Portal - Informator Obywatelski Osób Niewidomych

www.defacto.org.pl
Teraz jest Pn wrz 16, 2019 10:30

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz sie 01, 2019 07:06 
Offline

Dołączył(a): Cz kwi 11, 2013 17:55
Posty: 2243
Zamiast na haku – pstrąg w kajaku!

Andrzej Łogożny



Pragnę podzielić się wrażeniami z bardzo udanej wycieczki do Jury Krakowsko-Częstochowskiej, a dokładnie do Bukowna. To urocza miejscowość leżąca 52 km na północny zachód od Krakowa, nieopodal Olkusza. Głównym celem wyprawy był spływ kajakowy po krętej rzeczce Sztole i zwiedzanie Muzeum Górnictwa Rud w Bukownie.

Wyruszyliśmy z grupą przyjaciół z Małopolskiego Integracyjnego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego Niewidomych, liczącą szesnaście osób niewidomych i słabowidzących. W sobotę rano rozpoczęliśmy podróż wynajętym busem do Ośrodka Sportu i Rekreacji w Bukownie, gdzie, po dopełnieniu formalności i krótkim instruktażu, otrzymaliśmy do dyspozycji kajaki, wiosła oraz kamizelki ratunkowe. Zapowiadała się wspaniała pogoda, 25 stopni Celsjusza, lekki wiaterek i nieliczne chmurki na niebie. Już przy wsiadaniu do kajaka ożyły emocje – przypomniały mi się dawne eskapady kajakowe, kiedy jeszcze widziałem i mogłem dodatkowo podziwiać piękne widoki.

Nieduży strumyk zwany Sztołą, po którym płynęliśmy, zasilany jest dodatkowo wodami podziemnymi wypompowanymi z nadal czynnej kopalni, którą mieliśmy zamiar zwiedzać po zakończeniu spływu. Około trzykilometrowa trasa biegła krętym i chwilami wąskim korytem obrośniętym częściowo krzakami i drzewami. Na trasie minęliśmy dwie piękne piaszczyste plaże, gdzie miłośnicy kąpieli słonecznych dopingowali nas w wysiłkach utrzymania kajaka dziobem do przodu. Towarzyszyły nam piękne trele ptaków i zapach skoszonej trawy zmieszanej z ziołami wysuszonymi na słońcu.

Woda miała około 13 stopni Celsjusza, więc perspektywa rozstania się z kajakiem zapowiadała niezłe chłodzenie rozgrzanego organizmu. Wiosłowanie nie było aż tak trudne ze względu na dość silny prąd, ale musieliśmy mocno pracować wiosłem przed wejściem w zakręt lub przy omijaniu kilku piaszczystych wysepek. Moim sternikiem był słabowidzący kolega, ale ze sporym doświadczeniem kajakarskim, więc udało nam się dopłynąć do mety w suchych ubraniach. Niestety, nie wszystkim powiodło się tak dobrze. Z ośmiu naszych kajaków dwa miały wywrotkę – na szczęście nikomu nic się nie stało. Tragiczną śmiercią przez utopienie zginął natomiast jeden telefon. Było trochę śmiechu – w jednym z wywróconych kajaków płynął mały piesek, który miał z wywrotki ogromną frajdę. Wcale nie chciał wracać do kajaka, pływając radośnie w rzece. Jedna załoga w zatopionym kajaku znalazła natomiast żywego pstrąga – i to całkiem sporych rozmiarów. Ta przygoda wzbudziła trochę zazdrości napotkanego wędkarza: „To ja tu siedzę kilka dni i jeszcze nic nie złowiłem, a wy macie takiego farta!”.

Po około dwóch godzinach cała nasza grupa dotarła do mety. Nie mieliśmy trudności z wysiadaniem, ponieważ załogi były tak dobrane, że na każdy kajak przypadał jeden niewidomy i jeden słabowidzący. Panowie z obsługi technicznej załadowali kajaki na przyczepę, a my wróciliśmy busem na miejsce startu. Po krótkim odpoczynku pod kolorowym parasolem ruszyliśmy na zwiedzanie kopalni rud cynku i ołowiu.

Było to trochę nietypowe zwiedzanie, gdyż nie mogliśmy zjechać pod ziemię. Poszliśmy jednak na spacer po budynku, w którym w szklanych gablotach wystawiono minerały wydobywane w tej kopalni. Niektórych eksponatów nie osłonięto szkłem, więc mogliśmy ich dotykać. Były to bryły rud wielkości ludzkiej głowy, bardzo szorstkie i z urozmaiconą fakturą. Dużą frajdą dla osób widzących były minerały w specjalnych gablotkach podświetlanych światłem punktowym, które po naciśnięciu przycisku obracały się wokół własnej osi, co dawało feerię kolorów i rozbłysków.

Zanim weszliśmy do środka, mogliśmy zapoznać się także z maszynami górniczymi i ciężkim sprzętem używanym kiedyś pod ziemią. Obecnie na parkingu przed muzeum urządzono park przestarzałych maszyn. Do każdej z nich można było wejść i zapoznać się dotykowo z jej budową i przeznaczeniem. Na mnie duże wrażenie zrobił ogromny spychacz, którego koła miały średnicę prawie dwóch metrów. Oczywiście naszą grupę oprowadzał przewodnik, który barwnie i wyczerpująco objaśniał pochodzenie i przeznaczenie mijanych eksponatów.

Bardzo ładnie skonstruowana wystawa multimedialna pozwalała na zapoznanie się ze specyfiką pracy w kopalni – na wielkich ekranach LCD wyświetlano obrazy z jej wnętrza. Z ukrytych głośników mieliśmy też możliwość posłuchania odgłosów towarzyszących na co dzień górnikom – dźwięków pracujących maszyn, szumu wentylatorów czy nawoływań współpracowników. Mogliśmy dotykać niektórych eksponatów, ale niestety nie było audiodeskrypcji ani audioprzewodników. Za to wiedza i elokwencja przewodnika rekompensowała nam tę niedogodność. Pod koniec zwiedzania spotkała nas miła niespodzianka: odtwarzany z głośników koncert orkiestry górniczej, który brzmiał prawie jak na żywo. Miłym akcentem był także wspólny posiłek w drewnianej altanie na świeżym powietrzu.

Wycieczka obfitowała w różnorodne wrażenia słuchowe, termiczne oraz zapachowe, więc mimo braku wzroku przeżyć było mnóstwo. Niestety, przyjemny dzień dobiegał końca i trzeba było wrócić do Krakowa, gdzie powietrze jest zupełnie inne niż w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej…

_________________


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz sie 01, 2019 07:06 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL