Portal - Informator Obywatelski Osób Niewidomych

www.defacto.org.pl
Teraz jest N sty 20, 2019 17:39

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz gru 27, 2018 08:02 
Offline

Dołączył(a): Cz kwi 11, 2013 17:55
Posty: 2058
Droga powietrzna do Anglii
Barbara Malicka

Razem z mężem i psem przewodnikiem postanowiliśmy wybrać się w podróż do Anglii na zaproszenie rodziny. Oczywiście jako osoby niewidome mieliśmy trochę dreszczyku, wybierając się po raz pierwszy samodzielnie w tak daleką podróż. W końcowym rozrachunku jednak była to wspaniała wyprawa zakończona happy endem.
Zanim wylecieliśmy samolotem z lotniska, musieliśmy załatwić kilka formalności, bez których nie wpuszczono by nas na pokład. Spraw do załatwienia było dość sporo, ponieważ przewóz psa przewodnika w samolocie wiązał się z kilkoma obowiązkami.
Mieliśmy lecieć do Birmingham w Anglii. Po wstępnych poszukiwaniach w internecie zdecydowaliśmy się na linię WizzAir, ponieważ samolot startował z lotniska im. Chopina w Warszawie, a bilety można było w prosty sposób zakupić telefonicznie w eSky. Zadzwoniliśmy pod numer 32 728 30 00 i po wstępnych rozmowach i pytaniach zarezerwowaliśmy bilety dla dwóch osób. Na bilety nie mieliśmy żadnej zniżki, ale pies przewodnik poleciał bezpłatnie. Podczas tej samej rozmowy od razu zarezerwowaliśmy pomoc na lotniskach w Warszawie i Birmingham dla osób niepełnosprawnych. Po zakończeniu rozmowy dostaliśmy maila z prośbą o przesłanie skanu orzeczeń o niepełnosprawności, międzynarodowego certyfikatu psa przewodnika oraz paszportu i szczepień psa. Przesłaliśmy wszystko od razu oprócz paszportu psa (jeszcze go wówczas nie mieliśmy), ale nie było żadnego problemu z późniejszym dosłaniem tego skanu.
Następnymi czynnościami przed wylotem były sprawy związane z psem przewodnikiem. Przede wszystkim musieliśmy wyrobić mu paszport. Na pokład samolotu należało bowiem zabrać ten dokument z informacjami na temat niezbędnych szczepień oraz międzynarodowy certyfikat psa przewodnika.
Na 48 godzin przed odlotem dokonaliśmy odprawy. Można zrobić to na stronie linii lotniczych, ale w naszym przypadku zrobiliśmy to przez telefon do eSky, ponieważ było to łatwiejsze – karty pokładowe przychodzą na podany wcześniej adres mailowy. Należy je wydrukować i zabrać ze sobą na lotnisko, bo bez tego dokumentu nie będziemy wpuszczeni na pokład.
Wylot mieliśmy o 5:55 rano, ponieważ nie było innych dostępnych lotów dla tego przewoźnika i w związku z tym musieliśmy już o 4:00 stawić się na lotnisku. Po dotarciu pod hale odlotów znaleźliśmy jeden z wielu niebieskich słupów oznaczonych jako SOS i nacisnęliśmy znajdujący się na nim przycisk. Po chwili w słupie odezwał się damski głos. Powiedzieliśmy, że zgłaszana była pomoc dla osób niepełnosprawnych. Pięć minut później podeszła do nas osoba, która miała nam pomóc dotrzeć do samego samolotu. Po oddaniu dodatkowego bagażu do luku bagażowego usiedliśmy i czekaliśmy około pół godziny na otwarcie bramek. Po tym czasie przyszło dwóch pomocników, z którymi podeszliśmy do odprawy. Tutaj spotkała nas bardzo miła niespodzianka. Mieliśmy wykupione miejsca nie obok siebie, ponieważ trzeba było za to dopłacić. Kiedy podawaliśmy dokumenty, podeszła do nas pani, która powiedziała, że zmieniła nam miejsca i że siedzimy w pierwszym rzędzie. Otrzymaliśmy trzy miejsca, aby było nam wygodnie z pieskiem. Po odprawie poszliśmy dalej do kontroli. W tym miejscu musieliśmy włożyć nasze plecaki oraz wszystkie przedmioty z kieszeni do koszy. Niestety musieliśmy też zdjąć obroże, smycz i uprząż z naszego pieska, ponieważ zawierała metalowe elementy. Kiedy już przeszliśmy przez kontrolę i wzięliśmy wszystkie nasze rzeczy, poszliśmy dalej wraz z asystą, która przeprowadziła nas przez korytarz dla personelu lotniska i pilotów. Dzięki temu nasz pies przewodnik zachowywał się spokojnie, nie napotykając wielu ludzi. Kilkukrotnie sprawdzono nasze dokumenty, aż wreszcie doszliśmy do miejsca, gdzie wychodziło się na płytę lotniska. Usiedliśmy w poczekalni i kilkadziesiąt minut czekaliśmy, aż nasz samolot zacznie wpuszczać pasażerów. Jako pierwsi weszliśmy na pokład – oczywiście cały czas przy pomocy personelu lotniska. Zasiedliśmy w pierwszym rzędzie i wysłuchaliśmy instrukcji mówionych przez polską stewardessę. Potem zostało nam już tylko czekać na start.
Po wylądowaniu musieliśmy poczekać, aż wszyscy pasażerowie wysiądą. Po wyjściu z samolotu od razu podjechał specjalny bus, który odwiózł nas do hali przylotów. Po przejściu ponownej kontroli paszportowej i odebraniu bagażu spotkaliśmy się już z naszą rodziną. Do tego momentu cały czas pomagała nam osoba z lotniska, tym razem mówiąca już po angielsku.
W Anglii zwiedziliśmy centrum Birmingham oraz pobliskie miasta. Byliśmy w studiu filmowym Warner Bros na obrzeżach Londynu – jako osoby niewidome mieliśmy darmowe bilety. Za dodatkową opłatą można było również wykupić audioprzewodnik, który opisywał zwiedzane ekspozycje, ale niestety nie było go w języku polskim. W studiu mogliśmy dotknąć Czary Ognia z czwartej części filmu o Harrym Potterze. Na pamiątkę dostaliśmy kartki z imionami zawodników, które wypadały z niej w filmie. Fajną sprawą było też dotknięcie ściany domu występującego w tej ekranizacji, który wygląda jak prawdziwy, ale kiedy się go dotknie, czuć, że to jest tylko świetnie przygotowana atrapa. Mogliśmy usiąść w latającym samochodzie i motorze, które też występowały w filmie. W środku wystawy była również możliwość smakowej degustacji znanego z tej powieści kremowego piwa. Niestety reszty wystawy nie można było dotknąć i musieliśmy posiłkować się opisem naszej rodziny.
Mieliśmy też okazję zwiedzić popularny stadion piłkarski Wimbledon, gdzie mogliśmy dotknąć repliki pucharu Anglii. Centrum Londynu zwiedzaliśmy z naszą rodziną, która opisywała nam najważniejsze obiekty. Mogliśmy też kupić na pamiątkę figurki na przykład Big Bena, parlamentu czy London Eye, dzięki czemu mogliśmy jeszcze lepiej wyobrazić sobie ich wygląd.
Cały wyjazd był fantastyczny i warto było wybrać się w tak daleką podróż. Powrót minął nam spokojnie – tak samo jak w tamtą stronę. Pomoc na obu lotniskach działała bardzo dobrze i profesjonalnie. Były to osoby przeszkolone, które wiedziały, jak prawidłowo pomóc i doprowadzić do wyjścia lub samolotu.
Warto jest podróżować i odkrywać nowe miejsca na świecie – mam nadzieję, że to nie była nasza ostatnia podróż samolotem.

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz gru 27, 2018 08:02 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL