Portal - Informator Obywatelski Osób Niewidomych

www.defacto.org.pl
Teraz jest Śr paź 16, 2019 05:22

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 775 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Śr lis 14, 2018 13:09 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Zarzut znęcania się nad starszą niewidomą kobietą dla byłej pracownicy MOPS-u w Gnieźnie
Źródło: niepełnosprawni.pl 07.11.2018
Autor: PAP

Zarzut znęcania się nad osobą nieporadną postawiła prokuratura w Gnieźnie (Wielkopolskie) byłej pracownicy tamtejszego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) Karinie G. Kobieta biła i upokarzała 80-letnią niewidomą podopieczną. W środę, 7 listopada, została zatrzymana.
Sprawa wyszła na jaw dzięki nagraniu z ukrytej kamery zainstalowanej przez bliskich 80-latki. Na nagraniu widać, jak opiekunka wielokrotnie uderza podopieczną i na nią krzyczy. Karina G. straciła pracę w MOPS, kontrolę w ośrodku wszczął wojewoda, sprawą zajęła się też prokuratura.

Sama wydała się w ręce policji

Po ujawnieniu sprawy, przez kilka dni trwały poszukiwania byłej pracownicy MOPS. Jak poinformował w środę, 7 listopada, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Michał Smętkowski, w środę rano kobieta sama skontaktowała się z prokuraturą w Gnieźnie i powiadomiła, że przebywa w miejscu zamieszkania. Tam zatrzymała ją policja.
- Kobieta usłyszała zarzut znęcania się nad osobą nieporadną z uwagi na stan zdrowia i wiek. Grozi jej ośmioletnie więzienie. Przed zakończeniem jej przesłuchań nie możemy podać, gdzie przebywała przez ostatnie dni i jakie środki zapobiegawcze zostaną zastosowane – poinformował prok. Smętkowski.
W sprawie zbierany jest materiał dowodowy, przesłuchani zostali świadkowie.

Kontrola w MOPS-ie

Prok. Smętkowski powiedział, że z dotychczasowych ustaleń nie wynika, by kobieta pracująca w MOPS od wielu lat znęcała się w podobny sposób także nad innymi podopiecznymi.
Rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego Tomasz Stube poinformował, że w MOPS trwa zlecona przez wojewodę kontrola.
- Inspektorzy sprawdzają, czy nie doszło do nieprawidłowości w zakresie nadzoru nad pracą pani, której dotyczy ta bulwersująca sprawa, ale także innych pracowników MOPS. Mamy pewne sygnały, że już wcześniej były skargi na tę panią, weryfikujemy, czy były one zasadne – podał Stube.
Dodał, że jeżeli MOPS nie zastosuje się do zaleceń pokontrolnych, wojewoda może nałożyć na ośrodek karę pieniężną.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lis 14, 2018 13:09 


Góra
  
 
PostNapisane: Śr lis 21, 2018 12:38 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: warszawa.wyborcza.pl 15.11.2018
Wojciech Karpieszuk

Niewidomy wykładowca przez ponad tydzień interweniował w różnych miejskich instytucjach w sprawie prac budowlanych przy Puławskiej. Przez budowę nie wyznaczono przejścia. Wykładowca i jego niewidoma żona mają problemy z dojściem do domu
– Interweniowałem już w Zarządzie Dróg Miejskich, u pełnomocniczki prezydent do spraw dostępności, u wiceprezydent miasta Renaty Kaznowskiej – mówi Wojciech Figiel, wykładowca w Instytucie Lingwistyki Stosowanej na UW. Pan Wojciech jest osobą niewidomą, mieszka przy Smyczkowej na Służewie. Przy Puławskiej – między al. Lotników, a pętlą tramwajową „Wyścigi” Zarząd Dróg Miejskich buduje ścieżkę rowerową. Pan Wojciech opowiada, że w związku z tym odcięto mu drogę do domu przejściem przez pobliski bazarek.
– Korzystam z przystanków tramwajowych za skrzyżowaniem z al. Lotników. W ostatnią środę wróciłem wieczorem i okazało się, że przejścia nie ma. Wtedy ktoś mi pomógł trafić do domu – wspomina. Okazało się, że najbliższa droga alternatywna prowadzi przez inny pobliski bazarek, który jednak jest zamykany wieczorem. Po zamknięciu targowiska, żeby dostać się na Smyczkową, trzeba jechać tramwajem do pętli albo obejść kwartał ulic: al. Lotników i Jacka Kaczmarskiego (d. Modzelewskiego).
Musielibyśmy mieć lekcje z orientacji przestrzennej – opisuje pan Wojciech. Dodaje: – Problemy mają również osoby starsze, rodzice z wózkami. Muszą znacznie nadkładać drogi.
Według niego można wyznaczyć tymczasowe przejście prowadzące do otwartej przez całą dobę części bazarku. W zeszłym tygodniu poszedł porozmawiać z pracownikiem kierującym pracami. – Usłyszałem, że nic nie da się zrobić. Pracownik zapytany, jak mamy dojść do domu, ironicznie odparł, żebyśmy poszli przez Kazimierzowską.
To mnie najbardziej oburzyło – relacjonuje pan Wojciech. Ścieżkę buduje miejska jednostka: Zarząd Remontów i Konserwacji Dróg. To po tej rozmowie Wojciech Figiel interweniował w ratuszu oraz w Zarządzie Dróg Miejskich. Złożył skargę na wykonawcę. Nagłośnił również sprawę na portalach społecznościowych. Wygląda na to, że po złożeniu oficjalnej skargi, udało się znaleźć rozwiązanie problemu.
– Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Interweniowaliśmy u wykonawcy i zobligowaliśmy, żeby umożliwił mieszkańcom przejście. Droga do bazarku została już udostępnione – powiedziała nam w czwartek po południu Karolina Gałecka, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lis 21, 2018 12:39 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 21 (188), listopad 2018

5 listopada br. w Ministerstwie Cyfryzacji odbyło się spotkanie Rady ds. Dostępności w ramach szerokiego porozumienia na rzecz umiejętności cyfrowych (SPRUC). Organizatorem wydarzenia był resort cyfryzacji i Fundacja Widzialni.
Uczestników spotkania przywitał minister cyfryzacji Marek Zagórski, który nakreślił plany na przyszłość, a także odniósł się do przygotowywanej obecnie ustawy poprawiającej dostępność stron internetowych i aplikacji mobilnych. Zagórski zwrócił uwagę przede wszystkim na przyszłe działania, takie, jak m.in. większa integracja portalu Obywatel.gov.pl ze wszystkimi ministerstwami, dodanie nowych funkcji do portalu i zmiany w funkcjonowaniu profilu zaufanego. Oczywiście wszystkie te działania, których realizacja planowana jest na koniec tego i pierwszą połowę przyszłego roku, będą uwzględniały potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Włodzimierz Marciński, prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego, a także inicjator SPRUC, dodał, że duży potencjał drzemie w sztucznej inteligencji, która może przyczynić się do poprawy dostępności w Polsce. Temat rozwinął Maciej Ossowski z Kogifi, który skupił się na wykorzystaniu sztucznej inteligencji w działaniach na rzecz osób z indywidualnymi potrzebami. Zdaniem Ossowskiego sztuczna inteligencja znacząco poprawia jakość ich życia, skraca czas potrzebny na niektóre czynności, a urządzenia takie, jak interaktywny głośnik, ułatwia życie nie tylko osobom z niepełnosprawnościami. Telemedycyna to kolejne zagadnienie poruszone przez przedstawicielkę jednej z prywatnych przychodni. Zdaniem Patrycji Wizińskiej-Sochy, jest ona wykorzystywane przez nieliczne prywatne ośrodki zdrowia, mimo że zgodnie z prawem można z niej korzystać w Polsce już od końca 2015 r. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych i krajach zachodniej Europy telemedycyna powoli staje się normą. Zastosowanie zdalnego leczenia pozwala na oszczędności, skraca kolejki do lekarzy, umożliwia wykonanie niektórych prostych badań w domu. Niestety, zarówno pacjenci, jak i lekarze mają ograniczone zaufanie do zdalnej diagnostyki i leczenia. Najlepszym przykładem tego zjawiska mogą być problemy z wdrażaniem elektronicznych zwolnień, które staną się obowiązkowe od grudnia tego roku.
Ekspert ds. dostępności
Fundacja Widzialni podjęła starania, by uregulować kwestię kwalifikacji eksperta ds. dostępności. O sposobach przyznawania kwalifikacji państwowych mówiły prof. dr hab. Jolanta Szempruch oraz Emilia Danowska-Florczyk z Instytutu Badań Edukacyjnych. W swoim wystąpieniu nakreśliły drogę uznania danej dziedziny i wpisania jej do rejestru kwalifikacji państwowych. Uznanie dostępności cyfrowej stanowi problem, bo brakuje ekspertów, którzy mogą uczyć przyszłych studentów o dostępności Internetu dla osób z niepełnosprawnościami. Zdaniem obu pań kwalifikacje dostępności cyfrowej powinny być przyznawane przez wyznaczoną jednostkę albo inne podmioty realizujące podobne zadania.

Adam Pietrasiewicz z Ministerstwa Cyfryzacji omówił stan prac nad ustawą o dostępności Internetu i aplikacji mobilnych. Przypominamy, że projekt tego aktu prawnego skierowano do konsultacji w lipcu br., a o założeniach ustawy pisaliśmy w informacji pt. „W stronę dostępności” opublikowanej w Biuletynie Informacyjnym Pochodni nr 14 (181), lipiec 2018. Główny specjalista ds. dostępności w resorcie cyfryzacji stwierdził, że w trakcie konsultacji wpłynęło wiele uwag. Niektóre z nich to propozycje dodania lub usunięcia konkretnych zapisów, inne zaś miały na celu doprecyzowanie pojęć. Wyżej wymieniony dokument ma być niebawem przekazany do Rady Ministrów, a później do parlamentu. Zapisy gwarantujące dostępność nowo tworzonych stron internetowych będą obowiązywać od 23 września 2019 r., a już istniejące strony internetowe powinny być dostępne do 23 września 2020 r. Użytkownicy aplikacji mobilnych instytucji publicznych będą musieli trochę poczekać, bo staną się one dostępne dopiero od 23 czerwca 2021 r.
Jak badać strony
Końcowa część spotkania to dyskusja o metodologii badania dostępności stron internetowych. Organizacja Akces Lab zaproponowała badanie ankietowe danej strony, ale przedstawiciele Fundacji Widzialni wyrazili sprzeciw, podkreślając jednocześnie, że powinno się badać strony nieco szerzej. I choć obie metody opierają się na założeniach WCAG 2.0, to warto przy ustalaniu kwalifikacji dostępności cyfrowej zadbać o to, by metodologia badania stron internetowych została wspólnie opracowana. Resort cyfryzacji zamierza podjąć kroki, by ustalona metodologia badania była uzupełnieniem przygotowywanej ustawy o dostępności stron internetowych i aplikacji mobilnych.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lis 21, 2018 12:40 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Nie widzą, ale wykrywają zmiany nowotworowe. To dzięki wyostrzonemu dotykowi
Źródło: polsatnews.pl 23.10.2018

Ponieważ nie widzą lub niedowidzą, mają bardzo czuły zmysł dotyku. Tak czuły, że potrafią wykryć trzymilimetrowe zmiany nowotworowe. Tacy specjaliści są już znani na świecie, a w Polsce jest ich na razie czterech.

We wtorek mammodiagności zbadali pacjentki w Gdyni. Pięć z jedenastu przebadanych kobiet skierowano na dalsze badania.



- Zmysł dotyku, o czym mało się przedtem mówiło, osiąga swoją doskonałość. Stwierdzono tę samą, a czasem większą czułość (dłoni takich diagnostów - red.) niż w badanu mammograficznym - powiedział reporterce Polsat News prof. Józef Knap z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Mammografia wykrywa zmianę o wielkości od 1 cm, a dłonie nawet kilkumilimetrowe zmiany.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Zapach gór
PostNapisane: Śr lis 21, 2018 12:41 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: bezbarierowi.pl 15.11.2018
Agnieszka Wojek

Czemu większość ludzi uprawia turystykę? Aby zobaczyć coś pięknego. Dlaczego więc w góry idą osoby niewidome? Pytamy Tadeusza Gierycza, który swoją miłością do Beskidów zaraził kilkudziesięcioro członków Polskiego Związku Niewidomych.
Tadeusz Gierycz – prezes bielsko-bialskiego koła grodzkiego Polskiego Związku Niewidomych. Sekretarz Klubu Sportu i Rekreacji Niewidomych i Słabowidzących „Pionek”. Organizator wycieczek górskich i kulturalnych dla osób niewidomych. 22 lata temu jego wzrok zaczął się drastycznie pogarszać. Obecnie jest osobą słabowidzącą.

Bezbarierowi: Słyszeliśmy, że niewidomi lubią strzelać

Tadeusz Gierycz: To prawda. To jest rzecz wśród niewidomych sportowców dość popularna. Niewidomi mają do dyspozycji broń strzelecką, pneumatyczną, wyposażoną w celownik, który transformuje sygnał optyczny na dźwiękowy wysyłany do słuchawek. Jeżeli lufa karabinu jest skierowana w centralny punkt tarczy, w słuchawkach słychać wysokie tony, a im dalej od centrum, tym te tony są niższe. Ambicją każdego strzelca jest trafienie dziesiątki. Więc kiedy strzelec słyszy najwyższy ton, pociąga za spust. Sztuką jest nie poruszyć w tym momencie lufą. To jest o tyle skomplikowane, że są dwie tarcze: celownicza i strzelecka, które trzeba skalibrować. To jedna z atrakcji, którą oferują niewidomym Klub Sportu i Rekreacji „Pionek” w Bielsku-Białej współpracujący z PZN

B: Bielskie koło Związku Niewidomych jest znane w całym kraju z innego powodu: organizuje dla osób niewidomych wycieczki w góry. A właściwie to Pan.

TG: Po prostu wybieramy się w góry. Wycieczki są jednodniowe lub kilkudniowe z zakwaterowaniem blisko gór, albo w samych górach, bo Bielsko jest świetnie położone jeśli chodzi o wymarsze w góry. Wystarczy wyjechać na obrzeża miasta i już się wychodzi na szlak – pod Szyndzielnię czy do Lasku Cygańskiego.

B: W jaki sposób przygotujecie się do tych wypraw?

TG: Jest u nas duże grono miłośników wypraw górskich i to jest tylko kwestia powiadomienia chętnych, którzy w tym czasie mają możliwość wyjścia. I w ostatnim czasie mamy wiele takich jednodniowych wycieczek. Na przykład na Biały Krzyż na Przełęczy Salmopolskiej i stamtąd do Wisły czy do Brennej. Innego razu poszliśmy na rozpoznawczą wycieczkę do Grabowej Chaty w okolicy Kotarza, gdzie można było sobie po prostu posiedzieć. Ale co roku organizujemy kilkudniowy rajd z zakwaterowaniem w Węgierskiej Górce, gdzie 30 osób niewidomych z opiekunami rusza na trasy górskie w okolicy Żabnicy i Zwardonia. Tam organizujemy wyjścia rozpoznawcze, żeby uczestnicy sprawdzili się, kto jest zainteresowany spacerem, a kto dłuższą trasą.



B: No właśnie. Bo w górach chyba więcej zagraża osobom niewidomym niż widzącym.

TG: Nie do końca bym się zgodził z tą tezą. Trasy w naszym Beskidzie Żywieckim są trochę jak alejki w parkach, ale o pofalowanej powierzchni. Owszem, są miejsca bardziej niebezpieczne. Jakbyśmy tak sięgnęli w stronę Tatr, na Babią Górę, to mamy tam taką trasę wspinaczkową zwaną akademicką percią. I tam trzeba rzeczywiście bardzo uważać, tam są łańcuchy i półki skalne, klamry, pionowe skały, więc można iść tymi klamrami nawet po pionowej ścianie. Nie trzeba używać lin. Jest tylko kwestia dobrej kondycji i zapału. Mieliśmy taką wycieczkę w tym roku z fundacją „Pogranicze bez barier”. Współpracujemy, co owocuje dużą liczbą wypraw w góry w towarzystwie wolontariuszy, którzy są bardzo przydatni. Jesteśmy bardzo wdzięczni temu środowisku za wspólne wspinaczki i turystykę skitourową.



B: Przeciętny turysta idzie w góry dla pięknych widoków. Jakie wrażenia z tych wycieczek wynosi niewidomy?

TG: Przede wszystkim idziemy w towarzystwie przewodników, osób wrażliwych na nasze potrzeby. Po co idzie osoba niewidoma w góry? Żeby przespacerować się. Można się przejść w parku, ale można się przespacerować z pokonywaniem różnych trudnych miejsc – czasami błoto, czasami wąska ścieżka, a czasami drzewo leżące w poprzek tej ścieżki. My po prostu lubimy się wspinać. Ale wiadomo, jak się wspina, to potem się schodzi. To są te atrakcje, ale jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy. Tam są zapachy lasu, poczucie przebywania w lesie. Kiedy ostatnio byliśmy w górach, trwało rykowisko. Mieliśmy trochę pietra, słysząc porykiwania jeleni z różnych stron. Ale to jest obcowanie z naturą. Poza tym taka wyprawa to poznawanie trasy. My się dowiadujemy skąd idziemy, gdzie idziemy, w jakim kierunku jeśli chodzi o kierunki świata. Mamy orientację. I dzięki tej orientacji możemy być przewodnikami dla innych osób, które nie znają terenu. Raz prowadziłem osobę widzącą, która odważyła się ze mną iść. Uprzedziłem ją, że znam tę trasę i nigdzie nie zabłądzimy. Jest tylko kwestia, żeby ta osoba wypatrywała znaków na szlaku, miejsc charakterystycznych, o których ja mogę opowiedzieć, czy rozwidleniach w znanych mi miejscach, rodzajach terenów, przez które przyjdzie nam przejść. Jeśli ta osoba się odważy, to nie możemy się w Beskidach zgubić.

B: Czyli zna Pan szlaki na pamięć?

TG: Wiele tak, ale nie wszystkie. Często polegam na tych osobach, które znają różne trasy i wtedy idziemy, poznajemy nowe trasy. To wielka radość. Poza tym przebywamy z ludźmi – naszymi kolegami i koleżankami, wolontariuszami i przewodnikami.



B: To chyba sporych rozmiarów te wycieczki.

TG: Od kilkuosobowych do nawet dwudziestoparoosobowych. Na przykład wycieczka na akademicką perć, na szczyt Babiej Góry, gdzie na 9 niewidomych przypadało po dwóch wolontariuszy. Kiedy wdrapaliśmy się po tych klamrach, przypominam sobie taką scenę, kiedy osiągnęliśmy szczyt. Nasza koleżanka, która ma piękny głos, zaśpiewała „We are the champions” – na szczycie Babiej Góry. W tym samym czasie przebywała tam wycieczka Tajwańczyków, którzy podziwiali, jak ta dziewczyna śpiewa, bo dla niej to było wielkie osiągnięcie. Zresztą dla pozostałych niewidomych także.

B: Podobno w Ujsołach istnieje szlak dla osób niewidomych.

TG: Rzeczywiście tak to nazwano. Jest tam w dyspozycji osób z fundacji Pogranicze bez Barier takie urządzenie, które działa na zasadzie GPS i osoba niewidoma, która idzie tym szlakiem, nie może iść sama. Musi iść z wolontariuszem i mając słuchawkę, idąc w jakieś miejsce, gdzie GPS namierza zapisane na ścieżce tego urządzenia punkty i informuje, gdzie jesteśmy. Idea jest taka, żeby poprowadzić po bezpiecznych szlakach niewidomego samodzielnie. Ale żeby zbudować taki szlak, trzeba mieć pewność, że 10 metrów od ścieżki nie ma niebezpiecznych miejsc. Zdarzają się takie szlaki w Beskidach, gdzie idzie się po skarpie, po dużej stromiźnie, którą prowadzi ścieżka. Więc można sobie wyobrazić, że z jednej strony jest wzniesienie, a z drugiej urwisko. I po takich ścieżkach nie ma mowy, żeby szła po nich osoba niewidoma. Ale są też bezpieczne ścieżki – jak Hala Boracza. Tam można byłoby sobie wyobrazić, że niewidomy mógłby przejść przy pomocy GPS. Na razie jednak urządzenia te są niewystarczająco precyzyjne, a także mogą się zepsuć. Do elektroniki w górach trzeba mieć ograniczone zaufanie. Najlepszą nawigacją jest drugi człowiek, a my lubimy chodzić w towarzystwie.

B: A czy spacer ruchliwą ulicą nie jest dla osoby niewidomej większą przygodą niż wyprawa w góry?

TG: Każde przejście przez miasto jest dla nas sukcesem. Każdego dnia korzystamy z komunikacji miejskiej, która jest udźwiękowiona, przystanki w Bielsku są udźwiękowione. Coraz więcej się robi, aby usamodzielnić osoby niewidome. Ale także dla niepełnosprawne ruchowo.

B: Czyli to już nie jest dla niewidomych taka dżungla jak kiedyś?

TG: Wiele zrobiono dla tego, aby swobodniej chodzić po mieście. Są elementy ostrzegawcze przy przejściach dla pieszych, udźwiękowienie na tych przejściach. Są oczywiście pewne bariery, a wręcz miejsca niebezpieczne. Ale mając dobre kontakty z instytucjami miejskimi, możemy doprowadzić do tego, że miasto stanie się całkowicie przyjazne dla niewidomych.

B: Mówił Pan, że niewidomi i słabowidzący wyprawy urządzają nie tylko w góry, ale też do teatru czy muzeum.

TG: Związek Niewidomych ma dobry kontakt z teatrem w Bielsku-Białej, gdzie odbywają się spektakle z audiodeskrypcją. Bo nie wypada, aby przewodnik opowiadał niewidomemu co się dzieje na scenie, kiedy inni widzowie oglądają przedstawienie. Dlatego dla niewidomych przygotowuje się teksty audiodeskrypcji czytane przez lektora, który patrzy, co się dzieje na scenie i czyta odpowiedni fragment tekstu. 13 października byliśmy na spektaklu o Wandzie Rutkiewicz na podstawie książki Anny Kamińskiej. Rzecz odpowiednia dla naszego środowiska zaprzysięgłych piechurów górskich.

B: W kinach też zdarzają się filmy z audiodeskrypcją.

TG: Tak. Idziemy na seanse, gdzie z głównego głośnika emitowana jest ścieżka filmu, ale również ścieżka audiodeskrypcji. Ale tylko na tych naszych seansach.

B: Słyszeliśmy, że w niektórych muzeach można dotykać rzeźb.

TG: Muzea coraz częściej otwierają się na potrzeby osób niewidomych, pozwalając dotykać eksponatów. Raz w jednym z bielskich muzeów odbyła się wystawa rzeźb sprowadzonych z Ancony. To były repliki rzeźb, które są uznane na świecie za najcenniejsze. Np. był dyskobol. Rzeźbiarze stworzyli te dzieła przy pomocy marmuru zmieszanego z żywicą. Były takie same jak oryginały, z tym, że można je było dotykać. Podobne wystawy odbywają się w bielskim BWA. Tam też, jeżeli eksponaty są zrobione z materiału, który umożliwia dotykanie, kierownictwo pozwala na to, żeby niewidomy mógł je sobie podotykać.

Na przykład w pałacu w Pszczynie jest dostępny zestaw słuchawkowy ze szczegółowym opisem pomieszczenia, w którym się znajdujemy. Wchodzimy do sali i wszystko wiemy na temat zgromadzonych tam eksponatów. Gdzie jest okno, jakiego koloru jest tapeta, w którym kącie jest łóżko. Z audioprzewodników korzystają nie tylko osoby niewidome, ale dla niewidomych taki szczegółowy opis to bardzo cena rzecz.



B: Wracamy w góry. Jaka była Pana najbardziej ekstremalna z wypraw?

TG: Wycieczka, na którą pojechałem nie ze Związkiem Niewidomych, tylko z żoną. To było coś szczególnego. Wybraliśmy się w Tatry. Z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka, potem na Szpiglasową Przełęcz, do Doliny Pięciu Stawów, koło Siklawy do Doliny Roztoki i przez Wodogrzmoty Mickiewicza z powrotem do Palenicy. To była wycieczka całodniowa, z wieloma przygodami, marszem po żlebie ze Szpiglasowej przełęczy po łańcuchach do Doliny Pięciu Stawów. Największy kryzys mieliśmy, gdy schodziliśmy po kamiennych schodach-głazach do Doliny Roztoki. Tam przystanęliśmy odpocząć. Przechodził turysta i zobaczył mnie z białą laską. Zapytał nawet, czy nie potrzebujemy pomocy.

B: Chciałby Pan wspiąć się jeszcze wyżej?

TG: Marzą mi się Rysy, ale od strony polskiej, nie słowackiej. Od czarnego Stawu. Nie wiem, czy do tego dojdzie, ale rozmawiałem z pewnym zaprzyjaźnionym goprowcem. To jest człowiek odważny, ale nie szalony. Zna moje możliwości więc wierzę, że może nam się kiedyś uda.

B: Życzymy szczęścia na szlakach.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lis 29, 2018 14:38 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Coraz więcej osób traci wzrok. Co z dostępnością terapii?
Źródło: rynekzdrowia.pl 16.11.2018

Szacuje się, że w 2050 r., na Ziemi żyć będzie 115 milionów niewidomych, a liczba osób z różnego rodzaju uszkodzeniami wzroku wzrośnie do 550 mln. To efekt starzenia się społeczeństwa.
W Polsce jest obecnie 1,5 miliona niewidomych i osób zmagających się z upośledzeniem wzroku (według raportu Fundacji na rzecz Zdrowego Starzenia się „Okulistyka i choroby siatkówki w aspekcie zdrowego i aktywnego starzenia się") - informuje Rzeczpospolita.
Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), kompleksowa diagnostyka i odpowiednio wcześnie wdrożone leczenie pozwala wyleczyć 85 proc. przypadków zaburzeń widzenia, problemem pozostaje jednak ograniczony dostęp do terapii.
W Polsce w najlepszej sytuacji są chorzy z zaćmą, najczęstszym na świecie upośledzeniem widzenia, polegającym na zmętnieniu soczewki, prowadzącym do utraty wzroku. W Polsce cierpi na nią ok. 700 tys. osób, ale operacji wymaga ok. 400 tys. Dostęp do świadczeń dla takich chorych poprawia się i kolejki ulegają skróceniu.
Trudniej mają chorzy z jaskrą. W przeciwieństwie do zaćmy jaskra prowadzi do całkowitej utraty wzroku, a jej leczenie operacyjne jest jednym z najbardziej skomplikowanych zabiegów w okulistyce i trudniej dostępnym w kraju.
Najtrudniejsza wydaje się sytuacja chorych na zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem (AMD). To schorzenie jest jedną z głównych przyczyn utraty wzroku po 65. roku życia. W ocenie ekspertów, bez wyrównania dostępu do nowoczesnych terapii chorzy w Polsce nie będą mieli szans na normalne funkcjonowanie.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lis 29, 2018 14:39 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Niewidomy pisarz debiutuje za kierownicą w reklamie nowego BMW
Źródło: wirtualneMedia.pl 27.11.2018

W nowej reklamie marki BMW wystąpił Michael Fehr, pochodzący ze Szwajcarii niewidomy pisarz. Bohater spotu po raz pierwszy w życiu zasiadł za kierownicą auta, a w trakcie dynamicznie zaprezentowanego przejazdu zamiast wzrokiem posługiwał się wyłącznie zmysłem dotyku.
W trakcie trwającego ponad 1,5 minuty spotu Michael Fehr zasiada za kierownicą nowego BMW 8 Coupe i rozpoczyna dynamiczną jazdę na pełnej prędkości.
Najciekawszy w reklamie jest fakt, że Michael Fehr jest pochodzącym ze Szwajcarii pisarzem, którego na skutek choroby dotknęła 95-procentowa utrata wzroku. Aby móc normalnie pracować mężczyzna jest zmuszony do dyktowania swoich książek, nie może bowiem pisać ich samodzielnie.
Pomimo kalectwa Fehr zostaje w spocie kierowcą szybkiego BMW i po raz pierwszy w życiu prowadzi auto. W trakcie przejazdu posługuje się wyłącznie zmysłem dotyku. W komunikacie BMW uspokaja, że spot był realizowany w całości na terenie lotniska Bernese Oberland, w związku z czym zachowano wszystkie niezbędne wymogi bezpieczeństwa.
Spot promujący BMW 8 Coupe jest emitowany w Szwajcarii w kinach oraz w kanałach społecznościowych. Za kreację reklamy odpowiada agencja Serviceplan Suisse.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: List otwarty
PostNapisane: Cz lis 29, 2018 14:40 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Warszawa, 13 listopada 2018

List otwarty

DO:
Andrzej Duda, Prezydent RP
Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów
Piotr Gliński, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Jerzy Kwieciński, Minister Inwestycji i Rozwoju,
koordynator programu „Dostępność Plus”
Witold Kołodziejski, Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
Jan Kowalski, Dyrektor Biura Programu „Niepodległa”
Jacek Kurski, Prezes Telewizji Polskiej
Nina Terentiew, Dyrektor Programowy Telewizji Polsat
Edward Miszczak, Dyrektor programowy TVN
Dorota Kania, Redaktor naczelna Telewizji Republika
Tadeusz Rydzyk, Prezes Fundacji Lux Veritatis – nadawca Telewizji Trwam

DO WIADOMOŚCI:
Elżbieta Kruk, Przewodnicząca Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu
Jerzy Fedorowicz, Przewodniczący Senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu
Kornelia Wróblewska, Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Osób Głuchych
Jan Filip Libicki, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Osób Niepełnosprawnych
Małgorzata Wypych, Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. osób z niepełnosprawnością narządu wzroku
Adam Lipiński, Pełnomocnik Rządu do Spraw Równego Traktowania
Krzysztof Michałkiewicz, Pełnomocnik Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych
Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich

Szanowni Państwo!

Apelujemy o dostępność wydarzeń ważnych dla wszystkich Polaków. Transmisje telewizyjne z tych wydarzeń również powinny być dostępne – mieć napisy, audiodeskrypcję i tłumaczenie na polski język migowy.

W weekend, w który cała Polska świętowała setną rocznicę odzyskania niepodległości, byliśmy świadkami wykluczania z życia społecznego milionów Polaków z niepełnosprawnościami. Nie chcemy i nie możemy zgodzić się na taką dyskryminację.

Pomimo ogłoszonego w tym roku programu “Dostępność Plus”, podczas oficjalnych obchodów państwowych organizatorzy nie uwzględnili potrzeb osób słabosłyszących, głuchych, słabowidzących, niewidomych i głuchoniewidomych.

Zabrakło zapewnienia podstawowych standardów dostępności podczas wydarzeń, takich jak:

● „Koncert dla Niepodległej” na Stadionie Narodowym 10 listopada,
● uroczystość przy Grobie Nieznanego Żołnierza 11 listopada,
● premiera filmu „Niepodległość” w Teatrze Wielkim 12 listopada.

Transmisje z wydarzeń w TVP, TVN, Polsacie, TV Trwam i Telewizji Republika zostały nadane bez żadnych udogodnień.

Obchody miały być świętem wszystkich Polaków. Niestety tak się nie stało. Jakże dalekie było to od ducha Programu “Dostępność Plus”. Program ten rozbudził ogromne nadzieje. Chcielibyśmy wierzyć, że nie pozostanie on tylko na papierze.

W imieniu organizacji reprezentujących osoby z niepełnosprawnościami oraz organizacji eksperckich działających na rzecz dostępności:

1. Agata Gawska, Grupa ON Inclusion 14-20, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
2. Krzysztof Kotyniewicz, Polski Związek Głuchych, Zarząd Główny, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
3. Grzegorz Kozłowski, Polska Fundacja Osób Słabosłyszących, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
4. Jolanta Kramarz, Fundacja Vis Maior, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
5. Artur Marcinkowski, Fundacja Widzialni, Grupa ds. dostępności zasobów internetowych SPRUC, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
6. Mikołaj Rotnicki, Utilitia, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
7. Jan Szuster, Pirs Creative Lab Sp. z o.o., sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
8. Mariusz Trzeciakiewicz, Fundacja Na Rzecz Rozwoju Audiodeskrypcji Katarynka, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
9. Aleksandra Włodarska vel Głowacka, Polska Fundacja Pomocy Dzieciom Niedosłyszącym-ECHO, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
10. Aleksander Waszkielewicz, Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus
11. Anna Woźniak Szymańska, Polski Związek Niewidomych, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus, Koalicja na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością
12. Przemysław Żydok, Fundacja Aktywizacja, sygnatariusz Deklaracji Programu Dostępność Plus


13. Maciej Augustyniak, Fundacja Polska Bez Barier
14. Magdalena Bojarska, Fundacja Pomocy Młodzieży i Dzieciom Niepełnosprawnym “Hej, Koniku!”
15. Barbara Cholewa, Biuro ds. Osób Niepełnosprawnych AGH
16. Marcin Daszkiewicz, Fundacja Promocji Kultury Głuchych
17. Łukasz Dutka, dr Wojciech Figiel, Zakład Badań nad Przekładem Ustnym i Audiowizualnym, Instytut Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego
18. dr Małgorzata Franczak, Fundacja Eudajmonia
19. Marcin Halicki, Fundacja Mili Ludzie
20. dr Anna Jankowska, Uniwersytet Jagielloński, grupa ekspertów dostępności Akces Experts
21. dr Aleksandra Kalata-Zawłocka, Anna Hummel, Magda Schromova, Michał Łach, Stowarzyszenie Tłumaczy Polskiego Języka Migowego
22. Maciej Kowalski, Oddział Łódzki Polskiego Związku Głuchych
23. Piotr Kowalski, Fundacja Rozwoju Edukacji Głuchych
24. Małgorzata Książek, Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym
25. Piotr Kuźniak, Fundacja Imago
26. Justyna Mańkowska, Fundacja Na Rzecz Rozwoju Audiodeskrypcji Katarynka, członek Rady Społecznej w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich we Wrocławiu
27. Zenon Michajłowski, Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska
28. Monika Nowak, Grażyna Bryl, Fundacja Amigos
29. Aleksander Nowiński, Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym - Jednostka Zachodniopomorska
30. Joanna Olejnik, Koło Terenowe Polskiego Związku Głuchych w Wejherowie
31. Agnieszka Otłowska, Fundacja Opatrzność
32. Maciej Pilecki, Grupa Wsparcia dla niesłyszących i ich rodzin - Podbeskidzie w Bielsku Białej
33. Agata Psiuk, Regina Mynarska, Anita Fidyka, Fundacja Siódmy Zmysł
34. Paweł Parus, Stowarzyszenie Klub Kibiców Niepełnosprawnych
35. Anna Sacha, Napisy Plus
36. Małgorzata Silny, Fundacja KSK
37. Bartłomiej Skrzyński, Rzecznik Prezydenta Wrocławia ds Osób Niepełnosprawnych
38. Anna Rutz, Pełnomocniczka Rektora ds. Studentów z niepełnosprawnościami na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
39. Izabela Sopalska-Rybak, Fundacja Kulawa Warszawa
40. Bartosz Stępień, Spółdzielnia socjalna FADO
41. Adam Stromidło, Oddział Małopolski PZG w Krakowie
42. Tomasz Świderski, Natalia Pietrzak, Monika Kozub, Instytut Historii Głuchych "Surdus Historicus"
43. dr hab. Agnieszka Szarkowska, Pracownia Laboratorium Przekładu Audiowizualnego Uniwersytetu Warszawskiego
44. Adrian Szatkowski, Stowarzyszenie Słyszeć Bez Granic
45. prof. dr hab. Bogdan Szczepankowski, Barbara Grześ, Polska Fundacja Osób Słabosłyszących
46. Monika Szczygielska, Fundacja Widzialni, Dostępni.eu
47. Małgorzata Talipska, Instytut Spraw Głuchych
48. Piotr Todys, Fundacja TUS
49. Krzysztof Wostal, Fundacja Transgresja
50. dr hab. inż. arch. Marek Wysocki, prof. nadzw. PG, Centrum Projektowania Uniwersalnego, ON Inclusion 14-20
51. Jacek Zadrożny, Stowarzyszenie Instytut Niezależnego Życia
52. Anna Żórawska, Fundacja Kultury Bez Barier
53. Bogusława Żywna, Śląska Fundacja Pomocy Głuchoniewidomym

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 12, 2018 10:00 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 22 (189), listopad 2018

Czekamy na program lekowy DME, który pozwoli włączyć leki innowacyjne do systemu. Właściwie wszystko jest przygotowane od strony organizacyjnej, czekamy tylko na decyzję ze strony Ministerstwa – powiedział na konferencji pt. „Wczoraj, dziś, jutro leczenia schorzeń siatkówki i plamki żółtej – wyzwania i nadzieje” prof. Marek Rękas, krajowy konsultant ds. okulistyki. Te słowa dają nadzieję, że chorzy na cukrzycę przestaną tracić wzrok, ale wiemy też, że na decyzję pacjenci czekają od wielu miesięcy. Co jednak z innymi schorzeniami?

26 listopada Stowarzyszenie Retina AMD Polska zorganizowało konferencję, w której udział wzięło czworo specjalistów: prof. Marek Rękas – konsultant krajowy do spraw okulistyki, doc. Katarzyna Nowomiejska i dr hab. n. med. Robert Rejdak z Katedry Okulistyki UM w Lublinie oraz dr Anna Tracewska z Laboratorium Analizy DNA PORT Polskiego Ośrodka Rozwoju Technologii. Dyskusję poprowadziła prezes stowarzyszenia, Małgorzata Pacholec.
Problematyka spotkania skupiała się wokół aktualnych i przyszłych metod leczenia schorzeń siatkówki i plamki żółtej. Zauważono, że co chwilę z zagranicy docierają do nas doniesienia o nowych terapiach i sukcesach w leczeniu, ale nie widzimy ich w Polsce. – Jeśli chodzi o leczenie AMD, niewiele różnimy się od świata. (…) Mamy 21 tys. pacjentów leczonych w sposób systematyczny i nowoczesny – zapewnił prof. Marek Rękas. Podkreślił przy tym jednocześnie, że choć Unia Europejska zaaprobowała właśnie terapię genową, nie wiadomo, kiedy wprowadzona zostanie w naszym kraju. Trwają natomiast prace nad dwoma kolejnymi programami lekowymi: neuropatii Lebera oraz uveitis. Małgorzata Pacholec podziękowała prof. Rękasowi za starania, by wprowadzono program lekowy AMD i refundację soczewek torycznych w operacjach zaćmy. Wyraziła też nadzieję, że uda się wprowadzić kolejne programy, by pacjenci nie musieli zastanawiać się, czy lepiej tracić wzrok z powodu rzadkiej, czy częstej choroby.
Zapytała również o terapię komórkami macierzystymi. Dr Robert Rejdak przyznał, że ta forma leczenia nie została jeszcze dobrze przebadana i udokumentowana, więc jest jeszcze za wcześnie, by podjąć działania w tym kierunku. Zbyt wiele jest doniesień o komplikacjach lub braku efektów leczenia. – Ja zalecałbym rozwagę i sam swoich pacjentów nie zachęcam. (…) Powinniśmy zebrać dowody i wyniki na podstawie rzetelnych badań – powiedział.
Terapia siatkówki – dzisiaj czy w przyszłości?
Czy jest szansa, żeby polscy pacjenci mieli wszczepiane implanty siatkówki? Prof. Robert Rejdak podkreślił, że Katedra Okulistyki UM w Lublinie współpracuje z guru w tej dziedzinie, prof. Eberhartem Zrennerem, i może pomóc w kontakcie i przygotować pacjenta. Niemniej jednak to bardzo kosztowna terapia i nie zawsze skuteczna. Zdarza się, że implant, składający się z 1500 elektrod, trzeba usuwać ze względu na problemy z wyładowaniami elektrycznymi i powikłania. Nie ma też wielkich sukcesów na tym polu. To na razie przyszłość – powiedziała doc. Nowomiejska. W Niemczech pacjenci są przez wiele lat przed zabiegiem badani, wyniki w 1/4 przypadków są dobre, ale w 3/4 przypadków poprawa jest bardzo mała albo nic się nie zmienia. Ponadto terapię tę stosuje się u pacjentów, którzy bardzo źle widzą, więc nawet najmniejsza poprawa jest dla nich ogromną zmianą.
W ostatnich dniach pojawiła się też informacja o opracowaniu pierwszej genoterapii przy wykorzystaniu leku Luxturna, której dystrybutorem jest firma Novartis. Jest to przełom w leczeniu genetycznych schorzeń siatkówki, choć lek leczy tylko jedną z form choroby – RPE65. Niestety, w Polsce nadal nie prowadzi się badań genetycznych finansowanych przez NFZ. – Co trzeba zrobić, żeby polscy pacjenci byli diagnozowani? – zapytała prezes Pacholec. – Bardzo ważnym elementem jest stworzenie baz danych, rejestru pacjentów. (…) Żeby dać pacjentom realną szansę na leczenie, musimy najpierw wiedzieć, jaką mutację oni posiadają, ilu ich jest – opowiedziała doc. Nowomiejska. Dr Tracewska dodała, że faktycznie nie jest najlepiej z diagnostyką genetyczną, a powinna być ona jednym z praw pacjenta. Na ten moment badania są bardzo drogie, nierefundowane – potrzebne są więc zmiany systemowe – podkreśliła. Aktualnie w Polskim Ośrodku Technologii we Wrocławiu, w konsorcjum z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Centrum Zdrowia Dziecka, realizowany jest projekt „W stronę światła”, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki. Polega on na testowaniu panelu 108 genów u 200 pacjentów z wybranymi dziedzicznymi chorobami siatkówki techniką odwróconych sond molekularnych. Technika ta jest nadal kosztowna, ale dzięki szybkiemu rozwojowi technologii w przyszłości może umożliwić obniżenie kosztów i stać się dostępna dla wszystkich.
Prof. Rękas ma nadzieję, że da się znormalizować cały system zdrowotny. Dziś kierunkiem jest tworzenie baz danych, a następnie będzie można zastanawiać się, jakie terapie genetyczne wprowadzać. Gdy rozwiązany zostanie problem zaćmy, AMD czy DME, być może znajdą się fundusze na przeciwdziałanie kolejnym schorzeniom. Dr Tracewska podkreśliła, że bardzo ważna jest wizyta u genetyka klinicznego po diagnozie schorzenia dziedzicznego, ale takich specjalistów jest w Polsce tylko kilkudziesięciu. Niemniej jednak warto poczekać na taką wizytę i dowiedzieć się, jaki gen odpowiada za naszą chorobę.
Po dyskusji wyświetlony został film na temat zwyrodnienia barwnikowego siatkówki, w którym Małgorzata Pacholec i Jan Szuster opowiedzieli o swojej chorobie, a dr Maciej Krawczyński, który nie mógł uczestniczyć osobiście w konferencji, przekazał swoją wiedzę na temat tego schorzenia. Podkreślił, że choroba zazwyczaj zaczyna się od problemów z widzeniem w ciemności, z czasem zawęża się pole widzenia. Pierwsze objawy na ogół ujawniają się w okresie dojrzewania, ale mogą wystąpić również u przedszkolaków czy osób ponad 40-letnich. W takiej sytuacji należy natychmiast zgłosić się do okulisty, a później na specjalistyczne badania. Im szybciej dowiemy się o chorobie, tym prędzej możemy zainicjować działania spowalniające jej przebieg, takie jak stosowanie odpowiednich okularów i preparatów witaminowych z witaminą A, unikanie promieniowania UV, solarium, spawania, palenia tytoniu czy picia alkoholu, a w przyszłości być może rozpocząć leczenie. Pod warunkiem, że będziemy wiedzieć, jaki gen odpowiada za naszą chorobę.
Po filmie był czas na pytania zgromadzonych, zapytano między innymi, czemu nie są obecni przedstawiciele NFZ oraz Ministerstwa Zdrowia. Prezes Pacholec powiedziała, że zostali zaproszeni, ale niestety żaden nie odpowiedział pozytywnie na zaproszenie. Przypomniała również, że Stowarzyszenie Retina AMD uruchomiło system powiadamiania SMS, dzięki czemu pacjenci będą informowani o ważnych dla nich sprawach dotyczących wybranego schorzenia. Rejestrować można się na stronie: https://panel.mprofi.pl/rejestracja/RETINA/.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 12, 2018 10:05 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: wiadomości.ox.pl 25.03.2014
Rozmawiała Patrycja Puda

Gdy słyszymy 'niewidomy', mamy w wyobraźni obraz osoby z białą laską, często w czarnych okularach. Osoby uzależnionej od kogoś, która, ''żyje w ciemności''. Opieramy się na naszych wyobrażeniach, a także na stereotypach- w większości błędnych. Ślepotę traktujemy jako temat tabu. Jednak w tym wywiadzie postanowiliśmy przełamać bariery i zapytać o liczne kwestie dotyczące ludzi niewidomych i ich życia.
Rozmawiam z Jarkiem Węglorzem, który w nastoletnim wieku utracił wzrok. Mimo tego ukończył studia i jest masażystą. Prowadzi takie życie, jak każdy z nas. Podróżuje, zwiedza, czyta książki i „ogląda” filmy. A przy tym jest człowiekiem bardzo pogodnym – kimś, kto nie utracił wiary w życie i pozytywnego nastawienia do świata.

PP: W naszym społeczeństwie funkcjonuje wiele stereotypów na temat niewidomych i ich życia. Pierwszym i chyba najbardziej rozpowszechnionym jest ten, że niewidomi nie widzą niczego poza ciemnością.


JW: Wydawałoby się, że jeżeli nic nie widzisz, to w Twoim polu widzenia musi pojawić się nieprzenikniona czerń, ciemność – taka jak ta, która otacza nas w pomieszczeniu bez okien i po wyłączeniu światła. Tylko że można nie widzieć nic, ale przed oczami nie mieć ciemności.
Można mieć świat przysłonięty mgłą, mleczną zasłoną, zza której nic nie widać – tak np. widzą ludzie z zaawansowaną zaćmą. Przed oczami można mieć też zasłonę w kolorze bordowym ze złotymi kropkami, taką jak ta, która składa się na obraz mojej ślepoty. Gdy zamkniesz oczy, nie widzisz nic, ale nie widzisz też koloru czarnego, raczej coś w brązowy deseń. A gdy naciśniesz lekko na gałkę oczną, na tym tle pojawią się złote punkty lub błyski. Tak jest u mnie. Warto też uświadomić sobie, że niewidzenie to jedno, a to, co nam przysłania pole widzenia, to drugie. Gdy zasłonisz oczy opaską, przed oczami będziesz miała jej kolor, ale tak na prawdę nie będziesz nic widziała i to bez względu na to, czy w danym momencie wokół Ciebie będzie jasno czy ciemno. Taki stan rzeczy nazywamy ślepotą medyczną.

Wzrok można stracić z wielu powodów i „widzieć” później różne barwy. Jednak gdy zapytasz osoby niewidomej o to, co ma przed oczami, opowie Ci jedynie ta, która wzrok straciła i pamięta otaczający ją świat z czasów, kiedy jeszcze widziała. O kolorach z niewidomym od urodzenia nie porozmawiasz, bo on ich nie pojmuje w tych samych kategoriach, co Ty. Zatem co tak na prawdę widzą niewidomi od urodzenia, tego raczej się nigdy nie dowiemy. Chyba, że taka osoba wzrok odzyska i po pewnym czasie będzie umiała nam o tym opowiedzieć, mając porównanie jak osoby ociemniałe.

PP: Czyli główny stereotyp już nam upadł. A powiedz, co z tym, że niewidomi są odważniejsi? Czy przez to, że jesteś niewidomy, mniej się boisz, bo nie dostrzegasz bezpośrednio tylu przeszkód? Czy wręcz odwrotnie?
JW: To nie jest tak, że jeżeli przysłowiowemu strachowi spojrzeć w oczy nie możesz, to od razu stajesz się odważniejszym człowiekiem. Boję się upadków i hałasu, jak każdy człowiek mający w genach zakodowany lęk przed tego typu sytuacjami. Różnica pomiędzy mną a Tobą jest jedynie taka, że Ty widzisz, gdzie upadasz i co hałasuje, a ja nie.

Niewidomi to pod tym względem tacy sami ludzie jak inni. Nie wspinam się na skałkach, nie dlatego, że jest to w moim przypadku niemożliwe, ale dlatego, że się boję. Jedni mają lęk wysokości, bo widzą, inni mają lęk przestrzeni, przy okazji nie widząc. Odwaga po prostu zależy od człowieka, a nie od jego kalectwa.

Ktoś powie, że do chodzenia po mieście z białą laską trzeba odwagi, a ja powiem, że takiej samej, jak przy lataniu paralotnią, skakaniu na skoczni narciarskiej czy jazda wózkiem inwalidzkim po polskich chodnikach. Po prostu, jeżeli chcesz coś zrobić, to robisz.

PP: Następnym stereotypem jest to, że ludzie niewidomi są szczęśliwsi. A co Ty na ten temat myślisz ?
JW: Szczęście nie zależy od tego, czy się widzi czy nie, ale od tego, jakie ma się myśli – bo jakie mamy myśli, takimi ludźmi jesteśmy. Widzisz i tracisz nagle wzrok - jesteś szczęśliwa?

PP: Nie.
JW: Mnie po utracie wzroku też nie było za wesoło. Jednak gdy człowiek otrząśnie się i postanowi mimo utrudnień żyć i cieszyć się życiem, może być szczęśliwy jak dawniej. Ja jestem szczęśliwy, ale nie dlatego, że nie widzę, ale dlatego, że tak na prawdę nie mam na co narzekać. Mam kochającą mnie rodzinę, pracę, poza oczami zdrowe ciało i wielu przyjaciół. Nie jestem samotnym, schorowanym, bezrobotnym człowiekiem – który nawet widząc raczej nie będzie szczęśliwy. Szczęście w życiu to loteria – podobnie jak zdrowie, ale i w jednym, i w drugim przypadku możemy bez względu na wszystko w dużym stopniu zadbać o siebie sami.

PP: Tak, to jest coś, co zawsze w Tobie podziwiałam – jesteś jedną z najbardziej pozytywnych osób jakie znam. Powiedz, jak jest z dotykaniem twarzy innych osób przez niewidomych, by je poznać?
JW: Owszem – dotykamy tego, co chcemy zobaczyć, ale nie oznacza to, że od razu, na dzień dobry, zawsze i wszędzie dotykamy twarzy ludzi. W każdym razie ja nie dotykam. Wolę ją sobie wyobrazić lub żeby mi ktoś siebie opisał.
Takie spontaniczne macanie kogoś po twarzy w mojej ocenie nie jest ani higieniczne, ani estetyczne. Gdyby mnie jakiś niewidomy, którego przed chwilą poznałem, chciał dotykać w ten sposób, to bym się na to nie zgodził. Raczej nie myślałbym wtedy o tym, że być może robi to dlatego, że chce dowiedzieć się, jak wyglądam, ale raczej zastanawiałbym się, co i gdzie te ręce macały wcześniej.
Dla mnie osobiście dotykanie twarzy to intymny gest. Nie „macam” i nie „macałem” nigdy nikogo tylko po to, by przekonać się, jak wygląda. No, ale to już takie moje odchylenie.

PP: A czy masz bardziej wyczulony słuch?
JW: Jeżeli nagle stracisz wzrok, to nie możesz przecież mieć od razu lepszego słuchu. Słuch, dotyk i inne zmysły wciąż masz takie same, tylko wydaje Ci się, że się nagle polepszyły dlatego, że teraz wzrok Cię nie rozprasza, a co za tym idzie – Twój mózg może się bardziej na nich skoncentrować. To jest tak samo, jak podczas słuchania muzyki czy dźwięków w lesie, gdy masz zamknięte oczy – słyszysz wtedy więcej niż z otwartymi oczami.
Wzrok dostarcza nam ponad 80% informacji o otaczającym nas świecie, więc siłą rzeczy, gdy go wyłączymy przestaje dominować i do głosu dochodzą pozostałe zmysły. Wtedy słyszymy, czujemy nie lepiej, a dokładniej, wydajniej, bo przecież parametry anatomiczno-fizjologiczne wciąż mamy takie same.
Niewidomi od urodzenia też mają taką samą budowę jak inni, tylko że od samego początku zmuszeni byli nauczyć się maksymalnego korzystania z pozostałych zmysłów. Dlatego może wydaje się czasem, że słyszą lepiej i dalej, czują zapachy prawie jak psy itd. Ale uwierz mi, to nie jest tak, że oni mają lepsze zmysły. Gdyby tak było, to przy produkcji perfum czy profesjonalnej degustacji win zatrudnieni byli by sami niewidomi, a tak przecież nie jest.

PP: Niewidomym przypisuje się często specjalne zdolności czy pozytywne cechy, jak np. naturalną skłonność do dobroci, "czystości duszy", dar prorokowania
JW: Nie czuję się ani lepszy, ani gorszy od innych ludzi. Znam wielu widzących i niewidomych, którzy są wspaniałymi ludźmi, jak i takich, którzy są wredni, roszczeniowi itd. Ludzie to ludzie, bez względu na to, jakie ich kalectwo dotyka, w co wierzą czy jaki mają kolor skóry. Wśród niewidomych jest tyle samo owieczek i baranów, co pośród widzących.
Nie czuję też, by w zamian za utratę wzroku Bóg obdarował mnie jakimś dodatkowym szóstym zmysłem czy talentem. Czasami może się zdarzyć, że nowoociemniałym wydaje się, że odkąd stracili wzrok, coś dostali w zamian. To są jednak ich urojenia i należy je włożyć pomiędzy bajki, a ich samych skierować do specjalistów, którzy im pomogą.

PP: Wiele osób twierdzi, że niewidomi nie radzą sobie sami, że typowy niewidomy, to taki z białą laską i psem przewodnikiem. Jednak mam wrażenie, że wciąż psy są dużo rzadziej spotykane niż białe laski.
JW: To dość powszechne wyobrażenie niewidomego. Biała laska – no cóż… ona po prostu musi kojarzyć się tak, a nie inaczej. Choćby po to, by z daleka ludzie wiedzieli, że nie widzę. Gdyby niewidomy szedł po ulicy bez laski dla postronnego obserwatora wyglądałby, jakby za dużo wypił lub zaćpał.
Typowy niewidomy nie ma psa przewodnika. W Polsce takie psy to ciągle rzadkość. Jednak gdy już się wejdzie w posiadanie takiego psa, to na pewno zwraca się na ulicy na siebie uwagę. Te psy – oraz prowadzone przez nie osoby – po prostu budzą wśród ludzi sympatię.

PP: Pomimo swego kalectwa jesteś osobą bardzo samodzielną, z zapałem. Nie jesteś więc „typowym” niewidomym, którego większość z nas ma przed oczami…
JW: Uważam, że jeśli z laską czy psem wyjdziesz z domu i trafisz tam gdzie chcesz, to sobie radzisz. Jeżeli przy pomocy komputera, który mówi Ci, co aktualnie robisz, jesteś w stanie korzystać z Internetu, systemów operacyjnych, smartfonów, to sobie radzisz. Jeżeli posprzątasz, ugotujesz coś nie korzystając ze wzroku, co w sumie nie jest znowu aż takie trudne, to sobie radzisz.
Wiesz, ja mam wiele takich życiowych przeszkód, z którymi sobie nie radzę, ale raczej wynikają one z mojego męskiego lenistwa, a nie z niezaradności czy braku możliwości obejścia tematu w inny sposób…
Zauważyłem już nie raz podziw ludzi widzących nad tym, jak sobie w życiu radzę. Tylko wynikał on raczej nie z tego, że „WOW! nie widzi, a coś umie zrobić”, tylko „on to robi bez problemu, a ja widzę i nawet tego ugryźć nie umiem”. Po prostu jak jesteś niewidomy, to trzeba być sprytnym. Wcześniej jednak trzeba pokonać przede wszystkim lenistwo, a nie kalectwo – lenistwo niestety dopada wszystkich.

PP: Chciałabym zadać Ci jeszcze jedno pytanie, które na pewno wiele osób by Ci zadało, a które nie należy do najłatwiejszych. Czy marzysz czasem o tym, by wrócił Ci wzrok?
JW: Kiedyś widziałem normalnie i marzę o tym, by znowu móc zobaczyć świat. Jednak to marzenie nie definiuje mojego życia. Rozwijam się, cieszę życiem i nie bujam w obłokach. Jestem optymistą, ale i realistą. Jestem zdania, że należy walczyć w życiu o wszystko i się nie poddawać. Tylko że podczas tej walki należy też zachować zdrowy rozsądek, by się nie zatracić w iluzji. Nie raz naciąłem się na ludzi żerujących na cudzym nieszczęściu, ale jeżeli faktycznie jakaś terapia jest w stanie przywrócić człowiekowi zdrowie, dać lepsze życie, to należy z niej skorzystać. Choćby po to, by później nie żałować, że się tego nie zrobiło. I dopiero jak się uda, zacząć się cieszyć, a nie marzyć czy nakręcać huraoptymizmem na zapas i przed faktem. Należy marzyć, ale według mnie kurczowe trzymanie się jakiegoś marzenia może przynieść człowiekowi więcej szkody niż pożytku.

PP: Dziękuję za wywiad i za to czego podczas tej rozmowy dowiedziałam się od Ciebie.
JW: A ja dziękuję Ci za przyjemność, jaką była dla mnie rozmowa z Tobą.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 12, 2018 10:06 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Spał, gdy złodzieje weszli do domu. Okradli niewidomego, chorego na raka Marka. "Zabrali mi okno na świat"
Źródło: Poznan.Wyborcza.pl 03.12.2018
Sylwia Sałwacka
Marek jest osobą niedowidzącą, porusza się na wózku, choruje na raka. Złodzieje wdarli się do jego mieszkania, kiedy był w domu: - Wynieśli sprzęt, dzięki któremu komunikuję się ze światem - opowiada.




Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu


– Proszę o pomoc w znalezieniu sprawców napadu na mojego przyjaciela, jednego z najwspanialszych ludzi, jakich udało mi się poznać – apeluje Wojtek Bogacz, znajomy Marka.

Marek jako dziecko przeżył wypadek samochodowy: ma ogromne problemy ze wzrokiem, porusza się na wózku. Mimo to ukończył UAM. Pracuje jako nauczyciel, prowadzi też warsztaty dla seniorów. Współpracuje z „Gazetą Wyborczą”, pisze też do niemieckich gazet teksty o sytuacji niepełnosprawnych w Polsce.

Złodzieje skradli mu dwa laptopy z oprogramowaniem dla niedowidzących (jeden z nich to model HP 250 G1 lub G2). Laptopy są warte ok. 3,5 tys. zł, koszt oprogramowania mówiącego z syntezatorem mowy i powiększającego tekst to kolejne 4 tys. zł. – To oprogramowanie to moje okno na świat – mówi Marek.

Marek opisuje napad: „Cicho bądź, bo będzie bolało”


Marek Suwezda został napadnięty w socjalnym mieszkaniu, które wynajmuje od miasta przy ulicy Nadolnik w Poznaniu około północy w nocy z 17 na 18 listopada.



Tak opisuje napad na Facebooku: „Koło północy dwóch »chłopaszków« takich na ucho 18–19 letnich, weszło do mnie do domu otwierając drzwi kluczem. Zapaliwszy światło w korytarzyku jeden powiedział: »Tej patrz, ale bogaty człowiek tu mieszka. Jaka fajna pralka! Przydałaby nam się taka«.

Przebudziłem się: – Panowie, te mieszkanie jest zajęte. Po co tu wchodzicie? – powiedziałem. Weszli do pokoju, gdzie leżałem i ten, który się wypowiadał o pralce podszedł do mnie mówiąc: – »Cicho bądź, bo będzie bolało«. Drugi z nich podszedł do krzesła, na którym leżał notebook 9-calowy i zabrał go. Na klapie laptopa było naklejone serduszko świątecznej orkiestry. Ten, który stał przy mnie spytał się jeszcze: – Tej ziomek, a ty mnie znasz? Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie. Mało kogo w ogóle tu znam, bo mieszkam tu od niedawna. »Ok. To zawracamy«. - powiedzieli i zaczęli wychodzić, ale w ostatniej chwili ten ziomek, który stał przy mnie, wrócił po drugi laptop – o normalnej matrycy. Szarpnął i rozłączył wszystkie kable. »To też bierzemy«. Po czym wyszli, zamykając drzwi.


Wstałem, wskoczyłem na wózek i zapukałem do sąsiadów, by zadzwonili po policję. Powiedzieli, że słyszeli na korytarzu hałas. Myślałem, że mieszkam w bloku, w którym jest monitoring. Ale sąsiad mnie oświecił, że napis na obiekcie to pic na wodę”.

W poniedziałek Marek w rozmowie z „Wyborczą” potwierdził, że policja wszczęła śledztwo w sprawie kradzieży: – Na razie funkcjonariusze nic nie ustalili.

To kolejny napad na Marka

- Boję się, nie mogę w nocy spać - opowiada Marek. Wojtek Bogacz pisze, że Marek już wcześniej został okradziony w autobusie. Przecięto mu kieszeń i ukradziono portfel z dokumentami: - Mimo złożenia obszernych zeznań na komisariacie i monitoringu nie ujęto sprawcy. Nawet nie przyszło z policji zawiadomienie o umorzeniu sprawy. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej.


Bogacz: – Bulwersujący jest fakt, że sprawcy podnieśli rękę na osobę niewidomą i poruszającą się na wózku inwalidzkim, w dodatku chorą na raka, po chemioterapii, a obecnie w trakcie radioterapii. Strach pomyśleć, do czego będą zdolni następnym razem – pisze i załącza zdjęcie podobnego laptopa.



„Proszę o udostępnianie posta gdzie się da oraz sprawdzanie, czy nie ma takiego laptopa w jakimś lombardzie, ewentualnie zapytanie pracowników lombardu, czy ktoś w ostatnim czasie nie próbował sprzedać takiego laptopa. Drugi ze skradzionych laptopów, też HP z matrycą 9 cali, jest uszkodzony i uruchamiał się tylko w trybie awaryjnym”.

Co teraz?

Marek mieszka na terenie dużego, komunalnego osiedla. Są tu domofony, i zewnętrzne, solidne drzwi antywłamaniowe. Nie ma natomiast miejskiego monitoringu. - Miasto planuje założyć go na przełomie roku. Kamery mają objąć całe osiedle Nadolnik - mówi Magdalena Gościńska, rzeczniczka Zarządu Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych.

- Sprawa jest wyjątkowo bulwersująca - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. – Wszczęliśmy dochodzenie w tej sprawie. Szukamy świadków zdarzenia.

Osoby, które mogą pomóc w śledztwie, policja prosi o kontakt z komisariatem policji przy ul. Polanka 2. Telefon: 61 841 23 11. E-mail: dyzurny.poznan-nowe-miasto@po.policja.gov.pl.

Pomóż Markowi!

Od miesiąca zbiórkę na rzecz Marka prowadzi podczas wydarzeń 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego Fundacja Jeden Uniwersytet. Do tej pory zbierali na nowy wózek, w poniedziałek zadeklarowała, że teraz będzie to również zbiórka na zakup skradzionych rzeczy. Wpłat można dokonywać na konto Fundacji nr 17 1090 1476 0000 0001 3707 2820 w Santander Bank Polska. W tytule przelewu należy wpisać: "Dla Marka Suwezdy".

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 12, 2018 10:10 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
źródło: Facebook 25.10.2018

Niedawno w internecie ukazał się artykuł autorstwa Pani Moniki, która podjęła się udostępnienia gry karcianej dla potrzeb osób niewidomych :)
Podczas procesu tworzenia na nowo gry zdecydowała się korzystać z naszych usług i wszystko opisała.
Zachęcamy do odwiedzenia bloga Pani Moniki.
Link do wpisu znajduje się poniżej.

https://ktoscosstworzyl.blogspot.com/20 ... smy-w.html
Jakiś czas temu dostaliśmy w prezencie od naszych Zielonogórzan cudną grę karcianą - Budowa Zamku. Jak zwykle początki z nową grą - jeszcze przy udziale dzieci były trudne, ale już jest oswojona i często dzieciaki wołają aby w nią grać.
Sposób gry oraz jej elementy, którymi są karty nasunęła mi pomysł aby tę grę podarować naszym innym Przyjaciołom. wymagało to jednak dostosowania gry do potrzeby osób niewidomych. Burza mózgów... i udało się.
Oto jak do tego doszło:




Potrzebne :
1. gra Budowa Zamku - używana, ale jak nowa - kupiona na olx
2. ramka do robienia literek brajlowskich - pożyczona od naszych Przyjaciół
3. dziurkacz
4. zaprzyjaźniona firma zajmująca się drukowaniem w brajlu oraz innymi różnymi technologiami dla osób niepełnosprawnych http://www.masterpunkt.com/



Kto zna grę Zamek to wie, że jest ona kombinacją gry typu 'memory', z nauką liczb dla dzieci osadzoną w scenerii zamkowej, z rycerzami, księżniczkami, czarodziejami i armatami.




Aby sprawić by gra ta stała się czytelna dla osób niewidomych oznaczyłam cyfry na kartach - przy pomocy ramki do pisania w brajlu. Podobnie karty specjalne oznaczyłam pierwszą literą np. R-rycerz, W-wieża...itd. Natomiast karty startowe oznaczyłam dziurkami - każda w innej konfiguracji dziurek.




Powstała oczywiście także specjalna instrukcja do wersji brajlowskiej z legendą oznaczeń, oraz Instrukcja podstawowa - które to zostały wydrukowane przez wspomnianą już wcześniej firmę Masterpunkt, której dziękuję za pomoc przy powstaniu tej gry.





Gotową grę podarowaliśmy naszym Przyjaciołom pod choinkę w 2017r. Miło było usłyszeć już dużo później, że była ona prześwietnym prezentem. I że fajnie wykonana, i zdaje egzamin w praktyce!
Muszę powiedzieć, że te dobre słowa zainspirowały mnie do poszukiwania kolejnej gry którą mogłabym dla nich przygotować i powiem w sekrecie, że kolejna gra gotowa! :) z czego się ogromnie cieszę. Już nie mogę się doczekać kiedy nasi Przyjaciele ją przetestują. A wtedy i ja opiszę ją tutaj!




Jeżeli spodobało Ci się, zaciekawiło, zainspirowało moje dzieło napisz komentarz będzie mi miło to przeczytać :)

Napisz także jeżeli chcesz aby dla Ciebie przygotować taką wersję gry - chętnie się tym zajmę !

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 12, 2018 10:13 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: niepełnosprawni.pl 04.12.2018
Autor: Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Na świecie żyje ponad miliard osób z niepełnosprawnością. Losy ok. 16 proc. z nich wiążą się z wojnami i konfliktami zbrojnymi. Ich dramatycznemu położeniu poświęcone było zorganizowane przez Polskę poniedziałkowe (3 grudnia 2018 r.) posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w formule Arria.
Według materiałów nadesłanych PAP przez Stałe Przedstawicielstwo RP przy Narodach Zjednoczonych, osoby z niepełnosprawnością w większości środowisk należą do osób najbardziej zmarginalizowanych. W sytuacjach konfliktów zbrojnych szczególnie one narażone są na niebezpieczeństwo.
W większym stopniu niż inni, osoby z niepełnosprawnością stoją w obliczu poważnych wyzwań, jak przymusowe wysiedlenia, głód, łamanie praw człowieka czy przemoc. Dzieci z niepełnosprawnością podatne są na różne nadużycia i zaniedbania, a kobietom i dziewczętom z niepełnosprawnością grozi przemoc na tle seksualnym.

Cel ataków

Prowadząca obrady ambasador RP przy ONZ Joanna Wronecka mówiła, że promocja praw osób z niepełnosprawnością jest od dawna priorytetem polskiego rządu. Przypomniała, że ponad miliard osób na świecie to osoby z niepełnosprawnością; część z nich znajduje się w państwach dotkniętych konfliktami zbrojnymi. Stają się oni albo celem ataków, albo też poprzez niezdolność do obrony są najbardziej podatni na obrażenia, a nawet utratę życia.
- Szczególnie dla osób z nowo nabytą niepełnosprawnością życie w targanych wojną krajach i obszarach zagrożonych konfliktem oznacza batalię o uzyskanie nie tylko niezbędnego leczenia, ale także dostępu do żywności, urządzeń sanitarnych i wody. (...) (Osoby z niepełnosprawnością – przyp. red.) spotykają się z godną pożałowania rzeczywistością głodu, nadużyć, celowych zabójstw i porzucania w strefach konfliktu – wskazała Joanna Wronecka.
Jak dodała, nawet jeśli uda im się uciec z domów i uniknąć okrucieństw wojny lub konfliktów zbrojnych, napotykają na takie bariery, jak stygmatyzacja i dyskryminacja.
- Jednak wyzwania stojące przed milionami osób niepełnosprawnych nadal są niewidoczne. Ich potrzeby nie stanowią przedmiotu dyskusji w Radzie. Co więcej, dotychczas nie ma ani jednego dokumentu Rady Bezpieczeństwa zajmującego się w sposób kompleksowy sytuacją osób niepełnosprawnych w konflikcie zbrojnym – akcentowała polska dyplomatka.

Krótsze życie
Posiedzenie w formule Arria, pozwalającej na udział w dyskusji państw niebędących członkami Rady Bezpieczeństwa oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych, zbiegło się z Międzynarodowym Dniem Osób Niepełnosprawnych. ONZ opublikowała w poniedziałek pierwszy sztandarowy raport na ten temat. Ilustruje on m.in. w jaki sposób dyskryminacja osób z niepełnosprawnością wpływa na ich dostęp do środków transportu, życia kulturalnego, miejsc publicznych i usług.

Według ONZ osoby z niepełnosprawnością żyją przeciętnie 16 lat krócej niż inni.

Uczestnicy posiedzenia wyrażali Polsce wdzięczność za podjęcie na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ ważnego tematu. Przygotowała je przy współpracy Wybrzeża Kości Słoniowej, Niemiec, Kuwejtu, Peru, a także Biura Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka (OHCHR), UNICEF-u oraz International Disability Alliance (IDA).
Dyrektor wykonawczy IDA Vladimir Czuk przytaczał przykłady starań ONZ w zakresie wsparcia osób z niepełnosprawnością; uznał je jednak za niewystarczające. Postulował, by stało się to przedmiotem większej uwagi Narodów Zjednoczonych, a zwłaszcza Rady Bezpieczeństwa.

Wyłączeni z pomocy humanitarnej

Zastępca dyrektora wykonawczego UNICEF Shanelle Hall opisywała dramatyczny położenie niepełnosprawnych dzieci. Wskazywała na konieczność ich skuteczniejszej ochrony, a także zapewnienie pomocy humanitarnej.
- Liczba dzieci żyjących na obszarach objętych konfliktem zbrojnym wzrosła w ostatniej dekadzie o 75 proc. Widzimy równie alarmujący wzrost wielkich nadużyć, jakich doświadczają oni w trakcie konfliktów zbrojnych. Tylko w roku 2017 ich liczba sięgała 21 tys. – wyliczała.
Shanelle Hall wyszczególniła, że wśród okrucieństw, jakie spotykają osoby z niepełnosprawnością są m.in. zabójstwa, gwałty i inne seksualne nadużycia, ataki na szkoły i szpitale. Mimo to osoby z niepełnosprawnością są często wyłączone z pomocy humanitarnej, edukacji i opieki medycznej.
Jak przekonywał szef ds. polityki Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) Hansjoerg Strohmeyer, osoby z niepełnosprawnością natrafiają na wrogość nie tylko w trakcie konfliktów zbrojnych, ale też po ich zakończeniu. Dlatego tym bardziej należy im pomóc.
Dyrektor wykonawczy projektu poświęconego niepełnosprawności na wydziale prawa i nauk prawniczych Uniwersytetu Harvarda Michael Stein koncentrował się głównie na osobach ze schorzeniami mentalnymi. Specjalny sprawozdawca Rady Praw Człowieka ds. praw osób niepełnosprawnych Catalina Devandas wzywała, aby polityczne zobowiązania podejmowane na rzecz tych ludzi przekładały się na konkretną pomoc.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr gru 12, 2018 10:14 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: Facebook 03.12.2018

Petycja zainicjowana przez European Disability Forum

Tekst petycji

Miliony Europejczyków z niepełnosprawnościami jest pozbawionych prawa do głosowania i uczestniczenia w wyborach. Chcemy, aby mieli/uzyskali oni do tego prawo do maja 2019 roku. Wzywamy rządy i komisje wyborcze Państw Członkowskich UE do zapewnienia, że 80 milionów Europejczyków będzie mogło głosować!

Dlaczego jest to ważne?

W maju wyborcy z Europy będą mogli wybrać kolejny Parlament Europejski.

Wszyscy? Nie. Osoby niepełnosprawne nadal pozostają w tyle.

Thibault nie może głosować, ponieważ uważa się go za niezdolnego do zrozumienia polityki.

Mindaugas nie będzie mógł wejść do [budynku] obwodowej komisji wyborczej, ponieważ[budynek] nie jest dostępny dla osób na wózkach inwalidzkich.

Olga nie będzie mogła użyć swojego głosu [wyborczego], ponieważ informacje i proces [głosowania] są zbyt skomplikowane dla niej.

Loredana nie może odczytać [listy] kandydatów na elektronicznej maszynie do głosowania, więc nigdy się nie dowie, czy zagłosowała na swojego kandydata.

Miliony Europejczyków nie będzie mogło głosować w maju przyszłego roku z powodu niedostępności wyborów.

Tak nie może być. Każdy powinien się wypowiedzieć. Istnieją proste rozwiązania, aby to sprostować. Użyj ich.

Rozwiązania do natychmiastowej realizacji:

Kluczowe zagadnienia dotyczące osób niepełnosprawnych (Manifest Wyborczy): http://www.edf-feph.org/edf-manifesto-e ... tions-2019 (dostępny w języku angielskim)

Wytyczne dotyczące uczynienia kampanii wyborczych dostępnymi: http://www.edf-feph.org/how-make-your-p ... accessible (dostępny w języku angielskim)
Petycja do podpisania w lokalizacji:
https://you.wemove.eu/campaigns/europej ... 3sh063s4SM

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 02, 2019 13:25 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Czym tak naprawdę jest włączanie osób z niepełnosprawnościami i na czym ono polega? Ta krótka animacja doskonale to obrazuje.
26.12.2018

Dziękujemy Pełnoprawna za inspirację :)
Zaparzcie sobie ulubionej herbaty lub kawy i obejrzyjcie krótką animację o tym, o co tak naprawdę chodzi we włączaniu osób z niepełnosprawnościami. To szeroko nagradzany krótki metraż, którym dzisiaj z dużą przyjemnością się z Wami dzielę. :-)
https://lm.facebook.com/l.php?u=https%3 ... PIr73FdUzA

respectability.org

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 02, 2019 13:51 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Marlena Maląg szefem PFRON
Źródło: forsal.pl 19.12.2018
Autor: Paweł Żebrowski

Marlena Maląg odebrała z rąk minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej powołanie na prezesa zarządu PFRON – poinformował w środę resort rodziny i pracy. Maląg wcześniej pełniła funkcję wicewojewody wielkopolskiego.
Maląg z wykształcenia jest pedagogiem i menadżerem oświaty. Trzykrotnie uzyskała ogólnopolskie wyróżnienie Samorządowy Lider Edukacji. Przed objęciem stanowiska wicewojewody była wicestarostą ostrowskim, a wcześniej – zastępcą prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego. Odpowiadała za sprawy społeczne, oświatę i kulturę.
Misją Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób z Niepełnosprawnościami jest tworzenie warunków ułatwiających Osobom z Niepełnosprawnościami pełne uczestnictwo w życiu zawodowym i społecznym. Środki na realizację zadań PFRON są pozyskiwane z obowiązkowych miesięcznych wpłat pracodawców, którzy zatrudniają co najmniej 25 pracowników w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy, a wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych w ich zakładzie jest niższy niż 6 proc. Beneficjentami środków Funduszu są pracodawcy, osoby indywidualne oraz organizacje pozarządowe i fundacje. (PAP)

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 02, 2019 13:58 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Objawy, diagnoza, testy genetyczne w zwyrodnieniu barwnikowym siatkówki
Źródło: Retina AMD Polska 20.12.2018

Rozpoczyna się na ogół od problemów z widzeniem w ciemności. Z czasem, a niekiedy równolegle, dołączają objawy zawężenia pola widzenia, czyli niedostrzegania tego, co na ogół widzi się kątem oka [...] Trafiać do okulisty trzeba jak najszybciej. Kiedy tylko pojawią się objawy - mówi prof. Maciej Krawczyński o zwyrodnieniu barwnikowych siatkówki (łac. retinitis pigmentosa). - Można wtedy podjąć działania profilaktyczne spowalniające przebieg choroby, a być może w przyszłości leczenie".

W nagraniu wystąpili: prof. nadzw. dr hab.med. Maciej Krawczyński, Małgorzata Małgorzata Pacholec i Jan Szuster, którym bardzo serdecznie dziękujemy za udział w filmie.

Film powstał dzięki wsparciu finansowemu firmy ABBVIE:
https://m.facebook.com/video_redirect/? ... _tn__=FH-R

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sty 15, 2019 11:07 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: pzn.org.pl 4 stycznia 2019

Nie wszyscy dostrzegają jego potencjał. Niektórzy nie chcą się go uczyć, inni – nie wyobrażają sobie bez niego życia. Mowa o sześciopunkcie, który zrewolucjonizował życie osób niewidomych. 4 stycznia 1809 roku urodził się Louise Braille, twórca pisma punktowego.
Korzystając z wojskowego systemu, umożliwiającego odczytywanie rozkazów w ciemności, opracował pismo oparte na sześciopunkcie. Chociaż jest to najpopularniejsze pismo dla osób niewidomych na świecie, to wciąż jego potencjał nie jest do końca wykorzystywany. Dlatego Europejska Unia Niewidomych z okazji Światowego Dnia Braille’a przedstawiła najważniejsze wyzwania dotyczące nauki sześciopunktu. Przede wszystkim zwróciła uwagę na to, że w wielu krajach alfabet Braille’a nie pojawia się w programach nauczania. Co więcej, liczba nauczycieli wykwalifikowanych w tym zakresie jest zbyt mała. Brakuje także odpowiednich rozwiązań prawnych, które mogłyby wspomóc wdrożenie umiejętności czytania i pisania za pomocą tego alfabetu. Urządzenia brajlowskie – maszyny, notatniki, tabliczki – są za drogie. W niektórych krajach niewidomi nie mogą sobie pozwolić na zakup tego typu sprzętu. Co więcej, wiele państw nie przeznacza funduszy na promocję i wdrażanie alfabetu Braille’a.
Dzisiejsze święto ma przypomnieć o tym, jak istotną formą komunikacji dla osób niewidomych jest pismo oparte na sześciopunkcie.
– Moim zdaniem nic nie zastąpi brajla. Osoby niewidome chcą się kształcić, przyswajać gramatykę i ortografię, a w tym nieocenioną pomocą jest sześciopunkt. Posługując się alfabetem Braille’a, piszą także prace maturalne, magisterskie, naukowe. Nowe technologie na pewno są potrzebne, znacznie ułatwiają życie. Bardzo często wspomagają współpracę widzącego nauczyciela z niewidomym uczniem. Według mnie słowa pisanego nic nie jest w stanie zastąpić. Czytając w brajlu, wzbogacamy naszą wyobraźnię, poszerzamy zasób słownictwa. Powinny się go uczyć nie tylko dzieci, ale również osoby dorosłe. Niestety, często nie chcą podjąć takiego wysiłku – mówi Krystyna Kopińska, pracująca w Dziale Administracji i Wsparcia Logistycznego PZN. Tymczasem, jak podkreślają eksperci, brajla można nauczyć się w każdym wieku. Osoba, która straciła wzrok w dorosłym życiu, bez znajomości pisma punktowego staje się wtórnym analfabetą.
– Coraz mniej osób niewidomych czyta w brajlu. Z uwagi na postęp technologiczny nie widzą takiej potrzeby. Myślą, że komputer z mową syntetyczną im wystarczy, a szeroka dostępność cyfrowa nie wymaga od osoby nowo ociemniałej nauki pisma punktowego. Ja jednak nie wyobrażam sobie, by brajl został zapomniany i wyparty przez nowoczesne technologie lub inny przekaz, np. obrazkowy, głosowy itp. Nowe technologie mogą być sprzymierzeńcem każdego brajlisty. Pismo punktowe powinno funkcjonować w przestrzeni publicznej i instytucjach kultury, podpisy są bowiem łatwiejsze do odczytania dla osób znających brajla. Nie da się go zastąpić – dodaje Rafał Kanarek, pracownik Instytutu Tyflologicznego PZN.

Co roku 4 stycznia obchodzony jest Światowy Dzień Braille’a, w rocznicę narodzin Louise Braille’a. Braille urodził się we francuskiej rodzinie rymarza (zajmującego się wyrobem uprzęży i siodeł) w 1809 roku. Wzrok stracił z powodu zakażenia, w wieku 3 lat, kiedy bawił się w warsztacie ojca. Co było dalej?
Dzięki temu, że rodzice Louise Braille’a byli piśmienni (rzadkość w tamtych czasach), chłopiec uczył się w domu, poznał też alfabet. Parę lat później dostał się do szkoły, gdzie zdumiewał nauczycieli swoją bystrością. Mając 10 lat uzyskał stypendium w szkole dla niewidomych w Paryżu.
Przypadkiem poznał emerytowanego kapitana Charlesa Barbiera de la Serre, który odkrył przed nim szyfr porozumiewania się nocą, stosowany we francuskiej armii. Pismo oparte na 12 wypukłych punktach, Braille przekształcił w 6. Swój wynalazek zaprezentował instytutowi naukowemu, zanim jeszcze dokonał modyfikacji systemu, aż do postaci obowiązującej do dzisiaj. Zostały w nim zawarte litery, znaki interpunkcyjne i cyfry, znaki matematyczne oraz nuty.
Kształcąc się dalej, Louise w końcu został nauczycielem, a z czasem uzyskał też stopień profesorski. Był skromnym, życzliwym, sumiennym człowiekiem. Jego lekcje były uwielbiane i zawsze wyczekiwane przez uczniów.
Oprócz opracowania alfabetu dla niewidomych, działalności naukowej, Francuz skonstruował też specjalne urządzenie, umożliwiające korespondencję, za pomocą zwykłego alfabetu, osób niewidomych z widzącymi!
Dzięki tym działaniom Braille’a niewidomi otrzymali dostęp do światowej literatury, ich edukacja stała się łatwiejsza i lepiej zorganizowana. Wielką zasługą rodziców zdolnego wynalazcy jest to, że nie został on wykluczony z życia społecznego. Na tym gruncie młody chłopak pracował nad tym, żeby inni ludzie pozbawieni wzroku mieli otwarte drzwi na świat.
Naszym zadaniem jest dalej podnosić świadomość w sferze tej niepełnosprawności, a także starać się zapobiegać wykluczeniu niewidomych osób z brania aktywnego udziału w naszym świecie. Uczmy się od rodziców Louise właściwego podejścia do człowieka – który zawsze ma potencjał do robienia wielkich rzeczy.
Dzisiaj w bibliotekach możemy natknąć się na specjalne działy z książkami pisanymi Braille’m. Co ciekawe, są one większej objętości od niebraille’owskich książek, i to nawet kilka razy.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sty 15, 2019 11:12 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: Biuletyn Informacyjny „Pochodni” numer 1 (192), styczeń 2019

Wzrasta liczba krótkowidzów na świecie. Obecnie jest ich ponad 1,6 mld. Szacuje się, że w 2020 r. tę wadę wzroku będzie miało już 2,5 mld ludzi. W szczególności dotknie osoby młode i w średnim wieku, ponieważ częstość występowania tej wady wzroku zwiększa się wraz z wiekiem.

W Azji, przede wszystkim w Chinach, Japonii, Korei Południowej i na Tajwanie, już ponad 95% studentów cierpi na krótkowzroczność. Doktor Anna Maria Ambroziak, dyrektor Centrum Okulistycznego Świat Oka w Warszawie, dowodzi, że podobny problem coraz częściej dotyczy Europy. W Niemczech, Wielkiej Brytanii i USA już połowa osób w wieku 20–40 lat najlepiej widzi jedynie z bliska. W Polsce podejrzewa się, że co czwarte dziecko w wieku szkolnym cierpi na krótkowzroczność. Przeprowadzone w Australii badania wskazują, że niebawem wszystkie osoby młode lub w średnim wieku będą wykazywały mniej lub bardziej nasiloną krótkowzroczność.
Problem stanowi brak korekcji krótkowzroczności (tylko u 40% krótkowidzów wada jest skorygowana). – Jest to niepokojące, ponieważ niezależnie od wieku dziecka, każda wada wzroku wymaga korekcji, a niepełna korekcja prowadzi do postępu krótkowzroczności – mówi dr Ambroziak. To bardzo ważne, ponieważ krótkowzroczność zwiększa ryzyko wystąpienia innych chorób oczu. Przy tej wadzie czterokrotnie wzrasta ryzyko odwarstwienia się siatkówki. U osób cierpiących na krótkowzroczność częściej rozwijają się także inne schorzenia oczu, np. jaskra i zaćma.
Postępowi tej choroby sprzyja częste posługiwanie się wzrokiem w bliskiej odległości, np. podczas czytania, pracy przy komputerze czy korzystania ze smartfonu lub tabletu. Dobrze jest zatem robić sobie przerwy w pracy wzrokowej, np. co pewien czas przez 30–60 sekund popatrzeć w dal przez okno.
– Dwie godziny pracy przy komputerze w ciągu doby zwiększa ryzyko krótkowzroczności dwukrotnie – ostrzega dr Ambroziak.
Przed krótkowzrocznością może chronić przebywanie w naturalnym oświetleniu na zajęciach rekreacyjno-sportowych.
– Im więcej czasu spędza dziecko na zewnątrz, tym mniejsze jest ryzyko wystąpienia tej wady. Niektórzy badacze podają, że wystarczające jest 40 minut dziennie, jednak inni twierdzą, że optymalny czas to 2 godziny na dobę.
Przyczyną występowania wady mogą być także uwarunkowania genetyczne. Jeśli na krótkowzroczność cierpią oboje rodzice, to dzieci są aż sześciokrotnie bardziej na nią narażone. Dlatego bardzo ważne jest wczesne wykrycie wady u dziecka (szczególnie przed siódmym rokiem życia).
– Pierwsze badanie wzroku powinno odbyć się najpóźniej w 6–9 miesiącu, kolejne regularnie raz na rok. Należy pamiętać, że badanie specjalistyczne powinno obejmować ocenę akomodacji i widzenia przestrzennego – dodaje dr Ambroziak.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sty 15, 2019 11:15 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Wiadomo, na co pójdą pierwsze środki z Funduszu Solidarnościowego
Źródło: niepełnosprawni.pl 13.12.2018
Autor: tp

Od początku 2019 r. ma zacząć działać Fundusz Solidarnościowy. W pierwszym roku jego budżet ma wynieść ok. 560 mln zł. Michał Pelczarski, dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, zaprezentował spis potrzeb, które środki te będą zaspokajać.
Kierunki działań zaprezentowane zostały przedstawicielom organizacji pozarządowych 12 grudnia 2018 r. w Warszawie podczas jubileuszowego, 10. posiedzenia Zespołu do spraw Opracowania Rozwiązań w zakresie Poprawy Sytuacji Osób Niepełnosprawnych i Członków ich Rodzin.
Na budżet Funduszu Solidarnościowego składają się głównie: część składki odprowadzanej od wynagrodzeń na Fundusz Pracy oraz tzw. danina solidarnościowa – zbierana od osób, których dochody przewyższają 1 mln zł rocznie.
Środki z daniny zaczną trafiać do Funduszu od 2020 r. Natomiast w przyszłym roku jego budżet ma wynieść ok. 560 mln zł i opierać się będzie głównie na środkach z Funduszu Pracy. Ponieważ Fundusz Solidarnościowy wraz ze swoimi programami dopiero się tworzy, prognozuje się, że w 2019 r. uda się z niego wydać ponad 400 mln zł.

Na co przeznaczone będą środki?

Pieniądze te realizować mają część założeń drugiego filaru określonego w „Mapie drogowej budowy systemu wsparcia osób niepełnosprawnych i ich rodzin”, ogłoszonej w tym roku. Na pierwszym etapie finansowane więc będą przede wszystkim:
dodatek do emerytury tzw. EWK dla rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnością,
opieka wytchnieniowa, czyli zwiększony dostęp do usług w domu i okresowy pobyt podopiecznych w dostosowanych placówkach.

W 2019 r. kolejne rozwiązania
Środki z Funduszu Solidarnościowego oraz pieniądze unijne miałyby także zacząć wspierać usługi asystenta osoby z niepełnosprawnością.
W przyszłym roku będzie także procedowana ustawa o zatrudnieniu wspomaganym, która wprowadzać będzie trenera pracy wspierającego osoby z niepełnosprawnością, które mają trudności z samodzielnym wejściem na otwarty rynek pracy i funkcjonowaniem na nim. Za ok. dwa tygodnie mają się rozpocząć konsultacje publiczne projektu ustawy.
W 2019 r. opracowywane ma być także nowe rozwiązanie, które miałoby być czymś pomiędzy warsztatami terapii zajęciowej a środowiskowymi domami samopomocy.
Początek przyszłego roku to także propozycje związane ze zmianami w obszarze turnusów rehabilitacyjnych.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sty 15, 2019 11:22 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: warszawa.pl 10.01.2019
Michał Pawlik

Nowy wiceprezydent Warszawy, Robert Soszyński, już na początku urzędowania i roku, wpadł na minę. I to podłożoną przez Zarząd Transportu Miejskiego.
Otóż w Warszawskim Serwisie Prasowym, który wnikliwie obserwujemy, pojawiła się informacja, o odpowiedzi na interpelację radnego Piotra Mazurka (PiS), którą napisał wiceprezydent Robert Soszyński:
Zarząd Transportu Miejskiego nie prowadzi zestawienia klasyfikującego przystanki pod kątem dostępności dla osób niewidomych, ze względu na ograniczoną możliwość sformułowania kryteriów klasyfikacyjnych.
Ponieważ my nie mamy ograniczeń w takich możliwościach natychmiast skontaktowaliśmy się z Niewidzialną Wystawą. Tam własnie ociemniali i niewidomi przewodnicy wprowadzają widzących ludzi w ich świat.
Polecamy, tak panu wiceprezydentowi jak i całemu Zarządowi Transportu Miejskiego, odwiedziny w tym miejscu by poszerzyć możliwości sformułowania takich kryteriów.
Zwracamy nieśmiało uwagę, że można również skontaktować się z Polskim Związkiem Niewidomych, który który ma bardzo wysokie kompetencje w rozwiązywaniu takich problemów.

Zdaniem niewidomych

Jarosław Gniatkowski, przewodnik po Niewidzialnej Wystawie napisał:
Z powyższej wypowiedzi pana wiceprezydenta można wywnioskować, że ZTM ma ograniczoną możliwość sformułowania kryteriów dostępności przystanków dla osób niewidomych. Faktycznie, zadanie nie lada, jeśli się uważa osoby niewidome za ludzi z innej planety, którzy względem komunikacji publicznej mają nietypowe oczekiwania.
Rozpatrując „zwykłego” pasażera, stwierdzimy, że potrzebuje on:
1. Znaleźć przystanek.
2. Poczuć się na nim bezpiecznie.
3. Zorientować się w rozkładzie jazdy.
4. Zidentyfikować numer przyjeżdżającego autobusu.
5. Wygodnie wsiąść do pojazdu.

Jak się wydaje panu wiceprezydentowi, osoba niewidoma będzie potrzebować zgoła czegoś innego.
Jestem niewidomym, korzystam z komunikacji miejskiej i nie za bardzo mogę sobie wyobrazić, czego więcej mógłbym chcieć? Żeby mnie wnieśli? Herbatką poczęstowali?
Zatem problem nie leży w odmiennych oczekiwaniach, ale w chęci poznania w jaki sposób osoby z dysfunkcją wzroku korzystają z komunikacji miejskiej.
Osoby niewidome w przestrzeni posługują się przede wszystkim słuchem, a laska służy do ochrony przed przeszkodami na chodniku. Stąd, przystanek najłatwiej identyfikują poprzez wysłuchanie dźwięków charakterystycznych i związanych z wiatą. Odbijają się one od płaszczyzn ścian, tworzą falę stojącą pod dachem, tłumią odgłosy z ulicy, jeśli się za nią skryje. Dźwiękowa identyfikacja przystanku bez wiat jest bardzo utrudniona, bo w takiej sytuacji trzeba laską odnaleźć słupek, obok ławkę, a najlepiej dopytać kogoś widzącego.
Istnieje jeszcze jedna skuteczna i wygodna metoda odnajdywania przystanków, której warszawscy urzędnicy z ZTM odmawiają niewidomym, czyli zdalne włączenie z pilota tablicy informacyjnej. Tam, skąd usłyszy się zapowiedzi rozkładu jazdy, tam jest przystanek i najlepsze miejsce do oczekiwania na pojazd. Takie rozwiązanie rewelacyjnie funkcjonuje w Łodzi i Kielcach. Osoby niewidome są wyposażone w pilota, w którym jeden przycisk uruchamia głosowe informacje z tablicy, a drugi przycisk włącza w pojeździe zewnętrzną, głosową zapowiedź numeru linii i kierunku trasy. W innych miejscowościach można ułatwić życie, ale w stolicy, pomimo próśb środowiska niewidomych, zwyczajnie nie.
To zdalne włączanie zapowiedzi byłoby bardzo istotne w przypadku przystanków, które nie mają peronu, jak w okolicy Placu Zamkowy czy na trasie WZ w Warszawie. Bez wzroku nie można dokładnie określić, który fragment ulicy jest wyłączony z ruchu na czas przybycia pojazdu. Dźwięk byłby tu wyznacznikiem właściwego kierunku.
W kategorii identyfikacji przystanku mamy podział na obiekty z wiatą lub bez niej i ze zdalnym włączeniem udźwiękowienia tablicy informacyjnej lub bez takiej możliwości.
Kryterium bezpieczeństwa oznacza, że na obszarze przystanku osoba może się przemieszczać bez obaw, że się uszkodzi o jakieś elementy. Ogólna zasada mówi, że w miejscach nasilonego ruchu pieszych w ogóle nie powinno się instalować żadnych przeszkód. Dostępny dla osób niewidomych przystanek, to taki, który nie ma słupków, słupów latarni, porozrzucanych koszy na śmieci i skrzyń na piasek. Jeśli już takie muszą być, to może poza obrębem chodnika, albo kosze przytulone do wiaty. Niestety zazwyczaj przystanki mamy zasłupkowane maksymalnie, tak, że wchodząc lub wychodząc pojazdu trzeba pokonać niezły labirynt. Osoby widzące, jeśli się nie zagapią, to sobie dają z tym radę. Natomiast osoby niewidome, do ochrony używają lasek, które wyciągają do przodu na ponad metr. Nie jeden pasażer „wywinął orła” na takiej niespodziewanej przeszkodzie, a nie jedna osoba niewidoma narobiła sobie siniaków na udach i nie tylko w wyniku bliskiego spotkania ze słupkiem.
Bezpieczeństwo to również pewność, że na przystanku raczej nic człowieka nie rozjedzie, ani, że nieświadomie nie zejdzie on z peronu. Najechać może rowerzysta, jeśli ścieżka rowerowa nie jest odgrodzona. Obecnie remontowane przystanki mają wyznaczoną i odseparowaną barierką drogę rowerową. I to jest dobre rozwiązanie. Jego mankamentem jest fakt, że wiaty zostały przesunięte bliżej jezdni, a przez to zwęziły się przestrzenie pomiędzy zadaszeniami a krawężnikami. Bywa, że z trudnością mijają się tu dwie osoby, a już może nie wspomnę, co jest jeśli jedna z nich „zamiata” białą laską. Ciasność sprawia, że łatwiej spada się z peronu, więc jawi się potrzeba dotykowego oznaczenia odległości od krawężnika. Najlepiej pasem z guzkami.
To oznaczenie miało zmienną historię.Najpierw, w Al. Jerozolimskich, na wniosek środowiska osób niewidomych, zainstalowano taki pas na przystankach tramwajowych przy samych krawężnikach. Niestety, popełniono tutaj odstępstwo od ogólnej zasady, że pas z guzkami ostrzega na 60 cm przed wystąpieniem zagrożenia. Tak mamy na peronach metra, przed schodami, powinniśmy mieć przy przejściach dla pieszych, no i tak powinno być na przystankach. Stąd, przy remoncie trasy WZ zastosowano odstęp 60 cm.

Następnie pojawiły się autobusy, które wjeżdżając na przystanek, wchodziły prawym lusterkiem na obszar chodnika. Wprowadzono, więc rozwiązanie w postaci namalowanej żółtej linii oddzielającej strefę zagrożenia. Coś namalowanego nie jest dostępne dla osób niewidomych, więc zaprotestowały one przeciw temu, aby ich bezpieczeństwo powierzać wyłącznie Aniołom Stróżom. Zażądali oznaczenia strefy zagrożenia pasem z guzków.
Obecnie, na nowych przystankach, instaluje się takie oznaczenia przy samych krawężnikach wzdłuż całego przystanku. Ja nie wiem, co one mają oznaczać? Czy obszar peronu, czy wystąpienie zagrożenia? Przekaz takiego znaku musi być jednoznaczny dla wszystkich sytuacji. Dodam, że guzki oznaczają znajdowanie się w strefie bezpiecznej, a sygnalizują tylko zbliżone zagrożenie. Rzecz wymaga uporządkowania merytorycznego.
Zatem, w kategorii bezpieczeństwa, mamy trzy kryteria:
◾zabezpieczenia ścieżki rowerowej,
◾zapewnienia przestrzeni do mijania się pasażerów
◾oraz prawidłowego oznaczenia stref zagrożenia.
Kwestia rozkładu jazdy jest prosto rozwiązana w Łodzi, gdyż tam mamy zainstalowane elektroniczne tablice informacyjne z udźwiękowieniem uruchamianym zdalnie z pilota. Zatem osoba niewidoma może łatwo uzyskać te same informacje, co widząca, czyli jakie linie się na tym przystanku zatrzymują, i o której godzinie będą następne pojazdy. W stolicy, albo w ogóle nie ma takich tablic, albo nie są udźwiękowione, albo mówiący jest słupek, na którym trzeba przycisnąć odpowiedni przycisk. Szukanie słupków i przycisków to dodatkowa trudność, gdyż nie została ustalona konkretna, stała ich lokalizacja. Drugą wątpliwość budzą przekazywane przez „słupek” wiadomości. Miałem sytuację, w której przez 45 minut słupek zapowiadał mi kolejne tramwaje, ale żaden z nich nie nadjechał. Okazało się, że na moście Poniatowskiego był wypadek i ruch tych tramwaj został zupełnie wstrzymany. Cóż jest warta informacja niezgodna z rzeczywistością?
W kategorii informacji na przystanku, mamy kryteria istnienia lub braku zdalnie włączanej, udźwiękowionej tablicy informacyjnej z aktualnym przekazem.
Informacja o kierunku i numerze linii może nie jest już ściśle związana z architekturą przystanku, ale w przypadku osób z dysfunkcją wzroku posiada dwa aspekty. Dla osób słabowidzących, od dawna, ustalono, że numery wyświetlanych pojazdów powinny być odpowiednio duże i w kolorze żółtym. Ostatnio ZTM chwali się instalowaniem numerów wyświetlanych na biało. Można tylko pogratulować konsekwencji oraz dopytać, czy te wyświetlacze posiadają również podgrzewanie szyb, aby rozpuszczać osiadający śnieg.
W przypadku osób niewidomych rzecz jest bardziej skomplikowana i wiąże się z odmową ZTM zastosowania „łódzkich” pilotów. Istnieje przepis, który obliguje kierujących pojazdami komunikacji warszawskiej do ręcznego włączania zewnętrznych zapowiedzi, jeśli na przystanku zauważą osobę niewidomą. Cóż, słabowidzącej nie ma po czym rozpoznać a i białe laski okazują się niewystarczającym sygnałem. Zapowiedź taką można usłyszeć niezwykle rzadko, a już częściej kulturalny i życzliwy kierowca sam otworzy drzwi i wykrzyknie numer. Piloty są zdecydowanie korzystniejszym rozwiązaniem, bo pozwalają usłyszeć komunikat, powtórzyć go, zidentyfikować, że na przystanku stanęły 2 lub 3 pojazdy, zasygnalizować jednocześnie kierowcy obecność pasażera niewidomego, aby np. otworzyć mu drzwi (szukanie zewnętrznego przycisku, to bez wzroku abstrakcyjne zadanie). W Warszawie nadal trzeba pytać o numer innych podróżnych.
Ostatnia kategoria, związana z wsiadaniem i wysiadaniem z pojazdu, została już w dużej mierze omówiona przy opisie bezpieczeństwa. Słupki, latarnie, słupy, kosze blisko krawężnika, to zmora dla osób niewidomych. Istotnym też jest takie architektoniczne zaprojektowanie peronu przystanku, aby pojazdy mogły maksymalnie blisko podjechać do krawężnika, a wysokość podłogi pojazdu nie różniła się znacząco z wysokością peronu. Trzeba sobie uzmysłowić, że osoba niewidoma wysiadając nie widzi gdzie się znajduje krawężnik. Nie wie, jak długi musi zrobić krok. Rozpoznaje sytuację za pomocą laski, co wydłuża czas opuszczenia pojazdu. Bywa, że niecierpliwi podróżni z tyłu wpadają na taką „zawalidrogę”. Unifikacja byłaby tu dużym ułatwieniem, bo bez wzroku i ze złamaną nogą nie da się samodzielnie przemieszczać.
Drogim czytelnikom pozostawiam rozstrzygnięcie, z czego wynika ograniczona możliwość sformułowania kryteriów klasyfikacyjnych dostępności przystanków dla osób z dysfunkcją wzroku. W mojej ocenie, wystarczy tylko chwilę pomyśleć aby wiedzieć, lub dopytać zainteresowanych jakie mają potrzeby związane z danym elementem przestrzeni publicznej.

No i proszę, pan Jarosław Gniatkowski, krótko i zwięźle opisał problemy, których nie potrafi zdefiniować, ani o nie zapytać, Zarząd Transportu Miejskiego zatrudniający… no właśnie, wielu pracowników. (100, 200 500?)
Reasumując sugerujemy Prezydentowi Warszawy i jego zastępcom (a także pełnomocnikom-dyrektorom), Zarządowi Transportu Miejskiego oraz wszystkim radnym Warszawy wizytę w Niewidzialnej Wystawie. Od tego warto zacząć poszerzanie możliwości sformułowania kryteriów klasyfikacyjnych pod kątem dostępności czegokolwiek dla osób z dysfunkcjami wzroku.

Odpowiedź na interpelacje radnego Mazurka zawierała jeszcze część dotyczącą niepełnosprawnych ruchowo. Wrócimy do tego tematu.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sty 15, 2019 11:23 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Masażyści, ślusarze i mechanicy. Osoby niepełnosprawne nauczą się zawodu
źródło: pulshr.pl 11.01.2019

Samorząd województwa kujawsko-pomorskiego zakończył inwestycje w Kujawsko-Pomorskim Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym Nr 1 dla Dzieci i Młodzieży Słabo Widzącej i Niewidomej im. Louisa Braille'a w Bydgoszczy.
W kompleksie uczy się ponad 400 osób. To młodzież niewidoma, słabowidząca, głuchoniewidoma oraz z niepełnosprawnościami sprzężonymi.
Młodzi ludzie zyskali lepsze warunki do nauki w zawodach masażysta, ślusarz i mechanik.

- W ramach naszych inwestycji w placówkach edukacyjnych budujemy pracownie do nauki zawodu dla osób z niepełnosprawnościami, przedszkola dla dzieci ze specjalnymi potrzebami, stawiamy też na rozwój infrastruktury służącej podnoszeniu kwalifikacji osób dorosłych. Inwestycja w Ośrodku Braille’a to projekt szczególnie ważny z punktu widzenia dopełnienia procesu edukacyjnego dzieci niewidomych i słabowidzących. Kierujemy się troską właśnie o tę grupę osób, które w sposób szczególny potrzebują naszego wsparcia - mówi marszałek Piotr Całbecki.

Finansowany z RPO projekt „Mistrz zawodu w nowoczesnym warsztacie” skierowany jest do 88 uczniów. Umożliwił utworzenie dwóch nowych, w pełni wyposażonych pracowni dla zawodów kelnera w Technikum oraz florysty w Specjalnej Szkole Policealnej. Ponadto zmodernizowane zostały pracownie dla zawodów: mechanik, monter maszyn i urządzeń, elektromechanik, ślusarz, pracownik pomocniczy obsługi hotelowej, kucharz, technik masażysta, technik tyfloinformatyk (osoba, która ma wiedzę na temat aktualnego poziomu rozwoju technologii), oraz technik administracji. Wartość projektu to 3,8 miliona złotych, dofinansowanie z RPO to 3 miliony złotych.
Ponadto część nowoczesnych pracowni już służy uczniom. Na wyposażeniu sali, w której ćwiczą przyszli masażyści znalazły się modele anatomiczne, fantomy, sprzęt rehabilitacyjny i książki - w sumie ponad 400 sztuk potrzebnych pomocy dydaktycznych. Do pracowni ślusarskiej i monterów maszyn i urządzeń trafił między innymi precyzyjny sprzęt pomiarowy i profesjonalne narzędzia. Trwają postępowania przetargowe dotyczące zakupu wyposażenia dla pozostałych pracowni.
Kolejna inwestycja przygotowywana w Ośrodku im. Louisa Braille’a to projekt polegający na adaptacji budynku przekazanego przez władze Bydgoszczy na potrzeby przedszkola dla dzieci z niepełnosprawnościami. W ramach tego przedsięwzięcia powstanie 21 nowych miejsc przedszkolnych. Projekt jest na etapie przygotowywania dokumentacji.

Niepełnosprawni na rynku pracy

Warto zaznaczyć, że sytuacja niepełnosprawnych na rynku pracy poprawia się, jednak wciąż jest wiele do zrobienia. Współczynnik aktywności osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym wynosi blisko 30 proc. i w ostatnich dziesięciu latach wzrósł o 5 punktów procentowych. Natomiast spadek stopy bezrobocia wśród osób z niepełnosprawnościami w latach 2008-2017 wyniósł 3,8 proc. i obecnie wynosi - dla grupy w wieku produkcyjnym - 9,3 proc.
Zdaniem prezesa Fundacji Łodź Akademicka Huberta Gęsiarza sytuacja niepełnosprawnych na rynku pracy poprawia się, jednak wciąż jest wiele do zrobienia na polu wyrównywania szans zawodowych.
- Obniżające się bezrobocie zachęca do podjęcia większego wysiłku, aby poziom aktywizacji osób z niepełnosprawnością zbliżył się do państw skandynawskich, gdzie co druga osoba pracuje. W Polsce, mimo nienotowanego dotychczas niskiego poziomu bezrobocia, nie pracują wciąż dwie z trzech osób z niepełnosprawnością. Wykorzystanie nowych technologii i szkolenia podnoszące kwalifikacje stanową odpowiedź na zwiększenie ich aktywności zawodowej - zaznaczył Gęsiarz.
Wartym odnotowania przykładem firmy, który stara się - coraz skuteczniej - wykorzystać potencjał niepełnosprawnych pracowników jest Poczta Polska. W ciągu trzech lat liczba niepełnosprawnych pracowników wzrosła tam o ponad 600. Obecnie u największego operatora pocztowego w Polsce niepełnosprawni pracują na około 1450 etatach.
- Pracodawcy muszą inaczej zacząć myśleć o niepełnosprawności. Często zapomina się, że są to również osoby, które normalnie funkcjonują, a niepełnosprawności nie da się wyłapać w kontakcie osobistym. Ona widnieje jedynie na papierze - w rozmowie z PulsHR.pl przekonywała Irmina Gocan, zastępca dyrektora zarządzającego pionem kapitału ludzkiego w Poczcie Polskiej.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 30, 2019 10:36 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Nie widzi przeszkód, by żyć. Rozmowa z niewidomym sportowcem Marcinem Ryszką
Źródło: pl.aleteia.org 25.01.2019
Kamila Marczak

„Jestem pewien, że to, co spotkało mnie w dzieciństwie, pozwala mi teraz cieszyć się z małych rzeczy, doceniać to co mam i przede wszystkim nie narzekać” - mówi Marcin Ryszka.
Reprezentował Polskę na Igrzyskach Paraolimpijskich w Pekinie w 2008 roku i w Londynie w 2012 roku. Jest mistrzem świata osób niewidomych w pływaniu na 50, 100 i 200 metrów stylem klasycznym. Brał udział w Mistrzostwach Świata w Pływaniu Osób Niewidomych IBSA 2011 w Antalyi, jest brązowym medalistą Mistrzostw Europy w Pływaniu Osób Niepełnosprawnych w Berlinie (2011).
Ukończył studia wyższe na trzech kierunkach. Pracuje na krakowskiej AGH i w fundacji „Nie widząc przeszkód”. W wieku 4 lat zachorował na nowotwór siatkówki, stracił wzrok. Mimo to może pochwalić się nie lada osiągnięciami, a w tym roku skończy dopiero 29 lat.

O codziennym życiu, największych trudnościach i planach na przyszłość z Marcinem Ryszką rozmawia Kamila Marczak.



Kamila Marczak: Codzienne czynności wydają się trudniejsze dla osoby niewidomej. A pan, mimo utraty wzroku, potrafi m.in. grać w piłkę, zdobyć mistrzostwo świata w pływaniu, ukończyć trzy kierunki studiów, mieć dobrą pracę i prowadzić fundację na rzecz osób niepełnosprawnych. Czy jest coś, co sprawia panu trudność?



Marcin Ryszka: Rzeczywiście, gdyby spisać te wszystkie rzeczy na kartce, jest tego dosyć sporo. Staram się cieszyć życiem, angażuję się mocno w inicjatywy, które przynoszą mi satysfakcję. Nie chcę być osobą, której życie jest kierowane przez nakazy, że jest mi narzucane, że coś muszę. Jako osoba niewidoma często muszę zmagać się z jakimiś problemami. To nie jest tak, że moje życie jest piękne, łatwe i przyjemne. Każda z aktywności to kolejne przełamywanie barier. Ważne, aby jak najdłużej wystarczyło mi sił do przebijania murów, które napotykam na swojej drodze.


Czego nauczył pana sport?

Na pewno samodyscypliny i organizacji swojego czasu. Jako sportowiec żyjesz według ściśle określonego harmonogramu: trening o konkretnej godzinie, podobnie z posiłkami. Potrzebny jest też czas na odpoczynek i to również o określonej godzinie. Jeśli zaniedbasz któryś z tych punktów, odbije się to na końcowym wyniku, a każdy sportowiec chce być jak najlepszy. Pamiętam, że po zakończonej wyczynowej karierze jako pływak nie było mi łatwo z organizacją normalnego życia w codzienności.

Wcześniej mój dzień był wypełniony obowiązkami, które wymuszał na mnie sport, a tu nagle tego czasu zrobiło się mnóstwo. Bardzo łatwo się wtedy pogubić i wybrać niekoniecznie dobrą drogę. Mi jednak się udało i teraz czuję się bardzo spełniony w swoim życiu i chcę więcej.

Podejmuje pan wiele inicjatyw związanych z poprawą życia osób niewidomych, prowadzi fundację „Nie widząc przeszkód”. Co jest pana w tej działalności największym osiągnięciem?

Mam szczęście, że na swojej drodze spotykam ludzi, którzy myślą podobnie jak ja. Dla mnie, ale i dla nich, niepełnosprawność to nie wyrok. Naszym zadaniem jest pokazywanie społeczeństwu, że jesteśmy, istniejemy. Nie jesteśmy innymi ludźmi, możemy żyć normalnie. Razem z kolegami doprowadziliśmy do tego, że igrzyska paraolimpijskie w Rio, w 2016 roku, były po raz pierwszy pokazywane w TVP na tak wielką skalę. W Krakowie jesteśmy odpowiedzialni za projekt „Tydzień Osób Niepełnosprawnych, Kocham Kraków z Wzajemnością”. Nasze działania zostały zauważone przez władze miasta oraz województwa małopolskiego. Wspólnie pokazujemy, że bariery istnieją tylko w naszych głowach.
Wielką satysfakcję sprawia mi, gdy na organizowanych przez nas wydarzeniach podchodzą zwykli ludzie, którzy zainteresowali się tematyką niepełnosprawności. Często zadają pytania, podkreślają, że o wielu rzeczach nie wiedzieli. Dowiadują się wówczas, że życie osób niepełnosprawnych może być ciekawe, że także i oni mogą godnie żyć. Wtedy czuję, że to, co robimy, ma sens.

Stracił pan wzrok w wieku 4 lat. Czy pamięta pan, z okresu przed utratą wzroku, coś szczególnego, co przywołuje pan w pamięci do tej pory?

Na pewno pamiętam kolory. To bardzo ważne, ponieważ jestem w stanie sobie wyobrazić jak wygląda niebo, trawa, drzewa. Pamiętam, jak wyglądali moi bliscy, jak wyglądały budynki, okolica, w której mieszkałem. Pamiętam również bajki, które oglądałem jako dziecko. Te obrazy są do dzisiaj w mojej głowie.

Sytuacja jest, jaka jest

Zdarzają się panu chwile trudne, kiedy pojawia się zrezygnowanie i niemoc?

Oczywiście, że tak. Tak jak wspomniałem już wcześniej, najważniejsze, to mieć siłę do tego, żeby pokonywać te przeszkody, które napotykamy, chociaż często jest to bardzo trudne.

Na ile utrata wzroku wpłynęła na pana postrzeganie świata i sposób myślenia?

Trudne pytanie. Nie zastanawiam się, jakby moje życie się potoczyło, gdybym nie stracił wzroku. Może byłbym wyczynowym piłkarzem i grałbym teraz w Barcelonie? Albo mógłbym nie robić nic i siedzieć na bezrobociu? Sytuacja jest jaka jest i taką zaakceptowałem, nie miałem na to wpływu. Jestem pewien, że to, co spotkało mnie w dzieciństwie, pozwala mi teraz cieszyć się z małych rzeczy, doceniać to co mam i przede wszystkim nie narzekać.

Czy zdarzają się panu przykre sytuacje wynikające z tego, że pan jest niewidomy? Co pana dotknęło szczególnie?

Było kilka takich sytuacji, ale czy jest sens o nich opowiadać? Zdarzają się zachowania ludzi, które jest mi ciężko zrozumieć, jak np. zakaz wstępu na obiekt sportowy, ponieważ mogę być zagrożeniem dla kogoś. Ja staram się jednak każdą taką sytuację traktować jako możliwość uświadamiania ludzi, jak żyjemy, że osoba niepełnosprawna nie oznacza kogoś niedołężnego, którym trzeba się opiekować 24 godziny na dobę.

Jest pan człowiekiem wielu talentów. Jakie są pana plany/marzenia na przyszłość?

Jeśli chodzi o życie zawodowe, to chcę się cały czas rozwijać. Praca na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, audycje w radiu sportowym Weszło FM oraz działalność w fundacji „Nie Widząc Przeszkód” zajmują mi sporo czasu, ale również sprawiają wiele radości. Mam nadzieję, że dalej uda mi się iść przez świat, nie widząc przeszkód.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr sty 30, 2019 10:39 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Kochani Przyjaciele z De Facto
Jakoś zebrało mi się na pewne podsumowanie tego co w minionym okresie mogę zaliczyć do rzeczy fascynujących. Jedną z takich rzeczy jest niewątpliwie przygoda z filmem. Owszem jakieś tam filmy onegdaj oglądałam w tv na zasadzie wypełniania okienek pomiędzy ważnymi sprawami. Dopiero z chwilą załadowania siebie do „Pociągu” bez jakiegokolwiek bagażu, moja filmowa przygoda a nade wszystko edukacja zaczęły sie układać w całkiem interesujący sakwojaż odbioru nie tylko fabuły, ale przekazu i warsztatu twórców. Potem przyszedł czas na samoedukację, wszak apetyt rośnie. Film posiada również walory terapeutyczne, o czym przekonałam się na stosownym cyklu poświęconym temu zagadnieniu.
Poznański DKF zorganizował także warsztat scenopisania i to pozwala spojrzeć na film od strony pierwszego czy drugiego węzła dramaturgicznego. Zostało jeszcze kilka znaczących podejść do oglądanego dzieła: muzyka, kolor kamera, światło. I to wszystko uświadomiłam sobie jako kolejne stopnie do wtajemniczenia, dzięki biletowi do „Pociągu De Facto”
Doprawdy nie wiem czy cieszyć sie czy mieć „za złe” za uwodzenie coraz to nowymi propozycjami, które aby docenić trzeba nie tylko obejrzeć ale zadumać się i poszperać w źródłach. Prawdą jest, że niecierpliwie wyglądam corocznych propozycji tytułowych jak i festiwalowych i co roku czytając o bestsellerach z satysfakcją stwierdzam „ten tytuł znam” Tak jest z filmem „Zabawa Zabawa” który dopiero teraz wszedł na ekran mego ulubionego Kina Zamkowego a który poznałam na płockim festiwalu. I co ja mam zrobić z tym miłym bzikiem. Po faustowsku zakrzyknąć „chwilo trwaj” i zaklinać wszystkie żywioły i wszystkie przyjazne moce, aby i De Facto i jego kluby filmowe trwały jak najdłużej.
Dziękuję , dziękuję za wszystko.
Chwilo trwaj.
Maria Niesiołowska

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lut 11, 2019 11:02 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Wyższe kwoty, finansowanie nowych zadań. „Aktywny samorząd” po konsultacjach społecznych
Źródło: niepełnosprawni.pl 04.02.2019
Autor: oprac. Beata Dązbłaż

Do 11 marca 2019 r. samorządy powiatowe mogą występować do PFRON o przyznanie środków finansowych na realizację programu „Aktywny samorząd”, w ramach którego realizowane jest na poziomie lokalnym wsparcie dla osób z niepełnosprawnością. Obecną edycję programu zmodyfikowano w oparciu o sygnały od osób z niepełnosprawnością.

Co przewiduje program „Aktywny samorząd”?

Moduł I programu „Aktywny samorząd”

Terminy rozpoczęcia składania wniosków w ramach „Aktywnego samorządu” w Module I ustala samorząd. Tam także można otrzymać formularze wniosków. Natomiast termin zakończenia przyjmowania wniosków w samorządach upływa 31 sierpnia 2019 r.

Obszar A – likwidacja bariery transportowej

Cztery zadania w tym obszarze dotyczą pomocy w zakupie i montażu oprzyrządowania do posiadanego samochodu oraz pomocy w uzyskaniu prawa jazdy dla osób z dysfunkcją narządu ruchu i słuchu.

Obszar B – likwidacja barier w dostępie do uczestniczenia w społeczeństwie informacyjnym

Pięć zadań tego obszaru dotyczy pomocy w zakupie sprzętu elektronicznego lub jego elementów oraz oprogramowania, dofinansowania do szkoleń w tym zakresie, pomocy w utrzymaniu sprawności technicznej posiadanego sprzętu elektronicznego, zakupionego w ramach programu.

Obszar C – likwidacja barier w poruszaniu się

Wsparcie obejmuje pomoc w utrzymaniu sprawności technicznej posiadanego skutera lub wózka inwalidzkiego o napędzie elektrycznym; pomocy w zakupie oraz utrzymaniu protezy kończyny, w której zastosowano nowoczesne rozwiązania techniczne, tj. protezy co najmniej na III poziomie jakości.

Obszar D – pomoc w utrzymaniu aktywności zawodowej poprzez zapewnienie opieki dla osoby zależnej

Wsparcie dotyczy dziecka przebywającego w żłobku lub przedszkolu albo pod inną tego typu opieką. Pomoc adresowana jest do osób ze znacznym lub z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, które są przedstawicielem ustawowym lub opiekunem prawnym dziecka.

Moduł II – pomoc w uzyskaniu wykształcenia na poziomie wyższym, adresowany do osób ze znacznym lub z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności

Dotyczy uczniów szkoły policealnej, kolegium, szkoły wyższej (studia pierwszego stopnia, studia drugiego stopnia, jednolite studia magisterskie, studia podyplomowe lub doktoranckie prowadzone przez szkoły wyższe w systemie stacjonarnym / dziennym lub niestacjonarnym / wieczorowym / zaocznym lub eksternistycznym, w tym również za pośrednictwem Internetu). Mogą skorzystać też doktoranci, którzy otworzyli przewód doktorski poza studiami doktoranckimi.

Terminy rozpoczęcia składania wniosków w ramach „Aktywnego samorządu” w Module II ustala samorząd. Tam także można otrzymać formularze wniosków. Natomiast termin zakończenia przyjmowania wniosków w samorządach upływa:
30 marca 2019 r. (dla wniosków dotyczących roku akademickiego 2018/2019),
10 października 2019 r. (dla wniosków dotyczących roku akademickiego 2019/2020).

PFRON zwiększył kwoty wsparcia

PFRON informuje, że zwiększył kwoty dofinansowania w dotychczas realizowanych zadaniach:
zakup/montaż oprzyrządowania samochodu dla osoby z dysfunkcją narządu ruchu – z kwoty 8000 zł do 10000 zł,
pomoc w uzyskaniu prawa jazdy kategorii B: koszty kursu i egzaminów – z kwoty 1600 zł do 2100 zł,
pozostałe koszty uzyskania prawa jazdy (w przypadku kursu poza miejscowością zamieszkania Wnioskodawcy – koszty związane z zakwaterowaniem, wyżywieniem i dojazdem w okresie trwania kursu) – z kwoty 600 zł do 800 zł,

zakup sprzętu elektronicznego lub jego elementów i oprogramowania: dla osoby niewidomej – z kwoty 20000 zł do 24000 zł, z czego na urządzenia brajlowskie z kwoty 12000 zł do 15000 zł,
dla pozostałych osób z dysfunkcją narządu wzroku – z 8000 zł do 9000 zł,

pokrycie kosztów utrzymania sprawności technicznej posiadanego skutera/ wózka inwalidzkiego o napędzie elektrycznym – z 3000 zł do 3500 zł.

Finansowanie nowych zadań

W nowych zadaniach realizowanych w ramach „Aktywnego samorządu” maksymalne kwoty dofinansowań wynoszą:
pomoc w uzyskaniu prawa jazdy różnych kategorii: dla kosztów kursu i egzaminów kategorii innej niż B – 3500 zł,
dla pozostałych kosztów uzyskania prawa jazdy w przypadku kursu poza miejscowością zamieszkania Wnioskodawcy (koszty związane z zakwaterowaniem, wyżywieniem i dojazdem w okresie trwania kursu) – 800 zł,
dla kosztów usług tłumacza migowego – 500 zł,

zakup/ montaż oprzyrządowania samochodu dla osób z dysfunkcją słuchu – 4000 zł,
szkolenia z obsługi zakupionego sprzętu (osoby z dysfunkcją narządu słuchu) – 3000 zł,
zakup sprzętu elektronicznego lub jego elementów, oprogramowania dla osoby z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności – 6000 zł,
zakup sprzętu elektronicznego lub jego elementów, oprogramowania dla osoby z dysfunkcją narządu słuchu – 2500 zł,
utrzymanie sprawności technicznej sprzętu elektronicznego zakupionego w programie – 1500 zł,
zakup skutera inwalidzkiego o napędzie elektrycznym lub oprzyrządowania elektrycznego do wózka ręcznego – 5000 zł.

Wkład własny

W przypadku nowych zadań w Module I wyznaczono minimalny wymagalny udział własny:
zakup/montaż oprzyrządowania samochodu dla osób z dysfunkcją słuchu – 15 proc.,
pomoc w uzyskaniu prawa jazdy różnych kategorii – 25 proc.,
zakup sprzętu elektronicznego lub jego elementów, oprogramowania dla osoby z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności – 30 proc.,
zakup sprzętu elektronicznego lub jego elementów, oprogramowania dla osoby z dysfunkcją narządu słuchu – 10 proc.,
utrzymanie sprawności technicznej sprzętu elektronicznego zakupionego w ramach programu – 10 proc.,
zakup skutera inwalidzkiego o napędzie elektrycznym lub oprzyrządowania elektrycznego do wózka ręcznego – 35 proc.

Ważne terminy
11 marca 2019 – do tego dnia samorządy mogą występować do PFRON o przyznanie środków w ramach „Aktywnego samorządu”.
30 marca 2019 – termin zakończenia przyjmowania wniosków osób z niepełnosprawnością w samorządach w Module II o dofinansowanie w ramach roku szkolnego/ akademickiego 2018/2019.
10 października 2019 – termin zakończenia przyjmowania wniosków osób z niepełnosprawnością w samorządach w Module II o dofinansowanie w ramach roku szkolnego/ akademickiego 2019/2020.
4 grudnia 2019 – ostatni termin składania przez samorządy do PFRON dodatkowego zapotrzebowania na środki potrzebne na realizację programu „Aktywny samorząd”.

Szczegóły o uprawnionych do starania się o dofinansowanie w ramach „Aktywnego samorządu” oraz kwoty dofinansowań i warunki znaleźć można na stronie PFRON.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lut 11, 2019 11:03 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: niepełnosprawni.pl 07.02.2019
Autor: Mateusz Różański

Brak w praktyce dofinansowania do zakupu wózków elektrycznych, niska refundacja aparatów słuchowych i okularów dla osób słabowidzących. Do tego ceny podwyższane wraz z podnoszeniem limitów przez NFZ. Od lat problemy związane z dostępem do wyrobów medycznych i sprzętu rehabilitacyjnego pozostają takie same. Zwiększają się tylko kwoty, a także lista produktów, która choć obecna na rynku, pozostaje poza zasięgiem przeciętnej osoby z niepełnosprawnością. O tych problemach oraz – w mniejszym stopniu – rozwiązaniach dyskutowano 5 lutego 2019 r. podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej ds. osób niepełnosprawnych.

Magia dużych liczb

W Polsce dofinansowaniem sprzętu rehabilitacyjnego i wyrobów medycznych zajmują się Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). Jeśli chodzi o pieniądze z tego drugiego źródła, to w dużej części zainteresowani pozyskują je za pośrednictwem Powiatowych Centrów Pomocy Rodzinie. W wielu wypadkach osoby z niepełnosprawnością mogą ubiegać się o refundacje z obydwu Funduszy – choćby na zakup wózków aktywnych. Z roku na rok rośnie też pula środków, które przeznaczane są na refundacje sprzętu i wyrobów medycznych.
O kwotach, które na ten cel przeznaczyło Ministerstwo Zdrowia, mówił Łukasz Szmulski, pełniący obowiązki dyrektora Departamentu Leków i Farmacji. Jak poinformował przedstawiciel resortu zdrowia, według niepełnych danych za 2018 rok 1,5 mln osób skorzystało refundacji wyrobów medycznych. Z tego 2 proc. stanowiły osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Refundacje te pochłonęły w sumie 920 mln zł, z których około 37 mln (4 proc.) zostało wydanych na potrzeby osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności.
Według tych samych danych, w sumie w ubiegłym roku zrefundowano ponad 248 mln sztuk wyrobów medycznych, z czego 13,5 mln trafiło do pacjentów ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Największy udział w tej liczbie miały materiały chłonne – np. pieluchy i pieluchomajtki, na refundację których wydano 217 mln zł, co umożliwiło zaopatrzenie ponad pół miliona osób w 213 mln sztuk tych wyrobów.
Jeśli chodzi o wózki, to refundacje na nie otrzymało 2300 pacjentów ze znacznym stopniem niepełnosprawności lub objętych programem „Za życiem”, a wydatki na ten rodzaj sprzętu stanowiły 11,3 proc. wszystkich wydatków na refundację. Według zapowiedzi Marka Wocha z Narodowego Funduszu Zdrowia, w tym roku NFZ wyda na refundację wyrobów medycznych blisko 1,2 mld zł.

PFRON dokłada

O kwotach na dofinansowanie sprzętu rehabilitacyjnego mówił też Michał Pelczarski, dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
- Do końca trzeciego kwartału 2018 roku na dofinansowanie zakupu wyrobów medycznych PFRON wydał ponad 119 mln zł, z czego skorzystało prawie 145 tys. osób – poinformował dyrektor Pelczarski. – W tym samym czasie na na sprzęt rehabilitacyjny PFRON wydał zaś 5 mln złotych na 3642 osoby – dodał dyrektor.
Obecny podczas posiedzenia Mirosław Izdebski, dyrektor Departamentu ds. Programów PFRON, poinformował też, że Fundusz w ramach tzw. algorytmu przekazał samorządom w 2018 roku ok. 800 mln zł, które miały zostać wydane m.in. na refundację wyrobów medycznych i sprzętu rehabilitacyjnego. W 2019 roku na ten sam cel PFRON ma przekazać ponad 861 mln zł.
- Ponadto w ramach Funduszu Solidarnościowego pracujemy nad specjalnym świadczeniem medycznym Narodowego Funduszu Zdrowia. Jego szacowany koszt to około 250 mln zł – poinformował dyrektor Michał Pelczarski.

Marnowanie pieniędzy

Te idące w setki milionów kwoty owszem, robią wrażenie, ale z drugiej strony trudno przełożyć je na sytuację przeciętnej osoby z niepełnosprawnością. Zwłaszcza że choć pieniędzy jest w obydwu funduszach coraz więcej, to rozkładają się one na coraz większe potrzeby ogromnej rzeszy ludzi.
- Od lat mamy problem z limitami kwot refundacji, np. w wypadku aparatów słuchowych – wskazał poseł Sławomir Piechota (PO). – Od wielu lat widzimy ten paradoks, że wiele osób zaopatrywanych jest w ramach dzisiejszych limitów, do 1200 zł, w aparaty niskiej jakości. Natomiast ceny dobrej klasy aparatów słuchowych zaczynają się od 3000 zł – podkreślił polityk opozycji.
Dodał, że wiele osób dostaje te aparaty, ale potem chowa je do szuflady. Przez co ogromne środki są po prostu marnowane.
W tym samym tonie wypowiadały się także obecne podczas posiedzenia reprezentantki środowiska osób głuchych. Wskazały one na paradoks, że wszczepiane w ramach zabiegu chirurgicznego implanty słuchowe są całkowicie refundowane i nie trzeba za nie płacić, a o wiele prostsze i tańsze aparaty są finansowane tylko częściowo – przez co są de facto znacznie droższe dla użytkowników.
- Jest ogromny dysonans między refundacją aparatów słuchowych a ich cenami. Dobry aparat kosztuje miedzy 7 a 10 tys. złotych, a implant słuchowy – 60 tys. Tymczasem implanty są refundowane w całości, a aparaty tylko częściowo – powiedziała Kajetana Maciejska-Roczan, która przez długie lata była prezeską Polskiego Związku Głuchych (PZG).
Wskazała przypadek dorosłej osoby głuchej, która otrzymała refundację na aparat w wysokości... 700 zł.

Kraina paradoksów

- Implantujemy każdego, kto ma poważną wadę słuchu. Powstaje przy tym pytanie, czy rzeczywiście trzeba te wszystkie dzieci implantować? – dodała Bożena Borowska, sekretarz Polskiego Związku Głuchych. – Zwłaszcza że wydajemy bardzo dużo na implanty dzieci, które mogłyby dobrze funkcjonować w aparacie. Implant kosztuje nawet 100 tys. zł i ma pełną refundację, a aparat kosztuje 20 tys. i trzeba za niego płacić. Może warto by było przemyśleć całe to finansowanie, gdyby lepiej zarządzać środkami, być może także aparaty mogłyby być za darmo.
O innym problemie związanym z implantami opowiedziała Aleksandra Włodarska vel Głowacka, prezeska Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom Niedosłyszącym „Echo”.
- Bardzo wiele osób się implantuje – i bardzo dobrze! Tylko że dobrze by było zadbać po 5-6 latach od zaimplantowania o procesory mowy – podkreśliła. – Taki procesor kosztuje nawet 30 tys. zł. W sytuacji, gdy przestaje działać, osoba zostaje wykluczona z jakiejkolwiek komunikacji, bo często nie zna języka migowego.
Zdaniem prezeski Fundacji „Echo”, obecny system bardzo utrudnia aktywne życie osobom z niepełnosprawnością narządu słuchu.
- Nasz podopieczny zdobył niedawno wymarzoną pracę – opowiadała. – Przyszedł do nas z takim problemem, że jego aparaty słuchowe są już na wykończeniu i nie wie, jak sobie da radę. Takich sytuacji jest ogromnie dużo.
O innym paradoksie opowiedziała też Bożena Borowska z PZG.
- Osoby dorosłe, jeśli pracują, otrzymują refundację tylko na jeden aparat. By otrzymać dofinansowanie na drugi... muszą udawać się do konsultanta wojewódzkiego – podkreśliła.
Jak poinformował przedstawiciel NFZ Marek Woch, w 2017 roku dla dofinansowano ponad 158 tys. aparatów dla ponad 116 tys. osób powyżej 26. roku życia; ok. 30 proc. osób otrzymało refundację na dwa aparaty. W przypadku dzieci proporcja ta wynosiła ok. 80 proc., bo 4354 dzieci dostało dofinansowanie na 7673 aparatów słuchowych. W sumie na ten cel w 2017 roku NFZ wydał ponad 126 mln zł.

Nie tylko aparaty

O podobnych problemach mówią też osoby niedowidzące, które walczą o podniesienie limitów na zakup specjalistycznych okularów, np. z filtrami wzmacniającymi kontrast kolorów, a także osoby z niepełnosprawnością ruchową, które również marzą o z zwiększeniu limitów, ale też powrocie wózków elektrycznych na listę produktów dofinansowywanych przez PFRON w ramach programu „Aktywny samorząd”. Co ciekawe, w tym roku w ramach tego programu można otrzymać dofinansowanie do skutera z napędem elektrycznym.
Innym problemem jest sam mechanizm refundacji, który wiąże się niestety w Polsce z dość przykrym zjawiskiem.
- Gdy podnoszony jest limit cenowy, to producent podnosi cenę najtańszego wyrobu do tego limitu. Dotyczy to przede wszystkim pieluch i pieluchomajtek – mówił senator Jan Filip Libicki (PSL).
O podobnym problemie mówiła podczas posiedzenia także przedstawicielka Sekcji Krajowej Osób Niepełnosprawnych NSZZ „Solidarność”. Przed laty nad wprowadzeniem nowego systemu refundacji wyrobów medycznych i sprzętu, który miał ukrócić tego typu praktyki i wprowadzić bardziej jasne i przejrzyste zasady, pracował wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. Po jego dymisji prace nad tymi regulacjami ustały. Jak się jednak okazuje, idea zmiany systemu refundacji dalej w Ministerstwie Zdrowia jest obecna.
- Jedna z koncepcji, nad którą pracujemy jest taka, by pewne grupy wyrobów medycznych były refundowane według analogicznych zasad, co leki. Mogłoby to rozwiązać problem podnoszenia przez producentów cen po każdym podniesieniu limitów – powiedział Łukasz Szmulski.

Duński przykład

- Jeśli zapewni się ludziom np. odpowiednie wózki, poprawi się ich jakość życia – mówił w wywiadzie udzielonym naszemu portalowi, Jens Bouet, prezes Dansk Handicap Forbund, duńskiej organizacji wspierającej osoby z niepełnosprawnością. – Bez nich stają się więźniami własnych domów, ich stan zdrowia się pogarsza, przez to znacznie wzrastają koszty życia. Dlatego traktujemy wspieranie osób z niepełnosprawnością jako długoterminową inwestycję, która zwraca się wraz z tym, jak poprawia się ich jakość życia.
W Danii refundacja sprzętu rehabilitacyjnego i zaopatrzenia medycznego, np. wózków czy aparatów słuchowych, jest nieograniczona.
- To też nie jest tak, że przekazujemy jakąś kwotę z informacją „wydaj to, na co potrzebujesz”, ale raczej poprzez instytucje rządowe i samorządowe możemy kupować i dostarczać osobom z niepełnosprawnością potrzebny im sprzęt tak, by nie musiały się o niego martwić. Jest to jednak możliwe dzięki naszemu systemowi podatkowemu i temu, że mamy po prostu więcej pieniędzy na wspieranie potrzebujących – zauważył Jens Boet.
Powstaje pytanie, czy nie powinniśmy pójść w ślady jego ojczyzny?

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lut 11, 2019 11:05 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Technologia nie powinna wykluczać, czyli smutna historia o tym, jak Nest Bank zapomniał o niewidomych klientach
Źródło: spidersweb.pl 04.02.2019
Michał Tabaka

Bankowość internetowa i mobilna to dzisiaj podstawowe formy kontaktów z bankiem. Niedobrze, gdy w tej technologicznej gonitwie zapomnimy o tym, że nie każdy ma taki sam dostęp do nowoczesnych rozwiązań. Nest Bank nie pamiętał, że jego klientami są też osoby niewidome.
W październiku 2018 r. minęło 20 lat odkąd Powszechny Bank Gospodarczy z Łodzi umożliwił dostęp online do swoich kont. Dwie dekady później bankowość internetowa jest dla wielu z nas podstawową formą kontaktu z bankami. Na koniec trzeciego kwartału ubiegłego roku już 17 mln klientów korzystało aktywnie z bankowości internetowej. Ok. 10.5 mln logowało się do banku z poziomu urządzenia mobilnego.
Trudno się dziwić, że banki dbają o swoje strony internetowe i aplikacje mobilne. Liczy się wygląd graficzny i funkcjonalność. Właśnie to, jak dany podmiot prowadzi swoją bankowość internetową może okazać się kluczowe dla klientów niezdecydowanych. Lub takich, którzy migrują między bankami w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań.

Niepełnosprawność nie powinna wykluczać.

Z pewnością funkcjonalność poszczególnych serwisów bankowych będzie decydująca dla osób z niepełnosprawnościami. W tym przypadku właśnie wygoda korzystania i wszelkie udogodnienia mogą być ważniejsze niż oprocentowanie na koncie. Dotyczy to również osób niewidomych lub niedowidzących. Zwłaszcza że – jak wskazują światowe raporty – ze względu na starzenie się społeczeństwa liczba osób z problemami wzrokowymi ma stale rosnąć.
W 2050 r. na Ziemi ma żyć już ok. 115 mln osób niewidomych, a tych z różnymi uszkodzeniami wzroku ma być wtedy ok. 550 mln osób. Jak podaje Fundacja na rzecz Zdrowego Starzenia się, w Polsce obecnie jest 1,5 miliona osób niewidomych i zmagających się z upośledzeniem wzroku. Instytucje finansowe opracowując swoje rozwiązania dla klientów nie mogą o takich ludziach zapominać. Niestety, tak się ciągle zdarza.

Nest Bank ma awatar bezpieczeństwa, który omija osoby niewidome szerokim łukiem.

Chcąc pokazać, że jego bankowość internetowa jest bezpieczna, Nest Bank wprowadził do systemu specjalny awatar. I zapewne pomógł on wielu klientom banku. Szkopuł w tym, że osoby niewidome całkowicie zablokował.
Nowy system Nest Banku odciął osoby niewidome od korzystania z bankowości internetowej i mobilnej. Osoba niewidoma korzystająca z komputera czy telefonu komórkowego używa programów odczytu ekranu tzw. Screen Readerów, które odczytują mową syntetyczną, co jest napisane na ekranie, czy jakie klawisze są wprowadzane z klawiatury.
W nowym systemie Nest Banku jedną ze składowych logowania jest awatar bezpieczeństwa. Niestety awatary te podczas aktywacji bankowości mobilnej/¬¬internetowej, jak i później podczas logowania, nie są odczytywane – grafiki nie są w żaden sposób zaetykietowane, zarówno w bankowości internetowej jak i mobilnej, co prowadzi do niemożliwości wybrania odpowiedniego awatara. Kilkukrotne złe wybranie awatara skutkuje natomiast blokadą dostępu do systemu – alarmuje Spider’s Web czytelnik.

Zmiany mają pojawić się „jeszcze w tym roku”.

Nasz czytelnik całkiem słusznie zastanawia się jak ma teraz korzystać z usług banku.
Przecież nie będę kogoś prosił o zalogowanie się za mnie do bankowości internetowej czy mobilnej, to są poufne dane i nie musi a nawet tak naprawdę nie może nikt ich znać. Jak tu teraz korzystać z banku, gdzie mam konto, kredyt i karty? – zachodzi w głowę.
Zanim zgłosił się do nas o pomoc, zwrócił się z uwagami do Nest Banku. I dostał taką odpowiedź:
Wprowadzając nowy system Bankowości Mobilnej i Elektronicznej chcieliśmy zachować najlepsze standardy bezpieczeństwa, stąd m.in. wprowadzenie awatara, który jest dodatkowym zabezpieczeniem klienta. Mamy świadomość różnych potrzeb naszych klientów, dlatego zaplanowaliśmy wdrożenie rozwiązań ułatwiających korzystanie z naszych systemów również osobom niewidomym. Usprawnienia te mamy nadzieję wprowadzić jeszcze w tym roku.

I to tyle. Klient ma czekać. Do czerwca albo sierpnia. Może września, w najgorszym razie grudnia. Zapytaliśmy Nest Bank o możliwość rozwiązania tej sytuacji.

Wprowadzając nowy system Bankowości Mobilnej i Elektronicznej chcieliśmy zachować najlepsze standardy bezpieczeństwa, stąd m.in. wprowadzenie awatara, który jest dodatkowym zabezpieczeniem klienta. Kontaktowaliśmy się już z klientem i staramy się ustalić wspólnie z nim najlepsze rozwiązanie, które zaspokoi potrzeby osób niewidomych. Wdrożymy je najszybciej, jak będzie to możliwe – informuje Spider’s Web Agata Dorożuk, Rzecznik Prasowy Nest Bank.

Niestety nadal nie poznaliśmy konkretnej daty rozwiązania problemu.

Nest Bank zaliczył wpadkę. Nowe zabezpieczenia bankowości internetowej wykluczyły osoby niewidome i niedowidzące. Stało się. W tej sytuacji powinien pojawić się spójny komunikat. Tymczasem bank, jak można wnioskować z przesłanych odpowiedzi, nie wie, jak poradzić sobie z tym problemem i każe uzbroić się niewidzącym klientom w cierpliwość.
Czy inne banki podobnie traktują osoby niewidome? Sprawdzamy.
Z pytaniem o rozwiązania dla klientów z niepełnosprawnościami, w tym osób z upośledzeniem wzroku, zwróciliśmy się do największych banków w Polsce. Większość z nich nie tylko ma gotowe rozwiązania, ale chwali się również długoterminową strategią.
Naszym celem jest niwelowanie barier infrastrukturalnych, cyfrowych i fizycznych w dostępie do usług finansowych i pozafinansowych. Dążymy do tego, żeby być bankiem bez barier. Chcemy, aby wszyscy klienci, w tym osoby niepełnosprawne miały wygodny dostęp do usług finansowych. Dlatego wprowadziliśmy wiele udogodnień dla osób niewidomych, niedowidzących i poruszających się na wózkach. Udogodnienia dotyczą zarówno ułatwień w dostępie do oddziałów, bankomatów, serwisu telefonicznego, strony internetowej, jak również sposobu obsługi – zapewnia Anna Pulnar, specjalista ds. CSR w Banku Millennium.
Wszystkie bankomaty Banku Millennium i 90 proc. oddziałów jest dostosowana do wymagań osób z niepełnosprawnościami. Osoby niewidome po podłączeniu słuchawek do bankomatu, mogą wprowadzać dyspozycje na podstawie komunikatów głosowych. Niedowidzący mogą natomiast korzystać ze specjalnego, czarno-białego trybu ekranu, co podnosi poziom kontrastu i czytelność wyświetlanych komunikatów.
Klienci mogą korzystać ze strony internetowej, posługując się tylko klawiaturą – do nawigacji nie jest potrzebna mysz. Strona dostosowana jest również do odczytania przez czytniki tekstu, wyposażona w możliwość powiększania tekstu i przystosowana do czytania w trybie wysokiego kontrastu. Za dostosowanie strony do potrzeb użytkowników niewidzących w 2018 Bank Millennium został zwycięzcą konkursu Strona Internetowa bez Barier.
A co z aplikacją mobilną? Można się do niej logować odciskiem palca i w ten sam sposób zatwierdzać transakcje kartami płatniczymi w internecie. Bank Millennium oferuje udogodnienia przy podpisywaniu umów. Osoby niewidome, niedowidzące czy takie, które nie potrafią czytać, mają możliwość samodzielnego podpisania umowy w obecności dwóch pracowników banku lub świadka. W takim przypadku możliwe jest odczytanie umowy przez pracownika, a nawet, w przypadku klienta niepiśmiennego, złożenie podpisu za pomocą odcisku palca.
Niektóre banki opracowując strategię dla osób z niepełnosprawnością, w tym niewidomych lub niedowidzących, korzystają z doświadczenia wyspecjalizowanych w tym organizacji i fundacji. Np. ING Bank Śląski współpracuje z Fundacją Widzialni, która co kilka miesięcy przeprowadza analizę wybranych funkcji systemu Moje ING pod kątem zgodności z większością wytycznych WCAG 2.0 (z ang. Web Content Accessibility Guidelines, czyli wytyczne dotyczące dostępności treści internetowych). Analizie podlegają najpopularniejsze podstrony bankowości: m.in. przelewy, strona główna czy historia.
To pozwala ING Bankowi Śląskiemu wprowadzać systematycznie udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami.
Obsługa serwisu transakcyjnego Moje ING jest dostępna dla osób niewidomych poprzez czytniki ekranu: VoiceOver na iOS i TalkBack na Androidzie. Dla osób z problemami wzrokowymi udostępniamy wersję kontrastową. Jest to alternatywny widok Mojego ING, w którym elementy interfejsu prezentowane są w kolorze żółtym lub pomarańczowym na czarnym tle. Aplikacja mobilna Moje ING bazuje na responsywnej wersji systemu Moje ING, więc wszelkie usprawnienia wdrażane w serwisie transakcyjnym Moje ING dotyczą również aplikacji mobilnej – przekonuje Miłosz Gromski, Starszy Manager ds. Komunikacji w Biurze Prasowym ING Bank Śląski.

Bankomaty z alfabetem Braille’a i modułem audio.

Z kolei PKO Bank Polski, przy okazji prac nad serwisem iPKO, współpracował z fundacją „Integracja”. Dzięki temu aktualnie serwis transakcyjny spełnia większą część wytycznych zgodnych z normą WCAG 2.0. Wszystkie wprowadzane zmiany obejmują również dostosowanie ich do potrzeb osób niewidomych. Do współpracy z czytnikami i aplikacjami dla niewidzących przygotowana jest również aplikacja mobilna IKO.
Systematycznie rośnie też liczba bankomatów wyposażonych w panel z alfabetem Braille’a, a także w moduł audio. Na koniec 2018 roku ponad 2031 naszych bankomatów było wyposażonych w moduły audio. Informacje na temat lokalizacji takich urządzeń publikujemy na naszej stronie internetowej oraz w serwisie Dostępny Bankomat. Celem projektu „Dostępny Bankomat” jest przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu i cyfrowemu poprzez likwidowanie ograniczeń i zwiększanie dostępności do usług finansowych osobom z różnymi potrzebami. W 2018 roku, przy współpracy ze Związkiem Banków Polskich oraz Fundacją Widzialni, wzięliśmy udział w realizacji projektu, którego celem było uruchomienie serwisu internetowego oraz aplikacji mobilnej wskazującej lokalizację bankomatów wybranych banków oraz informującą o udogodnieniach dla osób niepełnosprawnych w poszczególnych urządzeniach – wylicza Michał Tkaczuk z Departamentu Komunikacji Korporacyjnej w PKO Bank Polski.
Rozwiązaniami, które można zastosować na życzenie jest np. obsługa w oddzielnym pomieszczeniu, w którym dokumenty bankowe doradca może przeczytać na głos. PKO Bank Polski dopuszcza też alternatywne formy podpisu dla osób niemogących pisać (np. odcisk palca).
Fundacja „Integracja” pomagała także mBankowi. Szkoliła programistów, jak projektować strony przyjazne dla osób niewidomych i niedowidzących. mBank dodatkowo zatrudnił na etacie osobę niewidomą, która może wskazywać błędy i najlepsze rozwiązania.

Pięć przycisków od Alior Banku.

Inni postawili na pełną kompatybilność wszelkich syntezatorów mowy z bankowością internetową. Na taki krok zdecydowano się w Alior Banku.
Przykładem takiego systemu bardzo popularnego w Polsce jest NVDA – fokusuje różne pola na ekranie i je czyta, każde pole najeżdżane myszą lub “tabowane” jest odczytywane na głos – z bankowości korzysta się przy włączonym programie takim standardowo przez przeglądarke; Można korzystać też z innych programów/ syntezatorów mowy – z każdym nasza bankowość jest kompatybilna, bo z założenia działają wszystkie takie programy podobnie – tłumaczy Klaudia Klimkowska z Departamentu Marketingu i PR Alior Banku.
System Alior Banku przystosowany jest do obsługi klawiatury. Niewidomym i osobom niedowidzącym w zupełności wystarcza obsługa 5 przycisków – Tab, strzałeczki, enter, spacji i escape. Na tej samej zasadzie działa ich aplikacja mobilna.

Funkcjonalność i dostępność w pojedynkę niewiele znaczę.

Dzisiaj dostępność i funkcjonalność to zgrane małżeństwo. Obie strony wiedzą, że muszą grać razem, bo w pojedynkę niewiele znaczą. Nest Bank niestety nie podołał tej próbie. Pozostaje tylko trzymać kciuki, żeby jego niepełnosprawni klienci mogli w pełni korzystać z usług.

Już po publikacji skontaktowało się z nami Biuro Prasowe Nest Bank. Wedle jego zapewnień, osoby niewidome i niedowidzące niebawem będą mogły w pełni korzystać z bankowości internetowej.
Zaraz po zgłoszeniu klienta skontaktowaliśmy się z nim i testujemy obecnie zaproponowane przez niego rozwiązanie. I zrobiliśmy to zgodnie z obietnicą – najszybciej jak to możliwe. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to już w przyszłym tygodniu będzie ono funkcjonowało – obiecuje Dorota Ordon z Biura Prasowego Nest Banku.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lut 11, 2019 11:07 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Kompleksowa ocena. By lekarz nie stanął na drodze do pracy
Źródło: niepełnosprawni.pl 07.02.2019
Autor: rozm. Ilona Berezowska

- Ze strony lekarzy medycyny pracy jest ostrożność w podejmowaniu decyzji, ale jest też sporo przedstawicieli zawodu, którzy działają z otwartością. Zdają sobie sprawę, że najprościej jest powiedzieć „nie” i mieć spokój. Trudniejsze, ale dające też większą satysfakcję, jest zastanowienie się, co zrobić, żeby osoba z danym rodzajem niepełnosprawności mogła podjąć pracę – mówi prof. Joanna Bugajska z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy i tłumaczy, w czym pomóc może model kompleksowej zdolności do pracy.
Zakład Ergonomii Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego (CIOP-PIB) pod kierownictwem dr hab. n. med. prof. nadz. Joanny Bugajskiej, na grupie 100 osób z niepełnosprawnością testował model kompleksowej oceny zdolności do pracy. Testy, m.in. dzięki wsparciu Integracji, zakończyły się sukcesem. Uczestniczący w projekcie otrzymali paszport, który zawierał informacje o własnych możliwościach podjęcia pracy i obszarach, w których sprawdzą się najlepiej. Dla części osób uczestnictwo w projekcie zaowocowało podjęciem pracy. Niestety, model nie znajduje się w powszechnym użyciu, nie jest częścią procesu przyjmowania do pracy. Z prof. Joanną Bugajską rozmawiamy o tym, co trzeba zrobić, by stało się inaczej i w jaki sposób mógłby on pomóc lekarzom medycyny pracy, w których gabinetach czasami kończą się marzenia osób z niepełnosprawnością o karierze zawodowej.

Ilona Berezowska: Pani profesor, czym jest model kompleksowej oceny zdolności do pracy?
Komu wyniki wielogodzinnej, kompleksowej oceny mogą się przydać?

Uczestnicy naszego projektu potwierdzili, że wiele testów wykonywali po raz pierwszy. Dzięki nim nabyli wiele nowych i przydatnych informacji na swój temat. Paszport ocenili bardzo pozytywnie. Wzmocnił ich w poszukiwaniu pracy. Dla pracodawcy paszport jest dobrym źródłem wiedzy o kompetencjach przyszłego pracownika. Pozwala mu ocenić, czy pracownik pasuje do oferowanego przez niego stanowiska pracy. Trzeba podkreślić, że paszport nie jest dedykowany konkretnemu stanowisku. To opis możliwości, na podstawie którego pracodawca lub doradca zawodowy ocenia, czy na danym stanowisku osoba z niepełnosprawnością będzie dobrze funkcjonowała.

Schemat struktury modelu. Pierwszy element to kwestionariusz osoby badanej, drugi to badanie lekarskie, a trzeci: ocena możliwości fizycznych i funkcjonalnych, ocena sprawności sensorycznej i ocena psychospołecznych aspektów zdolności do pracy. Łącznie te trzy elementy dają paszport do pracy
Brzmi to bardzo obiecująco, ale na razie to tylko projekt. Co musi się wydarzyć, żeby paszport stał się narzędziem w codziennej praktyce osób poszukujących pracy?

Przede wszystkim pracodawcy muszą się o nim dowiedzieć. Na pewno musiałby powstać mechanizm, który zobowiąże pracodawców do przeprowadzenia takich badań lub pozyskiwania przed zatrudnieniem danej osoby wiedzy o jej możliwościach. Trzeba o tym mówić szeroko i stworzyć klimat do wprowadzenia tego do systemu. Należałoby się zastanowić, kto za takie badania będzie płacił. Do tej pory za badania kandydata na pracownika płaci pracodawca.

Nie mamy takiej możliwości ani takich narzędzi, by mieć wpływ na inicjatywę ustawodawczą. Możemy tylko mówić i pokazywać model osobom, które mogłyby się podjąć wprowadzenia tego do systemu. I to się dzieje. Model był prezentowany Radzie Ochrony Pracy przy Sejmie. Wzbudził dyskusję wśród przedstawicieli organizacji czy instytucji, które mogłyby poprowadzić to dalej.

Czy wśród zainteresowanych środowisk pojawili się lekarze medycyny pracy?

Zainteresowanie modelem jest. Dzwonią do nas różne firmy. Niestety, na razie na nasze seminaria nie zgłosił się żaden lekarz, ale przewidujemy wystąpienie podczas corocznych spotkań lekarzy medycyny pracy. Trzeba pamiętać, że lekarz medycyny pracy nie może tak sobie przysłać osoby z niepełnosprawnością do nas. Z tej prostej przyczyny, że pracodawca nie jest zobowiązany za to zapłacić.

W tej chwili, gdy pracodawca zatrudnia pracownika, wysyła go do lekarza medycyny pracy, który orzeka na podstawie skierowania. W skierowaniu muszą znajdować się czynniki ryzyka, rodzaj pracy, informacje, czy na stanowisku pracy jest np. kontakt z czynnikami szkodliwymi, czy to stanowisko związane jest ze stresem, a może np. z obciążeniami statycznymi. Lekarz medycyny pracy kieruje się swoją najlepszą wiedzą i doświadczeniem. Jeśli ma wątpliwości, może posiłkować się badaniami dodatkowymi i konsultacjami specjalistów. Innych narzędzi lekarz nie ma, a w tym procesie nie ma miejsca na badanie funkcjonalne, na którym opiera się nasz model.

Pracownik z niepełnosprawnościami często obawia się, że orzeczenie lekarza medycyny pracy pozbawi go możliwości pracy. To temat rozmów ubiegających się o zatrudnienie. Czy lekarze również o tym rozmawiają, czy takiego tematu nie ma?

Temat jest. Lekarz medycyny pracy orzeka na podstawie swojej najlepszej wiedzy. Wiedzy stale poszerzanej. Opiera się na rozporządzeniach dotyczących różnych wytycznych, w odniesieniu do badań czy konsultacji, które należy dodatkowo zlecić, bądź parametrów fizjologicznych, które należy monitorować. Ma również do dyspozycji wytyczne wydawane przez Instytut Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi. Ze strony lekarzy medycyny pracy jest ostrożność w podejmowaniu decyzji, ale jest też sporo przedstawicieli zawodu, którzy działają z otwartością. Zdają sobie sprawę, że najprościej jest powiedzieć „nie” i mieć spokój. Trudniejsze, ale dające też większą satysfakcję, jest zastanowienie się, co zrobić, żeby osoba z danym rodzajem niepełnosprawności mogła podjąć pracę. Znamy przecież przypadki niepełnosprawnych zawodowych kierowców. Jakiś lekarz wydał na to zgodę. Są wśród lekarzy ludzie, którzy patrzą szerzej. W środowisku mówi się o tym coraz więcej.

Według ekonomistów, mamy rynek pracownika. Pracodawcy skarżą się na niedobór pracowników. Czy według Pani te czynniki mogą pomóc w zmianie sposobu myślenia o pracowniku z niepełnosprawnością?

Chciałabym, żeby tak właśnie było. Duże firmy już zmieniają swoje nastawienie i zatrudniają więcej osób z niepełnosprawnościami. Także w ZUS jest położony nacisk na zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami. Funkcjonuje tam nawet specjalna jednostka, która się tym zajmuje. Przytaczam ten przykład, bo właśnie ZUS wielokrotnie jest inicjatorem szkoleń dla swoich pracowników w całej Polsce i dla firm, z którymi współpracuje. Także Poczta Polska robi się poważnym pracodawcą dla osób z niepełnosprawnościami. Coś w tym temacie się zmienia i mam nadzieję, że będzie to widoczne także w mniejszych firmach.

Czy w dłuższej perspektywie rynek pracownika ułatwi wdrożenie modelu? Czy widzi Pani dla tego modelu inne zastosowania?

Myślę, że będą się rozwijać nowe formy pracy. Model może być bardzo pomocny jako narzędzie kompleksowe, i to nie tylko w przypadku osób z już orzeczonym rodzajem niepełnosprawności. Pomyślmy o dużej grupie osób, które ulegają wypadkom. Są leczone i rehabilitowane, ale po wyjściu ze szpitala pozostawione są same sobie. Tu też jest pole do zastosowania modelu. Zanim jeszcze taka osoba pojawi się ZUS po orzeczenie, powinna być poddana kompleksowej ocenie. Już na tym wczesnym etapie może być oczywiste, że powrót na poprzednie stanowisko pracy nie będzie możliwy. Warto od razu poznać możliwe kierunki poszukiwania nowej pracy. Skupić się na tym, co jest możliwe, zamiast poddać się przekonaniu, że się już do niczego nie nadaje. Może właśnie przeprowadzana z myślą o tych nowych kierunkach kariery zawodowej rehabilitacja pozwoli takim osobom szybko wrócić na rynek pracy.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lut 11, 2019 11:09 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: niepełnosprawni.pl 30.01.2019
Autor: Mateusz Różański
Źródło: Integracja 6/2018

Podczas ostatnich wyborów samorządowych wyborcy z niepełnosprawnością mogli korzystać z takich udogodnień, jak: głosowanie korespondencyjne lub przez pełnomocnika oraz nakładki w alfabecie Braille’a, ale według zmienionych zasad. Jak te zmiany przełożyły się na komfort głosowania i czy przybliżyły nas do realizacji hasła „wybory bez barier”?
Osoby ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności mogły podczas ostatnich wyborów skorzystać z możliwości głosowania przez pełnomocnika lub korespondencyjnego. Wystarczyło, że zgłosiły taką chęć odpowiednio wcześnie organom odpowiedzialnym za organizowanie wyborów. W I turze wysłano 1292 pakiety do głosowania korespondencyjnego, a 22 614 osób oddało swój głos przez pełnomocnika. W II turze, w której wybierano tylko wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, wysłano 476 pakietów do głosowania, a 8023 osoby skorzystały z możliwości głosowania przez pełnomocnika. Dla porównania, w poprzednich wyborach samorządowych w 2014 r. przez pełnomocnika zagłosowało 20 112 wyborców podczas I tury i 11 137 osób podczas II. Jeśli chodzi o o głosowanie korespondencyjne, było to odpowiednio: 495 i 295 osób.

Korespondencyjnie tylko z orzeczeniem

Jedną z najszerzej komentowanych zmian było ograniczenie możliwości głosowania korespondencyjnego – podczas wyborów parlamentarnych i prezydenckich w 2015 r. z tej możliwości mogły skorzystać także osoby pełnosprawne. Na skutek zmian w Kodeksie wyborczym możliwość skorzystania z tego udogodnienia została jednak ograniczona z powrotem do osób mających znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności.
O tym, jak głosowanie korespondencyjne wygląda w praktyce i jakie są mankamenty tej procedury, przekonał się poruszający się na wózku Piotr Czarnota.

Zalety i mankamenty

- Do tej pory głosowałem, korzystając z dostosowanego lokalu. Jednak w tym roku postanowiłem skorzystać z możliwości głosowania korespondencyjnego – tłumaczy. – W tym celu skorzystałem z platformy ePUAP i tą drogą zgłosiłem chęć głosowania korespondencyjnego. Dużym plusem było to, że pakiet wyborczy mógł być wysłany na mój adres zamieszkania, a nie zameldowania. Dostałem też informację, którego dnia dostanę pakiet wyborczy i co będzie zawierał – podkreśla wyborca, który z czystej ciekawości poprosił o przysłanie pakietu dla osoby niewidomej, czyli nakładek w alfabecie Braille’a.
Poruszający się na wózku wyborca zauważył przy okazji pewne niedociągnięcia, których usunięcie znacznie ułatwiłoby osobom z niepełnosprawnością korzystanie z głosowania korespondencyjnego.
- Zabrakło mi możliwości poproszenia o wiadomość, kiedy dokładnie przyjdzie do mnie paczka z pakietem wyborczym. Brak tej informacji skutkował tym, że dwukrotnie nie udały się próby dostarczenia mi pakietu. Dlatego też musiałem się pofatygować do urzędu pocztowego. Ponadto pakiet wyborczy nie trafił do najbliższego mi urzędu pocztowego, ale największej placówki w mieście – opowiada Piotr Czarnota i wskazuje kolejny absurd: – Pakiet dla osoby niewidomej otrzymałem osobno, już po tym... jak oddałem głos.
Jak się okazało, pakiety dla osób niewidomych wysyła nie Poczta Polska, ale Państwowa Komisja Wyborcza.
Zdaniem Piotra Czarnoty, już na etapie zgłaszania potrzeby głosowania korespondencyjnego powinna istnieć możliwość skorzystania z adresu meblowego lub numeru telefonu w celu uzyskania informacji o godzinie dostarczenia pakietu wyborczego.

Nakładki przywożą z urzędu

Zdecydowanie zmieniła się też procedura korzystania z nakładek sporządzonych w alfabecie Braille’a, umożliwiających osobom z niepełnosprawnością narządu wzroku oddanie głosu w sposób komfortowy i co – najważniejsze – tajny. Znając numer listy i kandydata, na którego chce oddać głos, wyborca niewidomy może znaleźć go samodzielnie na karcie do głosowania. Jeszcze w trakcie poprzednich wyborów parlamentarnych nakładki po prostu czekały na wyborcę w lokalu wyborczym. W ostatnich wyborach procedura została zmieniona – nakładkami dysponowała nie obwodowa komisja wyborcza, a urząd gminy.
Gdy wyborca z niepełnosprawnością narządu wzroku zgłaszał się do swojej komisji w sprawie wydania mu wraz z kartami do głosowania nakładek w alfabecie Braille’a, ta przekazywała informację do urzędu gminy o konieczności pilnego jej doręczenia do miejsca, gdzie głosował wyborca. Wysyłano wyznaczonego człowieka, którego zadaniem było dostarczenie nakładek wyborcy i ich natychmiastowe odwiezienie po tym, jak oddano głos. Na czas oczekiwania na dostarczenie nakładek komisja miała obowiązek zapewnić wyborcy i ewentualnie osobie mu towarzyszącej miejsca do siedzenia.

Wygaszanie popytu

- Moim zdaniem ta zmiana przepisów to krok w kierunku zlikwidowania nakładek brajlowskich – komentuje zmianę procedury głosowania za pomocą nakładek Jacek Zadrożny, niewidomy działacz społeczny i ekspert ds. dostępności cyfrowej. – Jest takie zjawisko jak wygaszanie popytu - tak bardzo należy utrudniać korzystanie z danej usługi, aż ludzie przestaną chcieć z niej korzystać. Ludzie, z którymi kontaktowałem się na przykład przez media społecznościowe, często czekali bardzo długo na nakładki, a w trakcie tego oczekiwania byli zniechęcani przez członków komisji wyborczej. Część z nich odpuściła sobie, ale część zdecydowała się czekać i zagłosować za pomocą nakładek. Jedna z takich osób usłyszała wręcz, że to fanaberia. Podobno tak o nakładkach mówiono nawet podczas szkoleń członków komisji wyborczych – podkreśla niewidomy wyborca.
Zdaniem Jacka Zadrożnego, może to być celowe działanie mające na celu zniechęcenie ludzi do korzystania z nakładek.
- Ja z nakładek skorzystałem podczas obydwu tur wyborów. Podczas pierwszej przyszedłem zagłosować rano, ale nie mieliśmy z żoną czasu czekać, gdyż wybieraliśmy się na wycieczkę. Dlatego przyszedłem do lokalu wyborczego jeszcze raz i wtedy spokojnie zaczekałem na nakładki. Podczas głosowania w II turze, gdy tylko wszedłem do lokalu wyborczego, od razu zrobił się ruch. Zaproponowano mi, żebym sobie usiadł i poinformowano, że wyznaczona do tego osoba już dzwoni w sprawie nakładki, którą dostałem w ciągu 10 minut – opowiada Jacek Zadrożny, wskazując przy tym na brak wystarczającej informacji na temat procedur wyborczych.
Na uwagi dotyczące procedury korzystania z nakładek w alfabecie Braille’a odpowiada Wojciech Dąbrówka, rzecznik prasowy Krajowego Biura Wyborczego (KBW).
- Przepisy Ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2018 r. poz. 754, 1000 i 1349) nie wskazują organu odpowiedzialnego za dostarczenie nakładek do obwodów głosowania. Krajowe Biuro Wyborcze zapewniło nakładki dla każdej gminy – podkreśla Rzecznik KBW. – Ze względu na konieczność przeprowadzenia tzw. przetargu europejskiego nie było możliwości zamówienia nakładek dla każdego lokalu wyborczego. (...) Nie było natomiast przeszkód, aby gminy we własnym zakresie zakupiły nakładki dla każdego obwodu głosowania. Jednocześnie należy zauważyć, że do Państwowej Komisji Wyborczej nie wpłynęły informacje od wyborców niewidomych o trudnościach związanych z głosowaniem przy użyciu nakładek sporządzonych w alfabecie Braille’a – podkreśla Wojciech Dąbrówka.
Według uzyskanych przez nas informacji, w związku z wyborami samorządowymi przeprowadzonymi w 2018 r. wyprodukowanych zostało 21 515 nakładek na karty do głosowania, a ich koszt wyniósł 758 196,80 zł.

Radny wykluczony

Problemy okołowyborcze nie zakończyły się wraz zamknięciem ostatniego lokalu wyborczego. O tym, jak wiele trzeba jeszcze zrobić, jeśli chodzi o świadomość społeczeństwa przekonał się Łukasz Dudek.
Poruszający się na wózku mężczyzna zdobył zaufanie swoich krajan i został jednym z radnych Aleksandrowa Kujawskiego. Niestety, nie mógł wziąć udziału w uroczystej inauguracyjnej sesji Rady Miasta, gdyż... budynek urzędu miasta jest niedostępny, a do sali, gdzie odbywają się sesje, można dostać się tylko po schodach.
- Zaproponowano mi, że dwie silne osoby wniosą mnie na górę na wózku. Odmówiłem, bo tego nie mogą robić osoby bez odpowiedniego przeszkolenia, gdyż jest to niebezpieczne i dla mnie, i dla nich. Co by się stało, gdybyśmy mieli na stromych oraz wąskich schodach wypadek? Kto by za to odpowiadał? – mówił Polskiej Agencji Prasowej radny Dudek.
Nie mogąc wziąć udziału w uroczystej sesji, nie mógł również uczestniczyć w wybieraniu władz rady miasta i co się z tym wiąże, kandydować na przykład na przewodniczącego czy wiceprzewodniczącego rady. Jakby tego było mało, radny Aleksandrowa Kujawskiego usłyszał – że lepiej... by sam zrezygnował z mandatu, gdyż to rozwiąże problem.
Po tym skandalicznym zajściu Urząd Miasta zdecydował się wypożyczyć z Bydgoszczy specjalne urządzenie do transportu po schodach osób na wózkach i przeszkolić do jego obsługi trzech pracowników. Ponadto zaplanowano zainstalowanie w budynku windy, która najwcześniej ma się pojawić jesienią przyszłego roku.

Petycja EDF

W 2019 r. czekają nas wybory do Parlamentu Europejskiego, ale niestety, dla wielu Europejczyków z niepełnosprawnością wzięcie w nich udziału będzie bardzo trudne albo wręcz niemożliwe. Dlatego też

Europejskie Forum Osób z Niepełnosprawnością (EDF) wystosowało do rządów europejskich petycję dotyczącą zmian procedur wyborczych.

Schody prowadzące do lokalu wyborczego, długie, skomplikowane instrukcje, nieczytelne karty do głosowania czy brak udogodnień umożliwiających osobom z niepełnosprawnością narządu wzroku samodzielne oddanie głosu czy niedopuszczenie do udziału w głosowaniu osób z niepełnosprawnością intelektualną – to bariery wymienione w petycji EDF na jakie napotykają wyborcy z niepełnosprawnością w różnych krajach Europy.
- Bierny i czynny udział w wyborach to dwa najważniejsze prawa, jakie mamy. Ta dyskryminacja musi się skończyć – podkreślił Yannis Vardakastanis, Prezes EDF.
Choć Polska na tle europejskich krajów może szczycić się wieloma rozwiązaniami ułatwiającymi udział w wyborach osobom z niepełnosprawnością, to przedstawione w tekście przykłady świadczą o tym, jak wiele jest jeszcze do zrobienia – choćby po to, żeby wszyscy obywatele mogli w równym stopniu czuć się odpowiedzialni za wspólny dom – wolną Polskę w zjednoczonej Europie.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 09:58 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: pfron.org.pl 08.02.2019

PFRON przekazuje 100 mln więcej dla samorządów na wsparcie osób z niepełnosprawnościami. Cały budżet PFRON w porównaniu do 2018 roku zwiększy się o pół miliarda złotych.
8 lutego 2019 r. w głównej siedzibie Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych odbyło się śniadanie prasowe na temat nowych zadań programowych PFRON z udziałem: Ministra Krzysztofa Michałkiewicza, Prezes PFRON Marleny Maląg, Zastępcy Prezesa PFRON ds. Programowych Doroty Habich oraz Zastępcy Prezesa PFRON ds. Finansowych Tomasza Maruszewskiego.
Krzysztof Michałkiewicz, Pełnomocnik Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych zaznaczył, że 07.02.2019 Prezes PFRON podpisała podział kwot dla samorządów i będzie on zwiększony o 100 mln. Podkreślił tez istotną rolę samorządów, które mają zaspakajać potrzeby osób z niepełnosprawnością na poziomie lokalnym.
Prezes PFRON Marlena Maląg podczas spotkania z dziennikarzami oraz rodzinami osób z niepełnosprawnością podkreśliła, że pomoc realizowana za pośrednictwem samorządów ze środków PFRON wpisuje się w politykę rządu.
Nowością w dofinansowaniach w ramach programu „Aktywny samorząd” jest m. in.: pomoc w zakupie skutera inwalidzkiego o napędzie elektrycznym, pomoc w uzyskaniu prawa jazdy (po raz pierwszy także dla osób z dysfunkcją słuchu), zwiększenie kwoty dofinansowania z 1600 do 2100 zł na prawo jazdy kat. B oraz wprowadzenia możliwości dofinansowania na prawo jazdy innych kategorii, co powinno wpłynąć pozytywnie na aktywizację zawodową wśród osób z niepełnosprawnościami.
Z-ca Prezesa ds. Programowych PFRON Dorota Habich przytoczyła wyniki badań przeprowadzonych wśród osób z niepełnosprawnościami dotyczące ich potrzeb. Jako główny, wymagający zaspokojenia problem wskazali oni mieszkalnictwo i samodzielne życie (co nie leży zupełnie w kompetencjach i zadaniach PFRONu) oraz dostęp do nowoczesnych technologii. Potrzeby te są uwzględniane w polityce społecznej Rządu.
Tomasz Maruszewski, Z-ca Prezesa PFRON ds. Finansowych podkreślił, jak bardzo wzrosła ilość środków przekazywanych w ramach programu wyrównywania różnic między regionami (z 40 700 000 zł na 57 000 000 zł). Szczególnie istotne jest tu dofinansowanie do likwidacji barier transportowych, gdzie PFRON dofinansowuje zakupy busów w kwocie do 80 000 zł oraz autobusów w kwocie do 250 000 zł.
Podczas śniadania obecne były również rodziny osób z niepełnosprawnością: Małgorzata i Grzegorz Płonka (człowiek z dysfunkcją słuchu, muzyk i kompozytor) oraz Maria i Jurek Halscy. Grzegorz Płonka od wielu lat korzysta ze wsparcia PFRON. Rodziny wskazały na trudności z jakimi się borykają, ale też na to, jak ważna jest pomoc systemowa i wspólne wypracowanie modelu wsparcia.
Śniadanie było okazją do dialogu, tak ważnego przy wprowadzaniu nowych zmian – zaznaczał Krzysztof Michałkiewicz, pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Prezes Marlena Maląg wskazała jeszcze na korzyści jakie wszyscy mogą czerpać z obcowania z osobami z niepełnosprawnością. Bo to właśnie oni uczą nas, że „Moc w słabości się doskonali”.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 10:06 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Niewidomi się skarżą: Potykamy się o wasze hulajnogi
Źródło: Gazeta Wrocławska 10.02.2019

Pozostawiane gdzie popadnie elektryczne hulajnogi z działającej we Wrocławiu prywatnej wypożyczalni to nie tylko kiepska wizytówka miasta. To także poważny problem dla niewidomych. - To dla nas zagrożenie dla zdrowia. Potykamy się o nie - alarmują. Polski Związek Niewidomych
Elektryczne hulajnogi we Wrocławiu można wypożyczać od kilku miesięcy. Nie mają stałych miejsc parkowania. Zgodnie z regulaminem amerykańskiej firmy, która jest ich właścicielem, po wypożyczeniu można je zostawić w dowolnym miejscu, np. na chodniku.
- Jakiś czas temu Lime Polska wprowadziło do Warszawy, Wrocławia i Poznania hulajnogi elektryczne. Choć samo rozwiązanie wydaje się być interesującą alternatywą dla miejskich rowerów, to dla nas, osób niewidomych i słabowidzących urządzenia pozostawiane właściwie gdzie popadnie, stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia - alarmuje Polski Związek Niewidomych.

- Właściwie codziennie możemy je napotkać na swojej drodze.
Stoją wzdłuż ulicy, w poprzek, nierzadko też – zupełnie bezpańsko – po prostu leżą na ścieżkach przed nami. Startup z USA w swój marketing wpisuje pozostawianie ich właśnie w ten sposób, niejako na widoku dla kolejnego potencjalnego użytkownika - skarżą się niepełnosprawni.
- Jesteśmy przekonani o tym, że społeczeństwo, ludzi obok nas, potencjalnych użytkowników tych jednośladów powinno się edukować w tej sprawie, tłumaczyć, jakie zagrożenia wynikają z pozostawiania hulajnóg na chodnikach naszych miast - apelują niewidomi.
Do stołecznego ratusza wpłynęła już petycja w sprawie uporządkowania sposobu parkowania hulajnóg w mieście. Podobne wnioski mają trafić do urzędów we Wrocławiu i Poznaniu.
Tymczasem we Wrocławiu na niewidomych może wkrótce czekać kolejna pułapka na chodnikach. Od marca mają się zmienić zasady wypożyczania miejskich rowerów. W myśl nowych zasad najprawdopodobniej nie trzeba ich już będzie pozostawiać w specjalnych stacjach, ale - podobnie jak hulajnogi - można to będzie zrobić w dowolnym miejscu. W efekcie, również rowery miejskie będą leżały gdzie popadnie.
- Jesteśmy na taką zmianę przygotowani. Rowery wyposażone są już w lokalizatory. Wciąż trwają prace nad regulaminem, ale ma on dopuszczać możliwość pozostawienia rowerów poza stacjami - przyznaje Daniel Chojnacki, oficer rowerowy z ratusza - Ze względu na to, że rozwijają się systemy bezsstacyjne, my również jako miasto wymagaliśmy, żeby operator to umożliwiał.

Źródło: pzn.org.pl

Kochani! Niezwykle ważna kwestia! Jakiś czas temu Lime Polska wprowadziło do Warszawy, Wrocławia i Poznania hulajnogi elektryczne. Choć samo rozwiązanie wydaje się być interesującą alternatywą dla miejskich rowerów, to dla nas, osób niewidomych i słabowidzących urządzenia pozostawiane właściwie gdzie popadnie, stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia. Użytkownicy swoje hulajnogi zostawiają niemalże wszędzie: w okolicy budynku PZN nierzadko stoją one tuż przy wejściu, na ul. Konwiktorskiej, ul. Bonifraterskiej, w Centrum Warszawy także jest ich niemało. Właściwie codziennie możemy je napotkać na swojej drodze. Stoją wzdłuż ulicy, w poprzek, nierzadko też – zupełnie bezpańsko – po prostu leżą na ścieżkach przed nami. Startup z USA w swój marketing wpisuje pozostawianie ich właśnie w ten sposób, niejako na widoku dla kolejnego potencjalnego użytkownika... Co możemy z tym zrobić? Dzięki Warszawskie Forum Samorządowe do Ratusza Miasto Stołeczne Warszawa wpłynęła petycja w tej sprawie. Pojawiają się dziennikarskie artykuły… ale co dalej? Przede wszystkim jesteśmy przekonani
o tym, że społeczeństwo, ludzi obok nas, potencjalnych użytkowników tych jednośladów powinno się edukować w tej sprawie, tłumaczyć, jakie zagrożenia wynikają z pozostawiania hulajnóg na chodnikach naszych miast. A więc zróbmy to - prosimy - podajcie tę informację dalej, niech dotrze ona do jak największej ilości ludzi! O problemie wspominała też Ścieżka dostępu - podziel się przestrzenią - świetnie! Im więcej podmiotów, mediów zainteresuje się tą kwestią, tym lepiej. Chodzi przecież o bezpieczeństwo nas wszystkich. Radio ZET, Radio ESKA, tvp.info, TVP3 Warszawa, Onet, Wirtualna Polska, ESKA INFO Warszawa - wierzymy, że to temat, którym warto się zająć!

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 10:08 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: mimowszystko.org 11.02.2019

„Podobnie jak nie zapomina się pierwszej miłości i pierwszego pocałunku, tak nigdy nie zapomnę mojego pierwszego Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Temu konkursowi zawdzięczam to, kim teraz jestem” – podkreśla.
Łukasz Baruch ma 39 lat. Mieszka w Dąbrowie Górniczej. 3. Festiwal Zaczarowanej Piosenki, w 2007 roku, był jego pierwszym konkursem wokalnym. Pamięta z niego głównie wielki stres.
– Denerwowałem się okropnie – wspomina. – Rozumiałem, jak wielkie mam braki. Inni finaliści posiadali konkursowe obycie, nagrody. W porównaniu z nimi mój śpiew był amatorszczyzną. No i wiedziałem, że wystąpię przed wielką publicznością, że ten koncert pokaże telewizja. Naprawdę byłem przerażony. To była cenna lekcja. Zrozumiałem, że muszę nad sobą pracować, doskonalić się wokalnie. Sporo zawdzięczam Ewelinie Flińcie, z którą wtedy wystąpiłem. Ewelina traktowała mnie naturalnie. Przy niej w pełni mogłem być sobą.
W koncercie finałowym na krakowskim Rynku Głównym śpiewał jeszcze dwukrotnie. W 2008 r. wystąpił w duecie z Natalią Kukulską. Dwa lata później – z Piotrem Kupichą.
Dzisiaj nie pamięta, w ilu edycjach brał udział. W ośmiu? Może w dziesięciu? Zwykle odpadał w półfinałach, podczas koncertów w Łazienkach Królewskich. Ale do tegorocznego, jubileuszowego 15. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki też wyśle zgłoszenie.
– W półfinale chcę zaśpiewać utwór, do którego sam napisałem słowa. Muzyka to dzieło Grześka Dowgiałło, laureata Festiwalu Zaczarowanej Piosenki sprzed jedenastu lat. Piosenka „Kalejdoskop” jest przesłaniem. Adresuję je nie tylko do osób z niepełnosprawnościami. Refren brzmi:
Wstrzymaj wahadło, nie niszcz swych marzeń
Tego, co było, porzuć cmentarze
Nowe rozdanie, zła passa minie
Stajesz na progu życia świątyni
Znowu o wszystko grasz

Zgłoszenia do festiwalowego biura w Warszawie wysyłał przed laty w nadziei na wygranie Statuetki Zaczarowanego Ptaszka i – niemałego przecież – stypendium. Kierowała nim ambicja, pragnienie śpiewania w duecie z gwiazdami. Teraz, gdy muzycznie czuje się spełniony, zmienił priorytety.
– Po utracie wzroku i roku siedzenia w domu zachłystywałem się artystycznym światem, poznawałem nowy smak życia. Podobnie jak nie zapomina się pierwszej miłości i pierwszego pocałunku, tak nigdy nie zapomnę mojego pierwszego Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Ale człowiek dojrzewa. Teraz nie myślę już o zwycięstwie. W tym roku chciałbym tylko dostać się do finału i ponownie poczuć klimat „zaczarowanej” sceny na krakowskim Rynku.

Wzrok tracił stopniowo, przez sześć miesięcy – w wieku dwudziestu sześciu lat. To był ważny czas w jego życiu. Miał nową pracę, do ślubu z Olą pozostały mu trzy miesiące, planował wyprowadzić się z domu rodziców…
Okulista stwierdził krwiak na jego siatkówce. Skierował go do neurologa. Najpierw czekał na wyniki tomografii, potem na wizytę u neurochirurga i kolejnych specjalistów. Czas płynął. Z dnia na dzień widział coraz gorzej.
– Pamiętam, jak przyszedłem do domu rodziców. Mama dała mi do przeczytania jakiś dokument. „Nie widzisz kartki?”, zapytała zdziwiona. „No nie widzę”, odparłem poirytowany. Pytanie mamy zdenerwowało mnie. Nie wiem, dlaczego. Opuszczając mieszkanie, potknąłem się o wiadro. Też go nie zauważyłem. To było tak, jakbym cały czas wypierał myśl, że z moimi oczami dzieje się coś niedobrego. Ostatecznie neurochirurg oznajmił: „Ja nie widzę problemów. Niech pan idzie do dobrego okulisty”. Trafiłem do szpitala. Spędziłem tam chyba z siedem godzin. Usłyszałem, że stracę wzrok. Dopiero wtedy zacząłem się bać. To było w dniu, w którym miałem podpisać umowę o pracę. Mieszkałem już wtedy z narzeczoną.
Wpatrywał się w czerwoną diodę palącą się w wyłączonym telewizorze. Nadszedł dzień, gdy tej diody nie zobaczył. Wyznał wtedy narzeczonej, że zupełnie przestał widzieć. Oboje popłakali się. Potem szczerze namawiał Olę, by od niego odeszła i od nowa układała swoje życie. Została przy nim. Postanowił wtedy, że ich życie musi wyglądać jak najbardziej normalnie, a Ola nigdy nie może żałować, że z nim jest. Trzy lata temu urodziła się ich córka, Blanka.
Zaczął śpiewać wyłącznie po to, by bezczynnie nie siedzieć w domu. Zadebiutował w chórze „Wiara” Koła Polskiego Związku Niewidomych w swoim mieście. Potem wysłał zgłoszenie do 3. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Podczas tamtej edycji poznał Grzegorza Dowgiałło. W kolejnych: Katarzynę Nowak, Iwonę Ziębę, Aleksandrę Pozorską, Przemysława Cackowskiego, Mariusza Trzeciaka – krąg ludzi, z którymi do dzisiaj dzieli muzyczne pasje. Od paru lat tworzą zespół „Mazalians Art”, koncertują, kochają muzykę, bawią się nią. Nagrali płytę „Razem łatwiej”. A w fundacji „Wygrajmy Razem” wspierają artystycznie osoby z dysfunkcjami.

– Fakt. Pomimo tylu prób i starań nie zostałem dotąd laureatem Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Ale wiem, że w tym konkursie nie tylko wygrana się liczy. Jego wartość ma wymiar znacznie szerszy. Jestem tego najlepszym przykładem.

W internecie można znaleźć filmiki: „Łukasz Baruch – zobacz, jak niewidomy facet prasuje koszulę”, „Łukasz Baruch – zobacz, jak niewidomy facet gotuje zupę”. Albo: „Łukasz Baruch – zobacz, jak niewidomy facet piecze ciasto”. Od 2015 roku jest członkiem Społecznej Powiatowej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych przy Prezydencie Dąbrowy Górniczej. Rok później wszedł do elitarnego gremium Stowarzyszenia „Inicjatywa Dąbrowska”, które działa na rzecz mieszkańców jego rodzinnego miasta. Za aktywność społeczną i twórczą został uhonorowany: nagrodą „Dąbrowianin Roku”, Srebrnym Medalem 15-lecia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Odznaką Honorową „Za zasługi dla województwa śląskiego”. Podczas ostatnich wyborów samorządowych startował z hasłem: „Nie widzę przeszkód”. I dopiskiem: „Na mnie możesz postawić w ciemno”. Radnym nie został. Ale ma satysfakcję. W okręgu zajął trzecie miejsce.

Od paru miesięcy spotyka się z przedszkolakami. Prowadzi akcję edukacyjno-kulturalną MOON („Miej Obraz Osoby Niewidomej”). Projekt cieszy się uznaniem pedagogów i rodziców. Dzieci odkrywają świat osób niewidzących. Robią to w trakcie zabaw, uwrażliwiają się, poznają otoczenie poprzez inne zmysły niż wzrok. Dowiadują się też na przykład, za pomocą jakich narzędzi powstaje pismo Braille’a. Maluchy są oczarowane rozmowami z panem, który niczego nie widzi. Nie brakuje też wspólnego muzykowania. Do udziału w akcji zgłaszają się kolejne przedszkola z obszaru Zagłębia. Ocenia, że do tej pory, w ramach akcji MOON, spotkał się z półtora tysiącem dzieci.

– Mam wielkie szczęście do ludzi. Udział w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki i spotkanie z Anną Dymną stały się przełomem w moim życiu. Ten konkurs był dla mnie niczym trampolina. Zawdzięczam mu wszystko to, kim teraz jestem – podkreśla.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 10:09 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Alior Bank dla osób niewidomych. Nowa bankowość elektroniczna nikogo nie wyklucza
Źródło: spidersweb.pl 12.02.2019
Michał Tabaka

Po naszym tekście o wpadce technologicznej dotyczącej osób niewidomych inne banki zaczęły przechwalać się swoimi udogodnieniami w tym względzie. Teraz pierś dumnie wypina Alior Bank, który specjalnie dla osób niewidomych zmienia swoją bankowość elektroniczną.
Rozwijając swój produkt nie możemy popełnić najczęstszego grzechu. Czyli zapomnieć o jego maksymalnej dostępności. A w bankowości elektronicznej to taka oczywistość, że szkoda o niej nawet rozmawiać. Chociaż ciągle nie brakuje przykładów, że jednak warto. Jak w przypadku Nest Banku, który udoskonalając swoją bankowość elektroniczną jakby zapomniał na chwilę o osobach niewidomych i niedowidzących. W efekcie ci mieli przez pewien czas zablokowany dostęp do swoich kont.

Alior Bank pokazuje specjalny system dla osób niewidomych.

W dzisiejszych czasach dostęp do bankowości elektronicznej to wymóg każdego klienta. Mając na uwadze, że część społeczeństwa to osoby z niepełnosprawnością wzrokową, postanowiliśmy dostosować nasze usługi do ich potrzeb. Chcemy być bankiem dla każdego, dlatego regularnie wdrażamy kolejne ulepszenia. Ponadto, wprowadzając tego typu rozwiązania staramy się zachować jak najwyższy standard obsługi wszystkich klientów banku bez względu na ich stan zdrowia – przekonuje an Rudnicki, młodszy specjalista ds. Bankowości Elektronicznej w Alior Banku.
Owe „dostosowanie usług” to nic innego jak nowy system bankowości elektronicznej – specjalnie z myślą o osobach niewidomych. Działa zarówno w kanale internetowym, jak i na aplikacjach mobilnych. Dodatkowo jest kompatybilny ze wszystkimi najpopularniejszymi syntezatorami mowy przeznaczonymi do obsługi urządzeń elektronicznych dla osób z niepełnosprawnością wzrokową.

Zapytali przyszłych beneficjentów o zdanie.

Alior Bank nie chciał zaliczyć wizerunkowej wpadki. Stąd od początku prac nad systemem dla osób niewidomych pytał ich o zdanie i prosił o sugestie. Dzięki temu pracujący nad nową odsłoną bankowości elektronicznej Alior Banku dowiedzieli się, że niewidomym i niedowidzącym użytkownikom najwygodniej jest poruszać się w systemach komputerowych za pomocą klawiatury. Używając klawiszy Tab, Enter, Space, Escape oraz strzałek.
I nowy system jest jak najbardziej dostosowany do pracy z klawiaturą. Do tego asystentura banku praktycznie na każdym kroku. Jeśli użytkownik popełni błąd, np. wpisując niepełny numer rachunku beneficjenta, wtedy przy podsumowaniu zlecenia zostanie poinformowany, że konkretne pole jest nieprawidłowo wypełnione.

Zmiany do końca kwietnia.

Wprowadzone ulepszenia są dostępne w aplikacji mobilnej Alior Banku zarówno w systemie Android, jak i iOS. Aplikacja łączy się z preinstalowanym syntezatorem mowy (TalkBack dla Androida oraz VoiceOver dla iOS) bez potrzeby aktualizacji systemu. Wszystkie, zgłaszane przez osoby niewidome, udogodnienia Alior Bank wprowadził już we swoich kanałach bankowości elektronicznej i obecnie znajdują się w fazie testów. Ich ewentualne pełne wprowadzenie do systemu ma nastąpić najpóźniej do końca kwietnia.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 10:12 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Historia o dwóch salach konferencyjnych: czyli jak Zrozumieć serfowanie po internecie przy pomocy czytnika zawartości ekranu.
Źródło: LD Altixhelp 25.01.2018
Ryan Jones

Niewidomi i słabowidzący użytkownicy programów rozpoznających zawartość ekranu, serfujący po zasobach sieci web, stanowią dla widzących nieodgadnioną zagadkę.
Jak oni to robią?
Widzący zadają sobie takie pytanie.
Odpowiedź na nie jest bardzo trudna, ale nie niemożliwa.
Poniżej przedstawiam pewną próbę wyjaśnienia tej kwestii, jak widzą to użytkownicy JAWS, NVDA, czy Voiceover.

Często zdarza się, że większość moich rozmówców chce przejść od razu do szczegółów technicznych:
• Jakie klawisze należy naciskać?
• Który czytnik ekranu powinienem przetestować?
• Jakiej przeglądarki powinienem użyć?

Chociaż są to ważne kwestie, najlepiej najpierw zrób krok do tyłu i zapytaj:
Jakie są doznania niewidomych użytkowników i jak mogę zasymulować te doznania użytkownikom, którzy widzą ekran?

W tym celu chciałbym przedstawić kilka ilustracji, które były skuteczne w przekazywaniu odpowiedzi na te pytania, w czasie moich licznych spotkań i prelekcji.

*Otwarte drzwi

Przygotujmy scenę dla naszej pierwszej ilustracji. Wyobraź sobie, że właśnie otworzyłeś drzwi i patrzysz na dużą salę konferencyjną. Na środku pokoju znajduje
się duży stół konferencyjny z 10 krzesłami, po 5 z każdej strony stołu.

Przy stole siedzi dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Wszystkie 4 osoby siedzą po tej samej stronie stołu, stojącego naprzeciw drzwi, które właśnie otworzyłeś.

Po drugiej stronie pokoju (za ludźmi siedzącymi przy stole) znajdują się 3 duże okna wychodzące
na dziedziniec z ławkami, kwiatami i małymi drzewami. Po prawej stronie pokoju znajduje się stolik z dzbankiem do kawy i kuchenką mikrofalową. Po lewej stronie pokoju znajduje się duży telewizor z płaskim ekranem zamontowany na ścianie.

Zakładając, że nie jesteś już wcześniej zaznajomiony z układem tego pokoju, jaka jest pierwsza rzecz, którą zrobiłbyś po otwarciu drzwi?
Niektórzy z was mogą wzrokowo skanować pokój od lewej do prawej. Niektórzy mogą skanować od prawej do lewej. Inni mogą najpierw spojrzeć na stół w środku, a następnie zeskanować obwód pomieszczenia. Niezależnie od tego, jak to zrobisz, większość z was w jakiś sposób przeskanuje salę oczami, aby szybko zrozumieć jej układ i zawartość.
Skanowanie może zająć tylko kilka sekund, a większość z was nawet nie zdaje sobie sprawy, że to zrobiła.
Możesz wtedy skupić się na pewnych interesujących elementach, takich jak ludzie siedzący przy stole lub duży telewizor z płaskim ekranem.

**Przypadek drugi: Zaciemniona sala

Tym razem, kiedy otworzysz drzwi, sala jest całkowicie pogrążona w ciemnościach.
Brak światła i na pierwszy rzut oka nie widać absolutnie nic.
Dostałeś małą latarkę, a kiedy ją włączysz, jej światło pozwala zobaczyć niewielki obszar na raz. Widoczny jest mały okrąg o średnicy około 60 cm, i nic poza
tym okręgiem nie jest oświetlone.

Jak możesz teraz obserwować zawartość pokoju ?

Niektórzy z was mogą poruszać latarką w tę i z powrotem od lewej do prawej, zaczynając od własnych stóp i oddalając od nich snop światła.
Inni z was mogą zacząć od końca pomieszczenia i przesuwać snop światła w kierunku do siebie, podczas gdy inni mogą losowo wskazywać latarką w różnych miejscach pokoju bez określonego
wzorca. Gdy poruszasz latarką dookoła pokoju, musisz zbudować mentalną mapę lub obraz tego, co jest w pokoju i jak jest on ułożony. Zbudowanie tej mentalnej
mapy zajmie znacznie więcej czasu niż wizualne skanowanie pomieszczenia, gdy wszystkie światła są włączone. Gdy poruszasz latarką, musisz pamiętać każdą
rzecz, którą widziałeś i jak wszystkie one odnoszą się do siebie. Jeśli zapomnisz, gdzie coś się znajduje, znalezienie jej zajmuje więcej czasu.

Czy stolik z dzbankiem do kawy był po prawej stronie pokoju, czy też był z tyłu? Ile osób siedziało przy stole? Czy to było 4 czy 5 osób?

Odpowiadanie na te pytania, gdy widzisz cały pokój naraz, nie wymaga wiele wysiłku, ale odpowiadanie na nie, gdy widzisz tylko mały obszar na raz, zajmie
znacznie więcej czasu.

** Drugi scenariusz generowania przykładowej analogii.

Ten drugi scenariusz jest analogiczny do tego, jak użytkownik czytnika ekranu przegląda stronę internetową lub aplikację na smartfona.

Podczas gdy polecenia klawiatury lub gesty dotykowe mogą przesuwać kursor, właściwy dla programu rozpoznawania zawartości ekranu, po stronie internetowej, można czytać tylko jedną rzecz na raz.
Użytkownik niedowidzący nie może uzyskać szybkiego (od 1 do 3 sekund) przeglądu strony podobnego do tego, co może zrobić ktoś, kto może zobaczyć ten ekran.

Na szczęście, jeśli dostępne są techniki nawigacji po stronie, takie jak nagłówki lub regiony, może to pomóc użytkownikowi ekranu uaktywnić określone obszary
strony.

Wracając do naszego scenariusza nieoświetlonej sali konferencyjnej, wyobraź sobie, że teraz są małe czerwone punkty świetlne rozmieszczone na kluczowych elementach w sali, takich jak stół, stolik, telewizor i każda osoba siedząca przy stole. Nadal musisz korzystać z latarki, aby się rozejrzeć, ale czerwone punkty świetlne dają wyobrażenie, gdzie mogą znajdować się najważniejsze rzeczy.

Kolejnym istotnym wyzwaniem, przed którym stają użytkownicy czytników ekranu, jest dynamiczna zmiana treści witryn internetowych.
Wracając do naszej oświetlonej i nieoświetlonej sali, załóżmy że jeden z mężczyzn wstaje i przechodzi na drugą stronę stołu.
Teraz są dwie kobiety i jeden mężczyzna po jednej stronie stołu i jeden mężczyzna po drugiej stronie.
Na przykład w oświetlonym pokoju, najprawdopodobniej zauważysz ruch, jak to się dzieje. Nawet jeśli nie patrzysz
bezpośrednio na człowieka, który się poruszył, prawdopodobnie zauważysz ruch kątem oka i odwrócisz się, by zobaczyć, co się dzieje. W naszym scenariuszu
w ciemnej sali bardzo trudno byłoby się zorientować, że coś się wydarzyło, chyba że miałeś latarkę skierowaną bezpośrednio na człowieka, który poruszył się dokładnie w tym samym momencie.
Jest bardziej prawdopodobne, że nigdy się nie dowiesz, że się poruszył, aż do czasu, gdy zdarzy ci się przenieść światło
nad opróżnionym krzesłem.

W rzeczywistości dzieje się coś podobnego, gdy zawartość witryny ulega dynamicznej zmianie, ale fakt ten nie wywołuje żadnego ostrzeżenia ze strony oprogramowania do odczytu ekranu.
Użytkownik może nigdy nie wiedzieć, że coś zmieniło się w witrynie, chyba że przejdzie przez nowe informacje i zda sobie sprawę, że teraz jest inaczej.

Wyzwanie to najlepiej rozwiązać, zapewniając dynamiczne odświerzanie zawartości za pomocą technik, takich jak alarmy lub żywe obszary, które powodują, że oprogramowanie do odczytu ekranu ogłasza użytkownikowi zaktualizowane informacje.

W powyższym scenariuszu ciemnej sali, mężczyzna może ogłosić, że porusza się z jednej strony stołu na drugą. Nawet jeśli nie masz światła, usłyszysz
komunikat i lepiej zrozumiesz, co się zmienia.

Na koniec zajmiemy się oknami wychodzącymi na dziedziniec.

W scenariuszu z oświetloną salą, szybko zobaczysz, że okna wychodzą na dziedziniec z ławkami, kwiatami i drzewami.
Natomiast w ciemnej sali, nawet gdybyś skierował światło na okna, nie byłbyś w stanie zobaczyć, co było na zewnątrz.
Dobrze ilustruje to problem związany z elementami wizualnymi, takimi jak grafiki, które nie mają przypisanej etykiety tekstowej.
Na przykład oprogramowanie do odczytu ekranu może zidentyfikować, że obraz jest obecny na stronie, ale jedynym sposobem, w jaki może przekazywać informacje o obrazie, jest alternatywna etykieta tekstowa, którą można do niej przypisać.
Bez etykiety tekstowej użytkownik czytnika ekranu nie miałby pojęcia, co jest przedstawione na grafice.
W naszym przykładzie ciemnej sali, obok okna można umieścić tabliczkę z opisem tego, co pojawia się na zewnątrz.
Kiedy zlokalizujesz okna za pomocą światła, będziesz mógł odczytać opis.

**Lepsze zrozumienie

Jednym z najlepszych sposobów właściwego zrozumienia wrażeń użytkownika czytnika ekranu, jest próba samodzielnej pracy osoby widzącej z czytnikiem. Na pewno warto spróbować samodzielnie użyć oprogramowania do odczytywania ekranu, aby nawigować po zawartości strony internetowej.

Poza tym, poniżej opisuję proste ćwiczenie, które
możesz wykonać, aby symulować przedstawione powyżej scenariusze.
(Nie polecam szukania sal konferencyjnych wypełnionych ludźmi, i wyłączaniem wszystkich świateł!)

1. Wydrukuj papierową kopię strony internetowej. Polecam taką, która nie jest zbyt duża, ale zawiera wiele elementów, takich jak tekst, linki, grafiki, menu itp.
2. Znajdź pustą kartkę papieru i zrób mały otwór na środku. Otwór powinien mieć średnicę około jednego centymetra.
3. Umieść kartkę z takim otworem, nad wydrukiem strony internetowej i spróbuj zrozumieć, co tam jest.
Przesuwaj kartką z otworem po wydrukowanej stronie internetowej tak, aby spróbować odczytać jej zawartość.

Prawdopodobnie bardzo trudne i czasochłonne będzie zrozumienie tego, co jest na stronie, ale daje to ogólne pojęcie o tym, w jakiej sytuacji znajduje się użytkownik czytnika ekranu, (zwłaszcza, jeśli nie są stosowane żadne techniki nawigacji po stronie).

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 10:19 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Małżonka Prezydenta: wykorzystajcie swoje możliwości jak najlepiej
Źródło: prezydent.pl 12.02.2019

- Aby słowa Waszego patrona: „Nic o nas bez nas” stale Wam towarzyszyły i żebyście z odwagą ruszyli w przyszłe, dorosłe życie - życzyła Małżonka Prezydenta podopiecznym Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących. W placówce im. Włodzimierza Dolańskiego w Krakowie Agata Kornhauser-Duda zapoznała się z działalnością instytucji oraz wysłuchała koncertu w wykonaniu muzyków z dysfunkcją wzroku. Z podopiecznymi ośrodka rozmawiała o ich ambicjach i zawodowych marzeniach.
Wszechstronna opieka placówki nad osobami niewidomymi i słabowidzącymi obejmuje pomoc na każdym etapie kształcenia, a naczelnym celem wychowania jest przygotowanie podopiecznych do samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie. Pierwsza Dama zapoznała się z działalnością ośrodka, specyfiką nauczania, różnorodnymi formami wsparcia i kierunkami kształcenia zawodowego. Zespół specjalistów zapewnia wczesne oddziaływanie rewalidacyjno-wychowawcze stymulujące rozwój maluchów już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Poza fachową pomocą dla niemowląt i przedszkolaków ośrodek prowadzi naukę w szkole podstawowej z oddziałami gimnazjalnymi, zajęcia w zespole edukacyjno-terapeutycznym dla uczniów z umiarkowaną i znaczną niepełnosprawnością intelektualną oraz niepełnosprawnością sprzężoną, jak również kształcenie techniczne i zawodowe.
W poniedziałek Małżonka Prezydenta poznała techniki nauki widzenia przestrzennego i samodzielnego czytania, dzięki którym osoby niedowidzące zyskują kompetencje ułatwiające im samodzielne przemieszczanie się oraz przyswajanie treści tekstowych. Trójwymiarowe modele pomagają niewidomym uczniom opanować budowę organów i układów narządów żywych organizmów, a wypukłe mapy ułatwiają naukę geografii. W pracowniach rozwijających zainteresowania Pierwsza Dama poznała procesy powstawania wiklinowych koszy, kompozycji kwiatowych i wyrobów ceramicznych, a podczas zajęć z orientacji przestrzennej jeden z podopiecznych opowiedział, jak uczy się poruszania po mieście m.in. dzięki nauce echolokacji. - Dziś miałam okazję zobaczyć różnego rodzaju pomieszczenia i zajęcia: Jestem pod wrażeniem - mówiła w poniedziałek Pierwsza Dama. - Uczniowie mają tu wspaniałe możliwości edukacji, ale także rozwijania swoich zainteresowań, co jest niezwykle ważne - dodała. - Warunki macie wspaniałe, wykorzystajcie swoje możliwości jak najlepiej, ponieważ ośrodek doskonale przygotowuje Was do samodzielnego życia - podkreśliła Agata Kornhauser-Duda, zwracając się do podopiecznych ośrodka.
Pierwsza Dama rozmawiała z terapeutami i pedagogami o metodach ich pracy, jak również o przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu osób niewidomych. Kształcenie wielozawodowe dostosowane do zainteresowań i predyspozycji uczniów, jak również do ich indywidualnych potrzeb i możliwości ma za zadanie skuteczne wprowadzenie osób niepełnosprawnych na rynek pracy. Dlatego planowanie kariery oraz przygotowanie do rekrutacji zawodowej czy otwarcia własnej działalności gospodarczej stanowią oś prowadzonego w ośrodku doradztwa zawodowego, a dzięki szerokiej ofercie kształcenia technicznego młodzi ludzie opuszczają placówkę jako specjaliści z różnorodnych branż: od masażysty po realizatora dźwięku. Podczas serdecznych spotkań młodzież dzieliła się z Małżonką Prezydenta planami na przyszłość, opowiadała o marzeniach i celach.
Osoby spoza Krakowa również mogą kształcić się w ośrodku. W Internacie prócz całodobowej opieki wychowawcy troszczą się o rozwój podopiecznych w zakresie sprawności fizycznej i manualnej, dbają o doskonalenie orientacji przestrzennej i rozwijanie pasji. Wszechstronny rozwój obejmuje obcowanie ze sztuką i kulturą, poznawanie struktur miejskich czy doskonalenie pasji. W październiku 2018 roku Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących rozpoczął obchody 70-lecia istnienia. Gala jubileuszowa odbyła się pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy. (KS)

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 10:35 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: Facebook 12.02.2019

Dziś (12 lutego) Wiceprezes Fundacji Nowe Spojrzenie Piotr Figiel spotkał się z Wiceprezesem PKP Intercity Jarosławem Oniszczukiem. Fundacja Nowe Spojrzenie przedstawiła kilka istotnych propozycji, których zrealizowanie poprawi jakość usług transportu kolejowego świadczonych osobom niepełnosprawnym.
Rozmowa dotyczyła sprzedaży biletów, a także odprawy osób niepełnosprawnych w pociągach uruchamianych przez PKP Intercity. Padły również konkretne deklaracje zmian aktualnie obowiązujących standardów obsługi niepełnosprawnych klientów.

Na początek infolinia

Wiceprezes Figiel zwrócił uwagę, że obecnie PKP Intercity jest jedynym przewoźnikiem kolejowym, który odsyła niepełnosprawnych na ekstra płatną infolinię. Podobnego rozwiązania nie stosują nawet tanie linie lotnicze. – Konieczność telefonowania na infolinię z opłatą 1,29 zł za minutę połączenia z numerem premium to, zwłaszcza dla niewidomych, olbrzymie utrudnienie – podkreślił Piotr Figiel. –Chcemy aby w marcu nasi niepełnosprawni pasażerowie mogli korzystać z dedykowanej im infolinii, płatnej zgodnie z cennikiem operatora – zadeklarował Jarosław Oniszczuk z PKP Intercity.

A co z biletami w Pendolino?

Podczas rozmowy poruszony był również temat nadużyć marginesu osób niepełnosprawnych, które korzystając z luki systemu sprzedaży biletów, podróżowały parami na dwóch biletach z ulgą 95%. Wiceprezes Oniszczuk zadeklarował niezwłoczne zaznajomienie pracowników spółki, odpowiedzialnych za sprzedaż biletów i odprawę podróżnych, ze stanowiskiem Ministerstwa Infrastruktury zabraniającym udzielania podwójnych ulg 95%. Uszczelnienie systemu sprzedaży biletów, to bardzo dobra wiadomość dla niepełnosprawnych, którzy w znacznej większości wykorzystują swoje uprawnienia zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Spotkanie otworzyło również dialog w kwestii zasad odprawy niepełnosprawnych w pociągach EIP. Fundacja skierowała już w tej sprawie oficjalne pismo do przewoźnika, zwracając uwagę na niespójność zasad odprawy z obowiązującym systemem orzeczniczym.

Spotkanie przebiegło w bardzo miłej i konstruktywnej atmosferze. Liczymy na kontynuację dialogu, deklarując wsparcie Fundacji we wszelkich działaniach zmierzających do poprawy jakości świadczonych niepełnosprawnym usług przez PKP Intercity.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lut 14, 2019 10:37 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
List otwarty do Ministra Zdrowia ws. programu diagnostyki genetycznej
Źródło: retinaamd.org.pl 14.02.2019

Wnioskujemy o pilne podjęcie działań zmierzających do uruchomienia specjalnego programu diagnostyki genetycznej finansowanego ze środków NFZ dotyczącego rzadkich schorzeń siatkówki uwarunkowanych genetycznie. Publikujemy list do Ministra Zdrowia.




Szanowny Pan
Łukasz Szumowski
Minister Zdrowia
Warszawa, ul. Miodowa 15

LIST OTWARTY

Szanowny Panie Ministrze,



W imieniu pacjentów tracących wzrok z powodu rzadkich schorzeń siatkówki uwarunkowanych genetycznie, wnioskujemy o pilne podjęcie działań zmierzających do uruchomienia specjalnego programu diagnostyki genetycznej tych schorzeń finansowanego ze środków NFZ.

Nasze wystąpienie związane jest z przełomowym doniesieniem o zarejestrowaniu pierwszej w świecie genoterapii w leczeniu jednej z postaci retinitis pigmentosa. W listopadzie ub. r. Europejska Agencja Leków (EMA) a wcześniej amerykańska Agencja Leków i Środków Spożywczych (FDA) zarejestrowała lek Luxturna. Terapia tym lekiem pozwala odwrócić proces chorobowy zachodzący w komórkach siatkówki a więc nie tylko zahamować proces utraty wzroku ale też przywrócić widzenie.

Terapia lekiem Luxturna jest przygotowana dla ściśle określonej grupy pacjentów z mutacją RPE65. Jest to rodzaj zwyrodnienia, w którym już bardzo młodzi pacjenci, dzieci szybko tracą całkowicie wzrok. Zgodnie z informacjami prasowymi opublikowanymi przez producenta leku, pacjenci z krajów nordyckich, Niemiec i Francji zostaną objęci leczeniem już najprawdopodobniej w 2020 roku.

To są fakty, które budzą nadzieje i wielkie oczekiwania także polskich pacjentów.

Mutacja RPE65 stanowi jedną z kilkudziesięciu mutacji, jakie kryją się pod wspólną nazwą: retinitis pigmentosa, czyli zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. Jednak większość pacjentów z tym rozpoznaniem nie wie dokładnie jaka mutacja wywołała u nich chorobę. Do niedawna bowiem diagnostyka genetyczna była praktycznie nieosiągalna. Ostatnie odkrycia doprowadziły jednak do opracowania nowych sposobów oznaczania mutacji w retinitis pigmentosa. Są one coraz bardziej efektywne, tańsze a przez to dostępne. Od kilku lat pacjenci w krajach Unii Europejskiej zabiegają

z powodzeniem o możliwość zdiagnozowania własnego przypadku, właśnie z taką perspektywą, że będą pojawiały się precyzyjnie celowane genoterapie. Bez takiej diagnozy nie ma co marzyć o leczeniu.

Wiemy, że w większości krajów Unii Europejskiej uruchomiono już specjalne programy diagnostyki genowej. Niestety w Polsce praktycznie nie wykonuje się takich badań. Do tej pory retinitis pigmentosa uważane było za nieuleczalne a więc nie widziano potrzeby takiej szczegółowej diagnozy.

Doniesienie o pierwszej genoterapii w mutacji RPE65 zmienia całkowicie dotychczasowe poglądy. Dzisiaj dzieci i młodzi ludzie z retinitis pigmentosa mają już inną perspektywę. W wielu miejscach na świecie prowadzone są obiecujące badania kliniczne a niektóre z nich są już bardzo zaawansowane. Ponadto decyzją Komisji Unii Europejskiej jest tworzona europejska sieć ośrodków referencyjnych dla schorzeń siatkówki uwarunkowanych genetycznie. Jeden z takich ośrodków ma być w Polsce w klinice okulistycznej w Lublinie.

Dlatego dostęp do diagnostyki genetycznej musi stać się głównym wyzwaniem dla polskiej okulistyki.

Stowarzyszenie Retina AMD Polska w lutym ub. r. gościło prof. Helen Dollfus ze Sztrasburga odpowiedzialną za europejską sieć ośrodków referencyjnych leczenia rzadkich schorzeń siatkówki. Przedstawiła ona pacjentom prowadzone przez nią działania zmierzające do utworzenia europejskiego rejestru oraz sieci współpracujących ze sobą ośrodków naukowych diagnostyki i leczenia tych schorzeń.

Jesienią ub. r. stowarzyszenie Retina AMD Polska, zachęcone przez panią prof. H. Dollfus, uruchomiło elektroniczny system komunikacji z pacjentami z różnymi schorzeniami genetycznymi, który pełni też rolę bazy – ”wirtualnej poczekalni”. Z tygodnia na tydzień przybywa w tym rejestrze osób zainteresowanych badaniami genetycznymi i mających nadzieję, że nowe terapie mogą uratować ich przed ślepotą. Ale aby tak się stało musimy zrobić wszystko, by w Polsce pacjenci z retinitis pigmentosa mieli taką samą szansę na diagnozę i przyszłe terapie jak nasi koledzy i koleżanki z pozostałych krajów UE.

Tak jak każdy pacjent mamy konstytucyjne prawo do pełnej diagnostyki naszych schorzeń.

Mamy nadzieję, że nasze wystąpienie zostanie wnikliwie rozpatrzone i zainicjuje działania Ministerstwa zmierzające do utworzenia specjalnego programu diagnostyki genetycznej.

Bardzo prosimy o poinformowanie nas o podjętych decyzjach. Informację tę przekażemy dalej zainteresowanym pacjentom.

Z wyrazami szacunku
Małgorzata Pacholec
Prezes Retina AMD Polska

List kierowany jest do wiadomości: prof. Marii Sąsiadek, krajowej konsultant ds. genetyki klinicznej oraz prof. Marka Rękasa, krajowego konsultanta ds. okulistyki.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 27, 2019 08:53 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: Newsrm.tv 22.02.2019

„Zapalenie błony naczyniowej oka to choroba, która jak z samej nazwy wynika dotyka błony oka. Do niedawna nie wiadomo było na czym polega ta choroba i jaka jest etiologia. Mogą być to bakteryjne zapalenia organizmu i tę postać można leczyć antybiotykami i sterydami. Okazuje się jednak, że choroba ta może być też spowodowana chorobą autoimmunologiczną” ­– komentuje Małgorzata Pacholec, Prezes Retina AMD Polska.
Błona naczyniowa znajduje się między twardówką a siatkówką. W jej skład wchodzi tęczówka, ciało rzęskowe i naczyniówka, a główną rolą błony naczyniowej jest odżywienie i zaopatrzenie w tlen siatkówki.
„Uważam, że każdy Polak powinien przynajmniej raz w roku (maksymalnie raz na dwa lata) pojawić się u okulisty i sprawdzić ostrość widzenia, pole widzenia i wnętrze oka, aby lekarz sprawdził, czy coś złego nie dzieje się zanim zobaczymy efekt tej choroby. Warto też wiedzieć, że możemy tez sami codziennie badać swój wzrok. Zakrywając jedno oko i patrząc czy widzimy drobny druk, ale i tez zakrywając drugie oko, czy widzimy w ten sam sposób. Warto widzieć, czy widzi mózg, bo mózg bardzo często nas oszukuje, dlatego też warto robić takie proste ćwiczenia” – dodaje Pacholec.
Zapalenie błony naczyniowej oka to stan, który potencjalnie zagraża widzeniu i może doprowadzić do znacznego pogorszenia ostrości wzroku. Mimo postępu diagnostyki i leczenia choroba ta nadal stwarza poważne problemy, ponieważ objawy są zróżnicowane, a przyczyna tej choroby jest nadal nieznana. Pomimo leczenia miejscowego i ogólnego u części pacjentów dochodzi do nawrotów choroby. Następstwem zapalenia błony naczyniowej mogą być powikłania, takie jak obrzęk plamki, odwarstwienie siatkówki, jaskra czy zaćma.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 27, 2019 08:55 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Co robić z hulajnogami rzuconymi na środku chodnika? W Warszawie drogowcy takie zabierają do magazynu. A u nas?
Źródło: Gazeta Wrocławska 19.02.2019
Marcin Rybak

- Ustawa o drogach publicznych mówi o tym, że jeśli w pasie drogowym jest coś co stwarza zagrożenie to mamy prawo to usunąć – mówi nam Karolina Gałązka
Hulajnogi z internetowej wypożyczalni amerykańskiej firmy Lime nierzadko denerwują przechodniów, bo stoją, a czasem nawet leżą, na środku chodnika, blokując przejście. Do związku niewidomych zgłaszają się już osoby, które wywracały się o taką przeszkodę. Bo nie zauważyli jej. Ten sam problem jest w Warszawie, ale tam Zarząd Dróg Miejskich od półtora tygodnia zabiera hulajnogi blokujące chodniki. Wrocławscy urzędnicy nie planują takiej akcji.
Anna Jaworska, dyrektor Okręgu Dolnośląskiego Polskiego Związku Niewidomych mówi, że są już pierwsze osoby pokrzywdzone przez porzucane na chodnikach hulajnogi. Niewidomy nie zawsze wyczuje laską taką przeszkodę. Są też osoby niedowidzące. Kiedy idą chodnikiem, widzą to, co przed nimi, a mogą nie zauważyć przedmiotu, który leży na ziemi. To jest podobnie, jak ze źle zabezpieczonymi wykopami, w które łatwo wpaść osobie słabowidzącej.
Dlatego w stolicy źle „zaparkowane” hulajnogi są usuwane i trafiają do magazynów. W ciągu półtora tygodnia skonfiskowano w ten sposób przeszło 80 urządzeń. Firma Lime będzie mogła je odzyskać, jeśli przedstawi zaświadczenie, że jest zarejestrowanym w Polsce podmiotem gospodarczym, a także dowód, że hulajnogi są jej własnością. Dodatkowo będzie musiała wnieść opłatę za zajęcie pasa drogowego.
Wrocławscy urzędnicy nie chcą zabierać hulajnóg. Wolą skupić się na „edukacji użytkowników”. Naszym zdaniem, najważniejsze jest edukowanie użytkowników w zakresie prawidłowego korzystania z udostępnionych urządzeń. Dlatego też wspólnie z firmą obsługującą hulajnogi będziemy chcieli przeprowadzić kampanię edukacyjno-informacyjną. Dotyczy to zarówno prawidłowej jazdy, jak i pozostawiania hulajnóg w bezpiecznym, niezagrażającym nikomu miejscu – mówi nam Urszula Maciąg z Departamentu Infrastruktury i Transportu Urzędu Miasta we Wrocławiu. - W naszej ocenie, samo usuwanie sprzętu nie zapewni systemowego rozwiązania problemu. Aktualnie najważniejszy powinien być nacisk na edukację i promowanie prawidłowych zachowań, co nie oznacza, że wykluczamy wdrożenie innych rozwiązań w tym zakresie w przyszłości - dodaje.
Sprawą zajmuje się też pełnomocnik magistratu do spraw osób niepełnosprawnychBartłomiej Skrzyński. Do niego dotarła jedna skarga od osoby niepełnosprawnej, która miała problemy przez porzuconą hulajnogę. Rzecznik Straży Miejskiej Waldemar Forysiak zwraca uwagę, że tego typu zachowania mogą być wykroczeniem. Prawo mówi bowiem, że grzywnę można zapłacić za „tamowanie lub utrudnianie” ruchu na drodze publicznej. W takiej sprawie jednak Straż Miejska musiałaby znaleźć osobę pokrzywdzoną. Czyli kogoś, kto miał utrudnione przejście, nie mógł przejechać wózkiem z dzieckiem czy wózkiem inwalidzkim. Albo – tak jak w przypadkach opisywanych nam przez niewidomych - wywrócił się.
Hulajnogi elektryczne – dodajmy – to nowy i mało znany środek transportu. Do tego stopnia, że nie ma żadnych przepisów, regulujących ich funkcjonowanie. Prezydent Jacek Sutryk pisał w tej sprawie do parlamentarzystów oraz Ministerstwa Infrastruktury. Ale poruszył jedynie konieczność wprowadzenia do polskiego prawa czegoś, co nazywałoby się „środkiem transportu osobistego”. Bo dziś osoba na hulajnodze traktowana jest jak pieszy. Choć może się poruszać z prędkością 25 km/h. Jazda po chodniku z taką prędkością jest niebezpieczna dla pieszych. A po jezdni czy drodze dla rowerów ktoś taki jeździć nie może. Nie ma w pismach Jacka Sutryka mowy o kwestiach związanych z zostawianiem hulajnóg z wypożyczalni.
Na razie apelujemy razem z Bartłomiejem Skrzyńskim i panią dyrektor Jaworską ze Związku Niewidomych by użytkownicy hulajnóg zostawiali je w takich miejscach, by nie przeszkadzały pieszym. A jak ktoś widzi tego typu sprzęt blokujący drogę, to niech go odstawi w bezpieczniejsze miejsce.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 27, 2019 08:56 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
ZDM sprząta hulajnogi, które mogą być zagrożeniem dla niewidomych [KOMENTARZ EKSPERTA]
Źródło: warszawawpigulce.pl 18.02.2019

„Hulajnogi elektryczne jako trend faktycznie mogą być postrzegane pozytywnie. Mają być odpowiedzią na zakorkowane ulice. Problem jednak w tym, że oprócz wielu atutów Warszawa i inne miasta, w których pojawiły się hulajnogi otrzymują w bonusie powszechnie porzucane jednoślady, które poza tworzeniem nieciekawej kompozycji w krajobrazie, stanowią realne zagrożenie dla osób niewidomych i słabowidzących.” – pisze Małgorzata Szumowska Małgorzata Szumowska – dyrektor generalna Niewidzialnej Wystawy, która jako pierwsza zwróciła uwagę na problem w przestrzeni miejskiej.
„Dostawca usługi i sprzętu w swoim regulaminie stawia sprawę dość jasno – hulajnogi powinny być parkowane wzdłuż chodnika od strony ulicy (właśnie po tej stronie, ze względu na natężenie hałasu bezpośrednio od strony ulicy jest małe zagęszczenie pieszych). Problem tkwi w tym, że regulaminy są generalnie ignorowane. Użytkownicy sprzętu zaś okazują się wyjątkowo krótkowzroczni społecznie. Zamiast przenieść i postawić sprzęt w bezpiecznym miejscu, zostawiają go dosłownie tam, gdzie stanął ze względu na koniec kredytu (usługa korzystania jest przedpłacana). Moim zdaniem więc problem tkwi w samych użytkownikach. Możliwe, że jako społeczeństwo nie dorośliśmy do tego typu rozwiązań. To świetny pomysł dla tych, którzy są myślący, empatyczni i czują wewnętrzną dyscyplinę. Hulajnogi porzucone w pionie lub poziomie na środku chodnika to zapowiedź problemów – przede wszystkim, jak już wspomniałam dla osób niewidomych i słabowidzących. To jest fakt bezsprzeczny i wystarczy odrobina wyobraźni, aby w swojej głowie odtworzyć podobną historię, spróbować wejść w buty osoby z dysfunkcją wzroku. Połamane laski, kończyny, zęby, otarcia i otłuczenia – to wszystko jest realne. Fakt, że jeszcze nie doszło do spektakularnego wypadku jest cudem, ale chyba lepiej zapobiegać niż leczyć. Co do samego rekwirowania – być może jest to sposób, aby wymusić na firmie dostarczającej sprzęt i usługę większe zaangażowanie. Jako inicjatorka kampanii #ścieżkadostępu – podziel się przestrzenią mogę śmiało powiedzieć, bazując na doświadczeniu wspólnej akcji z Ratuszem (sprawa blokowania dworcowych ścieżek prowadzących), że głośne działania edukacyjne mają duży sens. I służę pomocą w temacie, choć dotychczas firma była bierna. Społeczeństwo musi mieć jasny komunikat – dlaczego to jest ważne i co robić. Co istotne – nie znam osobiście żadnego niewidomego, który życzyłby sobie całkowitego zniknięcia jednośladów z przestrzeni miejskiej. Chodzi o dzielenie się przestrzenią, o świadomość, że nikt nie jest królem ulic i trzeba ze sobą współpracować. Aby więc bezpiecznie dzielić przestrzeń i pogodzić różne potrzeby warto pamiętać o kilku prostych zadadach: – kończąc podróż hulajnogą ODSTAW JĄ W BEZPIECZNE MIEJSCE – powiedz o tym innym, UDOSTĘPNIJ WIEDZĘ – jeśli spotkasz porzuconą hulajnogę – zadaj sobie trud i PRZESTAW ją w bezpieczne miejsce – być może uratujesz komuś zdrowie” – pisze Małgorzata Szumowska.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 27, 2019 08:58 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: utk.gov.pl 19.02.2019

Inspektorzy Urzędu Transportu Kolejowego przeprowadzą kontrole u trzech największych przewoźników. Zbadają sposób obsługi podróżnych z niepełnosprawnością. Na początku lutego Prezes UTK zwołał w trybie pilnym spotkanie zespołu ds. monitorowania poziomu bezpieczeństwa sektora kolejowego w Polsce. Przedstawiciele PKP Intercity, PKP PLK i PKP wyjaśniali, jakie podjęli działania by wszyscy pasażerowie mieli zapewnione bezpieczeństwo w trakcie wsiadania i wysiadania z pociągu.
Inspektorzy UTK skontrolują trzech największych przewoźników. W Przewozach Regionalnych (Polregio), Kolejach Mazowieckich i PKP Intercity przeanalizują dokładnie regulaminy dotyczące obsługi osób z niepełnosprawnością, a także przeprowadzą niezapowiedziane kontrole przestrzegania tych zapisów przez kasjerów i drużyny konduktorskie. W przypadku negatywnych wyników kontroli, mogą one zakończyć się wszczęciem postępowania administracyjnego i nałożeniem kar na przewoźników. – Nie będziemy tolerować braków w obsłudze pasażerów z niepełnosprawnością i o ograniczonej możliwości poruszania się. Każdy podróżny ma prawo do bezpiecznej i komfortowej podróży – zaznaczył Ignacy Góra, Prezes UTK. – Przewoźnicy muszą zrozumieć, że nie wystarczą procedury. Potrzebni są wyszkoleni i empatyczni pracownicy, którzy zapisy regulaminów będą w stanie wykonać tak, by podróż dla każdego była bezpieczna – dodał.
Na posiedzenie zespołu ds. monitorowania bezpieczeństwa zaproszono PKP Intercity, PKP PLK oraz PKP S.A. Prezes UTK wezwał przedstawicieli spółek kolejowych do przedstawienia szczegółowych informacji o podjętych działaniach, które pozwolą uniknąć w przyszłości nieprawidłowości w obsłudze podróżnych z niepełnosprawnością. Chodziło przede wszystkim o zagrożenie bezpieczeństwa pasażerów jakim jest ruszenie pociągu w trakcie wysiadania podróżnych. Omówiono też inne błędy w obsłudze osób z niepełnosprawnością. Szczegółowo przeanalizowany został przypadek podróży pani Alicji i jej syna, który nie porusza się samodzielnie. Podróżna opisała przejazd z Gdańska do Berlina i z powrotem. Prezes UTK z urzędu zajął się sprawą. Pracownicy UTK są w kontakcie z pasażerką ustalają wszystkie okoliczności. - Często otrzymuję informacje, że drużyny konduktorskie są przeszkolone, ale praktyka pokazuje, że albo jakość szkolenia jest niezadawalająca, albo osoby zatrudniane na tych stanowiskach nie spełniają właściwie swojej roli – powiedział do zgromadzonych przedstawicieli spółek Ignacy Góra, Prezes UTK. - To co obserwujemy w ostatnim czasie na kolei nie napawa optymizmem.
W ubiegłym roku UTK otrzymał 53 skargi dotyczące nieprawidłowej obsługi osób z niepełnosprawnością. Zgłoszenia dotyczyły braku pomocy lub urządzeń umożliwiających samodzielne przedostanie się na peron, niezapewnienia pasażerom bezpiecznych i higienicznych warunków przejazdu oraz niewłaściwego zachowania obsługi pociągu.



































Urząd Transportu Kolejowego
Al. Jerozolimskie 134
02-305 Warszawa

NIP: 526-26-95-081
REGON: 015481433

tel: 22 749 14 00
fax: 22 749 14 01

e-mail: utk@utk.gov.pl



Kontakt dla pasażerów
Infolinia – prawa pasażerów

22 460 40 80

pasazer@utk.gov.pl

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lut 27, 2019 08:59 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Strażnicy Dostępności – ministerstwo powołało Radę
Źródło: niepełnosprawni.pl 26.02.2019
Autor: Mateusz Różański

Likwidacja barier architektonicznych w szkołach, na uczelniach i w placówkach ochrony zdrowia, ale też wsparcie spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych w instalowaniu wind. Do tego zakup dostępnego taboru, szkolenie psów asystentów i tworzenie Centrów Wspierania Edukacji Włączającej – to zaledwie kilka elementów z programu Dostępność Plus, którego budżet wynosi 23 miliardy złotych. Nad jego realizacją będzie czuwać powołana w lutym 2018 roku Rada Dostępności.
Rada Dostępności będzie organem pomocniczym o charakterze opiniodawczo - doradczym. Do jej głównych zadań zalicza się: opiniowanie aktów prawnych oraz rekomendowaniu rządowi najlepszych sposobów realizacji określonych zadań, wynikających z programu Dostępność Plus, a następnie z Ustawy o Dostępności – po wejściu jej w życie.

Amerykański wzór

- Bardzo ważne dla nas jest to, by zgromadzić wszystkie siły i cały potencjał, by ludziom w naszym kraju żyło się lepiej. Szczególnie tym, którym jest trudniej - osobom z niepełnosprawnościami i osobom starszym – mówił podczas inauguracyjnego posiedzenia Rady Dostępności minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.
Minister wskazał, że punktem odniesienia dla Rady jest działający w USA Acces board - niezależna agencja rządowa, która działa na rzecz równouprawnienia osób z niepełnosprawnościami poprzez wyznaczanie standardów i wytycznych, dotyczących dostępności. W skład rady, która liczy 45 członków, weszli przedstawiciele i przedstawicielki ministerstw i urzędów centralnych oraz organizacji pozarządowych, m.in. prezes Integracji Ewa Pawłowska, prezes Polskiego Związku Niewidomych Anna Woźniak-Szymańska, prezes Polskiego Związku Głuchych Krzysztof Kotyniewicz. Na czele Rady stanął zaś minister Jerzy Kwieciński.

Sygnaliści

Rada ma spotykać się raz na kwartał. Wśród jej aktywności należeć będzie tworzenie zespołów roboczych, zajmujących się szczegółowymi kwestiami – np. dostępnością stron internetowych.
Ponadto – jak tłumaczył Piotr Krasuski, dyrektor Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego w resorcie rozwoju – Rada ma też opiniować Raport o Dostępności, czyli dokument, który (według planów ministerstwa) będzie powstawał co cztery lata w oparciu o sprawozdania, przygotowane przez jednostki administracji publicznej na szczeblu gminy, powiatu, województwa i w obszarze każdego urzędu centralnego. Dopiero po zaopiniowaniu przez Radę Dostępności – dokument trafi do rządu.
- W razie takiej potrzeby będziemy też sygnalizować właściwemu ministrowi, że jest Rada Dostępności i warto z nią dyskutować. Ale prosimy też państwa, by zgłaszać, że np. dany projekt ustawy wymaga, by Rada się nim zajęła – tłumaczył Piotr Krasuski.
Podczas pierwszego posiedzenia Rady, które odbyło się 25 lutego, przedstawiono już kilka kwestii, którymi ten organ powinien zająć się w pierwszej kolejności. Wśród nich można wymienić m.in. wypracowanie standardów dostępności w budynkach ochrony zdrowia. Oprócz tego uczestnicy spotkania wskazali, że w związku z wyborami – konieczne jest zadbanie o to, by wszelkie potrzebne wyborcy informacje były dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnością – na przykład osób głuchych lub niewidomych.

Marka dostępność – polska specjalność

Podczas posiedzenia powstał też pomysł stworzenia grupy, która zajmie się promocją technologii wspierających osoby z niepełnosprawnością i szeroko rozumianą dostępnością, roboczo nazwaną Accestech. Ten pomysł szczególnie spodobał się przedstawicielom ministerstwa inwestycji i rozwoju (MIiR), którzy chcą, by technologie wspierające osoby z niepełnosprawnością stały się polską specjalnością i przyczyniły się do rozwoju polskiej gospodarki. Jeszcze w tym roku zostaną zainicjowane konkursy dla twórców tego typu rozwiązań technicznych. Na ten cel ma zostać przekazanych 190 milinów złotych.
- Zależy nam, żeby standardy dostępności były wprowadzane także przez sektor prywatny. Były czymś naturalnym, a nie narzuconym wymogiem. Chcemy, by dostępność stała się polską marką - elementem rozwojowym polskiej gospodarki – tłumaczył minister Kwieciński. – Super byłoby, gdyby polskie firmy się w tym specjalizowały – skwitował minister i zapowiedział, że jego resort będzie służył pomocą przedsiebiorcom, zajmującym się dostępnością i tworzeniem technologii wspierających osoby z niepełnosprawnością.

Projekty, programy, inwestycje

Przy okazji posiedzenia przedstawiono też działania, które już mają miejsce w ramach programu Dostępność Plus – programy likwidacji barier w szkołach i placówkach służby zdrowia. Podobne programy mają zostać uruchomione już wkrótce – dla uczelni i samorządów.
Przedstawiciele ministerstwa chwalili się też inwestycjami w nowoczesne pociągi czy szkoleniami dla 1600 osób z kadr administracji architektoniczno-urbanistycznej. Planowane są też szkolenia m.in. dla osób zajmujących się zatrudnianiem w instytucjach publicznych i pracowników transportu publicznego.
- Powstają specjalistyczne centra wspierające edukacje włączającą - ma ich być w sumie 16 – zapowiadał Przemysław Herman, zastępca dyrektora Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego w resorcie rozwoju. – Powstanie też 14 innowacyjnych placówek opieki środowiskowej. To są miejsca, gdzie osoby po kryzysach psychichcznch i z zaburzeniami będą mogły otrzymać pomoc, bez konieczności pobytu w szpitalu psychiatrycznym – podkreślił.
Zapowiedział też powstanie mieszkań chronionych i treningowych, jak również uruchomienie usług asystencko-opiekuńczych, które mają objąć 21,8 tys. osób. Przedstwiciel ministerstwa przypomniał też o dwóch projektach, które będą realizowane jeszcze w tym roku: projekt Asystent, z którego finansowane będzie szkolenie i utrzymanie psów przewodników i psów asystujących dla osób niewidomych oraz projekt KOMON, czyli centrum wspierające mobilność osób z niepełnosprawnością.

Więźniowie czwartego piętra

Jedną z najbardziej palących do rozwiązania kwestii w ramach programu Dostępność Plus są bariery architektoniczne i tzw. więźniowie czwartego piętra, czyli osoby, które z powodu braku dostosowania budynku (przede wszystkim braku wind) nie mogą wydostać się ze swoich mieszkań.
- Chcemy zapewnić wsparcie finansowe dla tego typu przedsięwzięć poprzez udostępnienie instrumentów finansowych, dzięki którym spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe mogłyby skorzystać, jeśli zdecydowałyby się na montaż wind – powiedział minister Jerzy Kwieciński. – Staramy się też, by w budownictwie mieszkaniowym zapewniony był procent mieszkań, kierowanych do osób z niepełnosprawnościami. W programie Mieszkanie Plus dwadzieścia procent budowanych mieszkań ma być dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnością – dodał minister, który zauważył, że choćby w Singapurze wymaga się obecnie, by wszystkie powstające budynki mieszkalne były dostosowane.
By przyśpieszyć proces likwidacji barier i uwalniania „więźniów czwartego piętra” ministerstwo przygotowuje specjalną ekspertyzę.
- W tej chwili prowadzimy ekspertyzę, która ma na celu zinwentaryzowanie problemów tzw. więźniów czwartego piętra - czyli mieszkańców budynków wybudowanych dawno temu lub o wysokości 4 pięter, niewyposażonych w dźwigi osobowe – tłumaczył Piotr Krasuski. – Ekspertyzę chcemy zaprezentować w maju, a na jej podstawie opracować, korzystając ze środków budżetowych, program finansowania w postaci preferencyjnych instrumentów finansowych. Jeszcze w tym roku będą one uruchomione – zapowiedział dyrektor.
Jak się okazuje, to nie jedyne działania na rzecz dostępności mieszkań.
- Podejmujemy działania, by inwestorzy, głównie gminy, budujący mieszkania komunalne zadbali o to, by część z nich była dostosowana – podkreślił Przemysław Herman.

Ustawa o dostępności

Kluczową dla wszystkich planów jest Ustawa o Dostępności – to pierwszy tak kompleksowy dokument, uwzględniający potrzeby z wielu dziedzin życia osób z niepełnosprawnością. Projekt został zaprezentowany w listopadzie 2018 roku.
W trwających do końca stycznia 2019 roku konsultacjach do ustawy zgłoszono ponad 500 różnych uwag, co świadczy o ogromnym zainteresowaniu tematyką ustawy. Uwagi dotyczyły m.in. kwestii akredytacji organizacji dostępności, kar finansowych za brak dostępności czy rozróżnienia potrzeb seniorów.
- Pracujemy nad uwagami przekazamymi nam w ramach konsultacji. Plan jest taki, by w kwietniu ustawa trafiła do Komitetu Rady Ministrów, a w maju pod obrady Rady Ministrów. W czerwcu ustawa powinna trafić do parlamentu, a w sierpniu do prezydenta – tłumaczyła Paulina Pietrasik-Stippa z Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego.
Jednym z zadań nowopowołanej Rady będzie więc czuwanie nad przechodzącym kolejne etapy legislacji projektem, tak by rzeczywiście służył on czynieniu naszego kraju bardziej dostępnym – do tej pory wiele osób, instytucji i organizacji uważa potrzeby osób z niepełnosprawnością za drugorzędne, a samą dostępność za kolejny administracyjny wymóg, którego najlepiej byłoby się pozbyć.

Pilnujmy swoich interesów

- W tej chwili w parlamencie procedowany jest rządowy projekt ustawy o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych – wskazał członek Rady Dostępności Jacek Zadrożny, specjalista od dostępności cyfrowej, sam będący osobą niewidomą. – W projekcie ustawy obowiązek dostępności stron internetowych został nałożony także na wybrane organizacje pozarządowe. Podczas tej komisji przedstawiciel Łódzkiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych „wyawanturował” usunięcie tego wymogu – poinformował Jacek Zadrozny.
Wskazał przy okazji, że w ustawie przewidziano nie tylko kary za brak dostępności, ale też konkretne rozwiązania dla instytucji czy organizacji, które nie są w stanie same pokryć kosztów, wynikajacych z dostosowania swojej strony.
Jacek Zadrożny zaapelował o wystosowanie przez Radę pisma, dotyczącego przywrócenia wymogu dostępności stron internetowych organizacji, zajmujących się osobami z niepełnosprawnością. Pomysł ten poparł minister Kwieciński. Zdaniem Jacka Zadrożnego – sytuacja z ustawą o dotępności stron internetowych jest dowodem na to, że osoby z niepełnosprawnością muszą same pilnować swoich interesów. W tym celu właśnie powstała Rada Dostępności.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:13 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 4 (195), luty 2019

Niebieskie światło – co to jest i jak wpływa na nasze zdrowie?
Sztuczne oświetlenie, smartfony, laptopy i telewizory, które na dobre weszły do naszego życia, emitują światło niebieskie, które może szkodzić naszym oczom. Światło niebieskie znamy od zawsze, bo jest ono częścią światła widzialnego – to część widma fal elektromagnetycznych, które są dla nas źródłem informacji wzrokowej.
Dopiero od niedawna mówi się o jego szkodliwości. A wszystko za sprawą postępu technologicznego.
Często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele czasu spędzamy przed monitorami urządzeń cyfrowych. Zaczynamy i kończymy dzień od sprawdzenia wiadomości SMS i „polubień” pod zdjęciami na Facebooku czy Instagramie. „Czas przed ekranem” to jedna z nowych funkcji pozwalająca podejrzeć, w jaki sposób oraz jak długo wpatrujemy się w smartfona. I co się okazuje? Średnio 5–6 godzin dziennie korzystamy z urządzeń cyfrowych. Nie mówiąc o pracy przy komputerach i „zimnych” żarówkach, które również są źródłem emisji światła niebieskiego.
Kiedyś ludzie żyli od wschodu do zachodu słońca, podporządkowując swój dzień naturalnemu oświetleniu. Wstawali o świcie, a spać chodzili po zmroku. Nasze pokolenie kładzie się do łóżek bardzo późno, i to wcale nie dlatego, że wieczorami ciężko pracuje. Wręcz przeciwnie – wydaje nam się, że oglądając film na laptopie czy surfując po sieci – odpoczywamy, a tak naprawdę nasze oczy i mózg non stop są w gotowości do działania.

Oczy łzawią, pieką i chorują
Jak wygląda typowy rodzinny wieczór? Wszyscy siedzą razem w salonie oświetlanym energooszczędną świetlówką. Ktoś ogląda mecz lub serial na plazmowym telewizorze, przy okazji lajkując coś na Facebooku. Nastolatek prowadzi ożywioną konwersację via smartfon, a jego młodsze rodzeństwo zbiera pokemony na tablecie. Każdy robi to, co lubi. Dzień jak co dzień.
Później jednak wszyscy mają kłopoty z zasypianiem i ze wzrokiem. Oczy łzawią, szczypią, są zaczerwienione. Większość nawet nie przypuszcza, że źródłem tych problemów jest wpatrywanie się w urządzenia emitujące niebieskie światło, czyli monitory LED i LCD, tablety, laptopy, komputery, smartfony, wyświetlacze GPS. Im bardziej zaawansowany technologicznie i nowocześniejszy ekran, tym większa emisja niebieskiego światła.

Regularne korzystanie z urządzeń emitujących niebieskie światło, szczególnie jeśli nie robimy przerw w pracy wzrokowej, może indukować szereg skutków ubocznych. Przemęczenie oczu to tylko pierwszy, początkowo niegroźny objaw. Problem zaczyna się, gdy zaburzenia powierzchni oka i suche oko stają się przewlekłe, a kumulacja potencjalnie szkodliwej części pasma światła niebieskiego prowadzi do uszkodzenia fotoreceptorów w obrębie siatkówki. Dzieje się tak między innymi dlatego, że długość fal światła niebieskiego znajduje się blisko ultrafioletu, którego promieniowanie jest dla ludzi szkodliwe. Wpływ światła kumuluje się latami i zależy od jego natężenia – mówi dr nauk medycznych Anna Maria Ambroziak, specjalistka chorób oczu z Centrum Okulistycznego „Świat Oka” w Warszawie.

Niebieskie światło może zaburzać procesy metaboliczne zachodzące w siatkówce oka. W efekcie czego może powstawać więcej wolnych rodników, które uszkadzają komórki receptorowe, powodując ich obumieranie i prowadząc do uszkodzenia wzroku – tłumaczy dr Ambroziak.

Syndrom oka biurowego. Syndrom widzenia komputerowego.
Nieprzyjemne uczucie dyskomfortu, suchości, pieczenia i łzawienie oczu to efekty wielogodzinnej pracy przy komputerze, szczególnie w klimatyzowanych bądź ogrzewanych, niewietrzonych i źle oświetlonych pomieszczeniach. Zjawisko to dotyczy ponad 80% pracowników biurowych spędzających wiele godzin przed monitorem komputerowym. Jednym z pierwszych objawów jest uczucie piasku pod powiekami oraz przekrwienie spojówek, powstające na skutek wysychania powierzchni oka. Powodem jest zmniejszona częstotliwość mrugania i niestabilność naszych łez. Wielogodzinna praca przed ekranem komputera może powodować także zaburzenia akomodacji, które manifestują się wrażeniem zamglenia obrazu i wahania ostrości wzroku. Innymi objawami są nadwrażliwość na światło, bóle oczu i głowy, bóle karku, przewlekły stres i zmęczenie.

Zdrowy rozsądek najlepszym lekarstwem
Jak uchronić się przed nieprzyjemnymi skutkami niebieskiego światła? Jest kilka rozwiązań. I nie mówimy tu bynajmniej o wyrzuceniu do kosza urządzeń cyfrowych emitujących niebieskie światło. Dobrym rozwiązaniem są okulary, a dokładnie rzecz ujmując – soczewki okularowe z powłoką antyrefleksyjną, która zmniejsza niekorzystne działanie światła niebieskiego. Każdy, kto korzysta z komputera w pracy, niezależnie czy ma wadę wzroku czy nie, powinien przede wszystkim pamiętać o prawidłowym mruganiu, może również używać okularów ze specjalną powłoką – dodaje dr Ambroziak.

Warto zmienić nawyki
Zacznijmy od ustawienia jasności monitora i obniżenia temperatury kolorów wyświetlanego obrazu. Dobrym pomysłem są powłoki na ekrany LCD, ograniczające przenikanie niebieskiego światła. Ponadto wiele firm wprowadziło bezpłatne aplikacje na telefony komórkowe, które automatycznie przyciemniają wyświetlacz i ograniczają emisję niebieskiego światła. Jednak niezależnie od aplikacji przyciemniających wyświetlacze naszych telefonów dobrze jest ograniczyć na kilka godzin przed snem przeglądanie tabletu czy smartfona i pozwolić naszemu organizmowi na pełną regenerację.
Naturalnie jak zawsze ważna jest świadomość i profilaktyka. Wzrok powinniśmy kontrolować przynajmniej raz w roku. Poza tym do zachowania prawidłowej kondycji naszych oczu potrzebna jest nie tylko odpowiednia higiena pracy i snu, ale także aktywność fizyczna, naturalne oświetlenie i prawidłowo zbilansowana dieta. Warto wprowadzić do naszego menu więcej roślin, szczególnie tych liściastych, np.: jarmuż, szpinak oraz zdecydowanie ograniczyć mięso i wyeliminować „wyroby jedzeniopodobne”.
Ochrona wzroku przed niebieskim światłem, badania profilaktyczne, odpowiednia higiena pracy i snu oraz zbilansowana dieta pozwolą nam długo cieszyć się dobrą kondycją naszych oczu. Pamiętajmy, że jak we wszystkim konieczny jest zdrowy rozsądek. Korzystanie z wynalazków i nowych technologii – tak, ale rozumnie. Zawsze lepiej spotkać się ze znajomymi i porozmawiać w realnym świecie w naturalnym oświetleniu, niż spędzać samotnie czas w domu z laptopem czy smartfonem.

Źródło: Centrum Okulistyczne Świat Oka
https://swiatoka.pl/
https://www.facebook.com/SwiatOkaCentrumOkulistyczne/

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:14 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Dane osobowe i RODO. Jak sobie radzić z natrętnymi telemarketerami? Stosują sprytne sztuczki
Źródło: Polska the Times 26.02.2019 r.

Dane osobowe i RODO. Te dwa tematy wywołują sporą dyskusję w sieci, a natrętni telemarketerzy potrafią uprzykrzać nam codzienne życie. Opracowaliśmy dla Was zestaw informacji na temat tego, co jest a co nie jest legalne w związku z obowiązującymi przepisami, jakie nasze dane są chronione, a także - w jaki sposób możemy wpływać na to, gdzie znajdują się informacje o nas.

Co to są dane osobowe? Zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (t. j. Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 ze zm.) tzw. RODO, za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.
Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne (art. 6 ust. 2 ustawy). Stosownie do ust. 3 powołanego przepisu, informacji nie uważa się za umożliwiającą określenie tożsamości osoby, jeżeli wymagałoby to nadmiernych kosztów, czasu i działań.

Dane osobowe to m.in.:

imię i nazwisko,

cały adres, pod którym mieszkamy,

adres e-mail,

numer telefonu,

numer PESEL,

dane biometryczne, w tym odciski linii papilarnych, siatkówka oka czy DNA, a także cechy fizyczne, fizjologiczne, ekonomiczne, kulturowe czy społeczne.

Danymi osobowymi nie są na przykład:

samo imię,

samo nazwisko,

ulica, miasto,

data urodzenia.

Dane osobowe a telemarketing

Wielu z nas spotkało się z natarczywymi telefonami telemarketerów, którzy - nie wiadomo skąd - posiadają nasz numer telefonu i próbują sprzedać czy zareklamować oferowane przez ich firmę usługi. Dla tych, którzy borykają się z podobnym problemem, przygotowaliśmy krótki poradnik, w którym wyszczególniliśmy kilka podstawowych zasad, których należy przestrzegać w kontakcie z "marketingowcami". Wiele stosowanych przez nich sztuczek nie jest zgodnych z prawem, o czym nie każdy z nas wie.

1. Dowiedz się, skąd dzwonią

Jeśli otrzymujesz notorycznie telefony od telemarketerów - kiedy zadzwonią, a Ty odbierzesz, zapytaj z jakiej dokładnie firmy dzwoni dana osoba. Zgodnie z przepisami RODO marketer musi udzielić ci takiej informacji, o czym niewielu z nas wie.
- Poważnym problemem jest również to, że administratorzy często ukrywają swoją tożsamość, nie podają pełnych informacji o sobie, stąd nie zawsze możemy dociec, kto przetwarza nasze dane. Często też nie jest odnotowywany sprzeciw wobec przetwarzania danych osobowych czy żądanie usunięcia tych danych – wylicza w rozmowie z agencją Newseria Biznes Weronika Kowalik, dyrektor zespołu ds. sektora prywatnego w Urzędzie Ochrony Danych Oso

2. Pamiętaj! Numer telefonu to dane osobowe

Zgodnie z art. 4 pkt 1 RODO numer telefonu stanowi dane osobowe - po tym numerze i naszym głosie, który jest powiązany z danym numerem, można nas bezpośrednio i szybko zidentyfikować.
Mimo tego, co czasami mówią marketerzy, macie prawo do usunięcia swojego numeru telefonu z bazy.




3. Nie wierz w słowa: "Ten numer został wybrany losowo"

Pewnie spotkaliście się z takim określeniem, że wasz numer telefonu został wylosowany a rozmówca nie wie, z kim rozmawia. Zgodnie z RODO - jest to nielegalne. Firma, która posiada dane osobowe innych osób i nimi zarządza, a także je przetwarza, ma obowiązek odpowiedniego zabezpieczania tych danych. A więc, nie jest możliwe, że "wyczarowuje je z kosmosu". Jeśli twierdzi, że tak jest - tym bardziej musicie znać nazwę tej firmy i w efekcie - zgłosić ją do odpowiednich organów.
– Jeżeli w trakcie rozmowy telefonicznej rozmówca będzie twierdził, że nie jest administratorem danych, tylko przetwarza je na zlecenie, to uzyskując informację o tym, kto jest docelowym administratorem, możemy skierować do niego odpowiednie pismo. Wtedy mamy dowód, że wystąpiliśmy o nasze prawa, a firma ich nie respektuje. Wtedy także możemy złożyć skargę do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – mówi Weronika Kowalik, dyrektor zespołu ds. sektora prywatnego w UODO.

4. Czytaj klauzule i usuwaj swoje dane - żądaj tego, masz prawo

Jeszcze raz podkreślamy, że każdy z nas ma prawo do żądania usunięcia swoich danych osobowych z bazy.
Poza tym bardzo istotne jest czytanie wszelkich klauzul, które podpisujemy. – Ważne jest ich rozumienie, zastanowienie się, na ile są precyzyjne. Każda zbyt szeroka klauzula oznacza, że nasze dane mogą powędrować od jednego administratora do drugiego i możemy stracić kontrolę nad procesem ich przetwarzania. Warto być ostrożnym i nie podpisywać zgód, których nie rozumiemy – podkreśla Weronika Kowalik, dyrektor zespołu ds. sektora prywatnego w UODO.

6. Złóż skargę

Jeśli telemarketer dalej nas nęka - warto pokusić się o złożenie sprawy do UODO i UKE. O czym piszemy dokładniej w tym materiale: RODO. Urząd Ochrony Danych Osobowych będzie kontrolować instytucje prywatne i państwowe.

Trzeba przede wszystkim pamiętać, aby:

• nie podawać swoich danych osobowych nieznanym firmom,
• nie publikować ich w sieci,
• nie brać udziału w konkursach internetowych, gdzie dane są wymagane,
• nie uczestniczyć w losowaniach czy SMS-owych konkursach.

SkyCash - dane osobowe

W ostatnim czasie mogliście dostać informacje od firmy SkyCash o konieczności weryfikacji waszych danych osobowych. W lipcu 2018 roku zaczęła obowiązywać Ustawa o Przeciwdziałaniu Praniu Pieniędzy oraz Finansowaniu Terroryzmu (AML), która nakłada w określonych sytuacjach na podmioty takie jak SkyCash obowiązek identyfikacji swoich użytkowników. Stąd informacja o konieczności potwierdzenia i/czy uzupełnienia danych. Weryfikacja potrzebna jest do korzystania z Rachunku SkyCash w celu płatności za bilety i usługi dostępne w aplikacji. Potwierdzenie tożsamości jest niezbędne np. w celu dokonywania wypłat środków za pomocą bankomatów czy przekazywania je na Rachunek innych użytkowników. Firma SkyCash chce posiadać o nas takie informacje, jak: imię i nazwisko, numer PESEL, rodzaj dowodu tożsamości (dowód osobisty, paszport) i jego numer, adres zamieszkania (uwaga - musi zgadzać się z adresem, jakim dysponuje Twój bank), informację o Twoim obywatelstwie i potwierdzenie Twoich danych osobowych przelewem na dowolną kwotę (np. 1 zł), która zasili Twój Rachunek SkyCash po weryfikacji.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:16 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Startuje 9. edycja „Tańca z gwiazdami”. Kibicujmy Joannie Mazur, niedowidzącej biegaczce!
Źródło: niepełnosprawni.pl 01.03.2019
Autor: Mateusz Różański

Rusza 9. edycja emitowanego w telewizji Polsat programu „Taniec z gwiazdami”. Jedną z uczestniczek będzie niedowidząca biegaczka i wielokrotna medalistka Joanna Mazur! To trzecia już osoba z niepełnosprawnością – po Iwonie Cichosz i Janie Meli, która występuje w polskiej edycji programu.
Ostatnim ogromnym sukcesem Joanny Mazur i przewodnika Michała Stawickiego były dwa złote, srebrny i brązowy medal z Mistrzostw Europy w lekkoatletyce w 2018 roku. Wcześniej zdobyli m.in. złoty i srebrny krążek na Mistrzostwach Europy we Włoszech czy złoto, srebro i brąz na lekkoatletycznych Mistrzostwach Świata w Londynie w 2017 roku. W tym samym roku zwyciężyli w plebiscycie Przeglądu Sportowego na Niepełnosprawnego Sportowca Roku.
Teraz utytułowanej biegaczce przyjdzie zamienić bieżnię na parkiet i stanąć do walki o Kryształową Kulę. Partnerem Joanny Mazur jest tancerz Jan Kliment, który partnerował w poprzedniej edycji programu Natalii Szroeder. To właśnie ta para zwyciężyła w poprzedniej edycji „Tańca z gwiazdami”, o włos pokonując tancerza Stefano Terrazino i Iwonę Cichosz, głuchą modelkę i aktorkę.

Czy Joannie Mazur uda się powtórzyć sukces Iwony Cichosz? A może to ona sięgnie po Kryształową Kulę? Przekonamy się już wkrótce!

Pierwszy odcinek 9. serii programu „Taniec z gwiazdami” już dziś - w piątek 1 marca o godz. 20:05 w telewizji Polsat.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:19 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Poprawić jakość życia osób z dysfunkcją wzroku – postulaty Polskiego Związku Niewidomych
Źródło: BIP nr 4 (195), luty 2019

Prezes ZG PZN, Anna Woźniak-Szymańska, 6 lutego br. złożyła na ręce kilku podmiotów – Ministra Zdrowia, Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, Prezesa Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych, Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku – list przedstawiający postulaty środowiska ws. poprawy świadczeń gwarantowanych w zakresie rehabilitacji osób z dysfunkcją narządu wzroku. Poniżej znajdą Państwo zalecenia skierowane przez Polski Związek Niewidomych do wspomnianych wcześniej instytucji. Zostały one podzielone na dwa obszary problemowe – egzekwowanie świadczeń gwarantowanych na rehabilitację leczniczą oraz zaopatrzenie osób słabowidzących w pomoce medyczne poprawiające widzenie.

1. Problemy z egzekwowaniem świadczeń gwarantowanych na rehabilitację leczniczą, w tym rehabilitację osób z dysfunkcją wzroku (dot. rozporządzenia Ministra Zdrowia z dn. 6 listopada 2013 ws. świadczeń gwarantowanych z zakresu rehabilitacji leczniczej).
Postulat 1: Konieczne jest obligatoryjne skierowanie na rehabilitację osób z dysfunkcją narządu wzroku pacjentów tracących wzrok.
Postulat 2: Do skierowania na rehabilitację osób z dysfunkcją narządu wzroku powinien mieć również uprawnienia lekarz podstawowej opieki zdrowotnej.
Postulat 3: Konieczna jest zmiana standardu realizacji świadczenia odrębnie dla dzieci i dorosłych.
Postulat 4: Konieczne jest włączenie do zespołu rehabilitacji optometrystów.
2. Problemy w zaopatrzeniu osób słabowidzących w wyroby medyczne poprawiające widzenie.
Postulat 5: Konieczne jest zwiększenie limitu dofinansowania do soczewek okularowych przy wadach wzroku wymagających korekcji +/-6 dioptrii oraz do pomocy optycznych.
Postulat 6: Konieczne jest skrócenie okresu użytkowania pomocy optycznych.
Postulat 7: Konieczne jest wprowadzenie do wykazu wyrobów medycznych, pomocy optoelektronicznych i pomocy nieoptycznych, np. okularów z filtrami medycznymi czy profesjonalnego oświetlenia.
Postulat 8: Konieczne jest rozszerzenie wykazu osób uprawnionych do wystawiania zaleceń na zaopatrzenie w wyroby medyczne wykonywane seryjnie, takie jak: soczewki okularowe, epiprotezy, lupy, monookulary, okulary lupowe, lornetkowe, o optometrystę i rehabilitanta wzroku/tyflopedagoga.
13 lutego br. do PZN wpłynęła odpowiedź z Narodowego Funduszu Zdrowia. Podajemy jej fragment: „(…) postulaty dotyczą zmian, które powinny być unormowane prawnie w rozporządzeniu Ministra Zdrowia odnoszącym się do świadczeń gwarantowanych dla rehabilitacji leczniczej. Centrala NFZ nie jest autorem przepisów, które wpływają na zmianę w funkcjonowaniu świadczeń gwarantowanych w zakresie rehabilitacji osób z dysfunkcją narządu wzroku, a jedynie określa warunki zawierania i realizacji umów w rodzaju: rehabilitacja lecznicza, np. dla rehabilitacji osób z dysfunkcją narządu wzroku. Jednocześnie informuję, że obecnie trwają prace nad zmianą rozporządzenia świadczeń gwarantowanych rehabilitacyjnych i ich wyceny. Projekt zmienionego rozporządzenia będzie przedstawiony do konsultacji i Świadczeniodawcy będą mogli zgłosić swoje uwagi”.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:21 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Bulwersujące! Pieniądze na projekty LGBT są, tymczasem warszawski ratusz obciął godziny opiekunom osób niepełnosprawnych. "Nieludzkie"
Źródło: wpolityce.pl 04.03.2019

Dramat osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Warszawie. Stołeczny ratusz drastycznie zmniejszył liczbę godzin opiekunów osób niepełnosprawnych. Sprawę przedstawiła „Gazeta Wyborcza”.
Pracuję w tym zawodzie 25 lat i takiego bajzlu nigdy nie było. (…) Żeby podnieść stawkę, zabrali godziny. I co ja powiem pani, do której przychodzę trzy lata? Że nie interesuje mnie już, co się u niej dzieje? To osoba samotna z upośledzeniem umysłowym, nadużywająca alkoholu. Trzeba jej pilnować, żeby nie piła, nie zapraszała na libacje. Z 16-18 godzin, jakie dla niej miałam w miesiącu, zostało 9.
— powiedziała w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” terapeutka Elżbieta Golińska.
Zgłaszane nam przez pracowników zmniejszenie limitów godzin to próba szukania oszczędności przez miasto na usługach adresowanych do jednej z najbardziej wrażliwych grup odbiorców: osób starszych, schorowanych, samotnych. Pracownicy widzą, że nie są w stanie zapewnić tym ludziom odpowiedniej opieki, zgłaszają to do ośrodków dzielnicowych. Wiemy, że część tych ośrodków interweniowała w CUS, ale bez rezultatów. Problem istnieje praktycznie w każdej dzielnicy
— mówił z kolei Paweł Maczyński z Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej.
emerytowana nauczycielka, 76-letnia pani Bogusława w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” opowiedziała o swojej dramatycznej sytuacji.
Ja już rozmawiałam z panią z opieki społecznej. Mówię jej: „Jak można pozbawić człowieka pomocy, to jest nieludzkie”. Usłyszałam, że są domy opieki społecznej, domy starców, i ona może mnie umieścić w takim domu. Bardzo dziękuję. Ja wiem, że taki pensjonariusz sporo kosztuje państwo, bo to i opieka lekarska, i pielęgniarska, i kuchnia, pranie, sprzątanie. A ja proszę o opiekunkę, która tyle nie kosztuje. Umysł mam całkiem sprawny. Pójdę do domu opieki i co? Będę w pokoju z panią, która na przykład gada od rzeczy? Mówię: „To już mi lepiej załatwcie eutanazję. Wszyscy będą zadowoleni, a najbardziej ZUS. Jestem zdesperowana
— powiedziała.
Magdalena Łań z biura prasowego ratusza potwierdza informację, że liczba godzin opieki jest mniejsza, ponieważ nie zabezpieczono na to odpowiednich funduszy w budżecie miasta.

Środki na realizację usług opiekuńczych będą sukcesywnie zwiększane z rezerwy będącej w dyspozycji miasta Warszawy po zatwierdzeniu zmian zgodnie z procedurami budżetowymi miasta
— zaznaczyła Łań.
To szokujące, że Rafał Trzaskowski i stołeczny ratusz znaleźli pieniądze na projekty ideologiczne, takie jak Tramwaj Różnorodności i hostel LGBT, natomiast brakuje pieniędzy na godną opiekę nad osobami niepełnosprawnymi.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:23 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: BIP nr 4 (195), luty 2019

Łódzkie Centrum Kultury Młodych zaprasza do udziału w projekcie „Do zobaczenia”, którego celem jest integracja osób widzących i niewidomych. W ramach tej inicjatywy będą odbywać się różne spotkania, zajęcia savoir-vivre, warsztaty plastyczne i taneczne oraz wystawy. Udział w projekcie jest bezpłatny, wciąż można się na niego zapisywać. Pierwsze zajęcia odbędą się 27 lutego br. w Centrum Kultury Młodych na ul. Lokatorskiej 13 w Łodzi.
Więcej na ten temat można przeczytać na: ckm.lodz.pl lub dzwoniąc pod numer: 42 684 24 02.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:34 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: rdn.pl 05.03.2019

Rządowy program ma zlikwidować bariery architektoniczne, a także zapewnić mobilność i pracę dla tych osób.
Podczas wizyty w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w podtarnowskich Dwudniakach wicepremier Beata Szydło, zapowiedziała wielomilionowe wsparcie na różne projekty usprawniające życie.
– W życiu i przestrzeni publicznej jest tak wiele barier, które są utrudnieniem dla normalnego funkcjonowania i dla osób niepełnosprawnych, ale też dla osób starszych. W związku z powyższym, przygotowany ten program, ma niwelować te bariery. To jest program bardzo szeroki, który będzie realizowany w samorządach.
Według rządowych planów w najbliższych miesiącach mają się zmniejszyć kolejki do lekarzy specjalistów. – Często osoby niepełnosprawne maja problemy z szybką terapią – mówi wiceminister zdrowia Józefa Szczurek – Żelazko.
– Dostępność do świadczeń leczniczych to nie tylko dostępność architektoniczna. To również zmiany organizacyjne, które ułatwią szczególnie osobom niepełnosprawnym czy seniorom, korzystanie ze świadczeń zdrowotnych, dotarcie do podmiotu leczniczego. Ale to również dostępność cyfrowa, przyjazne strony internetowe, możliwość zarejestrowania się w formie elektronicznej.
Rządowy program zakłada również dostosowanie szkół i uczelni dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. – Nowe obiekty nie wymagają korekt architektonicznych, ale wiele starych budynków ma zostać przebudowanych – podkreśla Adam Hamryszczak, z ministerstwa inwestycji i rozwoju.
– Gros środków pieniężnych, będzie skierowane na stworzenie takiej modelowej dostępnej dla wszystkich szkoły podstawowej. Tak samo myślimy również o szkołach wyższych. Chcemy środki związane z tym programem, skierować na poprawę transportu. Myślimy o projektowaniu uniwersalnym zarówno dworców kolejowych jak i peronów. Dużo takich działań jest realizowanych w ramach tego programu.
Na wsparcie będą mogły liczyć również samorządy oraz zakłady pracy dla osób niepełnosprawnych. Jak mówi reporterowi RDN dyrektor Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych Marlena Maląg, nowe projekty pozwolą na zakup pomocy medycznych, a także środków transportu.
– Program, który jest szczególnie związany z zakupem sprzętu, takiego jak np. skutery. W tym roku po raz pierwszy będziemy mogli kupić z tych pieniędzy skutery czterokołowe. To także przygotowanie dla ponad 5 tysięcy kierowców. Planujemy przeszkolić ich w ramach dostępności. Aby ich codzienna praca mogła ułatwiać życie osobom z niepełnosprawnościami.
Rządowy program „Dostępność Plus” ma być realizowany do 2025 roku. Rząd zamierza każdego roku przeznaczać na wsparcie dla osób niepełnosprawnych blisko 25 miliardów złotych.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:49 
Offline

Dołączył(a): N maja 26, 2013 00:42
Posty: 1853
Źródło: prawo.pl 05.03.2019
Paweł Żebrowski

Następuje powolna degradacja Zakładów Pracy Chronionej (ZPCh) oraz Spółdzielni Inwalidów i Niewidomych, przez co zmniejsza się szanse na udane włączenie osób niepełnosprawnych na rynek pracy - uważa NSZZ "Solidarność" i postuluje zmiany w finansowaniu zatrudniania osób z niepełnosprawnościami. Z kolei doradca Zarządu Fundacji Aktywizacja Agata Gawska wskazuje, że z roku na rok zmniejsza się zatrudnienie w ZPCh, natomiast rośnie ono na otwartym rynku pracy. - Zmniejsza się zatem potrzeba wyspecjalizowanych miejsc pracy - dodała.

Coraz mniej spółdzielni

Związkowcy chcą, żeby sprawą zajęła się Rada Dialogu Społecznego. Wskazali, że z kilkuset spółdzielni, w których w latach dziewięćdziesiątych pracowało ponad 200 tys. osób niepełnosprawnych, aktualnie pozostało 150. - W ubiegłym roku pracowało w nich już tylko 35 tys. osób niepełnosprawnych. Szczególnie znacząco spadło zatrudnienie w spółdzielniach niewidomych - do poziomu 1700 w 2017 r. Zmniejszanie się liczby spółdzielni oraz pogarszanie się kondycji finansowej u większości z nich - postępuje coraz szybciej. Uważamy, że jest to już ostatni moment na podjęcie działań zmierzających do zatrzymania procesu degradacji ZPCh, Spółdzielni Inwalidów i Niewidomych, a co za tym idzie uratowania miejsc pracy dla osób, które nie mogą znaleźć pracy na otwartym rynku - czytamy w stanowisku.
Głównym postulatem związkowców jest zwiększenie dotacji budżetu państwa na dofinansowanie zatrudnienia osób niepełnosprawnych, tak aby obligatoryjnie wynosiło 30 proc. budżetu PFRON (zaplanowanego na dofinansowanie zatrudnienia osób niepełnosprawnych). "Solidarność" zwróciła uwagę, że obecny przepis, który pozwala na dofinansowanie do 30 proc., pozostawia bardzo duże pole manewru ministrowi finansów. Ponadto "S" chce zwiększania kwoty dotacji z 600 do 900 zł na zatrudnienie pracowników niepełnosprawnych z orzeczoną chorobą psychiczną, upośledzonych umysłowo, z całościowym zaburzeniami rozwojowym lub epilepsją oraz niewidomych.
"Solidarność" proponuje również, aby do co najmniej 30 proc. zwiększyć minimalny pułap środków zakładowego funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych, które mają być przekazane na pomoc indywidualną dla niepełnosprawnych pracowników Zakładu Pracy Chronionej.

Mniej osób zatrudnionych w ZPCh, za to więcej na otwartym rynku pracy

Doradczyni Zarządu Fundacji Aktywizacja ekspertka ds. rynku pracy Agata Gawska zwróciła uwagę, że z roku na rok zmniejsza się zatrudnienie w Zakładach Pracy Chronionej, natomiast rośnie ono na otwartym rynku pracy. - Zmiana ta wynika z wielu czynników, wśród których jest także ten, że ZPCh-y zmieniają swój status i stają się podmiotami zaliczanymi do grona rynku otwartego. I choć wskaźnik zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami w ostatnich latach systematycznie rośnie, to tempo wzrostu jest zdecydowanie zbyt niskie w stosunku do obecnych potrzeb rynku pracy - uważa.

Mniejsza potrzeba tworzenia wyspecjalizowanych miejsc pracy - ZPCh

Jej zdaniem postęp technologiczny i rosnąca otwartość pracodawców, a także świadomość samych zainteresowanych pozwala osobom z niepełnosprawnościami podejmować pracę w środowisku otwartym i na bardzo różnych stanowiskach. - Zmniejsza się potrzeba wyspecjalizowanych miejsc pracy. Zakłady Pracy Chronionej są nieodłącznym elementem polityki zatrudnienia tej grupy osób - uważa ekspertka.
- Niemniej należy pamiętać, że zatrudnienie w takich miejscach powinno być dedykowane osobom o największych trudnościach (w utrzymaniu zatrudnienia), pozostała grupa z powodzeniem odnajdzie się w warunkach rynkowych tym samym dalsze inwestowanie w ten sektor należałoby poprzedzić rzetelną analizą, nie tyle sytuacji tych podmiotów, ale sytuacji gospodarczej kraju w ogóle - dodała.
Według Gawskiej położenie nacisku na rozwój aktywnych instrumentów rynku pracy to rekomendowany kierunek działań w obszarze polityki rynku pracy - ze szczególnym uwzględnieniem rynku otwartego stanowiącego 98 proc. potencjalnych miejsc pracy. - Właśnie takie działania powinny być programowane w związku z zwiększającym się budżetem PFRON, ponieważ one odpowiadają na potrzeby polskiej gospodarki, a obywatele z niepełnosprawnościami powinni być jej naturalną częścią - zaznaczyła.

Liczba osób z niepełnosprawnościami

Z szacunków PFRON wynika, że w Polsce żyje ok. 3 mln 115 tys. osób z niepełnosprawnościami (w tym ok. 2,9 mln ma 15 i więcej lat). Liczba osób niepełnosprawnych bezrobotnych i poszukujących pracy to około 70 tys. Fundusz planuje przeznaczyć w 2019 r. m.in. na dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników z niepełnosprawnościami ponad 3,4 mld zł. Samorządy na rehabilitacją zawodową i społeczną mają otrzymać blisko 1,5 mld zł.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz mar 07, 2019 08:49 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 775 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL