskania takiego świadczenia, naruszało jednocześnie jej dobra osobiste, czyli wolność i godność.
- Stanowcza odmowa udzielenia takiego świadczenia spowodowała, że powódka w ogóle tego typu świadczenia nie uzyskała i musiała w innej placówce uzyskać inną protezę. Miało to charakter dyskryminujący. Doszło także do naruszenia godności powódki poprzez odmowę, co spowodowało, że poczuła się poniżona i bezradna – podkreślił sąd.
Dlatego żądanie zasądzenia odpowiedniej sumy na cel społeczny uznał za usprawiedliwione. Jej kwotę określił na 10 tys. zł. Pieniądze zostaną przekazane Fundacji DOGIQ w Katowicach, kształcącej psy asystujące.

Zignorowanie kobiety

Sprawa dotyczy pacjentki z Warszawy, która w 2015 r. przeszła operację usunięcia gałki ocznej. Po operacji poszukiwała ośrodka, który w ramach NFZ oferował protezy szklane. Znalazła taką placówkę w Krakowie.
Po umówieniu wizyty w ośrodku, drogą mailową poinformowała, że do placówki przyjdzie w asyście psa przewodnika. W odpowiedzi na maila lekarz Roman S., kierujący placówką, odwołał umówioną wcześniej wizytę. Pacjentce nie zaproponowano innych terminów ani nie zaoferowano żadnego rodzaju wsparcia podczas wizyty, alternatywnego wobec psa asystującego.
Ostatecznie pacjentka przeszła operację w ośrodku warszawskim, który - w przeciwieństwie do krakowskiego - dysponował protezami akrylowymi.
- Nie chciałam protezy akrylowej w obawie przed uczuleniem, ale w Warszawie bez problemu przyjęto mnie wraz z psem – mówiła kobieta przed pierwszą rozprawą w kwietniu ubr.
RPO domagał się w pozwie od ośrodka okulistycznego, kierowanego przez Romana S., symbolicznego zadośćuczynienia (1 tys. zł) z tytułu naruszenia praw pacjenta i dóbr osobistych, oraz kwoty 25 tys. zł na cel społeczny (taki jest koszt wyszkolenia jednego psa przewodnika).
W wyroku wydanym w lipcu ub.r. sąd pierwszej instancji potwierdził, że obowiązek świadczenia usług, w tym świadczeń zdrowotnych, na rzecz osób poruszających się przy pomocy psa przewodnika wynika wprost z powszechnie obowiązujących przepisów prawa. Z tego tytułu zasądził pacjentce 1 tys. zł zadośćuczynienia. Jednocześnie oddalił powództwo w zakresie naruszenia dóbr osobistych i żądania przekazania odpowiedniej sumy na wskazany w pozwie cel społeczny.

Jeden z sędziów nie był przekonany

Apelację w tym zakresie złożył RPO i HFPC. Sąd uwzględnił apelację i zasądził 10 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych pacjentki. W pozostałym zakresie roszczenie oddalił. Wyrok jest prawomocny. Zarówno pozwany lekarz, jak i pacjentka nie stawili się na ogłoszenie wyroku.
- Wyrok jest prawomocny, ale mój klient nigdy nie miał w zamiarze dyskryminowania pacjentki. Sąd uznał inaczej – powiedziała dziennikarzom pełnomocniczka pozwanego lekarza radca prawny Katarzyna Błasiak-Piwowarska.
- Znaczenie tego wyroku oceniam bardzo pozytywnie, ponieważ dosłownie otworzy on szerzej drzwi dla osób poruszających się z psami asystującymi; zwraca on też uwagę na problem dyskryminacji i zadośćuczynienia – powiedział z kolei po wyroku główny specjalista z Biura RPO Marcin Pachota.
Jako zadowalający określił także wyrok przedstawiciel HFPC.
- Najważniejsze jest to, że sąd stwierdził, że odmowa wpuszczenia osoby z niepełnosprawnością, która porusza się z psem asystującym, do placówki medycznej miała charakter dyskryminacyjny i spowodowało to naruszenie dóbr osobistych tej osoby w postaci naruszenia wolności i godności – powiedział dziennikarzom Jarosław Jagura z HFPC.
Wyraził także nadzieję, że wyrok „poprzez nagłośnienie sprawy odniesie szerszy skutek, ponieważ takie sytuacje się powtarzają”.
- Należy przypomnieć, że osoby z niepełnosprawnościami, które poruszają się z psem asystującym, mają prawo wstępu do lokali użyteczności publicznej typu restauracje, środki transportu publicznego czy placówki medyczne – podkreślił.
Wyrok nie zapadł jednomyślnie, jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt kwi 17, 2018 12:19 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 11.04.2018
Autor: Hanna Pasterny
Źródło: Integracja 1/2018

Zazwyczaj niepełnosprawność generuje dodatkowe koszty, tak finansowe, jak i niemierzalne, np. emocjonalne. W trudnej sytuacji są zwłaszcza dorośli, gdy potrzebują drogiego sprzętu lub zabiegu. Wiele fundacji wspiera wyłącznie dzieci. Spoty z ich udziałem chwytają za serce i otwierają kieszenie podatników, którzy wpłacą darowiznę lub przekażą 1 proc. Od dorosłych oczekuje się, by radzili sobie sami, a do tego karze się ich za aktywność.
Słabosłyszący może otrzymać dofinansowanie do kosztującego kilkanaście tysięcy systemu FM tylko do 26. roku życia. Gdy staramy się o dofinansowanie do sprzętu i likwidacji barier architektonicznych, głównym kryterium są dochody. Im niższe, tym większa szansa na wsparcie. Czy w takiej sytuacji opłaca się podejmować trud dojazdu do pracy? Czy słuszne jest, że nie promuje się aktywności?

Poza systemem

Od tego roku niepełnosprawny właściciel i współwłaściciel samochodu w zeznaniu podatkowym może odliczyć koszty eksploatacji auta nawet wówczas, gdy nie dojeżdżał na zabiegi rehabilitacyjne. Uważam, że to kolejna niesprawiedliwość. Rodzic i niepełnosprawny właściciel auta odliczą sobie dojazdy na zakupy w Biedronce, a osoba, która samochodu nie ma i musi komuś zapłacić za zawiezienie na rehabilitację lub dworzec, nadal będzie ponosiła koszty, których w żaden sposób nie odliczy. W takiej sytuacji jest wiele osób z dysfunkcją wzroku. Ustawodawca nie uwzględnił też od lat zgłaszanego przez niewidomych postulatu dotyczącego dokumentowania odliczenia kosztów przewodnika. Niewidomi rzadko płacą przewodnikowi, natomiast ponoszą koszty opłacenia dojazdu i noclegu osoby towarzyszącej, jej posiłku, biletu na koncert, prezentu. Zazwyczaj nie są też w stanie wskazać konkretnej osoby.
Niewidoma kobieta, wracając z pracy, codziennie przechodzi przez podziemia, co jest trudne, a w dodatku napotyka tam szemrane towarzystwo. Zazwyczaj ktoś oferuje jej pomoc. Dzienna stawka to dwa złote. Tylko raz spróbowała nie zapłacić... W jaki sposób ma udokumentować koszty przewodnika i zachęcić np. tych napotykanych panów, by wykazali to w zeznaniach podatkowych?
Cena niepełnosprawności to także konieczność udowadniania naszych umiejętności i kompetencji. Gdy mówię, że pracuję i codziennie dojeżdżam do pracy ponad 20 km transportem publicznym, spotykam się z opinią, że to niemożliwe, bo jestem niewidoma. Raz osoba, która zagadnęła mnie na przystanku, co prawda przyjęła do wiadomości, że pojawiam się w pracy, ale chciała się dowiedzieć, kto za mnie pracuje i kto tej osobie płaci – ja czy mój szef.

Znajomi w obliczu niepełnosprawności

Jestem autorką trzech książek. Mój wydawca stara się organizować spotkania autorskie. Niektóre biblioteki odsyłają nas do działów terapeutycznych lub książki mówionej. Niepełnosprawność autora kojarzy się im z literaturą dla niepełnosprawnych. Zdarzyło się również, że po spotkaniu bibliotekarka nie chciała mi dać pieniędzy ze sprzedaży książek, bo na pewno je zgubię. Inna wahała się, czy może mi dać niesprzedane książki, mimo że przed spotkaniem dostała e-mail z wydawnictwa z prośbą, by to zrobiła. Na kolejnym spotkaniu, na którym byłam z dyrektorką wydawnictwa, to ją poproszono o podpisanie umowy, mimo że były w niej moje dane.
Ceną niepełnosprawności, szczególnie nabytej, bywa również utrata znajomych i sieci wsparcia. Osoby pełnosprawne nie wiedzą, jak traktować kolegę, który uległ wypadkowi, czego się po nim spodziewać i jakich tematów nie poruszać, by nie sprawić przykrości. Bariery są też po drugiej stronie. Kobieta, która na skutek postępującej choroby zaczęła poruszać się na wózku, odmówiła udziału w imprezie firmowej w swojej niedawnej pracy. Proponowano jej przywiezienie i odwiezienie do domu, ale krępowała się spojrzeń współpracowników.
Od kilku miesięcy w mojej okolicy można korzystać z usług asystenckich. Gdy wieczorem wracam ze studiów podyplomowych z Warszawy, asystentka czeka na mnie na dworcu, przebiegamy na przystanek autobusowy, podpisuję wykonanie usługi, płacę i jadę do domu. Co prawda znam drogę z dworca na przystanek, ale mam mało czasu na przesiadkę, a kolejny autobus jest za godzinę. Bardzo się cieszę, że za 2,50 zł mogę sobie kupić dodatkową godzinę snu.


Hanna Pasterny – konsultantka ds. osób niepełnosprawnych w Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych CRIS w Rybniku, osoba niewidoma, finalistka Konkursu „Człowiek bez barier 2011”, autorka książek: Jak z białą laską zdobywałam Belgię, Tandem w szkocką kratkę i Moje podróże w ciemno. W 2017 r. znalazła się w Liście Mocy, publikacji wydanej przez Integrację, z sylwetkami 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością. Więcej na stronie: www.hannapasterny.pl

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt kwi 20, 2018 11:06 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Premier Mateusz Morawiecki zainauguruje program Dostępność plus już w poniedziałek
Źródło: www.niepelnosprawni.pl 18.04.2018
Autor: PAP

W poniedziałek, 23 kwietnia, premier Mateusz Morawiecki zainauguruje program „Dostępność plus”, który ma ułatwić np. seniorom, osobom z niepełnosprawnością czy kobietom z dziećmi poruszanie się w przestrzeni publicznej. Rząd w latach 2018-2025 zamierza przeznaczyć na ten cel ponad 23 mld zł.
Podczas uroczystej inauguracji premier podpisze „Pakt na rzecz dostępności”. Wraz z szefem rządu Pakt podpiszą przedstawiciele organizacji pozarządowych, samorządów terytorialnych, szkół i uczelni, przedsiębiorców i innych podmiotów.
Program Dostępność plus ma ułatwić np. seniorom, osobom z niepełnosprawnościami czy kobietom z dziećmi poruszanie się w przestrzeni publicznej. Rząd w latach 2018-2025 zamierza przeznaczyć na realizację tego program ponad 23 mld zł - z funduszy unijnych i krajowych oraz tak zwanych funduszy norweskich i EOG. Za przygotowanie programu odpowiada Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju (MIiR).

Co zagwarantuje prawo?

Jak wyjaśniło MIiR program adresowany jest nie tylko do osób z niepełnosprawnością, ale także kobiet z dziećmi, osób starszych, niedołężnych. Problem braku dostępności przestrzeni publicznej dla obywateli dotyczy mniej więcej 1/4 mieszkańców naszego kraju, a w najbliższych latach odsetek ten wzrośnie do ok. 30 proc., w związku ze starzeniem się społeczeństwa.
„Szacuje się, że do 2024 roku 23 proc. mieszkańców naszego kraju będzie miało 65 lat lub więcej. W tym samym czasie liczba osób z niepełnosprawnościami (w zależności od przyjętych kryteriów) wyniesie od 5 do 8 milionów” – podało MIiR.
Według MIiR program przewiduje, że państwo w swoich działaniach będzie zawsze uwzględniać potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Przykładowo wprowadzi prawo, które zagwarantuje, że: nowe budynki będą pozbawione barier architektonicznych, każdy nowo kupiony pociąg, autobus albo tramwaj będzie przygotowany do obsługi osób z niepełnosprawnościami, przestrzeń publiczna (na przykład wyjście z dworca, dojście na perony, przejścia dla pieszych) będzie odpowiednio oznakowana.
Państwo będzie także inwestować w wiedzę osób, które tworzą przestrzeń publiczną, między innymi: architektów, urbanistów, inżynierów czy nowe technologie, które sprzyjają włączeniu seniorów i osób z niepełnosprawnościami.

Dostosowanie „starych” inwestycji

Drugi wymiar programu to inwestycje (budowlane, transportowe, technologiczne) w istniejącą infrastrukturę, przestrzeń, środki transportu, strony internetowe czy usługi o charakterze powszechnym. To oznacza, jak wyjaśniło MIiR, dostosowanie tego, co już istnieje, do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Program - wskazało MIiR - ma przynieść konkretne efekty: w 1000 miejsc i budynków użyteczności publicznej zostaną usunięte lub ograniczone bariery architektoniczne i komunikacyjne;
co najmniej 20 proc. mieszkań wybudowanych w programie Mieszkanie plus ma być dostępnych dla osób o szczególnych potrzebach;
wszystkie nowo zakupione autobusy i tramwaje będą przyjazne seniorom i osobom z niepełnosprawnościami;
strony internetowe wszystkich urzędów i instytucji będą dostępne dla osób niewidomych i niesłyszących;
co najmniej połowa czasu antenowego w TV będzie dostępna dla osób niewidomych i niesłyszących (audiodeskrypcja i napisy).

Projekt Programu, w tym w wersji tłumaczonej na język migowy, dostępny jest na stronach internetowych Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju:
https://www.miir.gov.pl/strony/zadania/ ... %87%20Plus

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt kwi 20, 2018 11:06 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 775 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL